Nowy rok, stary bloger. Dalej piszący takie same wpisy. Ale za to o nowych grach!

Albo chociaż o kilku nowych.
Zacznę od nowości, by było trochę ciekawiej.
Shuten Order
Czekałem na tę grę miesiącami. Kupiłem ją z miesiąc temu. Znalazłem czas by ją włączyć w sylwestra. Bo chyba nie spodziewaliście się, ze będę robił coś innego niż „grau w gre”?
Na dzień dobry pęknąłem ze śmiechu, bo dokonaliśmy niemalże idealnej synchronizacji między mną a grą:

Te kilka godzin rozstrzału między tym kiedy zacząłem grać, a kiedy rozpoczęła się akcja gry jestem w stanie wybaczyć.
Będzie mi trudno pisać o tej grze coś konkretnego, bo jej najmocniejszą stroną jest historia, a ja bardzo nie lubię spoilerować takich gier.

Zamiast tego napomknę, że Shuten Order to tak naprawdę pięć gier w jednej – każda z wybranych ścieżek dostarcza rozgrywkę innego gatunku. Przykładowo, w minionym tygodniu, ukończyłem ścieżkę, która była „skradanką” w rzucie izometrycznym.

Potem przestałem w nią grać, bo postanowiłem, że będę sobie ją dawkować – jedna ścieżka na tydzień. Jak intryga się zagęści za bardzo, to pewnie rzucę moje postanowienie w diabli, ale to się zobaczy.
Na ten moment byłem dzielny!
Death Howl
Kod do gry otrzymałem od wydawcy, 11 bit Studios, za pośrednictwem Terminals.
Ciekawiło mnie, czy poradzę sobie lepiej w „soulslike deck builder” niż w innych grach noszących miano soulslike.
Powiem krótko: XD.

Przejście tej gry zajmie mi długie godziny – chociażby dlatego, że nauka zachowań wrogów przychodzi mi dość opornie. A jak dodam do tego to, że jestem uparty i pewnie będę robił z siebie głupca po kilka razy nim zmienię taktykę, to wychodzi mi gra na miesiące.
Tak czy siak – pierwsze wrażenia? Bardzo pozytywne, szczególnie jak chodzi o warstwę wizualną. Jestem dość wybredny jeżeli chodzi o pixel-art, a ten tutaj naprawdę wygląda:

Więcej napiszę i pokażę potem jak się ogarnę na tyle, by się nie kompromitować XD’
Wildkeepers Rising
Nie jest to do końca nowa gra, bo kilka miesięcy temu grałem w demo. Ale w końcu kupiłem ją i znalazłem chwilę by zobaczyć jak się sprawuje po zmianach i oficjalnej premierze.
I wiecie co? Jest dobrze! Mieszanka „bullet hell” i gry „pokemonowatej” robi robotę i dostarcza potężne poziomy chaosu:

Przez chwilę się bałem, że trafiłem na kolejną karkołomną grę. Ale, po schowaniu dumy w kieszeń i zagraniu kilku partii na niższym poziomie trudności, ogarnąłem się. Znaczy, przypomniałem sobie jak działa i jak trzeba grać.
Persona 5: The Phantom X
Tutaj wrzuciłem trochę na luz, bo robiłem tylko codzienne zadania i powolutku przeklikiwałem się przez eventy. Crossover z Persona 51 ? Wykonany ekspresowo i tak dobrze jak dało radę:


A event z okazji nowego roku? Tak naprawdę ciąg dialogów z wszystkimi postaciami jakie udało nam się napotkać na swojej dotychczasowej drodze. Mocny vibe visual novel z tego bił. Ale taki przyjemny, chwilami sprawiający wręcz, że człowiekowi się ciepło na sercu robi.
Pokemon GO
Event noworoczny i Piplup Community Day Classic. Podsumowując? NUDA. Nawet nie udało mi się niczego fajnego złapać.
Żeby jednak COŚ tu dać, to pochwalę się wam, że trochę mnie plecy bolały:

Od dźwigania tygodniowego wyzwania w tej grze XD
Monster Hunter Now
W porównaniu do poprzedniego tygodnia każdy będzie bardziej spokojny. Zwłaszcza, że udało się wykonać wyzwanie i ubić te 160 milionów potworów.
Dzięki temu mogłem podejść dość luźno do tematu i skupić się na polepszaniu broni, porządkach w ekwipunku i poplanowaniu przyszłych ulepszeń broni. Do tego zrobiłem sobie maraton strzelania do potworów z zadań:
A, prawie bym zapomniał: w Monster Hunter Now też się swoje nadźwigałem:

A tak poza tym, to się cieszę, że w tym tygodniu event będzie taki sobie. Dzięki temu będę miał czas na poważnie przetestować Worldseekers.
Flappy Dragon
Dobra wiadomość jest taka, że mam już 28 shiny smoków.
Zła wiadomość jest taka, że brakuje mi dwóch smoków do odblokowania ich wszystkich.

Powiem zupełnie szczerze, że brak postępów ani żadnej pewnej metody dotarcia do nich mnie P O T Ę Ż N I E frustruje.
Soulframe
Mam to! Zdobyłem cały zestaw zbroi z Mendicent King’a i jego miecz:

To oznacza, że na ten moment zdobyłem wszystko na czym mi zależało. Teraz czas na stary, dobry, znany z Warframe, grind poziomów broni i paktów 😀 I tak aż do wyjścia kolejnej aktualizacji gry.
Diablo 4
Zwykle w trakcie sezonu zależy mi na zrobieniu dwóch rzeczy:
- wykupieniu całego relikwiarza
- zdobyciu sezonowego zwierzaka
Oba zadania wykonałem:


Teraz będę sobie pogrywał „dla sportu”, ewentualnie by zdobyć 99 punktów by wykupienie przyszłego relikwiarza poszło trochę łatwiej.
Inne tematy
Urlop mi się kończy. Kiedy piszę ten wpis, korzystam z ostatnich dni wolności. Kiedy wy go czytacie, to ja jestem w trakcie mojego pierwszego od niemal dwóch tygodni dni pracy. Wyrazy ubolewania możecie zostawiać w komentarzach.
W trakcie urlopu mam zwyczaj luzowania sobie rygoru. Do tego stopnia, że nawet nie mam czym się zbytnio pochwalić w innych tematach. Ani jakoś intensywnie nie ćwiczyłem, ani jakiegoś konkretnego spaceru nie zrobiłem, ani nic w tych klimatach.
A z tematów kuchennych to mogę pochwalić się dwiema rzeczami. Mocno niekonwencjonalnym curry z jabłkiem i bananami chociażby:

Oprócz tego skorzystałem z tego, że po świętach były promocje na ryby. Precyzując – kupiłem wielki kawałek dorsza, zapanierowałem go w fioletowym panko, usmażyłem i podałem z pieczonymi frytkami:

Było zajebiście. Miała być jeszcze surówka ale zapomniałem kupić :X
Oprócz tego udało mi się trafić na promocję w mojej ulubionej piekarni i za pięć złotych kupiłem Ojca Wszystkich Drożdzówek Z Makiem:

Bydle ważyło blisko 400 gramów :O
W trakcie pisania przypomniałem sobie jeszcze jedno – kupiłem sobie książkę:

Poprzednia część mi mocno podeszła2, więc z radością przygarnąłem. No i śmiesznie się kontrastuje z „Otaczają mnie idioci”, która jest książką mniej rozrywkową, a bardziej edukacyjną, z braku lepszego określenia.
To wszystko w tym wpisie. Gdy trafia on do publikacji, to czekają mnie jeszcze trzy godziny pracy. Sobie więc życzę powodzenia, a wam życzę miłego dnia i smacznej herbatki! 🙂
- Sama gra opisuje ten crossover jako crossover z Personą 5 Royal, co jednak nie ma kompletnie sensu. Chyba, że tutaj dochodzi do turbo wielkiego, czasoprzestrzennego szacher-macher, które wymagałoby rozrysowania na tablicy. ↩︎
- Co było dla mnie wielkim szokiem, bo książka była reklamowana głównie jako romansidło young adult. Co prawda jest nim, ale jakoś nie przeszkodziło mi to ↩︎
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

2 odpowiedzi na “Co jest grane? 2026 – Tydzień pierwszy”
Lubię czytać Twoje wpisy bo czuję że są osoby bardziej krejzi ode mnie jeśli chodzi o granie w gry 🙂
Niech fakt, że dokładnie w tym momencie gram w Shuten Order poświadczy, że na pewno odbiegam od średniej krejzolstwa 😀