Przetrwałem pierwszy tydzień pracy po urlopie. Kiedy piszę te słowa, to jestem przeraźliwie zmęczony i absolutnie niechętny do myślenia o pracy.

Za to każdy inny temat wywołuje uśmiech na mojej twarzy, więc nie mam oporów przed pisaniem 😀
Monster Hunter Now
W tym tygodniu zaczął się Summer Hunt 2025. Cały tydzień poświęcony na:
- rozwijanie sezonowej broni. Strzelanie z przerośniętej wyrzutni fajerwerków jest całkiem zabawne. Zwłaszcza jak się to robi w cztery osoby:
- wykonywanie całej hałdy eventowych zadań. Było ich ponad 10 i wymagały wybicia znacznej ilości różnorakich stworów.
Jakby tego było mało, to w weekend odbył się kolejny biletowany event – Summer Hunt 2025: Sea of Monsters. Ale to będzie temat wpisu, jaki trafi do neta jutro.
Ostatecznie, przez to wszystko, w trakcie tygodnia ubiłem ponad 600 potworów:

Pokemon GO
Weekend z Dynamax Latios i Latias – nuda! Ale mimo mojego podejścia wpadł mi bardzo przyjemny egzemplarz:

Oprócz tego był event, który myślałem, że sprawi mi radość – dodali bowiem do gry Honedge’a. Jest to jeden z moich ulubionych Pokemonów z nowszych gier. Co jednak spartolili?
Dali tylko dwie możliwości by go złapać:
- jako nagrodę w PVP
- do zdobycia w rajdach
A to jest najzwyklejszy na świecie Pokemon. On powinien wyskakiwać na dziko do złapania, a zamiast tego wymaga stoczenia kilkudziesięciu walk w PVP by można było mieć szansę na jego zdobycie. Ale robienia rajdów, które powinny być przeciwko czemuś silniejszemu. Co prawda nie mam prawa narzekać, bo złapałem niewiarygodną sztukę tego Pokemona, ale i tak uważam ten pomysł za porażająco głupi.

Czasem nie wiem po co ja w to gram.
Diablo 4
Tutaj przynajmniej sprawa jest jasna – gram w Diablo 4 by cyferki poszły w górę.
Przykładowo poziom Paragon z 83 do 151.
Odblokowany poziom trudności z Torment 1 na Torment 3.
Odblokowane rzeczy z relikwiarzy z „coś’ na „tak właściwie to wszystko i zbieram teraz punkty do przyszłego relikwiarza”.
Wiecie co pozostało niezmienne? To, że Hydry się plują do wszystkiego i wszystkich:
The Hundred Line -Last Defense Academy-
Mam wrażenie, że w trakcie mojego wcześniejszego grania zobaczyłem wszystkie mniej rozbudowane historie jakie ta gra miała do zaoferowania.
Bo teraz? Każda odnoga historii jaką przechodzę ma długość epopei i zaskakuje mnie średnio co dwa kroki.
Muszę w końcu się zebrać i napisać osobno o tej grze – chociażby dla tych wszystkich, który nie chcą czytać wpisów, które mogłyby się zacząć od „drogi pamiętniczku”.
Persona 5: The Phantom X
Mam z tą grą poważny problem – dostarcza nowości w takim tempie, że nie jestem w stanie wyrobić z ich przechodzeniem. Teraz dodali kolejną część crossoveru z „dorosłą” Personą 5:

Nie pomaga to, że mam dużo innych ciekawych produkcji do ogrywania teraz, przez co Persona 5 na komórki została zdegradowana to rangi „tej gry, w którą gram 20 minut przed snem aż powieki zaczną mi w końcu ciążyć”.
Jakbym wiedział, że ta gra ma tyle rzeczy do obrobienia, to bym więcej w nią grał w trakcie urlopu :/
I tyle. Czas na kącik gastronomiczny, bardziej rozbudowany niż zwykle, bo:
- zrobiłem makaron z warzywami i sosem… azjatyckim? Biorąc pod uwagę obecność przypraw typowych dla curry i pasty gochujang, to chyba mogę nawet powiedzieć, że to „kuchnia fusion”.

- potem wjechała „sałatka kebab”. Znaczy, nie miałem siły ani weny na nic skomplikowanego więc do pojemnika dałem czerwoną kapustę, pomidora, ogórka i upieczone mięso z udek kurczaka. To wszystko polane, tuż przed podaniem, sosami.:

Wyszło świetnie i prosto. Niewątpliwie powtórzę.
- zobaczyłem na internecie przepis na pieczoną owsiankę udającą ciastko z kawałkami czekolady. Co z tego wyszło? Takie coś:

I wiecie co? Wyszło takie dobre, że jak tylko miałem szansę, to zrobiłem kolejną 🙂
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

W odpowiedzi na “Co jest grane? – Tydzień trzydziesty pierwszy”
[…] Ten co zawsze […]