Kategorie
Gry

Przez Warcraft 3: Reforged przestaję wierzyć w wolność Blizzarda

Musimy porozmawiać o tym co się dzieje z Blizzardem. Na naszych oczach zmienia się z twórcy, który dał nam kultowe serie takie jak Warcraft, Starcraft czy Diablo w typowego współczesnego twórcę gier AAA, który nie umie uniknąć tony błędów na premierę.
Wszystko wskazuje na to, że dawnej chwały jest coraz mniej zarówno ciałem, jak i duchem.

Warcraft 3 Reforged logo Warcraft 3 Refunded
Aktualnie to logo Warcraft 3 Reforged robi dużo większą furorę niż oryginalne

No i powiedzmy sobie szczerze – ja muszę się po prostu wywentylować, bo patrząc na to co spotyka jedną z niewielu firm, która dostarczała gry wysokiej jakości to łapie mnie nie tyle nerwica, co pełnoprawna kurwica.

Po drodze może uda mi się wpaść na racjonalny pomysł co może powodować taką sytuację i czy jest szansa na powrót do normalności.

Drama, dramę pełnoprawną fuszerką pomaga.

Mieliśmy sytuację z Diablo Immortal i „don’t you guys have phones?!?!”. To nie była prawdziwa afera, tylko cholernie nieprzemyślany PR i nieadekwatna reakcja na niego.
Mieliśmy sytuację z Hong Kongiem i banem dla pro-gracza. Jak już wspominałem kilkukrotnie, to nie tyle był kryzys, co źle i za późno uzasadniona decyzja.

Jak ktoś się nie zgadza, to zapraszam do komentarzy, możemy o tym pogadać, czas znajdę. Uważam, że te problemy powyżej to są błahe, na dłuższą metę nieistotne pierdoły. Natomiast najnowszy, za preproszeniem, odpał Blizzarda to już poważny problem i zapowiedź kolejnych w przyszłości.

Nigdy bowiem, nie dostaliśmy od Blizzarda czegoś takiego jak Warcraft 3 Reforged.
Gry, która była tak niedorobiona techniczna, tak odległa od pierwotnych deklaracji i w której zmiany zostały wprowadzone z tak irracjonalnych przyczyn.

Niedoróbki mniej i bardziej bolesne…

Teraz bolesna część programu, czyli konkrety.

Na start w oczy się rzuca menu główne, które, po premierze Warcraft 3 Reforged, kryje zarówno starą, jak i nową wersję gry. Chodzi ono koszmarnie. Tak bardzo, że w przypływie wredoty możnaby stwierdzić, że Blizzard chciał z niego zrobić benchmark – zadziałało ci menu? To na pewno zadziała ci Warcraft 3. Szczególnie cierpią osoby, które są na granicy wymagań sprzętowych. Wtedy menu może okazać się nie do przejścia.

Potem zaczyna się rosyjska ruletka – wielu graczy informuje o spadkach płynności, wyrzuceniach do pulpitu i ogólnie „typowych niedoróbkach technicznych”.

Jak już dotarłem do rozgrywki, to było śmiesznie – piękne nowe modele jednostek poruszały się w 30 FPS, co jest odczuwalne i widoczne, chyba, że ktoś kompletnie nie patrzy na jednostki.

A potem zostaliśmy oszukani.
Miały być wyreżyserowane przerywniki między misjami. Nie ma.
Miało być nowe UI. Nie ma.
Historia z Warcrafta 3 miała otrzymać niewielkie zmiany by nie odstawać od World of Warcraft i uwzględnić te niewielkie zmiany w historii, które się tam pojawiły. Nie otrzymała.

Piszę, że zostaliśmy oszukani z bardzo prostego powodu – nawet teraz na stronie gry znajdziecie filmik, który pokazuje te rzeczy.

Warcraft 3 Reforged

Jeżeli to nie jest oszustwo i fałszywa reklama, to potrzebuje przykładu takowych.

Osoby, które upodobały sobie granie w Warcrafta 3 po sieci oprócz tego są zdenerwowane, bo większość funkcji sieciowych aktualnie leży i kwiczy niemiłosiernie.

To nie są wszystkie problemy tej gry, ale nie będę pisał o tym, co mnie nie rusza w żaden sposób. Po cholerę?

… i ich bezpośrednie przyczyny

W przypadku większości tych rzeczy przyczyna jest oczywista – Blizzard przestał stosować swoją maksymę.
Znak rozpoznawczy.
Coś, co powinni dać jako znak handlowy.
Otóż nie ustawili daty premiery na „when it’s done (TM)”. Zamiast tego mieliśmy jedną datę premiery, jej przesunięcie i prawdopodobnie, za przeproszeniem, NAPIERDALALI po 18 godzin na dobę by to ogarnąć, mimo najwyraźniej braku realnej szansy na sukces. Do tego istnieją przypuszczenia poparte średniej klasy dowodami, że do pracy nad Warcraft 3 Reforged zostali ściągnięci raczej praktykanci, niż starzy wyjadacze.

Prawdopodobnie z tego też powodu nie ma przerywników na wysokim poziomie, tylko poprawione mniej bądź bardziej przerywniki na silniku gry.

Co smutne, rzekoma za część zmian na niekorzyść gry trzeba podziękować społeczności graczy.
Otóż, w trakcie bety narzekali na to, że nowe UI da większe pole widzenia, co da przewagę graczom z Warcraft 3 Reforged. No i szlag to wszystko trafił. Nie jest nawet rozwiązaniem opcjonalnym. Po prostu brak UI, które było jednym z reklamowanych elementów tego remastera/remake’a/cholera jasna tak właściwie to się gubię w tym przypadku.
Tak samo informacje zwrotne miały niby wpłynąć na kompletny brak zmian w historii z Warcrafta 3.

Animacje jednostek działają w 30 FPS, bo trzeba było wykonać „równanie w dół” by gra była kompatybilna w pełni z klasycznym Warcraftem 3. Prawdopodobnie zabrakło środków by zrobić drugi opcjonalny tryb w przypadku grania wyłącznie z posiadaczami Reforged. Albo chociaż zdjęcia tego limitu w rozgrywkach singlowych.

No i podobnie funkcje sieciowe – wszystko leży i kwiczy prawdopodobnie z braku czasu na testy i poprawki. Zamiast tego będzie to naprawione po fakcie.

To wszystko sprawia, że Warcraft 3 Reforged jest delikatnie mówiąc, bardziej wybrakowany niż byśmy sobie tego życzyli.

Za jakie grzechy ten koszmar?

Mówienie o koszmarze niby jest nadużyciem, bo średnia ocen recenzentów wynosi, według OpenCritic 59%, a Metacritic 61%. Obiektywnie mówiąc, to nie jest to źle. Ani dobrze. Ale w przypadku tego konkretnego twórcy to żenada i dno dna.

Jak za każdym razem – apeluje o absolutne wyjebanie na oceny graczy, bo gracze jako zbiorowość to idioci. W chwili kryzysu wizerunkowego, jak teraz, to nie wystawiają oceny grze. Wystawiają ocenę firmie, za całokształt. zwykle w skali 0, 8, 9, 10. Oczywiście w tej sytuacji dominują zera, co niby jest trochę zrozumiałe, ale jednak trochę tępe.

Zrozumiałe jest tylko dlatego, że Blizzard dotychczas nawet jak odstawiał teoretyczną fuszerkę, to był to kawał porządnej roboty. Diablo 3 miało problemy z serwerami i dziwny pomysł na monetyzację (Real Money Auction House). Mimo tego był niezwykle udanym przedstawicielem gatunku.
Starcraft 2 został podzielony na trzy części. Jednak każda z nich się broniła jako gra single-player i jeszcze oprócz tego pozwalała na grę po sieci.
Po drodze mamy Overwatcha, Hearthstone i remastera Starcrafta, które były pozbawione istotnych (albo łatwych do zapamiętania) problemów wieku dziecięcego.

To co poszło nie tak?

Po pierwsze Blizzard wyraźnie chciał się przypodobać tym, którzy się odzywają, wyraźnie nie biorąc pod uwagę milczącej większości. Do tego kompletnie nie dbając o poinformowanie ich o zmianie planów. Skoro Bioware miało jaja powiedzieć wprost, że wypuścili niedorobioną grę i będą ją srogo łatać (ba, zrobili tak dwa razy), to Blizzard mógłby zadbać o zakomunikowanie, że czegoś nie zrobią, wbrew swoim wcześniejszym deklaracjom. Wpis na stronie internetowej i wysyłka informacji prasowej to coś z czym radzą sobie dwuoosobowe studia. A co dopiero taki moloch jak Activision-Blizzard.

A po drugie – Blizzard wyraźnie nie jest już równorzędnym partnerem dla Activision, a podmiotem zależnym.
Dzieje się tak, w mniejszym bądź większym stopniu, od dłuższego czasu. Za punkt krytyczny możemy jednak uznać odejście Michaela Morhaime’a i Franka Pierce’a, którzy byli założycielami Blizzarda i niewątpliwie potrafili wymusić posłuch i wynegocjować odpowiednie warunki pracy dla studia. Dlatego Blizzard teraz sprawia wrażenie studia obdarzonego jakąś tam autonomią, ale pod warunkiem generowania obrotów. Przez to nie mieliśmy jasnej deklaracji, że Warcraft 3 Reforged wymaga czasu. Dużo więcej czasu. Że będzie gotowy „jak będzie gotowy”. A gdy już to nastąpi, to, mimo bycia odświeżoną wersją starej gry, zniszczy wszystkie struktury. Podbije serca graczy oraz recenzentów. Kto wie, może ożywi trochę umierający gatunek jakim są RTSy?

No i oczywiście, już w trakcie pisania tego wpisu, doczekaliśmy się deklaracji, która mnie cieszy – Blizzard jasno deklaruje naprawienie i dalszy rozwój Warcraft 3 Reforged. Tylko to nie zmienia faktu, że kiedyś byśmy nie zobaczyli tej gry w formie, która wymusiłaby takowe obietnice od studia.

Bo wszystko byłoby dobrze. Nawet ten durny launcher czy zabranie „klasycznego” instalatora dla Warcrafta 3 by nikogo na poważnie nie ruszyło.
Jakby wszystko działało dobrze. A, że niestety nie działa, to mamy tego bezpośrednie konsekwencje.

No właśnie, konsekwencje

Tego się najbardziej boję – nieadekwatnych konsekwencji.

Adekwatną konsekwencją są te śmieszne oceny na Metacritic. Odpowiednią reakcją jest proszenie o zwrot pieniędzy (co zresztą Blizzard zautomatyzował).

Boje się natomiast tego, że ludzie sobie automatycznie ubzdurają, że Diablo 4 będzie porażką. Bo „w końcu robi go ta sama firma”. Nie wezmą pod uwagę tego, że robią to dwa zupełnie różne zespoły, prawdopodobnie pozbawione osób działających w obu.

Boję się, że dalszy spadek zaufania do Blizzarda może sprawić, że rzeczywiści twórcy gier będą mieli mniejszy udział w podejmowaniu decyzji od ludzi, których szczytem styczności z tematem jest pasjans między jednym wykresem w Excelu a drugim. Już teraz, po odejściu kilku kluczowych osób z Blizzarda, widać wyraźnie brak „równowagi” między Activision, a Blizzard. Jeszcze kilka porażek tego pokroju może sprawić, że posłuch kompletnie zaniknie i i Blizzard będzie wyłącznie studiem growym bez jakiejkolwiek autonomii biznesowej.

Wtedy aktualne powody do narzekań, to będą, za przeproszeniem, kompletne pierdoły pozbawione najmniejszego znaczenia.

Czy da się coś zrobić?

Nie da się. Chyba, że ktoś z was ma taką kasę, że kupi pakiet większościowy w Activision-Blizzard, zaprosi na rozmowę największego pasożyta w w firmie CEO, Bobby’ego Koticka, powie mu, że rozpierdala to co dostaje do rąk i wręczy mu wypowiedzenie. Po czym wyda bardziej sensowne dyspozycje odnośnie pracy firmy i zainkasuje za to mniej niż ponad trzystakrotność średniego wynagrodzenia pracownika firmy.

Ale jako, że to mało realne, to pozostaje mieć nadzieję, że stanie się coś innego, co sprawi, że nie będziemy mieli powtórki z Warcraft 3 Reforged Refunded.

2 odpowiedzi na “Przez Warcraft 3: Reforged przestaję wierzyć w wolność Blizzarda”

„Boję się, że dalszy spadek zaufania do Blizzarda może sprawić, że rzeczywiści twórcy gier będą mieli mniejszy udział w podejmowaniu decyzji od ludzi, których szczytem styczności z tematem jest pasjans między jednym wykresem w Excelu a drugim. Już teraz, po odejściu kilku kluczowych osób z Blizzarda, widać wyraźnie brak „równowagi” między Activision, a Blizzard. Jeszcze kilka porażek tego pokroju może sprawić, że posłuch kompletnie zaniknie i i Blizzard będzie wyłącznie studiem growym bez jakiejkolwiek autonomii biznesowej.”
W jaki sposób pobłażanie ma pomóc? Co ci księgowi od Excela zobaczą, że klienci trochę pojęczeli, ale jakoś wybaczyli i jak myślisz do jakich dojdą wniosków? Dlaczego miałoby to ich nie utwierdzić w przekonaniu, że można klepnąć remastera znanego tytułu tanim kosztem, rzucając do projektu praktykantów, zainkasować pieniądze i jakoś to będzie, bo fani marki i tak kupią? Czy bez wyraźnego oburzenia graczy w ogóle dojdzie do nich, że zrobili coś nie tak?
Wybacz, ale twoje rozumowanie jest dla mnie kompletnie chybione. Jedyne co może uratować studio, to sytuacja gdy osoby decyzyjne zrozumieją, że wydawanie tanich gniotów, ze znanym tytułem, przynosi im straty, że nie da się jechać tylko na marce oraz nostalgii, bo łatwo jest je zabić, a żeby zarobić coś na grze, trzeba w nią solidnie zainwestować. Nie popieram graczy bombardujących grę oceną 0/10, ale bez refundów i złego PR będą nas czekały kolejne tanie gnioty, bo ci mityczni ludzie od Excela tylko zobaczą, że słupek z kosztami jest mniejszy niż z zyskami i wszystko jest ok, warto iść drogą minimalizowania kosztów, bo nawet skromniejszy przychód da zysk.

Ale ja nie mówię o nic o pobłażaniu. Jeżeli już o coś mówię, to po to by nieoskarżać nie tych osób co trzeba. Jestem bardziej niż pewien, że takie decyzje jak wypychanie gry na rynek w tym stanie czy danie „gangu świeżaków” to właśnie kwestia księgowych, a nie samych twórców. Naprawdę nie wiem gdzie w próbie znalezienia winnych widzisz pobłażanie.
Ani tym bardziej jakieś sugestie, że zwroty pieniędzy są złe.
Z punktu widzenia wyrażania oburzenia one są dobre. Może nawet lepsze niż jakieś oceny 0/10 – przez koszty operatorów płatności każdy takowy to koszt poniesiony przez firmę, a jeżeli coś ma przekazać pasożytom w kierownictwie że dali ciała, to informacja, że sama obsługa reklamacji wyniosła ich kupę szmalu 😛

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *