Wiskordyzacja świąt

Macie tego pecha, że w trakcie długiego, świątecznego wolnego miałem w końcu czas by pozwiedzać coś i narobić zdjęć. Tym czymś była opuszczona fabryka włókień sztucznych „Wiskord” w mojej rodzimej wiosce z tramwajami.

Wiskord Hieroglify Tam nie poszedłem, tam się bałem
Tam nie poszedłem, tam się bałem

Jako, że udało mi się zrobić trochę udanych zdjęć, to postanowiłem się nimi podzielić, wraz z kilkoma informacjami na temat tego miejsca. Chociażby z tego powodu, że nie wierzę by wiedza o tym miejscu była poza Szczecinem czymś powszechnym.

Dużo podniszczonych budynków

Ogólnie, to z tego co wyczytałem przed wycieczką krajoznawczą na którą się wybrałem z dziewczyną, to fabryka, którą znamy jako Wiskord miała dość długą historię – zostały wybudowana w 1902 roku, a działać w 1903 roku, wtedy jeszcze na terenie Niemiec. Początkowo produkowano tutaj tylko sztuczny jedwab, ale potem to się rozszerzyło o liny, woreczki na proch, pończochy i bieliznę jedwabną. Do czasów pierwszej wojny światowej fabryka rozwijała się bardzo dynamicznie – miała ~1500 pracowników w 1914 roku. Potem wiemy jak to było – jedna wojna, kryzys, druga wojna, odebranie tego terenu Niemcom… Ogólnie w tym momencie zrobiło się naprawdę nieciekawie, bo „przyjaciele” z Armii Czerwonej, którzy wyzwalali Szczecin i okolice spod władzy Niemiec wzięli jako pamiątki całe wyposażenie fabryki.

Wiskord Budynki Ciekawe jak ten widoczek ma się do tego, co zostało po przemarszu Armii Czerwonej
Ciekawe jak ten widoczek ma się do tego, co zostało po przemarszu Armii Czerwonej

Po wojnie i dołączeniu Szczecina do Polski, w mieście pojawił się Tadeusz Rosner, późniejszy profesor i rektor Politechniki Szczecińskiej. Przyjechał wraz z piątką innych ludzi, którzy wcześniej pracowali w zbliżonej fabryce w Tomaszowie Mazowieckim. Chcieli ocenić, czy jest szansa na reaktywację fabryki.

Wiskord Szczecin Ruiny
Istnieje realna szansa, że w trakcie pisania tego skończą mi się pomysły na podpisy pod zdjęciami. Ej, zaraz…

Jak widać się udało – za czasów PRLu Wiskord podciągał całą okolicę w górę -sprawił, że w okolicy powstały budynki mieszkalne, biblioteka, szkoły, przedszkole i pewnie jeszcze inne rzeczy o których się nie dowiedziałem. W tamtych latach fabryka produkowała, oprócz wymienionych wcześniej rzeczy, kord, włókna polipropylenowe oraz kasety magnetofonowe.

Niestety, Wiskord źle zniósł zmianę ustroju państwa. Kilka lat działał nie jako na rozpędzie, ale w 2000 roku najpierw wstrzymał produkcję, a potem ogłosił upadłość. Kilkaset miejsc pracy utracone, zastąpione miejscem do zwiedzania. Niestety dość szybko niszczejące. Dość lichy interes.

Z masą malowideł naściennych

Kiedyś już napisałem coś podobnego, jak biegałem sobie pod trasą zamkową i robiłem zdjęcia murali, jakie tam były (już są zastąpione przez inne jakby co). No cóż… w Wiskordzie niestety, poza niszczejącymi budynkami widać przede wszystkim malowidła naścienne ludów prymitywnych.

Wiskord Hieroglify Czarna Dziura.
Brakuje napisu „Czarna dziura”

Wszystkie zdjęcia poniżej pochodzą z głównej hali Wiskordu, albo przynajmniej czegoś co sprawiało takie wrażenie – największy ocalały budynek, dwupiętrowy + piwnica.

Wiskord hieroglify naścienne naziolstwa
Tego było dużo więcej, wszystko z grubsza w tym samym miejscu.

Z dziwnych rzeczy, które widziałem tam na miejscu najbardziej zastanawiały mnie rozwieszone przy dawnych natryskach wydrukowane tarcze strzelnicze. Przez paręnaście sekund zastanawiałem się nawet czy pomysł by tam pójść był na pewno dobry.

Wiskord tarcze strzelnicze
Pew pew, mothafucka

Meh, wywalone. Przy czym dopiero chwilę potem zajarzyłem, że coś mi tu nie gra – pomieszczenie wyglądające jak natryski na poddaszu? Trochę się pogubiłem w procesach myślowych w tym momencie.

Oczywiście było też więcej do oglądania – ot, mądrości życiowe wypisane na cito na ścianach budynku.

Wiskord Hieroglify Mądrość życiowa
To jest takie głębokie…

Oprócz tego udało mi się zlokalizować malowidło naścienne prezentujące dzieło najbardziej wzgardzonej przeze mnie grupy twórców internetowych – youtuberów.

Wiskord Subskrib
Subskrib.

Ten sam ziomeczek zostawił jeszcze w kilku miejscach swoje „autografy”. Meh.
Ale spokojnie, były też bardziej wartościowe rzeczy. Nad przyzdobieniem tej ściany ktoś musiał trochę dłużej popracować.

Wiskord, dużo hieroglifów naściennych
Widać, że to dzieło kilku niezależnie działających ziutków.

Żebym nie był jedynym skrzywdzonym – pod wpływem tego widoczku wygooglałem co to jest „glory hole”. Wolałem szczerze żyć w niewiedzy. Ale teraz wiem, że chociaż kilku ciekawskich ludzi tak samo jak ja sprawdzi i będzie żyć w cierpieniu. Skoro już się bawię w stopniowanie widoczków:

Wiskord Tag
Dość fajny tag

Jak widać, czasem ktoś coś ładniejszego namaże na ścianach upadłej fabryki. Przykładowo ten ziomeczek poniżej:

Wiskord mural legoludek
To ludek z Lego wygląda jakby miał jakiś poważny problem

Najbardziej mnie zastanawia to co zobaczyłem poniżej.

Wiskord kasety magnetofonowe mural
Takie kasety magnetofonowe robiono w Wiskordzie przed zwinięciem interesu

Z jednej strony wygląda na stare i jest w stylu murali reklamowych „z epoki” jakie czasem widywałem na mieście. Z drugiej strony, to raczej coś takiego by powstało na zewnątrz budynku. Ostatecznie nie wiem, czy to jakiś hołd, czy pozostałości z czasów aktywnego działania Wiskordu.

Tak właściwie, to więcej fajnych murali tam nie wychwyciłem. Ale trochę zdjęć budynków oprócz tego się znajdzie.

Reszta budynków Wiskordu

Tyle jeżeli chodzi o malowidła naścienne. Zwłaszcza, że, jakby nie patrzeć, chodzi tutaj o opuszczone, podniszczone budynki – to one tutaj powinny być głównym obiektem zainteresowania. Trochę z nich było widać na zdjęciach powyżej, ale oprócz tego znajdzie się jeszcze kilka ładniejszych ujęć.

Przykładowo może to być najwyższy budynek w mieście (przy założeniu, że komin to pełnoprawny budynek), jakim jest komin fabryczny. Ma on 250 metrów i aktualnie oprócz bycia elementem opuszczonej fabryki jest też miejscem bytowania anten: jednej nadającej miejscowe Radio Plus i drugiej, nadającej sygnał telewizyjny.

W kadrze też drugi, dużo niższy i fragment dziwnego budynku, której funkcji nie ogarniam.

Oprócz tego wypatrzyliśmy też podłużny budynek, który wyglądał jakby przeżył pożar. Tak przynajmniej wyglądał w środku, z zewnątrz wyglądał trochę lepiej.

Żeby było zabawniej – Wujek Google sam mi zasugerował zmianę koloru zdjęcia na skalę odcieni szarości i nie mogę się zdecydować które mi bardziej odpowiada.

Oczywiście weszliśmy do środka. Niestety w środku nie było czym się zacieszać. Zwłaszcza, że jedyne co było na murach, to aluzje, że mamy sobie iść.

Nje.

Otoczenie dawało nam do zrozumienia, że oponuje naszą obecność w tym miejscu, więc dość szybko stamtąd się zmyliśmy.

Wiskord oponować
Oponuje, czaicie? 😀

Oprócz tego, na kompletnym uboczu, znaleźliśmy niewielki budynek, w którym znaleźliśmy masę nieotwartych worków z dwutlenkiem tytanu.

Wiskord Dwutlenek tytanu

Aż byłem zszokowany, że nikt tego nie zgarnął w myśl zasady „brać, a pytania zadawać potem”. No cóż…
Oprócz tego, kierując się już w kierunku wyjścia z terenu Wiskordu, przechodziliśmy przez coś na kształt śmietnika. Najbardziej dziwna rzecz, jaką tam wypatrzyliśmy?

Wiskord Święty mikołaj zabawka porzucona
Śnięty Kimołaj

Z wizytą byliśmy tuż przed Wielkanocą, a tu na pożegnanie motyw z zupełnie innego święta.

Normalnie pożegnania by jeszcze nie było, bo na koniec planowaliśmy zwiedzić dokładnie budynek tuż przy wejściu na teren Wiskordu. Dość szybko jednak zmieniliśmy zdanie po tym jak zobaczyliśmy stan podłóg i schodów. W niektórych pomieszczeniach podłoga była zerwana na wszystkich poziomach.

Tu byłem – podłoga

W związku z tym wykonaliśmy taktyczny odwrót i zaczęliśmy wracać do bazy.

Refleksje po wizycie

Na początek najważniejsze: jeżeli chcecie to miejsce zobaczyć na własne oczy, to lepiej prędzej, niż później.

Już po wizycie w Wiskordzie postanowiłem zobaczyć jak to wyglądało dawniej. Znalazłem dość rozbudowany fotoreportaż z 2016 roku i powiem krótko – nie poznałem miejsca. Dlatego też mówię – jak kogoś nie zadowala nic poza własnymi oczami i własnym zdjęciami, to polecam pośpiech.

Oprócz tego polecam również pójście w towarzystwie, bo w świetle tego, że

  • lokalni często chodzą tam pić
  • Wiskord najwyrażniej ma kilku stałych bywalców…
  • … w tym fanów ASG
  • ktoś rozwiesza sobie tam tarcze strzelnicze i uczy się strzelania

to trudno jest mi to potraktować to inaczej niż zwyczajnie racjonalne zachowanie.

Ale z mojego doświadczenia powiem wam jedno: zdjęcia, zdjęciami, ale na żywo to zupełnie inna jazda.


Mam nadzieję , że wpis wam przypadł do gustu. Jeżeli będzie wokół niego dość dużo hałasu (szeroko rozumianej aprobaty, wyrażanej głównie przez ilość polubień/udostępnień/odsłon/itp.) to potraktuje to jako delikatną aluzję, że inne, podobne, wycieczki również warto przerabiać na formę pisaną.

Jedna myśl na temat “Wiskordyzacja świąt”

  1. Bardzo lubię zamieszać opuszczone miejsca, chociaż nieraz jest to ryzykowne. Niedawno byłam w Bornem-Sulinowie na małą eksploracje – bardzo polecam to miejsca, chociaż nie wygląda już tak, jak przed laty.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *