A dla fanów standardowego notowania numerami tygodnia? Tydzień trzydziesty trzeci. Jednakże, biorąc pod uwagę jego rameno-centryczność, zasłużył on sobie na wyjątkowy tytuł.

Oraz na wyjątkowo dużo zdjęć 😀
A dla fanów standardowego notowania numerami tygodnia? Tydzień trzydziesty trzeci. Jednakże, biorąc pod uwagę jego rameno-centryczność, zasłużył on sobie na wyjątkowy tytuł.

Oraz na wyjątkowo dużo zdjęć 😀
Cotygodniowy wpis mi się trochę wymknął spod kontroli. Dlatego żeby nie przytłoczyć nikogo ilością tekstu, podzieliłem go na dwie części:

Głównie po to, byście nie byli zbyt ociężali po „jednodaniowym” wpisie. A tak to dostaniecie chociaż chwilę odstępu między jedną a drugą porcją blogaskowej strawy.
Oprócz tego obiecuję, że nie będę więcej rzucać czerstwych tekstów okołojedzeniowych. Za to pokażę więcej żarcia!