Nie mam czasu bawić się w bieżące komentarze, ale ostatnie ogłoszenie od Sony przepełniło czarę goryczy.

Dostaliśmy od nich widowiskowy pokaz tego co się dzieje, jak decyzje podejmują niewłaściwe osoby. Takie, które nie znają się kompletnie na branży, którą zarządzają. Dlatego też zapraszam was do udziału w największym festiwalu szydery w historii najnowszej.
Pożegnanie wersji fizycznych
O ile nie śpicie pod kamieniem, to usłyszeliście nowinę, która jest głównym zapalnikiem tego wpisu. Sony powiedziało wprost – od 2028 roku nie będziemy już wydawać gier w wersji fizycznej.
XD Pojebało ich. Konsola bez możliwości wykorzystywania fizycznych nośników nie ma racji bytu. Ewentualny następca PS5, czyli pierwsza ich konsola bez fizycznych gier, to będzie upośledzony PC:
- z zamkniętym systemem operacyjnym
- prawdopodobnie jakimś egzotycznym chipsetem
- jednym sklepem i (prawdopodobnie) ograniczoną liczbą sprzedawców zewnętrznych
- brakiem pozostałych zalet PC, takich jak możliwość modowania gier, tworzenia kopii zapasowych, instalowania fanowskich patchy, nieskończonej1 kompatybilności wstecznej i innych.
Inne zalety konsol, takie jak uruchamianie gier prosto z płyty, umarły już wcześniej.
Żeby było jeszcze zabawniej – oni dalej uznali ogłoszenie tej decyzji za dobry pomysł po tym, jak obserwowali w pierwszym rzędzie, jak internet krytykuje, od góry do dołu, Rockstar za zapowiedź GTA VI w wersji pudełkowej bez płyty.
Reakcja ludzi? Oczywista – Sony jest albo odsądzane od czci, staje się obiektem szydery, lub jest wykorzystywane przez firmy z innych branż do real-time marketingu. Kilka przykładów takowego dam poniżej, do wglądu.






Z tej drogi nie ma (?) już odwrotu
Niestety – dużo wskazuje, że stanie się to niezależnie od tego, jak bardzo będziemy obrażać Sony za ich absurdalną głupotę.
Jak podaje serwis PushSquare, cytując przy tym austriacki odpowiednik naszego TVP, największa fabryka płyt Sony od pewnego czasu już się przygotowuje do przejścia z produkcji płyt na tworzenie mikrosoczewek.
Co bardziej wredne osoby mogłyby dojść do wniosku, że Sony, zamiast dostarczać gier swoim klientom, będzie wolało dostarczać OpenAI, Anthropicowi i Google kabli do serwerowni AI.
I wiecie co? Pewnie miałyby rację.
To wszystko na bazie wypaczonych danych
Żeby dodać tragizmu albo komizmu całej sytuacji, to wiele wskazuje na to, że dane na bazie których ta decyzja została podjęta zostały błędnie zinterpretowane.
Poniżej zalinkuję wam analizę użytkownika NIB na X, ale wersja skrócona tejże jest taka – Sony porównując sprzedaż cyfrową i fizyczną gier nie wzięło pod uwagę tego, że wiele gier nie ma wydania pudełkowego. Biorąc ten fakt i różnorakie wycieki danych z Sony, oszacował jakie mogą być prawdziwe proporcje sprzedaży cyfrowej i pudełkowej gier.
Nagle z 80% sprzedaży cyfrowej okazuje się, że większość gier sprzedaje się przede wszystkim w wydaniu pudełkowym.
Biorąc pod uwagę moje doświadczenia z korporacjami i spółkami giełdowymi, mamy dwie równie realne opcje:
- analizę pod ten krok wykonywał debil i jak już ją przedstawił, to ktoś wymyślił tę całą szopkę z rezygnacją z płyt
- decyzja została podjęta już dużo wcześniej. Ktoś wymyślił, że Sony bardziej się opłaca robić elementy do światłowodów niż gry na swoje konsole. Wtedy ktoś dostał polecenie by patrzeć na dane aż znajdzie jakiś sposób by przedstawić to inwestorom jako przemyślany, dobry i akceptowany przez klientów krok. Wszystko w myśl reguły #ForTheProfit
To wszystko powyżej powyżej już sprawia, że wierzę, że chłoniak mojego kota jest bardziej wykwalifikowany do bycia osobą zarządzającą w Sony. Ale nie, to nie koniec. W minionych miesiącach głupich decyzji było dużo więcej. Ja wymienię tylko te kilka, które mnie bardziej zapadły w pamięć.
Zamknięcie sklepów dla PS3 i PS Vita
W tym samym momencie, gdy Sony ogłaszało informację o tym, że przyszłość gier na Playstation jest cyfrowa, ogłosili oni, że przyszłości dla PS3 i PS Vita nie będzie.
Pozwolę sobie przetłumaczyć uzasadnienie na „normalny” język polski: nie chce nam się zrobić aktualizacji bramek płatności.
Sony po prostu w przypływie szczerości pokazało przyszłość gamingu na jego konsolach – moment w którym będzie im żal kasy na niewielką aktualizację sklepu, będzie momentem, gdy utracicie do niego dostęp.
Skupienie się na grach-usługach przez wyjebanie specjalistów od gier-usług…
Niedawno, z okazji czterdziestu lat japońskiego magazynu Famitsu, przeprowadzili oni serię wywiadów z różnymi „szychami” japońskiej branży growej. Jednym z nich był prezes Sony. Hideaki Nishino. Powiedział on w nim, że planują dalej próbować swoich sił w tworzeniu i rozwijaniu gier usług.
Szkoda tylko, że w tym samym tygodniu Sony dokonało poważnych cięć w Bungie – swoim najbardziej doświadczonym w robieniu takich gier studiu.
Ma to pewnie jakiś sens. Co prawda tylko pod warunkiem, że jest się ułomnym umysłowo.
… i zlecenie robienia takich gier firmom, które nie znają tematu.
Szczególnie gdy weźmiemy pod uwagę ich talent do przydzielania projektów.
Otóż w ostatnich latach Sony zlecało tworzenie gier usług następującym studiom:
- Bend Studios, znanemu głównie z gry Days Gone
- Bluepoint Games, znanemu za sprawą świetnych remake’ów Shadow of The Colossus i Demon’s Souls
- Sony London Studio, znanemu głównie z mniej standardowych gier, takich jak seria SingStar czy EyeToy
Wszystkie wspomniane studia albo zostały zamknięte, albo słuch o nich zaginął. Czy to wszystkie? Nie. Ale o tych pamiętałem.
Nic nie mówi „mam łeb do interesów” tak bardzo, jak zlecanie studiom, które nie mają pojęcia o robieniu gier-usług, produkcji dokładnie takich gier.
Zamiast portów na PC? AI XD
Sony musi, z przyczyn prawnych, dostarczać do jednej z amerykańskich komisji dokument opisujący swoją „sytuację biznesową i strategię”.
Wiecie, jakie zmiany zawarli w ostatniej wersji tego dokumentu?
- usunęli całkowcie wzmiankę o portowaniu gier z konsoli Playstation na PC
- dodali informację o tym, jak to planują wykorzystać AI w celu „uwolnienia potencjału kreatywnego w firmie”
Jakby napisali to z rok temu, to byłoby to do wybronienia, ale jesteśmy już na etapie, kiedy wiele firm zaczyna „racjonować” dostęp do narzędzi AI z powodu makabrycznych kosztów przy próbie użycia ich do bardziej skomplikowanych projektów.
Czy przy takich głupotach potrzebna jest puenta?
Niezależnie od tego, czemu w Sony dzieje się tak, jak się dzieje, to jest to zwyczajnie złe. Nie mam tutaj nawet na myśli perspektywy gracza – w ostatecznym rozrachunku, to firma dostanie po dupie za to, że idzie, mówiąc wprost, na przekór najbardziej podstawowym wymaganiom klientów i wbrew jakiemukolwiek zdrowemu rozsądkowi.
Na ten moment oni się cieszą – akcje Sony poszły teraz do góry i akcjonariusze się cieszą. Ale gdy minie już czas i firma odkryje, że ludzie nie będą zainteresowani przejściem na gry cyfrowe w takim stopniu, jak osoby decyzyjne podejrzewały, to ten sam słupek widowiskowo poleci w dół.
Gracze nie będą zadowoleni, bo utracą sensowną platformę. Firma, bo oberwie po kieszeni. Pasożyty społeczne Inwestorzy, bo ich prognozy zysków nie będą się zgadzały.
Niecodziennie mamy okazję zobaczyć sytuację, w której nie wygrywa nikt. Skorzystajmy więc z dostarczonej przez Sony okazji i obserwujmy, jak wszystko szlag trafia.
- Na PC da się odpalić wszystko, co powstało na tę platformę od zawsze. Nie mówię, że zawsze jest to łatwe, ale się da. ↩︎
Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach
Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.
