Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry

AI zabija gry w niespodziewany sposób – przykład Microsoftu

Mamy piękną okazję by zobaczyć, na przykładzie Microsoftu, że szkodliwość AI objawia się nawet wtedy, gdy nie jest używane.

Obrazek przestawiajacy mema nabijającego się z AI
Beka z AI, zwłaszcza w tym przypadku, jest nie tylko obowiązkiem, ale też przyjemnością.

Zapraszam do przeczytania historii o tym jak korporacyjny styl myślenia i bezmyślenie podążanie za trendamio krzywdzi wszystkich. Dziś krzywdzi pracowników Microsoftu i graczy czekających na produkcje od ich studiów.

Kto będzie kolejny? Tego nie wiem. Ale postaram się wytłumaczyć jak i czemu kolejni będą pokrzywdzeni.

Masowe zwolnienia w Microsofcie, bo trzeba znaleźć środki na AI…

Jak podają różne żródła, takie jak Reuters czy Fortune, Microsoft postanowił zwolnić dziewięć tysięcy osób. Wszystko w ramach optymalizacji kosztów i znalezienia dodatkowych środków na rozwój i koszty działania szeroko rozumianego AI.

W zamian za środki na dalszy rozwój gloryfikowanej autokorekty, oprócz tysięcy miejsc pracy poświęcono:

  • Everwild, nową grę studia Rare
  • nowe MMO od Zenimax Online Studios
  • nową grę z serii Perfect Dark – bo tworzące nią studio The Initiative zostało całkowicie zlikwidowane
  • Warcraft Rumble – nie będzie dostawać nowego contentu
  • o ile to nie jest potwierdzone, to wiele osób podejrzewa, że nowa gra od Johna Romero była finansowana przez Microsoft. Jak nie znajdzie innego wydawcy, to skończy w ten sam sposób.

Kiedy pisałem wpis zatytułowany „AI to prędzej śmierć gier„, to spodziewałem się innej sytuacji. Tego, że studia, które szeroko zaadaptują AI będą tworzyć liche produkcje. Z nijakim stylem graficznym, nudną warstwą tekstową, albo fabułą będącą sieczką najbardziej oklepanych popularnych motywów.

Przyznaję z ręką na sercu, że nie pomyślałem, że „śmierć gier” będzie niepowiązana z użyciem AI. Zabrakło mi wyobraźni. Nie połączyłem dość sumiennie wszystkich „kropek”. Nie odwołałem się do własnego, wtedy odrobinę skromniejszego, doświadczenia.

… do którego używania trzeba zmuszać sam Microsoft…

To wszystko natomiast idzie w coś, czego nawet osoby z samego Microsoftu nie korzystają chętnie. Jak podaje WindowsCentral, z narzędzi AI zrobionych przez Microsoft korzysta niewielka część pracowników. Tak mała, że firma, by poprawić ten wskaźnik, uczyniła z korzystania z Copilota (ich AI) jeden z „wskażników wydajności” danego pracownika.

Mówiąc mniej po korposzczurzemu, a bardziej po ludzku – nie korzystasz z „naszego” AI? Oznacza to, że jesteś mniej wydajnym pracownikiem. Czyli jesteś pierwszy do „redukcji” gdy znów trzeba będzie oszczędzić na czymś. Tak przynajmniej będzie to wyglądać w oczach osób, które będą oceniać twoją „użyteczność” dla firmy.
A jeżeli nadrobisz innymi współczynnikami przy ocenie, to będziesz co najwyżej przeciętny, a to oznacza minimalne szanse na ewentualną podwyżkę i awans.

Cała sytuacja jest trochę komediowa z kimś, kto miał styczność w pracy z szeroko rozumianym IT. Takie osoby wiedzą, że co do zasady są to osoby leniwe – w tym znaczeniu tego słowa, że zawsze będą szukać najmniej pracochłonnego sposobu by coś zrobić.
Jeżeli do tego momentu nie zaczęli szeroko korzystać z AI, to prawdopodobnie nigdy nie będą. Bo zwyczajnie nie ułatwia im ono pracy.

… i które próbują wcisnąć ludziom za wszelką cenę.

Zwyczajni ludzie, tacy jak my, dostają funkcje „AI”, czy tego chcą czy nie. Przykładowo – Microsoft dodaje je siłowo do swojego pakietu biurowego. Kiedy pojawiły się pierwsze przykłady użycia AI, to średnio raz na pięć komentarzy ktoś żartował, że jedna osoba będzie używać AI by pisać rozbudowane i „ładne” maile, a druga będzie z niego korzystać by podsumować je w dwóch zdaniach. Microsoft to widział i potraktował jako sugestię.

To jednak nic, bo niektórzy osiągają taką fascynację „AI”, że aż im wyłączają się bazowe zdolności interpersonalne.
Piękny przykład pojawił się w kontekście zwolnień Microsofu. Pierwszym pomysłem byłego szefa/współpracownika wielu z zwolnionych osób, było, jak podaje The Verge, zasugerowanie użycia AI jako wsparcia psychicznego. Ja nie rozumiem jak można było wpaść na ten pomysł. A co dopiero napisać taki „poradnik”, opublikować go i zdjąć go dopiero po kilku godzinach zbierania szerokiej krytyki.

Nie wiemy kto, ale będą kolejni

Akapit powyżej może się wydawać dygresją, ale nie, gdy spojrzymy na to co sprawiło, że Microsoft, poniekąd, musiał zwolnić ludzi.

Problemem jest to, że wszyscy zaczęli wierzyć, że AI to przyszłość. Że firmy, które zbudują najlepsze, najpopularniejsze i inne naj- usługi oparte o sztuczną inteligencję będą mogły liczyć na olbrzymi zwrot z inwestycji. Zaczęły pompować w to olbrzymie pieniądze, a teraz próbują, w każdy możliwy sposób, zaklinać rzeczywistość.

Dlatego widzimy Microsoft, który próbuje grać „va banque” i postanowił zdemontować co się tylko da. Tylko po to by móc przeznaczyć więcej środków na rozwój tej technologii. Robi to również po to by pokazać wszystkim, że „to jest przyszłość”.

Studia gamedevowe, z oczywistych względów, nie tworzą od podstaw narzędzi opartych na sztuczną inteligencję. Są dzięki temu mniej narażone na tak drastyczne koszty jak Microsoft.

Mogą być jednak, przez akcjonariuszy albo współwłaścicieli, naciskani by wziąć udział w tej „rewolucji”.
„Bo to jest przyszłość i konkurencja was przegoni, zrobi lepsze gry, do tego szybciej i taniej!!!!!**”
A to się skończy:

  • kosztami – nieważne czy Copilot, ChatGPT, Midjourney czy Gemini – to wszystko w bardziej użytecznych wariantach kosztuje i to niemałe pieniądze. O bardziej „wyspecjalizowanych” narzędziach nawet nie wspomnę.
  • cięciami osobowymi z racji rzekomego wzrostu wydajności.
  • spadkiem jakości gier, jak to już tłumaczyłem w AI to prędzej śmierć gier.

Patrząc na to wszystko pozostaje mieć nadzieję na daleko idący rozsądek i niezłomność twórców gier. Albo na to byśmy szybko dotarli do momentu, w którym AI stanie się kolejnym, po Crypto, Blockchain, NFT i innych, słowem kluczowym.

Takim, które po prostu będzie sobie gdzieś istniało i będzie wykorzystywane w przypadkach gdzie ma to jakiś sens. A nie, tak jak próbują to teraz robić, wszędzie, bo „to jest przyszłość”.

* - oczywiście, oberwało się też innym częściom Microsoftu. Tylko w przypadku innych działów informacje są bardziej skromne, a "uwalone" w wyniku tego projekty dużo mniej widowiskowe. 
** - nie pracuje w gamedevie. Ale pomijając ten drobny aspekt, to widziałem dokładnie takie sytuacje

Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

5 odpowiedzi na “AI zabija gry w niespodziewany sposób – przykład Microsoftu”

Akurat tego czy zmniejszy koszty w ostatecznym rozrachunku, to nie wiemy. AI niczego nie stworzy idealnie, dalej będzie ktoś musiał to obrabiać. Korzyści z korzystania z tych narzędzi nie widać na dłuższą metę, zarówno z perspektywy twórców, jak i graczy

Staram się być optymistą. Jednak widząc działania korporacji to i bez Si nie jest dobrze. Jeśli miałbym wyróżnić jakiś plus wykorzystanie Ai byłby to rozmowy graczy z Npc. Zastąpiłoby to zwykle wybieranie dialogów.

Mam wrażenie, że nie wiesz jak działa AI, w tym przypadku LLM. Wypowiedzi NPC mogą być co najwyżej generowane na bieżąco. Czyli zamiast przemyślanych przez scenarzystę wypowiedzi odnoszących się do sytuacji w grze i odpowiednich dla danej postaci będziemy dostawać tekst zrobiony przez wyrafinowaną autokorektę.
To nie ma prawa być dobre

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *