Total War: Warhammer – najlepsze połączenie marek, jakie można sobie wyobrazić.

Fani fantasy i serii Total War? Świętujcie! Wielbiciele Warhammera Fantasy? Pijcie ile tylko dacie radę z radości.  Fani dobrych gier strategicznych? Już pewnie tańczą z radości. Czym to jest spowodowane? Trzy słowa – Total War: Warhammer!

Total War: Warhammer
PATRZCIE NA LOGO PEŁNE EPICKIEJ EPICKOŚCI!
Tak, wiem, że ten podpis jest do bani.

Jaram się niczym legion orków podpalający wszystko co popadnie! CHCECIE WIEDZIEĆ CZEMU? To się dowiecie!

Nim przejdziemy do rzeczy – obejrzyjcie trailer. NALEGAM.

Gameplay Total War…

Seria Total War ma już ponad 15 lat. Pierwszą grę pod tą marką, Shogun Total War, kupiłem, bo się jarałem niemiłosiernie samurajami i innymi tego typu. W znacznej części przez film/książkę Shogun, o której już coś wspominałem na blogu.

Miałem jakoś z dziesięć lat, byłem dzieciakiem o przeciętnej inteligencji. Byłem przez tę grę orany od góry do dołu. Może z pięć procent walk wygrywałem?
I tak gra wylądowała na półkę na kilka dobrych lat. Mamy rok 2006. Miałem za słaby sprzęt by pograć w Rome: Total War. Odpaliłem więc Shoguna.

Cztery dni później cudownie ozdrowiałem z choroby. Nie pamiętam jakiej. Porządnego przeziębienia i podwyższonej temperatury. Termometry rtęciowe można było tak łatwo oszukać… Może to dlatego Unia Europejska ich zakazała?[tooltip text=’Żeby nie było – wiem, że chodzi o szkodliwość rtęci, nie czepiać się :P’ trigger=”hover”]*[/tooltip]

Ale dla gry, która zabierała mi dni i noce na rozmyślaniu ekonomii mojego japońskiego klanu, by potem przekuć to w potęgę militarną i ZNIEŚĆ WSZYSTKICH Z POWIERZCHNI ZIEMI było warto. Zresztą, to nie była jedyna opcja. Do dziś sobie chwalę przejście gry nie staczając ani jednej walki z wrogim klanem. Wyjątkiem byli nieszczęśni ronini – nie chcieli być rządzeni przez nowego pana. Ich głowy przyozdabiły moje włości.

Niezależnie od tego czy dana część serii Total War była lepiej, czy gorzej wykonana technicznie, to każda kolejna gra z cyklu Total War wymagała myślenia na wielu płaszczyznach, zmysłu taktycznego. Do tego dostarczała rozrywki na wysokim poziomie i, w wielu przypadkach, wiedzy historycznej.

… i świat Warhammer Fantasy.

To ostatnie nie będzie dotyczyć Total War: Warhammer. Ale trudno o wiedzę historyczną w świecie, gdzie władca największego ludzkiego królestwa, tudzież Imperium lata na Gryfie, krasnoludy tworzą mordercze machiny oblężnicze przypominające wyglądem kościelne organy, a wampiry mają własne królestwo z którego okazjonalnie wyskakują na wierzch armie nieumarłych. No i nie zapomnijmy o wszelkiego rodzaju zielonoskórych, którzy od czasu do czasu potrafią wyłonić jakiegoś silnego władcę, który organizuje Waaagh! . Czyli spontaniczny przemarsz orczej hordy mający na celu pustoszenia wszystkiego na swojej drodze.

Mało? Elfy władające wszechpotężną magią, nieodkryte, pokryte dżunglami krainy, barbarzyńskie plemiona na północy i kultyści mrocznych bogów Chaosu, którzy kuszą ludzi spełnianiem ich najskrytszych i najplugawszych marzeń. Grey przy niektórych z nich to świętoszek.

To uniwersum jest rozwijane w sposób ciągły od 1983 roku. Nim powstało twórcy, czyli firma Games Workshop była niewielką brytyjską firmą rozprowadzającą gry RPG z Stanów. A teraz? Urosła do takich rozmiarów, że ma markowe sklepy na całym świecie. Nawet w krajach drugiego świata, takich jak Polska. No i kilka marek rozpoznowanych na całym świecie. Jedną z nich jest wspomniany powyżej świat. Który choruje na poważny niedobór adaptacji growych. W przeciwieństwie do swojego „młodszego brata

Czym właściwie będzie Total War: Warhammer?

Nie wiemy o nim wiele. Ale to co wiemy nastraja pozytywnie. Potwierdzone zostały cztery grywalne rasy:

  • Imperium, dowodzone przez Imperatora Karla Franza I.
  • Horda Zielonoskórych, dowodzona przez Grimgora Żelażnoskórego. Cel? Rabować, palić, gwałcić, ponownie zrabować, ponownie spalić i przejść dalej. Waaagh!
  • Wysoki Król Thorgrim będzie prowadził swoje długobrode, ciężko opancerzone wojska krasnoludów by pomścić dawne winy. I obowiązkowo by przy okazji zarżnąć kilka(set) zielonoskórych.
  • Wampirze wojska pod dowództwem hrabiego Manfreda Von Carsteina. Zajadły wróg Imperium. Od wielu lat. Nawet wieków.

Do tego będziemy mieli silną obecność bóstw Chaosu, prawdopodobnie w charakterze neutralnych jednostek, które będą zwyczajnie chciały widzieć jak świat wokół nich płonie.

Oprócz tego wiemy również, że Total War: Warhammer ma być pierwszą z trzech samodzielnych gier z serii osadzoną w tym uniwersum. Razem mają one stanowić „największą pozycję w historii serii Total War.”. Nawet jeżeli to jedynie marketingowy bełkot, to już się cieszę.

Jeżeli przyjmiemy, że Creative Assembly (twórcy gier z serii) będzie trzymać fason, to możemy się spodziewać pełnoprawnego przełomu w serii. Nigdy bowiem grywalne „rasy” nie były tak zróżnicowane. Orkowie nie budują miast, nampiry nie potrzebują żywności, a krasnoludom prawdopodobnie będzie potrzebne piwo do utrzymywania wysokiego morale.
To wszystko dobrze by było zaimplementować i jakoś wyważyć. Tak, by fan którejś z frakcji nie poczuł się porzucony przez twórców.

Przykro mi, nie pomogę wam, zostaje heretykiem.

Po dość krótki namyśle doszedłem do przerażającego wniosku – ta gra wywołuje u mnie więcej ciepłych uczuć niż nadchodząca trzecia część Wiedźmina.

Nie wiem na ile jest w tym winy Wiedźmina. Wrażenia, że widziałem 1/3 gry na trailerach wszelkiej maści. Widocznego downgrade’u grafiki. Lansowania tej gry, jakby była zbawicielem wszystkiego co się da, na każdy możliwy sposób. Żeby nie było – zagram w niego.
Kiedyś.
W wolnej chwili.
Po ogarnięciu ważniejszych obowiązków. Takich jak przejście Pillars of Eternity jedną postacią. Do tego czasu bez wątpienia stanie się świetną grą. Przede wszystkim w pełni połataną i wydaną z wszystkimi planowanymi DLC, nie-DLC czy innymi śmiesznymi rzeczami.

Wiem za to jedno – Total War: Warhammer jest grą strategiczną na którą czekałem lata. Tylko do teraz nie byłem tego świadom. Dopiero jak zobaczyłem coś wyglądającego w teorii tak pięknie, to zrozumiałem to. Bitwy na kilkutysięczne wojska między zielonoskórymi a krasnoludami? Czekam na to! Dbanie o infrastrukturę wampirzego królestwa? Okej. Wyrugowanie kultystów Chaosu z miast Imperium? Z nieskrywaną przyjemnością.

Total War: Warhammer będzie mokrym snem przeciętnego fana fantasy, nawet przy wykonaniu „planu minimum”. Człowieka nieprzeciętnie porąbanego na punkcie tego raczej mrocznego uniwersum również. Tak, chodzi tu o mnie. Już przygotowuje się mentalnie do wzięcia kilku dni urlopu na żądanie. 

A czy wam też kiedyś z nieba spadła gra-marzenie?

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Total War: Warhammer – najlepsze połączenie marek, jakie można sobie wyobrazić."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Damian Grzesik
Gość

Dla mnie taką grą był Warhammer 40k: Dawn of War. Zagrywam się nią od lat i jest to mój ulubiony RTS. Nie wiem czemu „dwójka” zbiera lepsze oceny, kiedy to jedynka (subiektywnie) jest doskonała w każdym calu.

Marcin Jankowski
Gość

Tylko co jak nie mam karty graficznej :/ mam jedynie gtx 550 ti…

wpDiscuz