Podobieństwa między Franko 2 a Mighty No. 9 przerażają.

Różne gatunki. Zupełnie inne genezy powstania. Te samo źródło finansowania, zbliżone problemy i prawdopodobnie taki sam finał. To co spotkało Mighty No. 9 spotkało albo spotka Franko 2.

Franko 2 Crowdfunding, Mighty No. 9
Fajny mem o crowdfundingu

Im dłużej piszę ten tekst, tym bardziej jestem tego pewien. Tu jestem ja, wasz naczelny czarnowidz.

Początki i zebranie gotówki

W przypadku Mighty No. 9 zaczęło się dość zwyczajnie. Jak na standardy Kickstartera. Odwoływanie się do starych dobrych czasów, obiecywanie rozgrywki na poziomie z dawnych lat przy nowych możliwościach, blablablabla.
Pewnie ledwo by uzbierali na minimalny próg, gdy nie fakt, że wszystkim stał Keiji Inafume (producent gier z serii Mega Man), cała rzesza ludzi wcześniej tworzących Mega Mana, a sam tytuł jest reklamowy jako duchowy następca serii.

Inaczej – dzięki dostatecznie częstemu używaniu zwrotu „Mega Man” zbiórka zakończyła się spektakularnym sukcesem w postaci niemalże 4 milionów dolarów zebranych na Kickstarterze i PayPalu.


Franko 2 jest o wiele bardziej lokalnym przykładem. Też mamy do czynienia z grą powiązaną z czymś kultowym.
Zbiórka dotyczyła bowiem kontynuacji gry Franko: The Crazy Revenge. Skąd kultowej? Połączcie dobry gameplay, metkę „Made in Poland”, akcję osadzoną w mojej wiosce (Szczecinie). Mogę więc spokojnie powiedzieć, że o sukcesie gry w dużej części przesądziła jej „swojskość”.

No i nagle, na wtedy „ledwo co porządnie rozkręconej” pojawiły się zapowiedzi zbiórki na Franko 2. Po zapowiedzi były trailery, informacje przed zbiórką, itp. itd.
Pewnego dnia zbiórka wystartowała: 60 dni na zebranie 35 tysięcy złotych

Dzięki temu wszystkiemu dość szybko kampania Franko 2 stała się

  • najbardziej dochodową polską zbiórkę na grę komputerową
  • jedną z najbardziej udanych polskich zbiórek crowdfundingowych w ogóle.
  • zresztą, aż do zbiórki na wydanie papierowego Secret Ser… Pixela była najbardziej udaną zbiórką na portalu crowdfundingowym

Ostatecznie zebrała niemal 39 tysięcy złotych. Skala finansów zupełnie inna. Ale sukces, jak na stan polskiego crowdfundingu w chwili startu, niewyobrażalny.

Tworzenie gry i opóźnienia.

By nie zacząć od butowania, powiem coś miłego – twórcy Mighty No. 9 pod względem komunikacji z fanami wykonali kawał dobrej roboty i pozwolili im za pomocą betatestów i ankiet autentycznie współtworzyć grę. To cieszy, że ktoś tak poważnie potraktował „crowd” z słowa „crowdfunding”.

Concept Art Mighty No. 9 z zbiórki.
Concept Art Mighty No. 9 z zbiórki. Gra niestety tak nie wygląda :/ Źródło – strona zbiórki.

Niestety, nie zmieniło to ostatecznie czego innego – produkcja gry się wydłużała, data premiery zmieniała się trzykrotnie i tak naprawdę nie mamy co więcej na ten temat pisać, bo pomijając te smutne nowiny, to więcej powodów do narzekań na tym etapie (przynajmniej dotyczącym stricte tej gry) nie stwierdzono.


Na początek żarcik – Twórcy Franko 2 podali ostateczną datę premiery! 😀

Ale nie, serio, proces tworzenia tej gry jest przekomediowy.
Gra jest tworzona od 2014 roku. W filmiku reklamującym zbiórkę widzimy GRYWALNE fragmenty gry. Niedokończone, bez animacji, itp. ale jednak. COŚ bliżej nie określonego było na ukończeniu.

Co mamy? Rok 2016.
Czego nie mamy? Nagranego gameplayu, wersji demo, doprecyzowanej w stopniu minimalnym daty premiery.
Co mamy? Kilkumiesięczne odstępy między komunikatami o postępach prac.

Franko 2 grafika, screenshot
Ostatnia pokazana przez twórców grafika (screenshot) z Franko 2.
Źródło – fanpage gry

W kuluarach mówi się o sporach wewnątrz grupy developerskiej, która skończyła się przebudową ekipy. Brak konkretnych danych nie pozwala na potwierdzenie tych podejrzeń. Oprócz tego stuprocentowo wiemy o dwukrotnej zmianie programistów i zmianie silnika, który będzie napędzał grę.
Ale wiadomo jedno – cokolwiek się dzieje, nie dzieje się dobrze. Trochę na ten temat pisałem w moim poprzednim wpisie o crowdfundingu, który niestety miał taki sam wydźwięk jak ten – negatywny.

Jest to o tyle lipne, że o tytule było głośno od samego początku. I był on jedną z tych zbiórek, które rozkręciły w Polsce crowdfunding w jego dzisiejszej formie. A teraz… nie wygląda to tak dobrze jak gdy proszono o pieniądze na grę.

Żenujący finał.

Mijają lata, i nadeszła czwarta deklarowana przez twórców data premiery Mighty No 9 – 24 czerwca. Tym razem wyjątkowa, bo zakończyła się premierą gry. Szkoda tylko, że to był koniec problemów.

Zacznijmy od najbardziej błachego – dostarczenie kodów do gry. Do dziś nie wszystkie osoby, które wspierały grę otrzymały swoje kody na grę w wersji Steam/PSN/Xbox Live czy Nintendo eShop. Płonący burdel na kółkach.

Najgorsze jednak było to, co spotkało samą grę.

Mighty No 9 Crap
Jak na pececiarza przystało wybrałem Metascore na PC.
Wyszło na to, że PCtowcy najmniej kopali tę grę.

Mighty No. 9 najwyraźniej jest tak do bani, że niektórym redakcjom nie chce się ich nawet recenzować. A ci, którym się chce zwykle nie zostawiają na grze suchej nitki, zwykle krytykując styl graficzny, frustrujące sposób zaprojektowania poziomów i „brak tego czegoś”. Najszybszym podsumowaniem tego tytułu będzie zwrot „przereklamowany” (angloholicy będą mówić „overhyped”).

W dużym skrócie – miało być fajnie, skończyło się na grze, która szybko zasili kosze marketowe z grami po 20 złotych. Gdyby jeszcze nie było tego krzyczenia o byciu duchowym następcy kultowej serii gier, to może oceny by nie były aż tak brutalne. Ale, cóż… „kto sieje wiatr, ten zbiera burzę”.


W przypadku Franko 2 nie znamy wyniku – od kiedy ostatnio gra była bohaterem jednego z moich wpisów twórcy odezwali się raz i nie dostarczyli tak naprawdę niczego – zero konkretów, zero obietnic, a o wspomnianych wyżej delikatesach rodzaju wersji demo, czy kilkuminutowym gameplayu nie śmiem nawet marzyć.

Na ten moment przyjmuję za wersję optymistyczną dostarczenie grywalnego tytułu szybciej, niż ja dojdę do wniosku, że nie mam czasu ani chęci na zabawę w bloga, nawet w systemie „wpis na ruski rok”.
Wersja pesymistyczna będzie taka, że ludzie w 2021 roku będą się pytać „DZIE JEST FRANKO 2?”

Przerażające wnioski

Mamy dwie gry – Franko 2 i Mighty No. 9.
Obie zebrały znaczne kwoty (biorąc pod uwagę czas i miejsce zbiórki).
Zarówno jedna, jak i druga powstała głównie dzięki fanom napędzanych jednym z najskuteczniejszych bodźców marketingowych – nostalgią.
W obu przypadkach produkcja gry toczyła się bardzo wyboistą drogą. Tutaj jednak Mighty No. 9 możemy coś wybaczyć, bo komunikowało na bieżąco.

Jedna z tych gier dotarła do kresu podróży i nie pokazała sobą niestety niczego, co sprawi, że zostanie zapamiętana na długie lata.
Druga? Nie wiemy nawet, czy „ta abominacja” jeszcze dalej idzie na przód.

Ale wszystko każe mi przypuszczać, że jeżeli dotrze do końca, to będzie wykolejeńcem. Albo, jak napisałem odnośnie Mighty No. 9, nie zostanie zapamiętany na długo.

I na tym smutnym akcencie poprzestańmy.

 

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz