Deltarune byłoby świetne gdyby nie Undertale

Mimo tego, iż Deltarune nie jest sequelem Undertale, to niestety trudno jest zrecenzować jedną grę bez wzmiance o drugiej. „Zadbał” o to zresztą sam twórca, tworząc dwie gry tak podobne, a jednak różne.

Deltarune

Szkoda tylko, że mam wrażenie, że uwalił on tym swój nowy twór.

Deltarune mi bardzo coś przypomina

Na wszelki wypadek aż uruchomiłem Undertale nie chwilę, by nie wyjść na wariata.

Minęło bardzo dużo czasu od kiedy widziałem tak intensywny recykling grafiki. To co można było, zostało wykorzystane ponownie. A przez to, że istnieje jakiś bliżej nieokreślony związek między Undertale, a Deltarune, to jest po części zrozumiałe.

Oznacza to jednak, że jeżeli ktoś wcześniej odbił się od Undertale ze względów audiowizualnych dalej nie ma co tutaj szukać. A szkoda, bo rozwiązania gameplayowe specyficzne dla tej „serii” były i są genialne.

Ja niestety jednak odbieram to trochę inaczej – nowa gra Toby Fox’a jest strasznie zachowawcza – widać, że jeżeli miał jakieś nowe pomysły, to nie czuł wobec nich entuzjazmu. Prędzej strach, który nakazał mu trzymać się maksymalnie blisko sprawdzonego pomysłu, jakim były mechanizmy w Undertale.

Swoją drogą – skądś znam to podejście do tworzenia gier.

Wszystko kiedyś dorośnie. Tu i ówdzie.

Następca Undertale na całe szczęście rozwinął system walki i to w dość nieoczekiwanym kierunku. Nie sterujemy już jedną postacią, tylko całą, trzyosobową drużyną. Każda z nich może wykonać więcej niż cztery akcje znane z protoplasty gry.

Deltarune

Znany z poprzednika motyw zręcznościowy w postaci unikania ataków przeciwnika w sposób podobny do gier z gatunku „bullet hell” powrócił w pełnej klasie. Oprócz tego premiowane jest unikanie ataków „o włos”. Oprócz tego, w przypadku atakowania przeciwników mamy minigierkę na refleks, która zadecyduje jak bardzo będzie bolało.

Deltarune

No dobra, ale najważniejsze jest to, co było wytłumaczone na początku w obu grach – nikt tutaj nie musi umrzeć. Każdego wroga można ocalić przed własną głupotą (jaką jest atakowanie naszej drużyny) albo przed pewną krwiożerczą panią z toporem.

Niestety, w innych miejscach Deltarune przedstawia na dobrą sprawę regres. Bo jeżeli świat nie sprawia wrażenia tak responsywnego jak w grze sprzed kilku lat, to inaczej tego nie określę. W Undertale konsekwencje były widoczne bardziej i szybciej niż tutaj. Trudno jest to przełknąć gdy się weżmie pod uwagę, że pierwszy rozdział Deltarune jest przerażająco krótki.

Problemem jest forma

Właśnie, to jest problem – Deltarune jest grą, która będzie wydawana w systemie epizodycznym. Pierwszy rozdział jest za darmo, ale kiedy i za ile pojawi się kolejny? Cholera wie.

Rozumiem, że twórcy może brakować sił, środków albo chęci by zrobić kolejną, bardziej rozbudowaną, grę RPG. Ale już lepiej jakby skazał nas na kolejną zbiórkę na Kickstarterze (jak to było w przypadku Undertale) i dał do zewnętrznych twórców 90% pracy, niż aktualne rozwiązanie.

Wypuszczanie gry w formie epizodycznej było dobre w przypadku gier przygodowych, gdzie decyzje gracza rzekomo miały znaczenie i gdzie gracz rzekomo miał swobodę działania (jakby ktoś nie wiedział, to dowalam się do świętej pamięci Telltale). Ale nie w przypadku, nawet tak liniowej, gry RPG, w której spodziewamy się bardzo rozbudowanej reakcyjności świata na decyzje podjęte zarówno walkę temu, jak i godziny temu.

Deltarune Sans
Wydawanie gry RPG w epizodach jest takim samym żartem jak ten czcionka

Z tego powodu:

  • nie wierzę, by jakieś bardziej rozbudowane ciągi przyczynowo-skutkowe objawiły się w Deltarune
  • nawet jeżeli się pojawią, to nie będę pamiętał z czym były spowodowane, bo między jednym, a drugim epizodem minie Stanowczo Za Dużo Czasu
  • albo w ciemno zapłacimy za kilka epizodów, albo będziemy przepłacać kupując pojedynczo. Ale to problem bardziej wynikający z modelu biznesowego, a nie z gry.

To nie brzmi niestety dobrze.

Ostateczne starcie

Z Deltarune problem jest następujący:

  • gra jest za darmo
  • jest całkiem przyzwoita, nawet bez brania pod uwagę ceny
  • jest krótka jak diabli
  • kończy się tak jak się kończy
  • przez co cholery idzie dostać na myśl o czekaniu o kontynuację

Tak naprawdę najwięcej zależy od tego jaki będzie kolejny rozdział i jak twórca/twórcy poradzą sobie z masą problemów, jaką nosi ze sobą wydanie gry RPG w systemie sezonowym.

Podsumowując – w pierwszy rozdział Deltarune możecie, a nawet powinniście zagrać, zwłaszcza jeżeli graliście w Undertale i przypadło wam ono do gustu.

Co do kolejnych, to lepiej poczekajcie na opinie narwańców albo znudzonych ludzi, którzy zbadają temat za was. Jest całkiem spora szansa, że potem wyjdzie tragicznie i nie będzie sensu marnować czasu ani nerwów na giereczkowy serial kiepskiej klasy.

Deltarune od tego losu dzieli kilka lichych decyzji projektowych. Mam nadzieję, że takowe nie nastąpią, mimo wszystko.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o