Star Wars: The Old Republic – Drugie starcie

Dawno, dawno temu, w nieodległym (bo znajdującej się na tej samej planecie) domu, próbowałem podejść do Star Wars: The Old Republic. Ta gra jednakże odstraszyła mnie z przerażającą skutecznością. Zbliżająca się jednak wielkim krokami nowa gra MMO w systemie P2P sprawiła, że dałem tej grze drugą szansę. Dlaczego akurat tej?

Star Wars - The Old Republic

 

Jakby ktoś przespał ostatni tydzień w jaskini, to informuje, że w wstępie chodziło mi o Elder Scrolls Online. A Star Wars – The Old Republic zainteresowało głównie dlatego, że kilka osób mnie namawiało do gry, oraz to, że ponoć ta gra stała się bardziej przystępna dla niepłacących. Bo powiem wprost: mnie za łatwo odciągnąć od danej gry, przez perspektywa abonamentu mnie PRZERAŻA.

No dobra, co ma to wspólnego z TES: Online? Żyje w przekonaniu (strachu?), że ta gra może iść w ślady The Old Republic. W końcu MMO od Bioware też było grą AAA z kosmicznym budżetem, które nie przeżyło modelu P2P i przeszedł na tryb free to play (z zbrodniarskimi mikrotransakcjami).

Jak było kiedyś w Star Wars: The Old Republic?

Pamiętam do dziś moje pierwsze podejście: niemal rok temu (marzec 2013) próbowałem grać w to MMO, korzystając z faktu, że jest darmowe. Przekonywały mnie głosy, że to gra od  Bioware. Miało to być widoczne na pierwszy rzut oka, chociażby po fabule, która nie miała być tradycyjnym betonowym grindem, tylko czymś, co będzie dawało wrażenie grania w porządnego singlowego RPG-a. I to faktycznie im wyszło.

Szkoda jednak, że przesadzili z żądzą pieniędzy od graczy: osoby bez abonamentu były pozbawione wielu BARDZO przydatnych rzeczy. Dobrze, jestem w stanie od biedy zrozumieć pozbawienie ich przyśpieszenia o 35% poza walką. Jestem w stanie zrozumieć to, że ma się późniejszy dostęp do ścigaczy (taki hi-techowy odpowiednik wierzchowca). Brak bonusu do zdobywanego doświadczenia po wylogowaniu TEŻ zrozumiem.  Ale brak dostępu do niektórych WAŻNYCH nagród za wykonane zadania? Nie mówię to o gotówce, ubije się kilka Tuskenów, czy innych Ewoków i będzie git, ja tu mówię o broni i pancerzach. Z gry zrezygnowałem, jak byłem do tyłu z ekwipunkiem bodajże o 10 poziomów doświadczenia.

Ot, taka reakcja alergiczna na próbę odymania mnie z pieniążków za wszelką cenę. Z tego też powodu porzuciłem tę grę i puściłem ją w niepamięć. Aż do tej niedzieli.

Jak jest dziś?

Pod wpływem namów założyłem nowe konto (poprzednie zostało porzucone i zapomniane), zrobiłem postać ludzkiego rycerza Jedi, po czym zacząłem grać.

Star Wars - The Old Republic
Taka tam (niemalże) sweet focia

Nie wiem gdzie, nie wiem jak i nie wiem kiedy, ale Bioware podjęło parę mądrych decyzji. Zmniejszyła restrykcję dla grających za darmo, obniżyła (nieznacznie, ale i tak warto wspomnieć) opłaty za mikropłatności.  Ale przede wszystkim podbiła dość konkretnie gratisy wziącę się z byciem preferowanym graczem.

Taki status otrzymuje każdy gracz, który zostawi chociaż 10zł w grze. Wtedy otrzymuje wyższe miejsce w kolejce na dostanie się na (okazjonalnie) zapchane serwery, więcej slotów na postacie, blablabla. Ogólnie fajniejsze życie. Ale dobra, to jest mało istotne. Liczy się to, że free to play w tej grze zaczął w końcu jakoś po ludzku funkcjonować. No chyba, że ktoś nie ma życia i chce w to grać po 12h dziennie, to wtedy przykro mi, niech szykuje hajsy.

Co w związku z tym?

Panie i panowie: z tego co napisałem powyżej może wynikać tylko jedna rzecz: wracam do Star Wars: The Old Republic i wszystkie znaki na niebie i ziemi (oraz innych planetach uniwersum Gwiezdnych Wojen) pokazują, że zabawię tam na dłużej. W związku z tym dwa pytania: czy ktoś z czytających to gra w to MMO? Poszukuje więcej potencjalnych osób do ekipy, bo akcje drużynowe w tej grze są epickie i zasługują na więcej uwagi niż dwa zdania w tym poście.

I tak przeszliśmy do drugiego pytania. I testu wtyczki do ankiet, z której planuje częściej korzystać (o ile nie będzie dysfunkcyjna)

Do przeczytania w następnym poście. Albo do zobaczenia na Nar Hutta 🙂

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz