Tryb kolorów:
Rozmiar tekstu:
Dodatkowe akcje
Kategorie
Gry

Mam czas do środy by zdecydować czy chcę Steam Machine

Dostałem w niedzielę o 23:24, e-maila od Valve.
Teraz, przez niego, sobie siedzę i myślę, czy wydać 6000 złotych na Steam Machine w wersji 2TB ze Steam Controllerem w zestawie.

Po pewnym czasie gapienia się w sufit pomyślałem, że równie dobrze mogę to wszystko zapisać. Uporządkuję myśli, wrzucę coś na bloga i będę zadowolony.

Za: mały rozmiar

Dla mnie to było kluczowe. Ja naprawdę nie miałbym miejsca na pełnowymiarowego PC-ta.

Znaczy wiadomo – chcieć to móc. Problemem jest jednak to, że absolutnie nie mam ochoty ustawiać sobie całego biurka i przestrzeni pod nim na nowo. A Steam Machine? Planuje walnąć na biurko, prawdopodobnie za monitorem albo obok niego. 16x16x16 cm rozmiaru daje mi taką możliwość 😀

Przeciw: wydajność

Z tego, co czytam, to wydajność Steam Machine nie urywa niczego. Pomimo tego, przynajmniej zdaniem inżyniera pracującego w Valve, jest ona mocniejsza bądź równie wydajna co 70% używanych na Steam PC-tów.

Niby jako zapalony gracz powinienem dążyć do zdobycia jakiegoś arcypotężnego sprzętu. Z drugiej strony? Nie ma żadnej naprawdę wymagającej gry, w którą będę chciał grać w przewidywalnej przyszłości. No i mówiąc realnie, to mnie nie stać. Już Steam Machine to jest trochę „jechanie po bandzie”.

Za: cena

Nie chce mi się odkopywać notatek1 ani przywoływać informacji z pamięci. Powiem jednak tak – naprawdę się starałem wymyśleć/znaleźć konfigurację sprzętową PC-ta, który będzie:

  • w miarę mały (bo o wielkości Steam Machine mogę pomarzyć)
  • wydajny jak Steam Machine
  • zauważalnie tańszy

Żeby osiągnąć ten cel, musiałbym iść na zauważalne kompromisy odnośnie do wielkości i dodatkowo bawić się w używany sprzęt. Ja tego nie lubię – mam kryzys zaufania do takowego.

Tak naprawdę to mam kryzys zaufania do KAŻDEGO sprzętu, ale do używek jest on odczuwalnie większy.

Za: SteamOS

Trochę tu mi wjeżdża selekcja negatywna, ale Windows, z perspektywy gracza, aktualnie ssie. Jego jedyną zaletą jest to, że gry z Game Passa na nim działają. Tak to jest:

  • powolny
  • zajmuje patologicznie dużo zasobów po prostu istniejąc
  • aktualizacje regularnie w nim coś psują

Co do zasady – wkurwia mnie. Ot, po prostu. Jakbym nie korzystał z laptopa do innych rzeczy i jakbym miał dostęp do kompletu sterowników pod Linuksa, to tyle by mnie było. Prawdopodobnie przeżyłbym nawet brak tych trzech użytecznych aplikacji, które nie mają wersji na Linuksa.

A w tej sytuacji? Dostaje PC z preinstalowanym, dedykowanym giereczkom Linuksem i pewnością, że każdy podzespół w nim będzie działał. Na którym, do tego, niektóre gry potrafią działać lepiej niż na Windowsie. A jak mi się znudzi, to ustawię Windowsa jako drugi, trzeci albo sześćdziesiąty dziewiąty system.

Przeciw: SteamOS (xD)

Żeby było śmieszniej, to system od Valve jest też wadą. Jeżeli kiedykolwiek zachce mi się grać w coś, co nie jest od Valve i ma antycheata w sobie, to będę w głębokim dole.

To oznacza nie tylko „poważne” gry pokroju gier Riotu czy sieciowych strzelanek, ale też gry gacha, pokroju Honkai: Star Rail czy Persona 5 X, w których spędzam trochę czasu. Tak przynajmniej jest w większości przypadków i będę musiał dokładnie sprawdzić, w przypadku której gry będę ryzykował banem.

Nie jest to jakiś WIELKI problem, bo zarówno telefon, jak i Asus ROG Ally dźwigną te gry, ale mimo wszystko – troszkę boli.

Zwłaszcza gdybym na stare lata dostał demencji i zapragnął pograć znów w League of Legends.

Przeciw: brakuje mi czasu

Jeżeli czytacie moje cotygodniowe wpisy pamiętnikowe, to pewnie zauważyliście, że ostatnio narzekam na koszmarne niedobory czasu wolnego.

Dlatego też biję się z myślami, czy opłaca mi się kupować cokolwiek „na zaś”. Bo może zacznę grać na Steam Machine za dwa tygodnie. Może za dwa miesiące. Na pewno zdążę wcześniej, ale dla dramaturgii napiszę „może dopiero przed emeryturą”.

Niby pierdoła, ale osłabia moje przekonanie co do sensowności zakupu.

Przeciw: są inne opcje

Mógłbym, czysto teoretycznie, rozejrzeć się za laptopem gamingowym. Albo kupić Switcha 2, by nie bawić się w późniejsze pożyczanie konsoli od mojego Kochania.

Mógłbym też udawać poważnego dorosłego i po prostu nie kupować niczego.

#TyleMożliwości

No i w sumie dalej nie wiem XD

Skończyłem to pisać koło 18:20, opublikowałem chwilkę później i dalej nie mam pojęcia, czy kupić sobie nowy sprzęt do grania, czy nie.

Muszę się przespać z myślami o tym i zobaczymy, co z tego wyniknie. A jak ktoś doczytał do tego momentu, to może wybrać w ankiecie, co by zrobił na moim miejscu. A może nawet poszaleć i zostawić komentarz 😀

  1. Fakt, że piszę to bez dostępu do nich mi poniekąd „pomaga” ↩︎

Odkryj więcej z Yeti (nie tylko) o grach

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

2 odpowiedzi na “Mam czas do środy by zdecydować czy chcę Steam Machine”

Nie znam cen ale te 6 koła nie wydaje się jakąś okazją chyba? Bo jeśli to jest okazja cenowa to zawsze możesz potem sprzedać a jeśli nie to zawsze możesz kupić na rynku wtórnym za pół roku jak pierwsi pionierzy się wnerwią 😉

No nie jest, jest to cena, że tak powiem, rynkowa. Teraz sprzęt, zwłaszcza pamięci, karty graficzne i dyski twarde, chcą tylko rosnąc w cenie.
Pomysł niby dobry, ale żyje w strachu, że Valve dokona kolejnej korekty ceny jak im się nakład skończy i za 6k będzie można dostać, ale używkę XD

No i mówiąc szczerze – to jedyne osoby jakie mają prawo się tutaj wpienić, to osoby, które spróbują tym odpalić Crimson Desert w natywnym 4K i ultra detalach. A po takich ludziach to ja bym się bał nawet myszkę mieć XD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *