Przegląd mobilnych zabijaczy czasu (cz. 1?)

Nie mogłem znaleźć nic fajniejszego, więc będzie szachPad.

Nie ma chyba lepszego tematu na wpis niż lista gier, które mogłoby sprawić by kolejna katastrofalnej długości przerwa była mniej odczuwalna

Wszystkie poniższe gry łączy to, że pozwalają, w dość swobodny sposób, zająć sobie niewiarygodne ilości wolnego czasu. Czyli idealne do zajmowania nadmiaru czasu powstałego gdy z waszej listy czytelniczej nagle znika jeden z czytanych tytułów.

Ostrzeżenie: wpis zawiera podział na strony.

Realm Grinder

Realm Grinder

Nie wiem co sobie o mnie pomyślicie widząc, że pierwsza wymieniona gra tutaj to gra typu idle/clicker, ale mówiąc szczerze, to umiarkowanie mnie to obchodzi. Głównie dlatego, że znam gry cRPG mniej rozbudowane od Realm Grinder.

Co chwila musimy wybrać co klikamy, by kupić albo odblokować coś innego. Po minutach/godzinach/dniach/miesiącach ciągle znajdzie się nowe opcje do odblokowania, nowe osiągnięcia do zdobycia. Jak ktoś nie wierzy, to tutaj macie półoficjalną encyklopedię gry. Miłego gubienia się w trakcie lektury.

Realm Grinder

Co byście nie myśleli – zabijacz czasu jest to pierwszorzędny. Problemem jest jedynie przypadłość typowa dla gatunku – bardzo łatwo jest się za bardzo wkręcić :X

W Realm Grinder możecie pograć w przeglądarce, na smartfonie z Androidem bądź iOS, bądź na Steamie (ale ona chyba jest po prostu ładnie opakowaną wersją przeglądarkową). Postępy między wszystkimi wersjami się synchronizują pod warunkiem posiadania konta w wersji przeglądarkowej i podpięcia go do pozostałych wersji.

Realm Grinder

Infinitode

Infinitode Ekran ładowania

Ci, którzy mnie znają osobiście wiedzą, że moim „guilty pleasure”(jest jakieś normalne tłumaczenie tego zwrotu?) są gry Tower Defense. Z tą mam ten problem, że nie da rady przestać w nią grać jako tako.

Infinite Tower Defense to gra z:

  • żenująco niskimi wymaganiami (pójdzie na każdym smartfonie)
  • minimalistyczną warstwą audiowizualną
  • nieskończoną grywalnością spowodowaną tym, że można tworzyć własne plansze
  • pełnym wsparciem dla Google Play, co pozwala potem na porównywanie wyników
Infinitode Własny poziom
Tak wygląda poziom, który sam zmontowałem

Infinitode jest jedyną grą w zestawieniu, która jest dostępna TYLKO na smartfony z Androidem i iOSem. Być może coś się zmieni przy okazji premiery drugiej części, która jest teraz dostępna w ramach bety na Google Play.

Infinitode główne menu
Od chwili napisania wpisu pobiłem ten rekord dwukrotnie <3

Gems of War

Gems of War ekran ładowania i logo

Ostrzeżenie – z wszystkich opisanych tutaj gier to Gems of War jest najbardziej uzależniającym tytułem.

Starałem się pisać bez zarażania moim entuzjazmem, ale w tym przypadku mi stanowczo nie wyjdzie. Pamiętacie taką serię gier jak Puzzle Quest? Gry, w którym walki się odbywały za pomocą mechaniki łączenia trzech cosiów na planszy?
Jeżeli tak, to wyobraźcie sobie co by było, jakby w tej grze było więcej wszystkiego – broni, umiejętności, jednostek, historii, humoru i nawet nie wiem czego jeszcze. Jeżeli jakimś cudem dla kogoś to jest za mało, to do oprócz tego mamy (asynchroniczne) PVP, gildie, rajdy, regularne eventy i inne rzeczy, które niewątpliwie zostaną dodane między napisaniem tego zdania a publikacją wpisu.

Gems of War Gameplay
Tak wygląda rozpierdziel w trakcie

Jakby tego było mało – twórcami tej gry są autorzy oryginalnego Puzzle Questa. Widać to w każdym calu, na tyle, że po godzinie gry sam bym stwierdził, że Gems of War jest od tych samych ludzi.

Gems of War Gameplay
Tyle rzeczy do kliknięcia, tyle rzeczy do zrobienia

Gems of Wars jest dostępne na Steamie, iOS, Androidzie, PS4 i Xbox One. Na tyle na ile mi wiadomo, to wszystkie wersje korzystają z tego samego konta, więc postępy w grze są synchronizowane ze sobą niezależnie od tego gdzie gracie.

Gems of War Gameplay
Jeszcze więcej rzeczy do kliknięcia, jeszcze więcej rzeczy do zrobienia

Wersji na Switcha niestety brak. Ale to dobrze dla mnie, bo bym kupował gry na niego, a i tak grał w to.

To powyżej jest nieaktualne: 26.03 na Switcha trafia Gems of War. Jeszcze nie wiadomo, czy będzie współdzielenie konta między PC/Mobile a Switchem. Jeżeli będzie, to nie będę miał życia.

Mini Metro

Mini Metro ekran ładowania
Proste i minimalistyczne logo – aprobuje

Mini Metro jest anomalią w tym zestawieniu, bo jest jedyną płatną grą w tym zestawieniu. Na Google Play kosztuje, w chwili pisania, 5,29 złotych. Biorąc pod uwagę w trakcie ilu przerw, jazd do domu i innych mi się przysłużyła, to pieniążki były tego warte. Na iOS niestety sporo drożej, bo 18,99.

O co w niej chodzi? Tworzysz metro przez łączenie ze sobą stacji kolejowych, które pojawiają się na mapie. Każda stacja ma swój kształt i pojawiają się na niej pasażerowie (inne kształty) którzy chcą dotrzeć do swojej stacji. Gra się kończy w chwili, gdy na którejś z stacji za dużo osób czeka za długo.

Mini metro metro na początku w miarę.
Tak wygląda względnie prosta siatka metra

Zasady jako tako są proste. Sytuacja się komplikuje dopiero potem gdy:

  • stacji robi się przerażająco wiele
  • zmieniają one swój symbol w trakcie
  • gra się w trybie ekstremalnym, gdzie nie można edytować już ustawionych nitek metra
Mini metro, skomplikowana siatka metra
To metro już wyszło trochę bardziej skomplikowanie

Z opisu brzmi jak proste łączenie punktów, ale, jak widać powyżej, dość szybko się komplikuje i wymaga głębszego przemyślenia.

Ogólnie, to jak komuś się spodoba sama koncepcja, to gra mu wystarczy na bardzo długi czas – wszystko dzięki trybowi kreatywnemu, który daje kontrolę nad miejscem pojawiania się kolejnych stacji i codziennym wyzwaniom, których wyniki można śledzić na ogólnoświatowym rankingu.


Jeżeli dotarłeś do tego miejsca, to oznacza to, że podział na strony działa. Co jest fajne, bo oznacza, że ludzie od WordPressa dodali funkcję, która dla odmiany jest użyteczna.

Początkowa wersja tego wpisu korzystała z podziału na strony, ale wpis o Google Stadia udowodnił, że muszę trochę rzeczy pozmieniać w szablonie bloga. #FML.

Oznacza to również, że kogoś jednak interesują gry na (głównie) komórki. To fajnie, bo spośród nich są prawdziwe perełki.

Ogólnie, to mam o czym pisać – pozostaje jedynie sprawdzić, czy temat kogoś interesuje 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *