One Finger Death Punch 2 jako świetne kung-fu

Nie lubię pisać recenzji gier, ale wiedząc o tym, że
One Finger Death Punch 2 będzie powszechnie zignorowana, postanowiłem napisać o niej kilkanaście słów.

One Finger Death Punch 2 miazga
Tym razem nie będzie podpisów, bo jedyna rzecz jaka będzie tutaj pasować, to onomatopeje.
JEB! 😀

Zwłaszcza, że w dzisiejszej kulturze „obrazkowej” ta gra raczej nie ma jak się samemu obronić i zainteresuje stanowczo zbyt mało ludzi.

Jaka jest sieczka, każdy widzi.

Pewnym problemem przy opisywaniu One Finger Death Punch 2 jest to, że opisywanie rzeczy, które zwyczajowo biorę na warsztat będą zniechęcać.

Przykład tego jak ta gra wygląda macie powyżej: figurkowe ludziki, których szczyt popularności przepada na początek tego wieku. Do tego trzeba dodać różnorakie tła i tak wygląda 95% tego co widzimy w trakcie grania.

Jeżeli chodzi o muzykę w grze, to jest trochę lepiej – jest rytmiczna, klimatem pasuje do tego co widzimy na ekranie i ogólnie wpada w ucho. Ale wiecie co? To i tak nie ma znaczenia.

Flow w One Finger Death Punch 2

Gameplay tej gry, to zupełnie inna jazda i coś, czego nie da się opisać w pełni słowami, ani nawet nagraniem rozgrywki – które i tak dostaniecie, bo wtedy trochę łatwiej to zrozumieć.

Całość sterowania w tej grze opiera się o dwa klawisze. W zależności od preferencji, to są to albo klawisze myszy, „strzałki” na klawiaturze, albo przyciski na padzie. Naciskasz „lewy” przycisk, bijesz przeciwnika po lewej. Prawy przycisk, to przeciwnik po prawej obrywa. Bić możesz tylko przeciwników, którzy są dość blisko ciebie. Ogólnie, to jesteś za fajny żeby biegać za nimi – to oni przychodzą do Ciebie, zwykle w ilościach hurtowych.

To tak w telegraficznym skrócie, bo gra jest trochę bardziej złożona – są umiejętności, specjalne typy przeciwników i inne tego typu. Ale nie będę się w to się zagłębiał, bo w ostatecznym rozrachunku nie zmienia to nic – oni przychodzą, ty ich bijesz. Proste? Proste.

One Finger Death Punch 2 DO NOT BUTTON MASH
Jakby co to jest NAJWAŻNIEJSZA ZASADA.

A jakie wciągające! One Finger Death Punch 2 broni się właśnie tym – bezbłędnie zaprojektowaną rozgrywką. Po kilku chwilach człowiek przestaje myśleć, że gra, tylko po prostu to robi. Przestaje zwracać uwagę na dość minimalną grafikę, brzdąkanie w tle i na to, że tak naprawdę wszystko co robisz to naciskasz dwa klawisze w odpowiednim momencie. Uczucie zwane w psychologii „flow” (polska nazwa „przepływ” nie przechodzi mi przez gardło) przyjdzie do was samo. Tak jak do mnie, w filmiku poniżej. Jakby co jakość filmiku jest żenująca, bo musiałem go przekonwertować do jakiegoś ludzkiego rozmiaru. Oryginał miał tylko 968 mega w końcu.

Normalnie idzie mi dużo lepiej, ale nagrywałem poniższe 10 minut po 5 godzinach snu poprzedzonych kilkoma godzinami picia, planszówek, żarcia i karaoke. Czyli, można powiedzieć, że w naturalny sposób zwiększyłem poziom trudności.

Ale mimo przeciwności, jakie stawiało przede mną moje ciało i umysł, to świetnie się bawiłem.

Sam, przeciw wszystkim (i samemu sobie).

Fajne w One Finger Death Punch 2 jest to, że tak naprawdę gra nie ma końca. Oczywiście – jest jakaś skończona ilość plansz do gry Single Player. Ale oprócz tego jest tryb survival, w którym walczymy przeciwko coraz większej ilości coraz szybszych przeciwników i jego kilkanaście mutacji.

One Finger Death Punch 2 Golden Sword
Cholera, nie wiem skąd się wziął złoty miecz, ale <3

Jedna z nich, No Luca No, jest na tyle wredna, że polega na walce nie tylko z przeciwnikami, ale też z kotem twórcy, który zasłania część ekranu.

One Finger Death Punch 2 No Luca No
Poległem bardzo mocno

Oczywiście, jak ktoś nie jest mną i lubi się bawić w rywalizację, to każdy z tych trybów ma osobną tablicę wyników, gdzie można się porównać z innymi graczami i (w moim przypadku) zobaczyć jak wielką lamą się jest.

One Finger Death Punch 2 Leaderboards

Nie ma więc strachu – to nie jest tak, że ta gra kiedyś się skończy. Znaczy, gracz może z nią skończyć. Ale gra z graczem? Niezbyt.

Koniec rundy

W ostatecznym rozrachunku One Finger Death Punch 2 to gra, którą zainstalowaną na komputerze powinien mieć każdy. Chociażby po to by od czasu do czasu się wyłączyć, wejść w ten wspaniały trans, który gra umożliwia i po prostu działać. Każdy czasem potrzebuje restartu. A to jest idealny przycisk resetu.
Na pewno lepszy od 1,5LNG.*

One Finger Death Punch 2 na tę chwilę dostępne jest tylko na PC i tylko na Steama. Jakby co, kierując się własnym interesem i niewielką prowizją od sprzedaży, polecam zakup na Humble Store, gdzie część środków z sprzedaży idzie na cele charytatywne, a kilka groszy trafia na moje konto.

Jak ktoś bardzo chce, to tutaj ma link na Steama, z którego nie mam nic, poza uczuciem dobrze wypełnionego obowiązku, jakim było uświadomienie kogoś o istnieniu tej gry.

W przyszłości gra ma trafić na wszystkie liczące się konsole. Wtedy też zaktualizuje wpis o słowo/dwa/sto odnośnie wersji na Nintendo Switch. W przypadku One Finger Death Punch 2 jestem

*1,5 litra na głowę.

P.S – odpaliłem grę bezpośrednio po ukończeniu wpisu i poprawiłem swój wynik. #TyleWygrać!

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

avatar

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.

  Subscribe  
Powiadom o