Finansowanie map Pokémon GO, część druga – konkretne sumy i konkretne zarzuty

Z racji przerażającej, nawet na standardy tego bloga, długości wpisu postanowiłem podzielić go na dwie części.

Jeżeli przypadkiem zabłądziłeś, to pierwsza część tekstu jest dostępna pod tym adresem.

W ramach przypomnienia: poniższy tekst jest artykułem gościnnym – autor prosił o zachowanie anonimowości, bo „nie jest moim celem reklamować siebie, tylko wytłumaczyć problem”.

Całość tekstu jest jego, a okazjonalne moje dopowiedzenia będą oznaczone w taki sposób.

Ile to kosztuje?

Przyjrzyjmy się teraz trzem implementacjom map z bliska, bo o oprogramowaniu jeszcze nie było mowy. Przy okazji przybliżmy sobie sposób ich finansowania:

GymHuntr/PokeHuntr/PokeFetch, projekty angielskojęzyczne tworzone przez Skulla i JayNZ oparte o (z tego, co wiem) autorski silnik.
Usługi udostępnione są na licencji adware, tj. aby z nich korzystać, należy umożliwić stronie wyświetlanie reklam, ale można też zamówić płatne skanowanie.

PokePro, bazujące na silniku RocketMap rozwiązanie administrowane przez dwójkę Polaków. Udostępnione jako usługa płatna (subskrypcja).

Mapy zlasu, również bazujące na silniku RocketMap, zarządzane przez zlasu. Udostępniona dla wszystkich usługa, finansowana na zasadzie crowdfundingu.

Mapy Pokemon GO (5)
A tak wygląda przykładowa mapka

W przypadku tego pierwszego opłacane są serwery, klucze API Bossland GmbH i koszt wytworzenia oprogramowania oraz administracji serwerami tego projektu. Pozostałe dwa korzystają z oprogramowania na licencji Open Source, więc oprócz serwerów i kluczy API Bossland GmbH do opłat nie możemy wliczyć czasu pracy programistów, jedynie koszty administrowania. Dodatkowo jednak doliczyć należy zakup kont z poziomem 30 lub wyższym.

Konkretny przykład – Szczecin.

Ile to faktycznie kosztuje? Biorąc za przykład Szczecin szacuję, że znajduje się w nim około 1200 stałych punktów, w których pojawiają się Pokémony. Stworek pojawia się w takim punkcie regularnie co 60 minut i pozostaje w nim przez czas równy wielokrotności 15 minut (obecnie chyba wszystkie takie punkty są aktywne 30 minut). Daje nam to 1200 zapytań na godzinę na samo odkrycie Pokémonów. To powoduje, że potrzebujemy klucz API Bossland GmbH warty 39,95 euro (przy kursie z czasu pisania tego artykułu daje to 126,60 zł).

Mapy Pokemon GO (1)
Uwaga, bardziej skomplikowana matma

Jedno konto teoretycznie może odpytać się o zawartość mapy co 5 sekund. Teoretycznie, gdyż gra robi to co 10 sekund i częstsze pytanie serwerów Niantica kończy się źle dla konta. Oczywiście zaleca się, żeby czas między kolejnymi zapytaniami ustawiać na większy, więc załóżmy, że odstępy wynoszą 15 sekund.

W teorii więc 7 kont powinno wystarczyć na całe miasto, ale tak nie jest. Na konta nałożone jest ograniczenie prędkości, które wynosi obecnie bodajże 10 km/h (lub 2,8 m/s). Co za tym idzie, między kolejnymi skanami jedno konto nie może przebyć dystansu większego niż 42 metry. To bardzo mało, przez co ilość potrzebnych kont jest znacznie większa. Zakładając, że obszar Lasu Arkońskiego (976 hektarów) jest w stanie pokryć 1 konto i skalując to do powierzchni całego Szczecina (30055 hektarów) mamy 41 kont wymaganych do skanowania.

Niantic nie pozostaje bezczynny i ostatnio coraz częściej konta zostają ukarane, przez co stają się bezużyteczne i trzeba je wymienić. Takie wydarzenia mają miejsce niekiedy nawet co dobę, ale na potrzeby tego artykułu przyjmiemy, że następuje to co 72 godzin. Toteż w jednym miesiącu konta należy wymienić 10 razy. Czyli ostatecznie w jednym miesiącu potrzebujemy 410 kont.

Nawet jeżeli założymy, że administratorzy mapy mają zniżkę stałego klienta, albo samodzielnie wykorzystują boty i jedno konto kosztuje ich jedynie 50 groszy, to i tak daje nam łączny koszt utrzymania mapy wynoszący 331,60 zł.

Niestety – nie posiadamy żadnych stuprocentowo pewnych danych o całkowitych kosztach działania takiego serwera. Dlatego przyjmiemy  kwotę 400 złotych – taką stawkę podaje jedyna znana nam mapa o  takim obszarze działania.
Przy takim założeniu, to aż 82,9% kwoty utrzymania wędruje do Bossland GmbH.

Bonus: RocketMap, czyli jak Janusze robią biznesy

Zarówno PokePro, jak i mapy zlasu korzystają z RocketMap, co nie jest samo w sobie złe – każdy ma prawo do wyboru oprogramowania, którego będzie używał. Jak można się jednak domyślić, w tym przypadku jest jedno wielkie ale.

RocketMap jest i zawsze było udostępniane na licencji AGPL 3.0. Co to oznacza? Jak najbardziej dozwolone jest wykorzystanie go do celów komercyjnych i jego monetyzacja, a także tworzenie prac zależnych (czyli modyfikacja rozwiązania pod siebie) – i w tych zmodyfikowanych wersjach tkwi problem.

Treść licencji AGPL Mapy Pokemon GO (6)
Najważniejsze punkty licencji AGPL.

AGPL wymaga, aby praca zależna, była udostępniana na takiej samej licencji jak oryginał dla wszystkich, wraz z uwzględnieniem jej treści i listy zmian. Licencja ta powstała z myślą właśnie o serwisach internetowych, gdzie można było ten zapis obejść w przypadku licencji GPL.

Oczywiście o spełnieniu tych wymagań licencyjnych u naszych rodaków można wyłącznie pomarzyć. Administrator PokePro zapytany o to udał, że nie dostał żadnej wiadomości*. A warto pamiętać, że łamanie postanowień licencyjnych oprogramowania jest nie tylko amoralne, ale też niezgodne z prawem i grozi za nie kara pozbawienia wolności do 2 lat.

No i programiści są przez to smutni, co tylko pogłębia alkoholizm w tym zawodzie.

*czyli udowodnił, że jest pasożytem na cudzej pracy.

Słowem zakończenia

Domyślam się, że artykuł ten raczej nikogo nie przekona do tego, aby z map nie korzystać – i nie było to moim celem. Chciałem jednak zwrócić uwagę na pewien problem.
Finansując działanie map, de facto dba się o finansową stabilność Bossland GmbH, który delikatnie rzecz ujmując, podchodzi do zasad gier MMORPG w sposób bardzo swobodny.

Dlatego prosiłbym: jeżeli już korzystacie z map i wspomagacie je finansowo w ten czy inny sposób, nie narzekajcie na ludzi, którzy używają botów czy innych nielegalnych narzędzi. To dzięki waszym pieniądzom oni tutaj są. Niestety ma to wpływ nie tylko na Pokémon GO, ale też inne gry, które Bossland GmbH wspiera.

Czyli, mówiąc dosadniej – opłacając mapę pomagasz rozwijać narzędzia, które mogą i służą do oszukiwania w grze. Kopiesz własny dołek, w który wpadniesz i połamiesz sobie kostkę. Oczywiście przy tym bluzgając na wszystkich poza sobą. 

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o