Devil May Cry 4 Special Edition – Jedyny remaster, z którego się cieszę.

Remastery dla wielu osób są czymś złym – twórcy chcą zarobić drugi raz na tym samym, zamiast stworzyć coś nowego. Moje podejście? Całkowicie neutralne. Chlubnym wyjątkiem jest Devil May Cry 4, z którego się cieszę jak powalony!

Vergil Devil May Cry 4
SIEK, SIEK, SIEK!

Nowości, polepszenia i stara, dobra sieczka z demonów. Czego chcieć więcej?

Co się nie zmieni?

Devil May Cry 4 zapadło mi w pamięć jako przegięty slasher z wielkimi mieczami, jeszcze większymi przeciwnikami, efekciarskim stylem walki. Do tego głównymi bohaterami będącymi odpowiednio: nieopierzonym młokosem zakochanym bez pamięci

Nero Devil May Cry 4

i  gościem, którego ego mogłoby wypełnić średniej wielkości miasto. Głównie dlatego, że nie ma kogoś kto by był w stanie go pokonać.

Dante Devil May Cry 4

 

Faktem jest to, że Devil May Cry 4 na niskim poziomie trudności służyło do relaksu, a na wyższych: do trenowania refleksu i sprawdzania własnych możliwości. To była gra na wiele godzin. Z moich szacunków wynika, że przegrałem w tę grę więcej niż tydzień. I mam ochotę na więcej.

Dobrą okazją do ponownego spędzenia dłuższego czasu przy tej grze będzie nadchodzący remaster.

Tyle dobrego w remasterze Devil May Cry 4.

Głównym powodem do powrotu będą trzy nowe grywalne postaci. Co ciekawe, wygląda na to, że każda z nich będzie mieć swój własny styl walki. Może to potencjalnie wymnożyć, miast zwyczajnie przedłużyć, żywotność gry.
Tymi trzema postaciami będą:

  • Vergil – ulubieniec fanów i fanek od czasów Devil May 3. Niebieski płaszczyk, stoicki spokój i styl walki promujący skupienie oraz przemyślane działanie. To wszystko za sprawą nowo dodanej mechaniki „koncentracji” – im mniej błędów popełnia, tym większe zniszczenie szerzy. Ciekawe, czy da się doprowadzić do sytuacji w której będzie się rozcinać demony pojedynczym cięciem.
  • Trish – tak, jak każda inna postać ma do dyspozycji co najmniej kilka broni, tak Trish dostanie do ręki tylko jedną broń i za jej pomocą będzie siekać. Biorąc pod uwagę, że posiada ona jeszcze naturalną umiejętność miotania błyskawicami, to nie będzie narzekała na niedobór możliwości. Ale o tym się przekonamy, jak gra już wyjdzie
  • Lady – wywrócenie gameplayu do góry nogami. Dotychczas wszystkie postaci w serii skupiały się głównie na walce wręcz z przeciwnikami. A Lady? Będzie biegać z asortymentem broni palnej i strzelać do demonów. Dwa pistolety, wyrzutnia rakiet, granaty, linka mocująca… Tyle możliwości by niemilcom głowy odstrzelić <3

Oprócz tego możemy się jeszcze spodziewać poprawy grafiki w grze. Twórcy mówią o wsparciu dla 1080p, przy zachowaniu 60 klatek na sekundę. Oprócz tego poprawiona ma zostać jakość tekstur. Na trailerze różnice między edycją specjalną a „zwykłą” są widoczne – przynajmniej dla kogoś, kto się nagrał w DMC 4.
Ale mimo to czekam na jakiś filmik z porównaniem.

Oprócz tego twórcy zapowiedzieli zmiany w samej rozgrywce. Niestety, więcej informacji nie podali, a z innych źródeł informacji nie wynika nic konkretnego. Wiemy tylko, że mają one „poprawić i upłynnić akcję”. Dla mnie bomba!

[divider type=”thick”]

Przez chwilę się bałem, że będę musiał kupić Playstation 4. Jednakże, ku mojej radości, odkryłem, że gra trafi na PC. Jest to jedna z niewielu gier, które wolałbym mieć w wersji pudełkowej, ale, no cóż… I tak dobrze, że w ogóle trafi na komputery osobiste.

Jednocześnie szkoda, że wersji pudełkowej dorabia się gorszy brat Devil May Cry, jakim jest DmC.

Przy okazji możecie się pośmiać z literówki.
Przy okazji możecie się pośmiać z literówki.

[divider type=”thick”]

Ogólne wnioski – jeżeli jesteś fanem serii, to nie potrzebujesz pewnie zachęty.
Jeżeli nie miałeś wcześniej styczności z Devil May Cry 4, lub z którąkolwiek z odsłon z serii, to zapraszam do zapoznania się. Graficznie nie będzie odstawać zbytnio od nowych gier, a wciągać będzie jak ruchome piaski. Cena? Jeszcze nieznana, ale to jedyna rzecz, jaka może zepsuć odbiór gry. Gdzie przez „zepsuć” mam na myśli „opóźnić”.

A na pożegnanie – trailer.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz