Kategorie
Gry

Jakie to uczucie być Wiedźminem IRL, dobrze?

To nie jest tak, że dobrze, czy niedobrze. Moim zdaniem najważniejsze jest to, że w chwili gdy to czytacie, to można w końcu, bez zabawy plikami APK, zagrać w Witcher – Monster Slayer.

Witcher - Monster Slayer początek
Lepszej grafiki do rozpoczęcia tego wpisu nie mogłem sobie wyobrazić

Ale ten fakt sprawia, że jest pytanie, które wymaga odpowiedzi.
Czy WARTO zainstalować i zagrać w tę grę?

Ostrzeżenie – grałem w Witcher – Monster Slayer głównie w wersji 0.9.617. Trochę mniej czasu spędziłem z wersją 0.9.1037, czyli ostatnią wersją przed końcem testów. Istotne różnice między wersją z „dnia zero” opiszę w kolejnym wpisie, gdy już będę miał okazję w nią zagrać. Wydaje mi się, że nie będą to zmiany drastyczne, a większość wpisu to będzie wentylowane nienawiści do zawalonych serwerów gry.
Będę też używał polskiej nazwy gry, by się do niej przyzwyczaić. Odczuwam opór przed pisaniem „Wiedźmin – Pogromca Potworów”.

Jak wygląda życie wiedźmina w Witcher – Monster Slayer?

Zwiedzasz (kiedyś opustoszałe) tereny

Kiedy rozpoczynałem grę w Witcher – Monster Slayer, to problemem było to, że potworów było stosunkowo mało i musiałem naprawdę dużo się nachodzić, by znaleźć więcej niż garstkę potworów do zasiekania.

Szczęśliwie teraz tego problemu raczej nie ma. Spójrzcie na mapkę poniżej. Każdy punkt to potwór do pokonania.

Wiedźmin - Pogromca Potworów
Radar, vel „wiedźmińskie zmysły” ciągle miga, więc tego jest jeszcze więcej.

Swoją drogą, to jest fajne, że Wiedźmin to chyba jedyne uniwersum, gdzie da się dać coś takiego, przy pozostaniu „lore-friendly”. Przy okazji, jak ktoś ma pomysł na jakieś fajne określenie po polsku, by to „lore-friendly” zastąpić, to będę wdzięczny.

Przed napisaniem tego wpisu nie miałem okazji wybrać się na jakieś kompletne zadupie, ale manager społeczności na Discordzie gry zarzekał się, że ilości potworów nie opierają o to jak bardzo zamieszkany jest dany obszar. Więc powinno być dobrze.

Walczysz z potworami

Gdy już podchodzisz do tego utopca, czy innego gargulca, to sprawę trzeba załatwić pod wiedźmińsku. W Witcher – Monster Slayer to wygląda tak:

  • podchodzisz dość blisko do potwora
  • klikasz go
  • przygotowujesz się wybierając broń, eliksiry do wypicia, petardę do przygotowania i olej do nałożenia broń
  • zaczynasz siekać.

To siekanie, to tak w miarę dosłownie. Jest to drugi najlepszy element tej gry.
Ataki mieczem wykonujemy odpowiednio smyrając ekran – w zależności od tego jak „długie” jest smyrnięcie, to atak jest szybki, albo silny.
Jeżeli użyjemy odpowiedniego ataku na danego przeciwnika, to ładuje nam się pasek ciosu krytycznego. Gdy się już naładuje, to możemy przywalić przeciwnikowi mocnej, jeżeli tapniemy ekran w odpowiednim momencie.

Oprócz tego korzystamy z znaków – rysując je w trakcie walki. Do wyboru mamy początkowo tylko zadający obrażenia od ognia Igni. Póżniej odblokowujemy dwa kolejne – opóźniający atak przeciwnika Aard, i chroniący przed obrażeniami Quen.

Witcher - Monster Slayer znaki
Nie ma czasu, trzeba rysować!

Oczywiście przeciwnik też próbuje ciebie zabić. Możemy jednak się chronić parując ciosy. Niesparowane ciosy zadają znaczne obrażenia i opóźniają naładowanie ciosu krytycznego. Sparowane, robią stosunkowo niewielką krzywdę. Jeżeli natomiast zablokujemy atak w idealnym momencie, to nie otrzymujemy niemalże żadnych obrażeń.

Okej, jak ktoś chce ZOBACZYĆ jak to wygląda, to poniżej nagranie jednej z walk. Z włączonym AR do tego! :

Zwyczajny dzień w życiu Wiedźmina, idziesz do sklepu, a tu upiór

Wykonujesz zadania

Jeżeli walka jest drugą najlepszą rzeczą w grze, to zadania w Wiedźminie – Pogromcy Potworów są tą pierwszą.

Nie mogę za bardzo się rozpisywać bez spoilerów, ale jakość tego jak zadania w grze zostały przedstawione jest powalająca.

Zadania są nam zlecana przez NPC z unikatowymi modelami, pełnym udźwiękowieniem, gestykulacją i tak właściwie wszystkim, co może czynić ich ludzkimi.

Witcher - Monster Slayer npc
Które również możemy zobaczyć w prawdziwym świecie

Prowadzimy z nimi dialogi, które na które rozmówcy różnie reagują. W niektórych zadaniach możemy wybrać jakie będzie miało przebieg, co realnie wpłynie zarówno na to co trzeba zrobić, jak i na nagrodę.

Witcher - Monster Slayer dialog
Czasem dialog przyjmuje formę monologu, albo, jak kto woli, rozmowy z jedną kompetentną osobą w okolicy, czyli samym sobą.

Same przygody są często też ilustrowane rysowanymi przerywnikami, które są zwyczajnie cudne.

Witcher - Monster Slayer rysunki

Jakby tego było mało, to oprócz właściwych nagród, dostajemy często też „pamiątki” za wykonanie zadania. Otrzymujemy je również za bardziej „przyziemne” osiągnięcia.

Jak na przykład polowanie na smokowate.

Jest to spokojnie o półtorej stopnia wyżej od prostego „odblokowano osiągnięcie”.

To nie jest poziom gry F2P na sprzęty mobilne, ani typowej gry AR. To jest poziom porządnej gry cRPG.

Jakby to był inny gatunek albo platforma, to przyjąłbym to za normę. W tym przypadku jednak to jest coś wyjątkowego, godnego pochwały i wykraczającego ponad standard.

Rozwijasz się

Za to wszystko wyżej dostajesz punkty doświadczenia i poziomy, które dają punkty umiejętności. Punkty umiejętności rozrzucasz w trzech drzewkach umiejętności, które dają pasywne bonusy albo nowe możliwości (nowe znaki, odbijanie obrażeń przy idealnym parowaniu, itp.)

Fajny rozwiązaniem jest to, że punkty umiejętności dostajesz nie tylko za zdobycie nowego poziomu, a co za sumienne mordowanie potworów wykonywanie wiedźmińskich obowiązków.

Przykładowo, z zrzutu ekranu poniżej wynika, że dostanę kolejny punkt za ubicie 150 bab cmentarnych, dwóch alp, albo kolejnych 47 alghuli.

Trenerzy Pokemon zbierają wpisy do Pokedexów, agenci w Ingressie klucze do portali, a wiedźmini trofea.

Ostatnia opcja wygrywa, jak na moje.

Przygotowujesz sprzęt do przyszłych walk

Z potworów i objawiających się nam po drodze krzaczków zbieramy składniki, które potem możemy wykorzystać do przygotowania wspomnianych wcześniej olejów, eliksirów i petard.

Ogólnie, to przez to, że składniki zdobywa się w dość szybkim tempie, a zużywa w raczej powolnym (zrobienie pojedynczej petardy bez wydania złota trwa dwie godziny), to zwykle schemat jest taki, że się lata po mieście z pełnym plecakiem, a potem się, już po „powrocie z traktu” powoli zużywa te składniki.

Wydajesz ciężko zarobione (czasem prawdziwe) pieniądze

Oczywiście miejsce w plecaku i inne rzeczy (w tym lepszy ekwipunek) można dokupić za złoto.

Da się je zdobyć na cztery sposoby:

  • wykonując codzienne zadanie w stylu „ubij trzy smokowate” albo „wypij dwa eliksiry” – 50 – 80 sztuk złota
  • idąc do nemetonu – walka z trzema potworami pod rząd – 50 sztuk złota
  • nagroda z pełnoprawne questy, jak ten co przedstawiłem wyżej – tu już kompletnie różnie
  • wydając prawdziwe „złoto” – 200 złota za 4,99, większe paczki dają więcej monet w przeliczeniu na złotówki.

Przedmioty jednorazowego użytku kosztują zwykle od 30 do 300 sztuk złota. Wyposażenie, czyli inna broń/zbroja? Od 1600 do 12000 sztuk złota.

Toss a coin to your Witcher~~
A tak serio, to trzeba być przygotowanym na to, że ta gra jest „free to play”, ale nie „free to give you everything for free”. Nie mam z tym żadnego problemu, bo radzę sobie świetnie na samych nagrodach z zadań, ale osoby z większym kociokwikiem na punkcie „munchkinizmu” albo personalizacji postaci będą szykować sakiewki.

Trudno jest mi to jednak zinterpretować jednoznacznie jako problem. Takowe by były inne.

Problemy Wiedźmina – Pogromcy Potworów

Na byle czym (raczej) nie zagrasz (w pełni)

Niedawno kupiłem sobie w końcu „mniej budżetowy” telefon. OnePlus Norda. Podzespoły może nie takie jak w aktualnych flagowcach Samsunga, ale dość konkretne.

Witcher – Monster Slayer chodzi mi na tym sprzęcie bardzo przyzwoicie, na najwyższych ustawieniach graficznych, bez jakiegoś wielkiego obciążania baterii.
Ale w momencie kiedy odpalam tryb AR w trakcie walki? Już zaczyna się sieczka, grzanie telefonu i inne tego typu cyrki.

Jeżeli tak to wygląda w przypadku telefonu za 1600 złotych, to wiele budżetowych telefonów może mieć problem z graniem w sposób płynny. System walki w mobilnym Wiedźminie raczej nie wybacza zbyt wielu pomyłek, więc jeden czy dwa lagi i walkę szlag trafia.

Together alone

Dla niektórych osób aktualne skupienie się na rozgrywce jednoosobowej i minimalnym współgraniu z innymi ludźmi (polegającym na wysyłaniu sobie paczek z prezentami w formie składników bądź eliksirów wiedźminśkich) może być czymś negatywnym. Zwłaszcza po silnie społecznym (od czasów wprowadzenia rajdów) Pokemon GO.

Ja szczęśliwie nie jestem taką osobą, więc jakoś przeżyję. Przy czym podejrzewam, że dodanie większej ilości interakcji między graczami to kwestia przede wszystkim czasu. Jakoś szpanować zbroją z Kaer Morhen za masę złota trzeba!

Pięć serwerów zasilanych kilogramem ziemniaków? Andrzej to jebnie.

Już w trakcie testów bywały momenty, kiedy serwery gry nie dawały rady i trzeba było czekać odczuwalnie długo na rozpoczęcie, bądź wyniki walki.

Nie ukrywam, boję się o to co będzie się działo w ciągu najbliższych kilku dni. Czy też bardziej tego ile czasu minie, nim rzeczywiście będzie mogło coś się dziać.

To warto zostać wiedźminem?

Po kilkukrotnym rozładowaniu baterii do prawie zera, przejściu kilkudziesięciu kilometrów dedykowanych wyłącznie polowaniu na potwory (szczególnie na ghule, chciałem ich ubić pięćdziesiąt by dostać za to kolejny punkt umiejętności) i jednym przypadku czegoś, co mógłoby być udarem słonecznym melduję iż Witcher – Monster Slayer zdaje egzamin.

Po ograniu, porzucaniu i okazjonalnym powracaniu w przeszłości do:

  • Pokemon GO
  • Ingress
  • Harry Potter – Wizards Unite
  • Maggus
  • Orna
  • co najmniej trzech innych, mniej ambitnych gierek

stwierdzam, że Wiedźmin – Pogromca Potworów zajmie na dłuższy czas te swoje około 1,6 GB miejsca na pamięci mojego telefonu.

Osoby zainteresowane mogą ściągnąć i zainstalować grę na Androida albo iOSa, już od dziś.

Mam nadzieję, że gra się przyjmie, zarobi dużo pieniędzy i będzie wspierana przez twórców z studio Spokko przez najbliższe lata.

W odpowiedzi na “Jakie to uczucie być Wiedźminem IRL, dobrze?”

Dzięki, fajna recka. Ja sobie piszę z perspektywy po premierze i 10-tego wbitego levelu, że faktycznie serwery często kwiczą i jest kilka sytuacji, gdzie można łatwo wywołać crash (np. zmiana VR / nonVR na początku walki), niemniej ogólnie TO DZIAŁA I JEST NIEZŁE! Oczywiście brakuje:

– npc’ów bez questów, ale z lore i do pogadania. „Hej Yayskier, powiedz dowcip”
– lepszego zgrania potworów z mapą (Bies w mieście? Południca w nocy? litości!)
– jakiejś naparzanki p2p – chociażby o ziółka (nieustannie mam deficyt korzonków)
– większej liczby interakcji między grającymi – a gdyby tak dodać karczmy z gwentem, ha?
– większych kar za przegraną walkę. Ofkz nie może być „umierasz, zacznij od nowa”, ale spokojnie z 30 minut kary „dochodzisz do siebie” o ile nie masz mocnych prochów by się przydało
– No i mapę bym zmienił, bo jest cholernie płaska, gdyby dorysować na niej domki, górki, a nie tylko rzeczki i jeszcze mocniej uwzględnić, który potwór gdzie żyje i gdzie są ludzie (NPC / questy) a gdzie nie, to by to mocno poprawiło immersję

A teraz się oddalę ku leżu, pomny faktu, że dzisiaj po nocy (pełnia) w W:MS ganiałem w zadaniu… wilkołaka! I to było coś!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *