Zostałem nominowany do #ALSIceBucketChallenge. I ZROBIŁEM TO!

Stało się: zostałem nominowany do ALS Ice Bucket Challenge. Mimo przeszkód w postaci krnąbrnej pogody i niedoborów sprzętowych… UDAŁO SIĘ!

Ice Bucket Challenge
Rayman and Globox Ice Bucket Challenge autorstwa EarthGwee

Jak na złość zostałem wyzwany kilka godzin po tym jak napisałem wpis w którym dziękuje różnego rodzaju miernotom nierozumiejącym tej akcji i jej celów.  Wyzwał mnie (oraz pozostałych organizatorów Pog(R)adajmy) Bartek Chmielewski, szef wszystkich szefów na Gamedot.pl (w filmiku „zatrudniłem go” w Gamespot.pl, wybacz). Wyzwanie przyjąłem!

Chcąc się przekonać jak się czują osoby z stwardnieniem zanikowym bocznym postanowiłem zorganizować wylanie na siebie wiadra pełnego lodowatej wody. Tak lodowatej, że kostki lodu w środku nie chciały się rozpuścić. A jeszcze przed tym wszystkim zrobiłem przelew na fundację Dignitas Dolentium. Niewielki, bo niewielki. Ale od serca!

Ale dobra, to was pewnie mało obchodzi, przejdźmy do nagrania, w którym staję twarzą w twarz z oszałamiającym chłodem, nominuje kilku (nie)szczęśliwców i tłumaczę na co to wszystko.

Czytaj dalej Zostałem nominowany do #ALSIceBucketChallenge. I ZROBIŁEM TO!

Podziękowania w sprawie #ALSIceBucketChallenge. Dla hejterów, ignorantów, kretynów i innych.

Zainspirowany komentarzem, jaki napisałem na pewnym blogu postanowiłem podziękować wielu osobom, które teoretycznie niewiele pomogły w tej akcji, ALE uważam, że ich zasługi zasługują na wzmiankę. W końcu, to również dzięki nim ALS Ice Bucket Challenge osiągnął taki sukces.

Jakby nie patrzeć, bez nich taki sukces akcji nie byłby możliwy.

Czytaj dalej Podziękowania w sprawie #ALSIceBucketChallenge. Dla hejterów, ignorantów, kretynów i innych.

Jak pisać dla Fronda.pl?

Marzyliście kiedyś by zostać dziennikarzem w popularnym i poczytnym serwisie internetowym? By wasze nazwisko było znane? Kształtowało opinie? By wasze wypowiedzi były cytowane zarówno przez zwolenników, jak i przeciwników? Dzięki temu poradnikowi macie szansę zacząć karierę w serwisie Fronda.pl!

Fronda logo
Logo portalu Fronda.pl – źródło: sam serwis

Poniższy wpis jest tekstem satyrycznym i nie ma na celu urażenie kogokolwiek w jakikolwiek sposób. Poniższe stwierdzenia nijak mają się do rzeczywistości. Zostały one (?) wyolbrzymione.

Czytaj dalej Jak pisać dla Fronda.pl?

Turniej Doty 2 będzie emitowana na sportowym kanale telewizyjnym!

Dzisiaj rozpoczęła się główna faza turnieju The International 2014. Nie byłoby w tym szczególnego, gdyby nie fakt, że całe to wydarzenie będzie emitowane przez stację telewizyjną o tematyce sportowej.

International 2014
O miejscu, gdzie turniej się odbywa też będzie, ale to już mniej wyjątkowe

Czytaj dalej Turniej Doty 2 będzie emitowana na sportowym kanale telewizyjnym!

Market traktujący klientów jak idiotów? Czyli „mam do was pytanie”.

Nie spodziewałem się, że doczekam się takiej historii. W internecie czytałem wiele dziwnych relacji. Gdy moja znajoma zadała mi jedno pytanie dotyczące jej laptopa, to nie spodziewałem się, że zobaczę rzeczy tak dziwne. Wszystko dzięki pewnemu sklepowi „nie dla idiotów” i sprzętowi, który jej sprzedali.

Sony Vaio VPCEB3M1E - główny bohater wpisu (zdjęcie poglądowe wzięte z uk.hardware.info)
Sony Vaio VPCEB3M1E – główny bohater wpisu (zdjęcie poglądowe wzięte z uk.hardware.info)

Historia całkowicie prawdziwa. Smutna, głupia i wywołująca kilkukrotnie wyraz twarzy sugerujący brak wiary w czytany tekst. To w pełni zrozumiałe. Jakbym sam tego nie przeżył, to też bym nie uwierzył. Czytaj dalej Market traktujący klientów jak idiotów? Czyli „mam do was pytanie”.

Pog(R)adamy w Szczecinie?

Panie, panowie. Camperzy i healerzy. Nooby i pro’sy. A przede wszystkim Szczecinianie i Szczecinianki! Od dawna chciałem was o tym poinformować, ale właściwy czas nadszedł dopiero teraz. Chciałbym was zaprosić na szczecińską edycję Pog(R)adajmy!

Pog(R)adajmy Szczecin
A taki jest znaczek imprezy na obszar Szczecina!

Dla tych, którzy nie lubią owijania w bawełnę: impreza ta jest „ogólnopolskim spotkaniem dla graczy i pracowników branży gier”. Odbędzie się ona 9 lipca. Start? Godzina 19:00. Miejsce? Pub EXP, o którym wcześniej miałem przyjemność pisać. Oficjalny koniec? 22:00. Rzeczywisty? Jak będziemy mieli wszystkiego dość! W sumie mając tylko te informacje możesz przestać czytać. Jeżeli chcesz jednak dowiedzieć się czegoś więcej, to wiesz co masz kliknąć.  Czytaj dalej Pog(R)adamy w Szczecinie?

EXP Pub – wyprawa po EXPa

Staram się być wszędzie tam, gdzie są gry. Niestety, dotychczas wszystko działo się poza moim miastem. Wszelkie większe inicjatywy growe i okołogrowe szlag trafiał. Nie było miejsca zbiórki dla takich „świrów” jak ja. Aż do teraz. W Szczecinie, już jutro, otworzy się pub „EXP”. Kilka uśmiechów mojej facjaty i szczerych próśb umożliwiło mi wejście tam przed czasem i poznanie odpowiedzi na pytanie „czy jest się czym jarać ?”.

EXP Pub
Ile expa dostanę za odkrycie tej lokacji?

Żeby nie było: tekst NIE JEST sponsorowany. Chyba, że liczycie wypity przeze mnie sok. Ale tekst i tak bym napisał, więc…

Czytaj dalej EXP Pub – wyprawa po EXPa

O lekarzach, którzy leczyć nie będą – „Deklaracja wiary” punkt po punkcie.

Ten świat mnie dobija. NIENAWIDZĘ pisać o tym jaki otaczający mnie świat jest chory i pozbawiony podstawowych zasad logiki i zdrowego rozsądku. Niedawno kolejny cios zadany normalności nadszedł z strony lekarzy. Kilka tysięcy z nich zadeklarowało, że gusła są dla nich ważniejsze od wiedzy. I jak tu nie być zażenowanym? A przede wszystkim PRZERAŻONYM? I właśnie dlatego muszę o tym napisać. Bo nie wolno żyć w nieświadomości.

Gwiazda Życia
Kilka tysięcy lekarzy uznało wyższość krucyfiksu od tego symbolu.

Czytaj dalej O lekarzach, którzy leczyć nie będą – „Deklaracja wiary” punkt po punkcie.

Przygoda (tak jakby) freelancera

Zgodnie z obietnicą serwuje trochę dłuższe wyjaśnienia mojej nieobecności internetowej z kilku ostatnich dni. Jako, że wiem, że tłumaczenie się to trochę mało, to oprócz tego w prezencie załączam plany na przyszłość i „kwiatki” z pracy. Meh, a trochę tego było.

Najpierw przyczyny: pojechałem na Pyrkon. Wejściówka, przejazd w obie strony, wikt i opierunek trochę wyniosły. Świetnie się bawiłem, ale mój portfel odczuł syndrom BiU (bólu i upokorzenia).
Mogę wręcz powiedzieć, że gdy potem spojrzałem na stan swoich finansów, to obudziłem się z ręką w nocniku. No cóż, przyznaje, nie byłem przygotowany – spaliłem wcześniej trochę swoich oszczędności. Efekt końcowy? Panika, desperackie szukanie zarobku i inne tego typu.

W ramach mojego polowania na pieniądze trafiłem na stronę Freelancer.com. Ot taka zabawna strona, gdzie ludzie szukający zleceń mogą wejść, przejrzeć zlecenia, zaproponować swoją stawkę za jej wykonanie, i tak aż do szczęśliwego zakończenia jakim jest odbiór efektów pracy i opłacenie osoby, która ją wykonała.
2 godziny zajęło mi uzupełnienie profilu, „wystrzelanie” się z dostępnych dla mnie zgłoszeń do zadań i oczekiwanie na przyjęte zlecenie. I tutaj zaczyna się koszmar.
Początkowo zlecenie miało polegać na przepisaniu w ciągu 5 dni 60 zeskanowych stron tekstu, z plików GIF do zwykłych notek notatnikowych, poprawiając tylko najbardziej oczywiste błędy (takie jak znaki zapytania zamiast pierwszej litery wyrazy). Zaproponowałem stawkę, dopisałem informację, że zaczynam jak tylko dostanę informację, że zostałem wybrany do zlecenia i SRU. Kwadrans potem zacząłem ustalać szczegóły. Jak się potem okazało, kolesiowi zależało na tym, by te 60 stron zrobić w JEDEN DZIEŃ. Dobra, pośmialiśmy się z niego, popisaliśmy, zrobiłem jedną stronę by pokazać jak mi to idzie (jak się za chwilę okaże zostałem odymany) , po czym ustaliliśmy: 120 stron, 6 dni. No i dobra, podesłał mi pliki źródłowe, po czym się rozeszliśmy, w tym ja spać (całość się działa o 23:00) .

Od rana zaczęła się zabawa: okazało się, że strona „testowa” jaką robiłem miała jakoś 1/3 tekstu, co te, które dostałem w zleceniu. No cóż, to było do przewidzenia. Ostatecznie skończyło się to tak, że siedziałem po 10-12 godzin dziennie przed laptopem i przerzucałem ten tekst z zdjęć do plików TXT. Ciągła, odmóżdżająca, (bez)umysłowa praca na pewnie nie wpływała dobrze na moje samopoczucie, ani też zdrowie psychiczne. Przez kilka ostatnich dni chodziłem z miną, która by była godna Grumpy Cata i z nastrojem zaiwanionym jakiemuś seryjnemu samobójcy.

Nie wywołała to jednak sama praca: niestety, nawet najbardziej bezmyślnych czynności nie potrafię wykonywać z pominięciem mózgu. Przez to, przez ostatnie kilka dni naczytałem się takiej ilości bzdur, że dziwi mnie fakt, że jeszcze jakiekolwiek informacje do mnie dochodzą. Poniżej kilka kwiatków z skanów (jak się okazało większość tych tekstów jest ogólnodostępnych w internecie, więc nic mi się nie stanie, jak zacytuje kilka dziwnych rzeczy):

  • „Pray much, for prayer is one of the most essential duties. Without it you cannot maintain a Christian walk. It elevates, strengthens, and ennobles; it is the soul talking with God. Do not think you can cease your efforts or vigilance for a moment; you cannot.” – niektórzy amerykańscy kaznodzieje wyrażnie zapomnieli o tym, że Bóg ponoć dał ludziom wolną wolę. Meh
  •  „Harun Yahya is well-known as the author of important works disclosing the imposture of evolutionists, their invalid claims, and the dark liaisons between Darwinism and such bloody ideologies as fascism and communism. ” – potem jeszcze lista jego prac, tam 8649 książek poświęconych „wielkości Islamu”. I jako ewolucjonista czuje, że moje uczucia „religijne” (naukowe) zostały zranione, gdzie mogę to zgłosić? ^^”’
  • nie chce mi się tego znowu kopiować, ale przygody „madame d’Artagnyn” walczącej z złą „cardinales Richelieu”. BOŻE MOJE BIEDNE OCZY.

Także, wiecie… Potrzebuje czasu na odzyskanie w pełni sił umysłowych po czymś tak mało wdzięcznym i niszczącym resztki mojej psychiki. Przede wszystkim muszę pograć, poczytać, posłuchać muzyki… Ogólnie porobić coś, co nie jest przerzucaniem tekstu z jednego pliku do drugiego. No i odebrać pieniążki za zadanie.

To teraz trochę podziękowań:

  • Dwóm osobom, za pomoc z tym przeklętym zleceniem. Musiałbym się dłużej z tym męczyć, a tak to mam ten koszmar już z głowy.
  • Czterem osobom, które okazały szczodrość i rzuciły mi trochę pieniążków na Paypal. Dziękuje! BARDZO dziękuje! 😀  Odezwę się do was jakoś na dniach, bo mam do was interes 😉 Jeżeli chcecie iść w ich ślady i postawić mi kawę/hosting w ZenPudełku/przedłużenie domeny, to zapraszam tutaj.
  • Adrianowi von Zieglerowi (którego jako jedynego wiem, że mogę wymienić z imienia i nazwiska). Skubany tworzy świetną muzykę i udostępnia ją na YT. Akurat w dzień, kiedy zaczynałem pracę, udostępnił on dziesięciogodzinną składankę muzyczną. Tak, dobrze myślicie, jeden odsłuch = jeden dzień pracy.

Na koniec najważniejsze: plany na najbliższe posty, w kolejności (niemal) losowej.

  • wpis na Karnawał Graczy Blogerów. To się pojawi jakoś chwilkę po weekendzie, muszę zregenerować do końca mózg nim się za to wezmę
  • recenzja Half Minute Hero: The Second Coming. Deklaruje wstępną podjarkę
  • opis pewnego świetnego moda do Jedi Knight: Jedi Academy
  • artykuł o grze, która jest tworzona przez wszystkich, ale nie przez samych twórców.
  • Jeżeli uda mi się odessać od Diablo 3, to może coś o nim?

To by było na tyle. Ja się dość ostatnio napisałem, teraz muszę się zająć innymi rzeczami. Dlatego też… do przeczytania! 😀

P.S Osoba, która się bawi w „wolny zawód” powinna przed podpisaniem umowy na pilne zlecenie złożyć pisemne oświadczenie o nieposiadaniu zwierząt domowych. Ale to taki lekki offtop 🙂

Ładna maskotka, razi prądem?

Piekło zamarza, bo piszę coś o piłce nożnej. Ale też o Japonii, więc poziom szaleństwa się wyrównuje. Ten kraj, to wcale nie kraj. To stan umysłu. I ojczyzna gier Mario, Pokemon czy The Legend of Zelda. Ale co to ma wspólnego z piłką? I czemu poniżej daje fotkę maskotki mistrzostw świata w piłce nożnej? To wszystko ma pewien sens, ukryty pod przyciskiem „czytaj dalej” (albo linkiem, który kliknęliście na Strimoidzie/Facebooku, czy innym Twitterze).

Pokemon
Tak wygląda maskotka mistrzostw świata.

Czytaj dalej Ładna maskotka, razi prądem?