Indyki na Nintendo Switch będą robić robotę

W chwili kiedy to piszę, to jestem po dwudziestu minutach Nindies Showcase Summer 2017 – prezentacji gier indie, które trafią na Switcha i jestem zszokowany ilością gier, które zdają się być warte uwagi.

Nine Parchments Nindies Showcase Summer 2017
Z braku lepszego laku – jako zdjęcie główne wpisu jedna z dwóch gier, które kupię z marszu

Na tyle, że nie miałem tematu gdzieś i aż postanowiłem się rozpisać.

Czytaj dalej Indyki na Nintendo Switch będą robić robotę

Slime Rancher – jeżeli wiesz czym jest Poring, to prawdopodobnie zakochasz się w tej grze.

Mam nadzieję, że mnie nie zawiedziecie i kojarzycie stwora z tytułu. Jeżeli nie, to będzie to oznaczało, że jestem starym piernikiem, a Slime Rancher nie przypadnie tak dużemu gronu graczy, jak bym chciał.

Slime Rancher cute mofo
Powiedźcie mi, że te stwory nie są słodkie 😀

A szkoda, bo jako jedna z tych gier, które przeżyły Early Access z godnością zasługuje na zainteresowanie.

W najgorszym razie wyjaśnię wam czym są Poringi.

Czytaj dalej Slime Rancher – jeżeli wiesz czym jest Poring, to prawdopodobnie zakochasz się w tej grze.

VALHALLA! – Kilka słów o Jotun: Valhalla Edition

W związku z gwałtownym wzrostem zainteresowania grą Jotun, postanowiłem sobie ją odświeżyć i napisać o niej kilkadziesiąt słów.

Jotun Valhalla Edition
Jakby tekst miał się składać z samych zrzutów ekranu, to byście tę grę kupili z marszu

Droga do Valhalli w Jotun nie jest długa. Ma jednak swoje niedogodności.

Czytaj dalej VALHALLA! – Kilka słów o Jotun: Valhalla Edition

Fight Knight – rycerskie nawalanie z pieści z Kickstartera

Ostatnio mam szczęście do udanych gier polegających na klepaniu ludzi (i nie tylko) po twarzach. ARMS dalej zabiera mi znaczną część growego czasu, a teraz trwa zbiórka na Fight Knight.

Fight Knight
Can’t touch this!

Kolejny dziwny mariaż różnorakich gatunków, w którego centrum znajdują się pięści głównego bohatera.

Czytaj dalej Fight Knight – rycerskie nawalanie z pieści z Kickstartera

Torment: Tides of Numenera jest czymś na kształt powrotu legendy.

Przede mną wyzwanie – recenzja, w której będę z jednej strony chwalił grę pod niebiosa, a z drugiej mieszał ją z błotem. Taki jest Torment: Tides of Numenera.

Torment: Tides of Numenera Loading
Wszystkie zrzuty ekranu pochodzą z pierwszych godzin gry – by nie psuć wam niespodzianek

I to wszystko przy założeniu, że ta gra jest jednak warta waszego czasu i pieniędzy. Dziwne, prawda? Niecodziennie mam ochotę pisać o grze, która wzbudza we mnie tak skrajne emocje.

Czytaj dalej Torment: Tides of Numenera jest czymś na kształt powrotu legendy.