VALHALLA! – Kilka słów o Jotun: Valhalla Edition

W związku z gwałtownym wzrostem zainteresowania grą Jotun, postanowiłem sobie ją odświeżyć i napisać o niej kilkadziesiąt słów.

Jotun Valhalla Edition
Jakby tekst miał się składać z samych zrzutów ekranu, to byście tę grę kupili z marszu

Droga do Valhalli w Jotun nie jest długa. Ma jednak swoje niedogodności.

Czytaj dalej VALHALLA! – Kilka słów o Jotun: Valhalla Edition

Fight Knight – rycerskie nawalanie z pieści z Kickstartera

Ostatnio mam szczęście do udanych gier polegających na klepaniu ludzi (i nie tylko) po twarzach. ARMS dalej zabiera mi znaczną część growego czasu, a teraz trwa zbiórka na Fight Knight.

Fight Knight
Can’t touch this!

Kolejny dziwny mariaż różnorakich gatunków, w którego centrum znajdują się pięści głównego bohatera.

Czytaj dalej Fight Knight – rycerskie nawalanie z pieści z Kickstartera

Torment: Tides of Numenera jest czymś na kształt powrotu legendy.

Przede mną wyzwanie – recenzja, w której będę z jednej strony chwalił grę pod niebiosa, a z drugiej mieszał ją z błotem. Taki jest Torment: Tides of Numenera.

Torment: Tides of Numenera Loading
Wszystkie zrzuty ekranu pochodzą z pierwszych godzin gry – by nie psuć wam niespodzianek

I to wszystko przy założeniu, że ta gra jest jednak warta waszego czasu i pieniędzy. Dziwne, prawda? Niecodziennie mam ochotę pisać o grze, która wzbudza we mnie tak skrajne emocje.

Czytaj dalej Torment: Tides of Numenera jest czymś na kształt powrotu legendy.

Grim Dawn – szaleni kultyści, nieumarli, steampunk i Titan Quest w jednym.

Grim Dawn jest jedną z tych gier, która przeszła bez większego echa. A szkoda, bo ciekawszego hack&slasha nie ujrzymy przez długi czas.

Grim Dawn
Takie tam z obozowiska 🙂

Zresztą – sam tytuł pewnie nakłonił część z was do pójścia od razu na Steam i zrobienie zakupów. Tych, którzy chcą wiedzieć więcej nim rozbiją skarbonkę zapraszam dalej.

Czytaj dalej Grim Dawn – szaleni kultyści, nieumarli, steampunk i Titan Quest w jednym.

No Man’s Sky, czyli niespełnione obietnice i olany potencjał.

Po kilkunastu godzinach grania u siebie i nie tylko w No Man’s Sky, doszedłem do smutnego wniosku – jest się o co czepiać.

No Man's Sky
W reszcie wpisu będą zrzuty ekranu, ale tutaj łapcie bezbłędną grafikę.

Nie lubię się czepiać, ale robię to dla zasady – gdy coś jest nie w porządku, to trzeba o tym mówić. Najlepiej często i głośno, by ktoś to naprawił. Czytaj dalej No Man’s Sky, czyli niespełnione obietnice i olany potencjał.