Rozmienianie Wiedźmina na drobne, czy mini Geralt? Recenzja The Witcher Battle Arena!

Po kilkunastu powrotach z pracy do domu wiedziałem już dość dużo o The Witcher Battle Arena, by móc tę recenzję napisać z czystym sumieniem.

The Witcher Battle Arena
Wojny klonów!

Miałem spory problem by przymusić się do grania w domu, ale w tramwaju? To już zupełnie inna sprawa.

Czytaj dalej Rozmienianie Wiedźmina na drobne, czy mini Geralt? Recenzja The Witcher Battle Arena!

The Witcher Battle Arena – zapowiedziano grę MOBA w świecie Wiedźmina. TYLKO NA SPRZĘT MOBILNY

CD Projekt Red od jakiegoś czasu straszył nas tym, że na grach RPG się uniwersum Wiedźmina nie skończy. O porcie gry planszowej słyszeliśmy. Ale MOBA? To coś, czego się nie spodziewałem. Poniekąd niesłusznie. Zwłaszcza w takiej postaci.

The Witcher Battle Arena
MOBA w świecie Wiedźmina, czy The Witcher Battle Arena. Fajne logo C:

Twórcy skąpią informacji, ale wysączyłem co się dało. Poniżej skrót wszystkiego co wiemy.

Czytaj dalej The Witcher Battle Arena – zapowiedziano grę MOBA w świecie Wiedźmina. TYLKO NA SPRZĘT MOBILNY

Age of Empires, CO TY WYPRAWIASZ?

Age of Empires 2 było grą mojego dzieciństwa. Prawdopodobnie spędziłem przy niej więcej godzin, niż przez ostatnie pół roku na tym blogu. Cieszyłem się na wieść o tym, że powstanie mobilna odsłona tej serii. Coś na wykładach trzeba robić. Życie jednak nie oszczędza rozczarowań…

Age of Empires: World Domination
Brzmi dumnie, a wygląda…

Dawno, dawno temu, w odległej galaktyce i 25 poziomów doświadczenia temu pisałem o planach stworzenia mobilnej wersji Age of Empires. Po pewnym czasie (i dość znacznym opóźnieniu), został ujawniony tytuł produkcji: Age of Emipires: World Domination.
Wszystko ładnie, wszystko pięknie, ale… Nie tego chciałem. Rozumiem, azjatycki wykonawca, ale… ALE… do diabła!

Czytaj dalej Age of Empires, CO TY WYPRAWIASZ?

Ja i mój zielony robocik

Wiedząc o tym, że będą tego wkrótce potrzebował, postanowiłem napisać na szybko wpis o używanych przeze mnie aplikacjach na Androida. Spędziłem setki godzin wyszukując co bardziej sensowne programiki do różnych celów. Jak powszechnie wiadomo człowiek NIE uczy się na własnych błędach, dlatego mam nadzieję, że pouczycie się chociaż z moich porażek i nieudanych eksperymentów.

Android
Brakuje tylko Kit-kata, ale to byłoby już lokowanie produktu.
P.S Piwo za namiar na autora!

[blockquote]Zrzuty ekranu wszelkiej maści pojawią się POTEM. Jak ogarnę jak się je robi, oraz jak zachce mi się je przerzucać, kompresować itp. itd. [/blockquote]

Czytaj dalej Ja i mój zielony robocik

I ty możesz (pomóc) leczyć raka! Jak? GRAJĄC!

Słyszeliście o tym, że gry są źródłem całego zła na świecie? Na pewno, w prasie, radiu, telewizji trąbią o tym co chwila. A co jakbym wam powiedział, że grając na naszym smartfonie/tablecie możemy pomóc w czymś WIELKIM?

Play to Cure: Genes in Space

Czytaj dalej I ty możesz (pomóc) leczyć raka! Jak? GRAJĄC!

Kingdom Rush – oszukańczy tytuł. Jak na Tower Defense.

Wiem, w tytule wpisu odjechałem tak, jakbym pisał do Faktu, a nie porządnego bloga. Ale cóż… prawdą jest to, że słówko „rush” (pośpiech) w tytule Kingdom Rush jest lekko nie na miejscu. Ale poza tym, to ten mobilny tower defense jest ZACNY. Ale nie jest on pozbawiony wad.

Kingdom Rush Logo
NAPRZÓD!

Kingdom Rush? Jaki pęd?

Kingdom Rush - pierwsza runda
No i idą na nas te gobosy, a my im strzały w łeb!

Sama gra róźni się w kilku miejscach od przeciętnego Tower Defense’a. W Kingdom Rush wieże obronne możemy rozstawić tylko w określonych z góry miejscach. Do wyboru mamy 4 typy wież: trzy strzelające i jedne koszary, które wypluwają z siebie do trzech żołnierzy, których zadaniem jest opóźnić marsz przeciwnika. Oprócz tego dość szybko otrzymujemy dostęp do dwóch zaklęć do wykorzystania w trakcie walki: burzy ognia i  przywołania „posiłków” w postaci pary mię… chłopów, którzy przetrzymają wroga w miejscu na kilka chwil. Cała gra na dłuższą metę polega na mądrym budowaniu wież, korzystaniu z dostępnych zaklęć i kierowaniu bohaterem.  Za każdą ukończoną mapę otrzymujemy gwiazdki (do 3 w zaleźności od tego jak dobrze się broniliśmy), które służą do ulepszania naszych wież i zaklęć, oraz klejnoty, za które kupujemy przedmioty jednorazowego użytku, które możemy potem użyć w razie potrzeby (warto dodać, że w trakcie gry mnie „potrzeba” nie dopadła ani razu.) Co do bohatera: po rozegraniu kilku map kampanii Kingdom Rush otrzymujemy dostęp do bohatera. Twardy zawodnik/zawodniczka, który swoją siłą i umiejętnościami nam pomagają. W sumie, to robią z chodzącą wieżyczkę: postacie walczące wręcz zatrzymują sobą wroga i go biją po łbie, a strzelające szerzą śmierć w mniej bezpośredni sposób. Na przykład wystrzeliwując kilka strzał naraz 🙂

Kingdom Rush - opcje
Tyle opcji nawaliło…

Dość fajną i rzadko spotykaną w gatunku rzeczą jest „interaktywność” plansz. Nie występuje na każdej mapie, ale jak już jest, to warta wzmianki. Mi (dziwnym trafem 😉 ) najbardziej w pamięć zapadła możliwość uwolnienia z jaskinii przerośniętego Yeti (<3) które potem robiło krzywdę przeciwnikom, którzy mieli pecha i znaleźli się zbyt blisko. Oprócz tego trzeba rzucić okiem na „opakowanie” gameplayu w Kingdom Rush: ładna, rysunkowa grafika w raczej wyjątkowym stylu. No, nie licząc innych gier tych samych twórców. Najważniejsze w niej jednak jest to, że wygląda ona dobrze zarówno na smartfonie, jak i dziesięciocalowym tablecie. To wszystko się odbywa na dwunastu  planszach składających się na kampanię i kolejnych sześciu, które odblokowują się po ukończeniu części „fabularnej” Kingdom Rush.  Te ostatnie to jednak zupełnie inna jazda: o ile kampania gry jest dość prosta i po chwili „nauki” gry nie sprawia większych kłopotów, to próby przejścia dodatkowych etapów mogą wywołać początki siwizny.

Mikro(ojejku)płatności

Jeżeli ta gra ma mieć jakąś wadę wartą konkretnego objechania, to są nią mikropłatności. Nie jest to jednak jakaś wielka bolączka: do wykupienia mamy tylko nowych bohaterów, których siła jest (od „minimalnie” do „troszkę”) większa od tych, które otrzymujemy w trakcie normalnej gry. Nie, korzystanie z tych bohaterów nie jest potrzebne do przejścia Kingdom Rush. Bohaterów kupionych za gotówkę należy traktować jako swoisty „casual mode”: grę, która sama w sobie jest dość prosta i mało wymagająca (zwłaszcza wobec osób obytych z gatunkiem) można uprościć sobie jeszcze bardziej. Ot, cała historia. I ciekawostka: wersja sprzedawana jakiś czas temu w ramach Humble Mobile Bundle umożliwiała dostęp do WSZYSTKICH bohaterów, wraz z przechodzeniem kolejnych misji kampanii.

Brać, czy nie brać?

W sumie to brać, mimo, iż Kingdom Rush samo w sobie nie jest darmowe. Kosztuje odpowiednio jednego dolca na AppStore lub dwa na Google Play. 7zł za grę na kilka godzin ciągłego grania? Oczywiście przyjmując, że będziemy grać tylko w kampanię podstawową i nie ruszymy misji „pobocznych” ani wyższych poziomów trudności. Wtedy możemy spokojnie przyjąć, że zejdą nam kolejne godziny. Ja jestem na tak! A, i jeszcze jedno: pecetowcy, którym się podoba gatunek zawsze mogą się przywitać z wersją flashową gry. Ew. z wersją stricte na PCty dostępną na Steam. Ale ona zasłuży sobie na osobną recenzję.

Wyszedł patch 1.2 do Baldur’s Gate: Enhanced Edition. JEST WERSJA PL!

Wiadomość, którą otrzymałem niespodziewane, a która zadziałała na mnie mocniej niż poranna kawa. Była wręcz niczym zastrzyk z kofeiny. Jednak, żeby nie było za dobrze, to posiadacze sprzętu z Androidem dalej będą zdenerwowani. Baldur’s Gate: Enhanced Edition w końcu dorobiło się wersji 1.2!

Baldur's Gate: Enhanced Edition - Logo
Logo (W KOŃCU) ogarniętej gry

Osoby, które zakupiły tę zremasterowaną wersję dawnej (i obecnej) legendy gier cRPG mogą zacząć podskakiwać z radości: jeżeli do niedawna mieliście problem z jakimś błędem w grze, to prawdopodobnie już go nie macie. Wg. informacji z forum gry łatka (czy raczej totalny upgrade) 1.2 do Baldur’s Gate: Enhanced Edition naprawia ponad 300 błędów, w tym również niesławny brak stabilności gry przy korzystaniu kart graficznych Intela (odpalenie Baldur’s Gate: EE na karcie Intela to był najszybszy znany mi sposób na BSOD).

Oprócz naprawienia błędów łatka poprawiła też wygląd interfejsu gry oraz, co pewnie sprawi, że wiele osób, które to przeczyta w ogóle zwróci uwagę na ten tytuł, dodało w końcu polskie tłumaczenie do gry. Żeby nie było zbyt pięknie, to jest to tylko lokalizacja kinowa, dzwięki pozostały z pierwotnej wersji. Ale spokojnie: polacy potrafią i na to też znaleźli już sposób.

Mimo tego dość istotnego wybrakowania (Przed wyruszeniem w drogę należy zebrać drużynę) śmiem twierdzić, że Baldur’s Gate: Enhanced Edition dopiero teraz w pełni zasługuje na swoje miano.

Na koniec zapowiadana smutny brak informacji dla fanów Baldur’s Gate’a i Androida: mimo tego, iż łatka miała być podstawowym powodem wstrzymania wersji gry na „robocika” to dalej nie znany dokładnej daty premiery wersji mobilnej gry. Na twitterze jednego z twórców (renowatorów? xD) gry mignęła mi informacja, że premiera gry na urządzenia z system od Google nastąpi tego samego dnia, co premiera Baldur’s Gate II: Enhanced Edition (czyli 15. listopada tego roku). Napisałem z prośbą o potwierdzenie do PR-owca studia Beamdog, które jest za to wszystko odpowiedzialne. W razie nowych wiadomości, dam znać.

 

Gry na Androida uratowały mi psychikę!

Wiem, że tytuł niczym wyrwany żywcem z Faktu, ale sytuacja równie kuriozalna, co większość opisywanych tam historii. Z tą drobną różnicą, że ta historia przydarzyła się naprawdę. Dodam nawet, że dziś o godzinie 10:00.

Android
Chciałbym się czuć po wykładach tak samo jak maskotka Androida po słodyczach

Co robicie, kiedy siedzicie na zajęciach lub wykładach i dochodzicie do wniosku, że na dłuższą metę nie wiecie co tam robicie? Krzyżówki? Książka? Bazgroły na boku zeszytu? A może wkurzacie innych głośnymi rozmowami? W moim przypadku, gdy zrozumiałem, że dzisiejszy wykład będzie koszmarem, w trakcie którego będą mi przypominać o tym, że tekst ma wstęp, rozwinięcie oraz zakończenie, to doszedłem do prostego wniosku: mam wyłożone na ten wykład, zaczynam grać! Nawet gra w Quake 3 Arena byłaby bardziej pouczająca od tych zajęć. Jako, że laptopa ze sobą nie miałem, to pomagałem sobie grami na tablecie z Androidem. Poniżej zobaczycie jakie tytuły ratowały mój mózg od zmielenia przez prawie półtorej godziny 🙂

Czytaj dalej Gry na Androida uratowały mi psychikę!

Versus One – wyścigi z nanosterowaniem

Pod względem programistycznym Versus One jest kłamstwem: wiele gier, które mają status wydanej jest gorsza pod względem stabilności, czy stopnia wyrugania błędów.  A o resztę gameplayu zadbać musimy my, dzięki zbiórce, jaka wystartowała na Wspieram.to. Warto? No, skoro o tym piszę, to tak. Czemu?

Versus One
Versus One w stanie surowym ( i genialnym)

W trakcie mojego pobytu na Poznań Game Arena zasiedziałem się na dłużej na stoisku studia Vinyl Pixels. Zagrałem tam w trzy tytuły. Jeden z nich, Atom Shooter (JESZCZE w wersji darmowej), zajął już miejsce na moim tablecie z Androidem. Drugiej nie ustawię, bo jeszcze nie ma wersji na PC ani Androida (ale na nią czekam). A trzecia jest w wersji alfa i mam nadzieję, że doczeka się szybko wersji beta. Mam tutaj na myśli właśnie Versus One.

Żeby pominąć rozpisywanie się w bezsensowny sposób, to opiszę ten tytuł na szybko: wyścigi jednym klawiszem. Dobra, koniec, możecie sobie iść!

Nie no, żartowałem oczywiście. Co w tym jest takiego fajnego? Wciąga jak diabli. Nawet w trakcie pisania tego tekstu (w trakcie zajęć, ryzyko samo w sobie) nie mogłem się powstrzymać od kilku rundek wokół jednego z czterech dostępnych teraz torów. Tryb wieloosobowy? Na jednej klawiaturze, każdy potrzebuje jeden klawisz, to cztery osoby spokojnie się zmieszczą. Nawet nie będą potrzebne ciosy łokciami w trakcie gry.

Dobra, wracając do tematu: czemu warto rzucić twórcom Versus One trochę grosza? Pokazali już oni na innych przykładach, że potrafią oni robić dobre pod względem technicznym gry. Oprócz tego warto wspomnieć, że gra w wersji finalnej będzie znacznie bardziej rozbudowana: ma być więcej WSZYSTKIEGO. Tras, dyscyplin (jako przykład podano żużel i wyścigi Nascar, jako coś dla graczy zza Wielkiej Wody) i TONA trybów gry, zarówno dla pojedynczego gracza, jak i wielu osób. W planach jest cała gama opcji, takich jak tryb kariery, możliwość grania z zbliżeniem na samochód (będzie wtedy trudniej, nie widzimy całej trasy) i innych. Nie będę się rozpisywał bez sensu: twórcy to ładnie rozpisali na stronie swojej zbiórki.
Obok macie gadżet, który pokazuje jak dobrze idzie twórcom zbiórka. Pozostało 15 dni i ponad 3000 złotych do zebrania. Powiem wprost: nie wierzę by dali radę. Smutne, ale też szczere. W przepływie tej samej szczerości mam nadzieję, że Vinyl Pixels nie porzucą tworzenia tej gry w przypadku braku sukcesu tej kampanii. Tak samo mam nadzieję, że zorganizują jakąś przedsprzedaż Versus One w własnym zakresie. Bo prawda jest taka: pomysł na grę jest prostszy od konstrukcji cepa, ale wciąga on jak diabli.

Z tego co mi powiedział szefo Vinyl Pixels powiedział na PGA, to Piotr Iwanicki, który sam nie tworzy byle jakich gier, dał się dość ładnie wessać w granie w Versus One. To chyba coś znaczy, prawda? Jeżeli to dla was za mało, to dopowiem jeszcze coś: ja na tym tytule (jeszcze w wersji alfa) wytraciłem całą baterię w laptopie.

Jeżeli ktoś chce sprawdzić na własnej skórze na co się tak bardzo nakręciłem, to zawsze może ściągnąć wersję alfa na Windowsa lub Mac OS’a.

Ja tymczasem wracam do kręcenia się w kółko. Przynajmniej do momentu aż najdzie mnie wena (tj. uczucie, że pod moim tyłkiem płonie ognisko) na naukę. 🙂

Baldur’s Gate: Enhanced Edition wraca do sprzedaży. Nowe info o BG2:EE i wersji na androida? Soon!

Powiem szczerze, że czekałem na to info z wielką (nawet jak na mnie) niecierpliwością. Ale stało się: Baldur’s Gate: Enhanced Edition wróciło do sprzedaży, co sprawi, że życie grających w tę produkcję stanie się trochę lepsze.

Baldur's Gate: Enhanced Edition - Logo
Logo wskrzeszonego

„I tłum szaleje!” Tak można określi reakcję na wiadomość, jaką otrzymali dzisiaj fani Baldur’s Gate: Enhanced Edition, którzy się zapisali do newslettera gry. W niej doczytamy, że problemy prawne gry zostały rozwiązane, dzięki czemu studio znów zacznie działać. Co to, otwieramy szampana z radochy? Czytaj dalej Baldur’s Gate: Enhanced Edition wraca do sprzedaży. Nowe info o BG2:EE i wersji na androida? Soon!