Wieczność czeka: wywiad z Adamem Brennecke z Obsidian

Parę słów wstępu: wiem, że ten wywiad nie jest zbyt odkrywczy. Przeprowadziłem go jako pracę zaliczeniową na studiach dziennikarskich i z założenia miał on być zrozumiały dla KOMPLETNEGO laika. Było tak, dzięki masie definicji porozrzucanych w ramkach umieszczonych po bokach tekstu (w tej wersji one wyparowały, z przyczyn technicznych).
Mimo to, wydaje mi się on być ciekawy. No i oprócz tego, po tym wywiadzie pojawiła się u mnie chęć na prowadzenie bloga o grach. Więc z przyczyn historycznych dokonuje tego przedruku z mojego starego bloga. Życzę miłej lektury C:

Logo Obsidian Entertainment

O co właściwie chodzi?

W ostatnim czasie głośno było o „Project Eternity”. Jest to nowa gra, tworzona przez weteranów branży. Obsidian Enterntainment, bo o nich mowa, są odpowiedzialni za znane tytuły, takie jak Star Wars: Knights of the Old Republic II, Neverwinter Nights 2 czy Fallout: New Vegas.

Ci oto twórcy, postanowili stworzyć grę będącą hołdem wobec klasyki gatunku. Z grafiką w rzucie izometrycznym i aktywną pauzą. Przypominająca dawne klasyki gatunku, takie jak Baldur’s Gate czy Icewind Dale.

No dobrze, ale za co to zrobić?

Nowością natomiast było źródło finansowania: Obsidian zwrócił się z apelem do graczy o współfinansowanie tworzonej przez nich gry. Reakcja była niemalże natychmiastowa i… o tym więcej opowie nas rozmówca.

Piotr Próchnicki: Czy mógłby się Pan przedstawić bliżej naszym czytelnikom?

Adam Brennecke: Jestem producentem wykonawczym oraz naczelnym programistą w Obsidian Entertainment, gdzie aktualnie zajmujemy się grą „Project Eternity”. Pracuje w tej firmie od ośmiu lat, czyli początków swojej kariery w branży growej. Uczestniczyłem w tworzeniu pięciu gier, w tym Knights of the Old Republic II, Neverwinter Nights 2, oraz Fallout: New Vegas.

A skąd się u was pojawił pomysł na zrobienie gry sfinansowanej za pomocą zbiórki funduszy na Kickstarterze?

Zaczęło się to niemal rok temu, kiedy w żartach mówiliśmy, że moglibyśmy sfinansować w ten sposób grę. Widzieliśmy jak gry planszowe potrafiły zebrać po 100-125 tysięcy dolarów. Przestaliśmy żartować kiedy Tim Schafer wraz ze swoją grupą Double Fine rozpoczeli zbiórkę i zebrali ponad 3 miliony dolarów na swoją produkcję. Po nich przyszli następni, którym również się udawało. Wtedy zaczęliśmy na poważnie się zastanawiać czy nie iść w ich ślady.

No i jednak poszliście. Jak Obsidian przygotowywało się do wystartowania ze zbiórką?

Sam pomysł gry jako całości, od stylu graficznego, po świat, w którym dzieje się jej akcja, wymyśliliśmy razem. Potem dostałem zadanie przygotowania filmu na potrzebę kampanii oraz planu, który przedstawiliśmy wszystkim na start zbiórki. Na cały ten proces składał się ogrom pracy naszych utalentowanych grafików, dźwiękowców oraz projektantów.

Jaką kwotę udało wam się zebrać? Ile osób wsparło wasz pomysł?

Zebraliśmy na Project Eternity 4,2 miliona dolarów. Wpłaciło nam je około 77 tysięcy ludzi

Wynik zadziwiający. Byliście przygotowani na takie zainteresowanie?

Zebraliśmy milion dolarów w 24 godziny, a nas cel w wysokości 1,1 miliona w 30 godzin. Mówiąc szczerze, byliśmy zdumieni. Nikt z nas nie spodziewał się, że zbierzemy tyle tak szybko.

A zmieniliście coś w waszej wizji gry pod wpływem komentarzy, które się pojawiały na Kickstarterze?

Jak dotąd trzymamy się naszych pierwotnych idei. Ale mogliśmy zobaczyć jak fani na nie reagują i potem to przedyskutować w naszym gronie. Należy jednak pamiętać o jednym: nic nie jest teraz stałe, jesteśmy na tak wczesnym etapie, że wszystko może ulec zmianie. Do tego uwielbiamy wysłuchiwać komentarzy i pomysłów wszystkich osób, które się nimi dzielą.

A jak bardzo ten sposób waszej pracy różni się od poprzednich doświadczeń przy tworzeniu gier? Mam tu na myśli głównie tak bliski kontakt z fanami (jakby nie patrzeć, waszymi przyszłymi klientami) oraz bycie niezależnymi od nakazów producentów…
Rożnica jest olbrzymia. Przede wszystkim zwykle nie możemy się dzielić szczegółami naszej pracy na tak wczesnym etapie. Mamy możliwość pokazania gry, która jest na dobrą sprawę skończona. Na Kickstarterze natomiast musieliśmy pokazać olbrzymią liczbę szczegółów już na samym początku, by zachęcić ludzi do naszego pomysłu. Jednak nie jest to dla nas problemem, wręcz przeciwnie: fani mogą uczestniczyć na wczesnych fazach produkcji, dzięki czemu uzyskujemy natychmiastową opinię o tym co robimy.

Wracając na chwilę do efektów waszej zbiórki: na co te ponad cztery miliony dolarów zostanie wydane?

Składając datek na Kickstarterze możemy otrzymać różnorakie nagrody obiecane przez organizatorów zbiórki. W tym przypadku był to wcześniejszy dostęp do gry, czy też limitowane wydania podpisane przez jej twórców

Całą kwotę przeznaczymy na stworzenie tej konkretnej gry oraz na nagrody dla darczyńców. Wśród wydatków na grę mamy między innymi opłacenie licencji na wykorzystanie silnika graficznego, nagrywanie muzyki do gry w studiu nagraniowym, oraz zatrudnienie aktorów do udźwiękowienia postaci. Każda dodatkowa kwota przeznaczona na naszą grę będzie oznaczać możliwość dodania większej liczby osób do grupy zajmującej się jej tworzeniem. A to się przekłada na więcej możliwości w grze i dłuższą, bardziej rozbudowaną fabułę.

Przygotowując zbiórkę musieliście przedstawić na co będą przeznaczone pieniądze, które zbierzecie ponad zaplanowane 1,1 miliona. Mieliście już na początku przygotowaną rozpiskę aż do kwoty 4 milionów?

Mieliśmy przygotowany plan na co przeznaczone będą ponadprogramowe fundusze, ale zostaliśmy zaskoczeni zainteresowaniem i dość szybko to co my przygotowaliśmy wymagało uzupełnienia. Na całe szczęście zarówno my, jak i fani, mieliśmy dużo pomysłów na co możemy spożytkować większą niż zaplanowaną sumę pieniędzy.

A próbowaliście poprosić jakiegoś producenta by sfinansował wasz projekt, czy zdecydowaliście się od razu skorzystać z Kickstartera?

Mamy wielkie trudności z przekonaniem kogokolwiek do wyprodukowania gry przeznaczonej tylko na komputery. Jak dodamy do tego brak zainteresowania producentów finansowaniem gier o średnim budżecie, to szanse na to, żeby się powiodło ocenialiśmy na małe, więc zaczęliśmy od Kickstartera.

Na koniec, czysto hipotetyczne pytanie: jeżeli „Project Eternity” odniesie sukces, to będziecie się zastanawiać nad utworzeniem kolejnej gry sfinansowanej w ten sposób? Bądź też drugiej części, powiedzmy „Project Eternity 2” ?

Tak, będziemy tym bardzo zainteresowani, oczywiście jeżeli odniesie to sukces. Czemu nie kontynuować czegoś co będzie udane? Obsidian posiada pełnię praw do świata oraz postaci w nich przedstawionych, więc stworzenie kolejnej części gry, czy historii pobocznych będzie naszym celem, jeżeli pierwsza cześć będzie dobrze przyjęta.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz