Jak nie pisać newsa? Poradnik Gazety Wyborczej.

Studia dziennikarskie uświadomiły mnie o kondycji mediów w Polsce. O tym, że miejsca na nowych dziennikarzy nie ma. Według mnie jest inaczej. Miejsce się pojawi. Jak się wyrzuci niekompetentnych „pracowników medialnych”. Takich jak autor tekstu, który dzisiaj trafił na moją ścianę na FB.

W tym momencie pozdrawiam Natalię, autorkę komiksu „Masz notatki”. I dziękuje jej za linka do artykułu.

I w pozdrowieniach już udowodniłem, że jestem nienormalny. Normalnie, kiedy ktoś dostaje na swoją ścianę link do syfnego i kretyńsko napisanego tekstu jakim jest informacja „Młodzi fani gier chcieli zabić staruszkę. Dla adrenaliny”, to krzyczy on na posłańca (w tym przypadku jest to Natalia) mówiąc „co to za syf!?!?!?” . Ja natomiast patrzę i płaczę. Jak można autora tego tekstu nazwać dziennikarzem?

Po spojrzeniu na tytuł pomyśleliście pewnie „O! Znowu będą mówić, że ktoś się nagrał w GTA i potem chciał kogoś zabić. Typowe”. Ja pomyślałem podobnie, ale to co zobaczyłem jest o wiele bardziej godne śmiechu lub szyderstwa, niż się spodziewałem.

Na studiach powtarzali mi jak mantrę, że jak ktoś piszę informację prasową, to tytuł musi jednocześnie zaciekawiać, jak i przekazywać podstawowe informacje dotyczące tematu tekstu. W tym przypadku jest zupełnie inaczej. Temat żyje sobie obok właściwej treści artykułu. Pisząc krócej? Zwyczajny clickbait. Fajnie się klika, a treść, to inna historia.

A propo treści: wszystko ma ręce i nogi aż do wypowiedzi pani Justyny Leszczyńskiej, rzeczniczki Komendy Miejskiej Policji w Radomiu. Tutaj obrywamy dwoma zdaniami, które nie mają ze sobą związku. Najpierw czytamy, że, cytując, „jak ustalili funkcjonariusze, chłopak kilka miesięcy temu poznał dziewczynę na jednym z portali społecznościowych. Chcąc zrobić na niej wrażenie, opowiadał, że pracuje dla jakiejś grupy przestępczej”. Czyli po naszemu – chłopak był kretynem, udawał kogoś kim nie był, bo próbował wyrwać jakąś panią na fejsiku. Historia jakich wiele. To co się wydarzyło potem niestety było mniej zwyczajne i bardziej smutne. Koleś próbował udowodnić, że to co pisał to nie są czcze przechwałki, tylko prawda. Więc próbował zadusić jakąś bogu ducha winną babcię. 

Dobrze, to motyw możemy się już domyśleć. Coś co moja matka określiłaby, poniekąd słusznie, mianem „szczeniackiej miłości”. Ale tymczasem, pani rzecznik rzuca takim zdaniem: „Motywem ich działania był przede wszystkim rabunek, a ponieważ są fanami gier komputerowych, postanowili dla adrenaliny zabić starszą i słabszą osobę. Chcieli zobaczyć jak to jest.”

Przyjmuję, że obecność tego zdania to wina dziennikarzy. Wątpię, żeby pani rzecznik powiedziała tylko tyle. Obstawiam, że to zdanie pojawiło się w tej informacji z dwóch powodów:

  1. Dobrze mieć cytat kogoś, kto zna się na rzeczy
  2. To zdanie wzbudzi klasyczne kontrowersje pt. „Przez gry zabijajom!!!!111oneoneone”

Cel poniekąd osiągnięty, bo mnie to ruszyło. I z tego samego powodu chciałbym napomknąć, że chłopak, który postanowił dla szpanu i szmalu zadusić staruszkę niewątpliwie pije również wodę, je mięso, oraz oddycha. A może w którejś z tych czynności warto doszukiwać się powodu takiego zachowania?  A może to wina zjadanych przez nich ziemniaków? Bo oczywiście nie można pomyśleć, że to wszystko było z myślą o wyrwaniu panny metodą „na gangera”. 

Ale dobrze, będę dobrej myśli przez chwilę. Może dziennikarz dał ciała i wyrwał zdanie z kontekstu. Może pani rzecznik chodziło o to, że chory pomysł udawania gangstera dla lansu pojawił się w głowie niedoszłego dusiciela za sprawą gier? Obalanie takiej tezy mogłoby być spokojnie tematem innego wpisu. A tutaj natomiast ograniczę się do prostego stwierdzenia: przemoc jest obecna na co dzień w naszym życiu. W filmach kinowych, serialach, czy też… w wiadomościach serwowanych przez media. Ironiczne, prawda? Czemu to nie miałoby wywoływać przemocy?

No, ale „Młodzi fani gier chcieli zabić staruszkę. Dla adrenaliny” klikają się lepiej niż „Chciał zabić, bo chciał poderwać pannę”. Tak przynajmniej uważają osoby decydujące o treści artykułów wrzuconych na stronę.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz