Status Jaśka #1 – why so silent?

Jeżeli kogoś interesuje czemu tu się nic nie dzieje (jak na moje standardy), to niech czyta. Jak nie… to niech czeka na coś bardziej znośnego.

Panie i panowie – mieliście kiedyś tak, że chcieliście by wszystko i wszyscy wykonali imperatyw bezzwłocznego oddalenia się od Ciebie?
Mi się to udało. By tak się stało wystarczyło kilka dni ciągłej pracy na początku miesiąca. Kilka, a dokładnie osiem. Dziś zaczął się mój dwudniowy weekend.
I TAK, WIEM, ŻE MAMY PONIEDZIAŁEK. Weekend to stan umysłu.

Ale wracając do pracy: zastanawiacie się co mnie niszczyło? Otóż…

Menele zaczęli znosić miesięczne zapasy butelek i urządzać pełnoprawne kłótnie, których trzonem jest zdanie „jak to kurwa nie przyjmiesz?”.
Normalni ludzie dalej przychodzili robić małe zakupy. Ale zaczęli płacić świeżo otrzymanymi wypłatami. W pewnym momencie się poryczałem, jak n-ta klientka z rzędu przyszła po zakupy za 4 złote. Z setką w ręku i wyrazem twarzy mówiącym „niech chociaż tutaj mi to do cholery przyjmą”.
Nienormalni, zwani potocznie ufolami? Dostali kasę, zwykle z rent, bądź innych tego typu i zaczęli znów przychodzić i bardziej przeszkadzać niż pomagać przez zostawianie pieniędzy. Zdanie „Dzień dobry, to ja poproszę 50 deko sera salami. W cienkich plastrach” będzie mi się śnić po nocach. A kobieta, która to powiedziała będzie się smażyć w piekle za chaos jaki tego dnia wprowadzała. Ale dobra, nie opowiadam dalej. To akurat chcę wymazać z pamięci.

Doszło nawet do głupiej sytuacji, gdzie, przyznaje się bez bicia, zacząłem szukać alternatywnych sposobów na wyluzowanie. Jakiś sposób znalazłem.

Dziecko bawiło się apką na komórki i ustawiło kretyński filtr <3
Dziecko bawiło się apką i ustawiło kretyński filtr <3

Jakaś zaleta z tego wszystkiego wyszła – przypomniałem sobie, że mój zakuty łeb działa na szybszych obrotach jak wykonuje niemalże automatyczne czynności. „Wyplatanie” kulki z gumek-recepturek pod taką podchodzi – tyle czasu się tym bawiłem w gimbazjum, że nie muszę już nawet patrzeć na ręce.

Dzięki temu również dałem radę ustalić, ostatecznie, co najbardziej mnie w mojej pracy denerwuje. Przy czym nie wiem, czy gniew jest odpowiednim określeniem na emocje, jakie targają mną, młodym kasjerem z Fresz-schwitz, jak to już bywa określane. Ale to może kiedy indziej, nie chcę tego krótkiego wpisu zamieniać w esej.

Gdzieś po drodze podłapałem ponownie bakcyla na Ingress. Nie znacie? Poznacie.
W międzyczasie serwuje najkrótszy opis jaki mi przychodzi do głowy – najlepsza istniejąca „prawdziwie mobilna” gra na smartfony.
Biegam po mieście i haxuje – pomalutku odzyskuje dawną ochotę na łażenie po mieście. Taką wręcz zechizowaną, która swego czasu potrafiła mnie wyciągać na kilometrowe spacery. I niemal nie zaprowadziła na wycieczkę do innego miasta na piechotę.

A teraz, teraz? Na kilka sekund przed publikacją tego wpisu? Sączę sobie drinka, który jest efektem nagłej myśli, która się u mnie pojawiła dziś, w trakcie wypakowywania zakupów.

Kot nie jest częścią przepisu.
Kot nie jest częścią przepisu.

Przepisu nie podam. Podpowiem jedynie, że nie wszystkie składniki widać.

Wszystko z tego powodu, że market w którym pracuje, dzięki ciężkiej pracy całej ekipy (w tym też mojej, przy niezabijaniu klientów) zaliczył kontrolę. BĘDZIE PREMIA <3 Równowartość (biednego) tygodnia pracy <3

Dobra, wyżaliłem się, opowiedziałam swoją historię i jestem szczęśliwy. Od czasu do czasu lekkie katharsis przyda się każdemu. To teraz to co was naprawdę interesuje – następne wpisy będą o:

  • tym czemu się jaram kinówką Deadpoola.
  • Baldur’s Gate. A konkretnie przyszłości serii
  • śmierci pewnej gry. Twórcy mają czas do następnego weekendu by się odezwać. Jak nie, to grób, krzyk i niewiarygodny ból pośladków.

W międzyczasie pewnie jeszcze coś się pojawi. A tymczasem… dobranoc.

Bo kiedyś iść spać trzeba, prawda? 🙂 A tak na serio, to trzeba odespać pobudki o 3:55. Jak nie teraz, to kiedy?

 

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Status Jaśka #1 – why so silent?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Feredek
Gość

Bardzo ciekawy artykuł. 🙂 Przepis odgadłem szybko. 🙂

wpDiscuz