#Beka z Konwencji Berneńskiej

Zbliża się początek nowego roku. Zbliża się dzień wprowadzenia nowego regulaminu Facebooka. A wiecie co już się zaczęło? Sezon na kretyńskie łańcuszki o magicznej mocy.

Konwencja Berneńska
Z braku lepszej opcji – ten wpis będzie zawierał fotografie Berna na licencji Creative Commons. Autor tego zdjęcia – Daniel Schwen

Czym jest konwencja berneńska, czemu nie działa tak jak chcą tego mniej rozgarnięci użytkownicy FB i co możesz zrobić by naprawdę chronić swoją prywatność w sieci? To wszystko znajdziecie TU i TERAZ, w tym wpisie.

Co się dzieje?

Od stycznia 2015 roku w życie wchodzi nowy regulamin korzystania z Facebooka.

Odpuszczę sobie dogłębne analizy, to nie czas i miejsce. W dużym skrócie: Facebook zmienia sposób wykorzystywania naszych danych w celu dopasowania do nas reklam.
Wbrew temu co się pojawia w internecie:

  • nie będą kradli twoich zdjęć i pokazywali ich całemu światu tylko dlatego, że „lubisz” Coca-Colę
  • nie będą dodawać do twoich filmików loga Pepsi zamiast twojej twarzy
  • [ABSOLUTNY HIT WYCZYTANY NA TUMBLR] nie będą sprzedawać plakatów z twoimi grafikami.

Łańcuszek potężniejszy od regulaminu

.Niszczyciel Światów. „Ten, który sprawia, że Cukierberg płacze nad utraconymi dolarami”. Uniwersalna ochrona prywatności. A tak naprawdę pierwszorzędny, kiepskawo przetłumaczony z języka angielskiego, quasi-prawniczy bełkot. Poniżej w oryginalnym brzmieniu.

W odpowiedzi na nową politykę Facebooka informuję, że z dniem dzisiejszym <tu_wstaw_dzisiejszą_datę> wszystkie moje dane personalne i fotografie, filmy itd. są obiektami moich praw autorskich (zgodnie z Konwencją Berneńską). W celu komercyjnego wykorzystania wszystkich, wyżej wymienionych obiektów praw autorskich, w każdym konkretnym przypadku wymagana jest pisemna zgoda!
FB jest teraz firmą publiczną.
Dlatego też, wszystkim użytkownikom tego portalu społecznościowego, zaleca się umieszczenie na swoich stronach podobnych «powiadomień o prywatności», inaczej (jeżeli powiadomienie nie było opublikowane na stronie chociaż raz), automatycznie pozwala się na dowolne wykorzystanie danych z Waszej strony, Waszych zdjęć i informacji, opublikowanych w wiadomościach na profilu Waszej strony.
Każdy, kto czyta ten tekst może skopiować go na swój profil FB. Dzięki temu będzie chroniony ustawą o prawach autorskich.
art. 190a § 2 kodeksu karnego

Samą Konwencją Berneńską zajmiemy się za chwilę, teraz odpowiedzmy sobie na pytanie „czemu quasi-prawniczy bełkot?”. Wymienię w punktach, bo tego jest za dużo na zbity tekst.

  • Każdy z nas ma prawa autorskie do zrobionych przez nas fotografii, filmów itp. Prawa autorskie OSOBISTE. Czyli niezależnie od tego kto ich używa, to MY jesteśmy autorem. Jeżeli KTOŚ powie, że jest autorem zrobionej przez was fotografii, to łamie to prawo. I nie ma czegoś takiego jak „oddanie” autorstwa. Takie postępowanie jest niezgodne z prawem. Wszędzie.
    A prawo „zarobkowe”? To zupełnie coś innego, go możemy się pozbyć. Zwykle za gotówkę.
  • FB jako firma publiczna. Takie coś istnieje w polskim prawodawstwie? Odpowiadam – NIE.
    Może ew. chodzić o firmę państwową, ale Facebook raczej nią nie jest.
  • «Powiadomienie o prywatności»… „Ej, słuchaj, mam prywatność!” . To jest powiadomienie o prywatności. Tutaj pewnie chodziło w oryginale o poinformowaniu o utrzymaniu całości praw nad tym co się wrzuca na FB…
  • … przy czym, to i tak nie miałoby znaczenia. Zakładając i logując się na konto na FB potwierdzamy zaakceptowanie regulaminu, którego moc prawna jest nieskończenie większa od mocy statusu na Facebooku.
  • Art. 190a paragraf 2. kodeksu karnego tyczy się „uporczywego nękania – stalkingu„. Jak można nazwać tak określić działanie, na które daje się zezwolenie akceptując regulamin Facebooka? Nie wiem. Ale trzeba brać coś naprawdę mocnego do nosa, by uznać to za nękanie.

Starczy? Po ścianie tekstu kolejny ładny widoczek z Berna.

Konwencja Berneńska
Pałac Federalny (bodajże odpowiednik naszego parlamentu). Autor – Fluffy

Konwencja Berneńska Ciebie nie ochroni.

Nie jesteś artystą. A jeżeli jesteś nim i jesteś na tyle tępy by wrzucać wysokiej jakości grafiki swojego autorstwa na FB (zamiast na własną stronę), to jest mi przykro – jesteś sam sobie winien.

Konwencja Berneńska, na którą powołuje się magiczny łańcuszek, jest umową międzynarodową podpisaną w 1886 roku. Dotyczy ona ujednolicenia ochrony praw autorskich na całym świecie. Zawiera w sobie przede wszystkim dwie reguły:

  • zasadę minimum ochrony – każde państwo akceptujące traktat musi zapewnić uzgodnione minimum ochrony praw autorskich
  • zasadę asymilacji – twórca z kraju będącego sygnatariuszem tego dokumentu będzie traktowany w wszystkich innych krajach jako „miejscowy” artysta. Czyli po raz kolejny stwierdzenie o ujednoliconej obronie praw autorskich

Fajne w tym łańcuszku jest to, ze powołuje się on na dokument międzynarodowy mający coś wspólnego z prawem autorskim. Jednakże przykro mi: nie ma w nim nic, co można odnieść do zmian w regulaminie Facebooka.

Prawdopodobnie bardziej skuteczna będzie poniższa fotografia świniaka (2. l):

Konwencja Berneńska Faktoid
Świniak będzie trochę bardziej skuteczny od oryginalnego łańcuszka.
Trochę bardziej, czyli dalej. Autor – Faktoid, jedyny prawdziwy tabloid.

Chcesz ratować prywatność?

Jeżeli zmiany wprowadzone przez Facebooka spędzają Tobie sen z powiek, to mam tylko jedną radę.

#UsuńKonto

Na ograniczone wykorzystywanie swoich danych osobowych przez Facebooka dałeś zgodę w chwili założenia konta. Nie mów, że to nieprawda: zaakceptowanie regulaminu było konieczne do aktywacji konta. 

Korzystanie z Facebooka to transakcja wiązana: płacisz sobą i swoimi danymi, a w zamian dostajesz platformę wymiany myśli z ludźmi z całego świata oraz możliwość pogrania w FarmVille, czy inne diamenciki.
Jeżeli Tobie nie podoba fakt wykorzystywania twoich danych to możesz sprawić, że Facebook przestanie się nimi bawić. Ale nie spodziewaj się wtedy, że oni pozwolą Tobie na korzystanie z ich usług.
Dokładnie z tego samego powodu na FB nie można, zgodnie z regulaminem, zakładać profili fikcyjnych osób i gdy tylko takowy jest wykryty, to jest usuwany.


Tyle mądrych i „mondrych” słów, na koniec krótkie badanie statystyczne:

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "#Beka z Konwencji Berneńskiej"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
unstable
Gość

Wydaje mi się, że bardzo podobny łańcuszek wędrował po fejsie około roku – półtora temu, też przy jakiejś zmianie regulaminu. Wróci jeszcze nie raz 🙂

Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość

Wcześniej musiało mnie to ominąć. Pewnie dlatego, że ten łańcuszek wygląda od biedy legitnie.

Na pewno bardziej niż „5P13RD4L4J-5L3D21U” swego czasu na NK.pl xD

wpDiscuz