Terry Pratchett nie żyje. Świat właśnie stał się gorszym miejscem.

Myślałem, że dzień nie będzie już gorszy. Aż do chwili, gdy dowiedziałem się, że Terry Prachett zmarł. Niech mu Blask Fantastyczny świeci.

Terry Prachett
Terry Pratchett w 2011. roku © Rob Wilkins

 

Żył 66 lat. Od 1971. roku dawał nam powody do śmiechu i zadumy swoją twórczością. Będzie nam go brakować

Jednej rzeczy możemy być pewni: ŚMIERĆ przyjdzie po niego jak po starego przyjaciela. W końcu, nikt lepiej od Terry’ego jego nie znał. Bez wątpienia będzie ona mówić WIELKIMI LITERAMI. Nie zdziwiłbym się, jakby zaprosił go na herbatę. Pod warunkiem, że weźmie ze sobą biszkopciki.
Chociaż nie! Nawet bez nich wyskoczą na herbatkę. W końcu Pratchett od zawsze uważał ŚMIERĆ za swoją ulubioną postać.

tumblr_mqn3iwizwh1qggudjo1_1280

Dobrze, a teraz trochę bardziej poważnie:
Jego powieści dla jednych były zwyczajnymi powieściami fantasy przepełnionymi humorem.
Dla drugich ciągłą satyrą, celnie punktującą śmieszności brytyjskiego społeczeństwa.
Dla wszystkich są ciekawą lekturą, która zostawia po sobie ślad. W postaci szerokiego uśmiechu.

Powieści Terry’ego Pratchetta są kopalnią wszelkiego rodzaju cytatów. Czasem śmiesznych:

Turysta, uznał Ricewind, oznacza „idiotę”

Czasem boleśnie prawdziwych

Lu-Tze od dawna uważał, że nic nie dzieje się bez powodu, z możliwym wyjątkiem piłki nożnej

Ale zawsze celnie opisujących rzeczywistość. Nieważne, którą z nich.

– Niektórzy uważają, że poprzez dzieci osiąga się nieśmiertelność – zauważył minstrel.
– Tak? – Rzucił złośliwie Cohen.
– To powiedz, jak miał na imię chociaż jeden twój pradziad.

Terry Pratchett chciałby, żebyśmy go zapamiętali jako pisarza. W wywiadach wielokrotnie mówił, że zwyczajnie uwielbia pisać. A wszelkie korzyści finansowe, jakie przez to uzyskuje to jedynie „efekt uboczny”.  Oprócz tego mógł być wzorem – mimo chorowania od wielu lat na chorobę Alzheimera, to utrzymywał pogodę ducha i nie rezygnował z swojej pisarskiej pasji. Kiedy nie mógł samemu pisać, to zaczął wykorzystywać rozpoznawanie mowy. Albo dyktował treść książki swojemu asystentowi.

Dziś, o 21:00, cały świat wznosi toast za Terry’ego. Jeżeli jeszcze tego nie zrobiliście, to nalejcie się czegoś do picia i zróbcie to. Wiecie równie dobrze jak ja, że na to zasługuje. A jak nie wiecie, to się przekonajcie.

– JAK SIĘ NAZYWA TO UCZUCIE W GŁOWIE, UCZUCIE TĘSKNEGO ŻALU, ŻE RZECZY SĄ TAKIE, JAKIE NAJWYRAŹNIEJ SĄ?
– Chyba smutek, panie. A teraz…
– JESTEM ZASMUTKOWANY.

Tak się właśnie czuje teraz. Zasmutkowany. Bardzo. Idę się napić.

Na koniec podzielę się moim marzeniem od wielu lat: zdobyć jego autograf. No cóż, życie dało mi okazję by przeczytać wiele jego książek. Ale na to już mi nie pozwoli.

No cóż, książki przynajmniej pozostały. A wraz z nimi wiele wspaniałych wspomnień.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz