Cyfrowe marzenia 2.1, czyli historia gier w pigułce

Nie, to nie będzie o grach. O konsolach też nie. Nie będę się też bawił w reanimację jakiejś starej (i dobrej) gry. Tym razem będzie o książce. Ale nie jakiejś tam losowej książce, nie bójcie się, nie zmienię nagle profilu bloga. Chcę tylko pokazać, ku niedowierzaniu ignorantów, że gry to temat poważny. Dowodem na to będą „Cyfrowe Marzenia” autorstwa Piotra Mańkowskiego.  Wyjątkową książka, bo traktującą naszą ulubioną rozrywkę poważnie.

Jeżeli pomysł okaże się być trafiony, to będzie więcej takich tekstów
Cyfrowe Marzenia 2.0 - okładka
Okłada opisywanej e-książeczki

Jeżeli wiesz o jaką książkę chodzi (słyszałeś "coś" o niej, ale za mało by wyrobić sobie opinię) to spokojnie możesz przejść do ostatniego fragmentu tekstu, w którym jest "werdykt".

Dobra, kto to napisał?

Tak chory nawyk: lubię wiedzieć czyje teksty czytam. Nie znoszę sytuacji, kiedy nie wiem nic o autorze. Taki mój prywatny schiz. W tym przypadku ta wiedza akurat mi pomogła: szybkie rozeznanie pokazało, że Piotr Mańkowski, którego twórczość czytam właśnie zna się na rzeczy: osiem lat pracy jako dziennikarz growy, między innymi w piśmie-legendzie, jakim było „Secret Service„. Oprócz tego napisał wcześniej, razem z  Aleksym Uchańskim, drugą w naszym kraju książkę o grach, zatytułowaną „Biblia komputerowego gracza„. Nie siedzi on twardo w starych mediach, czego najlepszym dowodem jest opisywana książka, czy też jego aktualna działalność jako scenarzystę na witrynie gamestory.tv. Mamy do więc do czynienia z książką kogoś, kto zajmuje się pisaniem już całkiem długo. Mnie to wstępnie zachęciło do lektury. I stąd zresztą ten tekst 🙂

Cyfrowo-analogowa uwaga techniczna

Co niektórzy z was po lekturze tej recenzji (z braku lepszego określenia) pewnie pójdą sprawdzić co inni myślą na temat opisywanego tutaj tworu. I powiem wprost: znajdziecie mnóstwo negatywnych opinii na temat „Cyfrowych Marzeń”. Tutaj czas na mój apel: Zwróćcie uwagę na to jakiej wersji tekstu tyczy się dana opinia. Bo o wersji pierwszej wypowiem się krótko: syfna. W moim mniemaniu trochę dziwaczny podział treści. Błędy w redakcji. Interpunkcja i skład tekstu momentami leżała i kwiczała niczym zarzynana świnia. Dobra, to teraz napiszę, i to wyrażnie:
TE UWAGI TYCZĄ SIĘ WERSJI DRUKOWANEJ TEJ KSIĄŻKI Z 2010 ROKU. A tutaj piszę o czymś zgoła innym 🙂

Cyfrowe marzenia” o…

… poznaniu historii gier. Mieliście kiedyś takie? Nigdy was nie ciekawiło, skąd się wziął „Tetris” ? Albo czemu Pac-Man się nazywa tak, albo inaczej? Albo co było przed Arkanoidem? „Cyfrowe marzeniaodpowiedzą na te pytania  w sposób ciekawy i nie pozwalający się oderwać od lektury 🙂

"Cyfrowe Marzenia" - przykład z książki
Cyfrowe Marzenia zawierają w sobie informacje o grach od „Arkanoida”…

Dobrze, skoro już bawię się ambitnie w recenzję książki, to muszę trochę popisać tego typu rzeczy…
Cyfrowe Marzenia 2.1” to rozbudowany leksykon historii gier.  Zaczyna on swoją opowieść od roku 1947 i wynalezienia pinballów (w Polsce bardziej znanych na początku jako flippery). Już od samego początku rzucą się w oczy pewna rzecz: język, którym autor pisze jest bardzo szczegółowy, ale jednocześnie nie ma w nim tego dziwacznego tonu, typowego dla prac naukowych. Widać również, że sprawnie się porusza w temacie i zna się na tym co pisze. Mówi o tym nie tylko sposób jego pisania, ale „test Wikipedii”. Na czym on polegał? Starałem się tam odnaleźć informacje z książki. Nie było ich.  „Cyfrowe Marzenia” zostały napisane w oparciu o jego własne badania i nie jest kalką informacji z ogólnodostępnych źródeł. Gdy Wikipedia daje plamy, to trzeba sięgnąć po książkę. W przypadku gier, za ten tytuł. Lubię ten książkę właśnie za to, że znajdują się w niej informacje,które nie są ogólnodostępne.  Jeżeli ktoś planuje napisać rozprawę naukową na temat gier i potrzebuje informacji historycznych to pozdrawiam serdecznie i polecam tę książkę jako źródło. Spełnia wszystkie wymogi stawianie źródłom naukowym i jestem bardziej niż pewien, że w polskojęzycznych książkach tych informacji nie znajdziecie. No i przynajmniej pisząc pracę, będziecie mieli przyjemną lekturę.

No dobrze, przyznam szczerze, że pod koniec książki miałem niejasne wrażenie, że autor „tracił zapał”. Trochę tak jakby retro było mu znacznie bliższe. Ale mimo tego, nie można mieć do książki żadnych zarzutów pod względem języka, treści, redakcji ani oprawy.  Zresztą o tym wszystkim w następnym akapicie.

Cyfrowe Marzenia” w cyfrowym formacie

Mam nadzieję, że nikt się nie zdenerwuje, ale pisząc o książce, miałem na myśli e-booka. „Cyfrowe  Marzenia 2.1″ nie pojawią się za szybko w wersji drukowanej. Głównie za sprawą objętości: całe to opasłe tomiszcze to ponad 600 stron, pełne kolorowych fotografii. Powiedzmy wprost: wersja papierowa by sprawiała, że potencjalny kupujący na widok ceny by był w stanie wyskoczyć przez okno. Zamiast tego, po zakupie (na razie możliwym tylko na CDP.pl) otrzymujemy możliwość ściągnięcia PDF-a w jednej z dwóch wersji, w niskiej i wysokiej rozdzielczości.
Obie wersje mało zajmują, jak na tak obszerną książkę i bez problemów odpalą się zarówno na komputerze, jak i na tablecie/smartfonie (testuje to w chwili pisania tekstu jakby co). Jeżeli ktoś chce przetestować książkę, to pod tym adresem może ściągnąć próbny rozdział. Ewentualnie, możecie się przyjrzeć fragmentom, jakie umieściłem w tekście, też mogą wam wystarczyć do wyrobienia sobie „pierwszego wrażenia”. Moim zdaniem, zarówno czcionka, jak i sposób złożenia tekstu sprawia, że tę książkę da się spokojnie czytać bez strachu o „wypalone oczy”.

Cyfrowe Marzenia - fragment
… po Minecrafta i dalej

Jeżeli czyta to ktoś, kto miał styczność z wersją drukowaną, to niech wie jedno: wszystkie niedoróbki redakcyjne, interpunkcyjne, logicznegraficzne i co_tam_jeszcze_znajdziecie straciły ważność. Nowa wersja jest tak odpicowana, że jakby ukazała się drukiem, w porządnej oprawie i na dobrym papierze to spokojnie by stała się hitem. Dla maniaków lub kolekcjonerów, ale jednak (ja mam gotówkę odłożoną jakby co).

TL;DR

„Cyfrowe Marzenia 2.1” to świetna pozycja książkowa dla ludzi, którzy chcieli by się dowiedzieć czegoś więcej o swoim hobby lub rozrywce, jaką są gry wszelkiej maści. Przeczytamy sporo ciekawostek, którymi potem możemy błysnąć w towarzystwie podobnych do Siebie maniaków, zobaczymy sporo archiwalnych zdjęć, których zdaje się nie być nawet w najgłębszych odmętach internetu. Nie będziemy się przy tym nudzić. Mimo tego, że jest to de facto podręcznik do przedmiotu „Historia gier”. Napisana przez pasjonata i znawcę tematu. Stosunek ceny do jakości tej książki jest po stronie kupującego. I mówi to osoba, będąca w trakcie trzeciego czytania tej książki. Dlatego, jeżeli się interesujesz grami w trochę większym stopniu niż „odpal i spędź swój czas przed ekranem” to zrób przyjemność sobie i autorowi: odwiedź stronę CDP.pl, przygotuj kartę kredytową, a potem poczytaj sobie najlepszą polską książkę poświęconą grom komputerowym. Do dopadnięcia dokładnie w tym miejscu

Zachęcam i zapraszam do czytania.

( a jak mi nie wierzycie, to zawsze możecie dać szansę tej książce czytając „próbkę” )

Jeżeli chcecie poczytać więcej o rzeczach związanych z grami, ale nimi nie będącymi, to dajcie mi znać. Pomysły są, chcę tylko wiedzieć, czy będą chętni 🙂

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz