Andrzej Sapkowski dalej jest Andrzejem Sapkowskim.

Ostatnio opublikowany wywiad z „AS-em polskiej fantastyki” nie pozostawia złudzeń – wszystkie opinie o egocentryzmie Andrzeja Sapkowskiego dalej są prawdziwe.

Wiedźmin 3 Andrzej Sapkowski
Nie ma wpisu o Wiedźminie bez grafiki z Wiedźmina!

Jakie stwierdzenia potwierdzają wypowiedzi pokroju „jakby ego przydawało wzrostu, to AS by spoglądał na Mount Everest z góry”? Niewątpliwe te dotyczące growego cyklu Wiedźmińskiego.

Co jest zadziwiającego w istnieniu wywiadów z Andrzejem Sapkowskim?

Już w samym wywiadzie, do którego się przywalę za chwilę, jest napisane w wstępie:

Z zasady nie udziela wywiadów. Dla nas robi specjalny wyjątek. Zamiast z dziennikarzami, woli rozmawiać z fanami, którzy w przypadku jego prozy często są prawdziwymi wyznawcami pisarza.

Prawda jest troszkę inna – oschłość i niechęć Andrzeja Sapkowskiego do przedstawicieli mediów jest niemalże legendarna. Nawet na studiach dziennikarskich słyszało się anegdoty, jakoby dla dziennikarzy kulturalnych „Chrztem Ognia” miałoby być zdobycie zgody i przeprowadzenie z nim wywiadu.
Udał mi się żarcik?

Jak ktoś nie wierzy w oschłość Andrzeja Sapkowskiego wobec dziennikarzy, to istnieje jeden pisemny dowód – „Historia i fantastyka”.

Historia i Fantastyska Andrzej Sapkowski Stanisław Bereś

Jest to książkowy wywiad rzeka z „AS”-em. Jego rozmówcą był Stanisław Bereś – krytyk literacki, eseista i profesor w Instytucie Filologii Polskiej Uniwersytetu Warszawskiego i katedrze Dziennikarstwa i Komunikacji Społecznej.
Jest tym samym połączeniem wszystkiego, czego Andrzej Sapkowski nie lubi – krytyków literackich, literaturoznawcy i dziennikarza. I czuć to w jego odpowiedziach zawartych w książce – było w niej czuć, z braku lepszego słowa, antagonizm. Jakby ktoś kiedyś nagrywał audiobook na bazie tej książki, to prawdopodobnie by instynktownie odwarkiwał odpowiedzi Andrzeja Sapkowskiego.

O wielkości jego ego, zwłaszcza pod wpływem „płynów rozluźniających” również krążą legendy. Zresztą, wystarczy lektura kilku wywiadów, by tę wysoką samoocenę wyczuć.

Tyle słowami wstępu.

Do rzeczy: czym dowalił?

W podlinkowanym wyżej wywiadzie dla Magazynu Allegro (teraz każdy chce mieć swój blog albo serwis informacyjny – linki do sklepów same się nie zrobią) Andrzej Sapkowski odpowiada na pytania Sergiusza Pinkwarta . Wywiad przeprowadzono z nie byle powodu – Andrzej Sapkowski otrzyma w październiku World Fantasy Award za całokształt twórczości. Prawdopodobnie najbardziej prestiżową nagrodę, jaką może otrzymać pisarz fantasy. Wcześniej otrzymywały ją takie tuzy jak:

W trakcie wywiadu Sapkowski opowiada o swojej twórczości, trochę czasu poświęca błędnej interpretacji jego prozy przez literaturoznawców, tłumaczeniom jego prozy, czy obecności wątków autobiograficznych.

Kto jednak trzyma się tematyki growej zauważy inny fragment.

A gra komputerowa? A jakże, w znacznym stopniu mój sukces zdyskontowała*, później, gdy ów sukces już stał się faktem.

STAĆ, BO DOSTANĘ RAKA. 

*zdyskontować – trudne słowo oznaczające tyle co „wyciągnąć z czegoś korzyść”

Lekcja historii literatury – Andrzej Sapkowski i obecność sagi wiedźmińskiej na świecie.

Książki Andrzeja Sapkowskiego były faktycznie popularne poza granicami Polski jeszcze przed premierą gier od CD Projekt Red.
Przede wszystkim w Czechach (co sprawiło, że tam w sporej części dzieje się akcja drugiego znanego cyklu książek Sapkowskiego, czyli Trylogia Husycka) i krajach Europy Wschodniej. Ekspansja do innych krajów nie była zbyt owocna – w 2007 roku wydano po angielsku jeden z tomów opowiadań wiedźmińskich. W 2008 roku w obroty poszedł pierwszy tom Sagi Wiedźmińskiej. I tyle. Nie przyjęło się zbytnio zagranicą, bo w przeciwnym razie wydawnictwa by się rzucały na prawa do tłumaczeń.

Zgadniecie w jakich latach zaczęto wydawać resztę książek z Wiedźmińskiej Sagi w języku Szekspira? Od 2013 roku. Kilka miesięcy po premierze Wiedźmina 2: Zabójcy Królów. Przypadek? Nie sądzę.

Ale oczywiście to gra komputerowa pasożytuje na popularności książki. To wcale nie jest, że po zagraniczne wydania książek sięgają ci, którzy poznali markę przez styczność z grami od CD Projekt Red i to wcale nie jest tak, że gdyby nie popularność gry, to Andrzej Sapkowski nie napisałby trzeciego zbioru opowiadań o Geralcie.

Nawet więcej: cytując artykuł na Polygamii, który mówi mnie więcej to samo co ten wpis:

Karol Zajączkowski, który w czasach pierwszego Wiedźmina zajmował się w firmie PR-em & marketingiem (obecnie w 11bitach), mówi (cytat za zgodą autora):

Do czasu premiery W1 wyszedł jeden tom opowiadań po angielsku i nikomu się nie chciało nawet drugiego wydać. Dopiero potem trakcji to wszystko nabrało i zaczęły się pojawiać nowe oferty. Mówię to z perspektywy osoby która [jako pracownik CD Projekt RED – dop. red.) pomagała wtedy agentce Sapkowskiego nawiązywać kontakty z ludźmi zainteresowanymi książką, którzy do nas wtedy jako RED-a się odzywali. Także Pan Andrzej swoje wie, a ja się jednak z tym nie zgodzę. Bez gier nie byłoby 1/100 światowej sprzedaży tej książki i wcześniej czy później autor powinien się z tym pogodzić, a nie stawać okoniem przy każdej okazji.

Andrzej Sapkowski, napiszę to ponownie – znany jest z dumy i pychy. Na tyle, że ten temat często pojawia się konwentach fantasy, a Andrzej Pilipiuk ciśnie z niego (mimochodem) bekę, przy każdej możliwej okazji. Ostatnio tak było na Pyrkonie.
Powyżej macie przykład skąd się to bierze.

Dawne dzieje.

W trakcie pisania tego wpisu przypomniało mi się, że gdzieś już chyba czytałem podobne wypowiedzi pana Andrzeja Sapkowskiego.

Kopałem, kopałem i wykopałem tekst z 2012 roku opublikowany na serwisie Eurogamer. Ponownie wrzucony na stronę w 2015 roku, w oczekiwaniu na Wiedźmina 3.
Tam stwierdził dokładnie to samo – że to gry CDP Red skorzystały z popularności książek. Broń boże na odwrót.

Epilog.

Nie mam nawet siły by tego skomentować, bo jest środek nocy, piszę pod wpływem emocji, a tolerancję dla głupoty wyczerpałem wczoraj odbierając telefony od klientów w pracy.

Mam jedynie nadzieję, że dożyje dnia, kiedy Andrzej Sapkowski dojdzie do wniosku, że w dobrym tonie byłoby „oddać cesarzowi co cesarskie”.
Niech schowa dumę do kieszeni i zwyczajnie powie „dziękuje” – bo wpływ gry na międzynarodową sławę jego książek jest oczywisty.
Już nie bądźmy tacy wymagający i nie sugerujemy powiedzenia „przepraszam”.

Cały wpis napisałem z pewnym smutkiem, bo bardzo lubię książki Andrzeja Sapkowskiego. Mogę nawet powiedzieć, że mnie one w jakimś stopniu ukszałtowały. Ale jego zachowanie jest niewiarygodnie bucowate i znacznie przekracza jakieś przyjęte normy samozadowolenia z pracy.
Poza tym nie lubię, jak ktoś próbuje powtarzając w kółko to samo zaklinać rzeczywistość.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Andrzej Sapkowski dalej jest Andrzejem Sapkowskim."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Robert
Gość
Sapkowski kompletnie nie docenia tych gier. Prawda jest taka, że przeniesienie książkowego świata i bohaterów do gry to olbrzymi zaszczyt dla autora książek, a już gigantyczny gdy te gry są tak świetne i staną się światowym sukcesem. Do tego jeszcze ogromna korzyść finansowa związana ze zwiększeniem sprzedaży książek. Sapkowski to straszny buc, że tego nie docenia. On chyba w ogóle nie lubi gier i ma jakiś uraz do nich, stąd takie podejście. Raczej nie zasłużył na taki zaszczyt. Zwłaszcza, że tak naprawdę jego wiedźmiska saga to przeciętne fantasy, nic ekstra. Ale już gry są absolutnie nieprzeciętne na tyle innych gier,… Czytaj więcej »
Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość
Nie przesadzajmy z zaszczytami przy adaptowaniu – jest to zwyczajnie jedna z kilku opcji, by pozyskać świat przedstawiony do gry komputerowej. Ale faktem jest to, że świat jest jaki jest i gra komputerowa ma dzisiaj większy zasięg wśród niektórych grup niż jakieś tam manuskrypty puszczone drukiem. Bucowatość to główna cecha przez którą powstał ten wpis. To, ewentualnie brak zrozumienia dzisiejszego świata. Tylko te dwie opcje mogły sprawić, że taka wypowiedź się ponownie pokaże. A, że pan Sapkowski do głupich nie należy raczej, to w grę tak naprawdę wchodzi tylko bycie bucem. Główną mocą sagi wiedźmińskiej było to, że to była… Czytaj więcej »
wpDiscuz