Yeti przygląda się grom indie, wydanie 1.

Na wypadek jakby pytanie „Nie masz już dość gier?” było dla Ciebie niezrozumiałe, to przedstawiam Tobie wybrane przeze mnie dobre(i tak jakby tanie) gry. Czemu spośród „indie”? Bo spora część z nich potrzebuje waszych pieniędzy, by na jednej grze się nie skończyło. A udowodnili oni wielokrotnie, że o ile pod względem grafiki ich gry mogą kuleć, to pomysłowością biją wiele dzisiejszych wysokobudżetowych produkcji. Dlatego też, zawierzcie swoje pieniądze twórcom gier indie. Dzięki temu możecie spędzić czas ciekawie. No i za niewielką kwotę, porównywalną do pizzy, czy sześciopaku piwa 🙂

Prawdziwy indie gamedev będzie tworzył za jedzienie!
Będzie programował za jedzenie (Creative Commons, foto autorstwa: bugbbq)

A jak dodamy do tego fakt, że fotografia powyżej nie jest TYLKO żartem: wielu twórców dzieli taki los. Dobrze, koniec smętnego wstępu, przejdźmy do samych gier 😀

Defense Grid: The Awakening

Typ: Tower Defense
Za ile? 8,99 € (należy wspomnieć o chorej tendencji Steama do przeceniania tej gry nawet o 80%)
Komu się spodoba? Każdy. Zarówno fan gier tego typu, jak i zupełny nowicjusz da radę (w najgorszym razie po paru próbach) przejść każdy z etapów. Bardziej zaawansowani wybiorą wyższy poziom trudności, bądź któryś z alternatywnych scenariusz, gdzie np. mamy dostęp do innych wieżyczek. A że, zarówno plansz do obronienia, jak i ich wariantów jest od groma, to można grać. I grać. I grać. I tak do samozapłonu kompa.

Epic Battle Fantasy 1-4

Typ: cRPG
Po ile? Nic* (*najnowsza część ma płatne dodatki, wycienione na ok. 7$)
Komu się spodoba? Każdemu wielbicielowi Final Fantasy, który jest „ostukany” z grami, anime oraz innymi popkulturowymi rzeczami. Czemu tak? Bo Matt Roszak  umieścił miliony aluzji do różnorakich popularnych rzeczy.
Pokemony? Są.
Dragon Ball? No ba, że tak, głodny Goku musi być.
Baldur’s Gate? Oczywiście, że też jest.
Zbyt wiele rzeczy, by o nich wspominać? Sąsąsą. A pomijając poczucie humoru typowe dla geeka, to co dostajemy? Turową walkę jak w pierwszych częściach Final Fantasy i gromadkę niemożliwych do zapomnienia postaci. I ważne jest to, że mimo czterech odsłon, to możemy zacząć od dowolnej: fabuła jest tłumaczona w przystępny sposób i nie wymaga znajomości poprzednich części.
Warto w tym momencie dodać, że jakiś czas temu wyszła czwarta, najbardziej rozbudowana część serii, na którą można głosować na Steam Greenlight.

Dungeons Of Dredmor

Typ: Oldschoolowa łazęga po lochach
Po ile? 3,99 €
Komu się spodoba? Każdej osobie, na tyle twardej by grać w produkcję, w której ma się jedno życie. Jasne, można to usunąć, ale wtedy gra się robi zbyt prosta momentami :X Jest to również kolejna gra, gdzie humor jest najważniejszy. Stworzycie postacie korzystającą z takich szkół magii jak emomancja, albo matemagika, to pogadamy. Na dłuższą metę, ta gra to jeden wielki żart. Bardzo śmieszny żart. I autentycznie wciągający do tego.

Jamestown

Typ: Strzelanka, gdzie pocisków więcej, niż powietrza w pokoju.
Po ile? 7,99 €
Komu się spodoba? Masochistom, maniakom i wielbicielom gier Touhou. Dla wielbicieli prawdziwych wyzwań. Gra o zaskakująco wysokim poziomie trudności, dosłownie skaczącym co etap rozgrywki. Produkcja ta przetestuje wasze umiejętności unikania pocisków do granic ludzkich możliwości. A potem i tak dowali tak, że ledwo co dacie radę. Screen shot na dole pochodzi z pierwszego etapu i najniższego poziomu trudności.
A jeżeli macie kogoś w domu, kto uwielbia gry zręcznościowe, to też polecam: odpalcie mu to, po czym usiądźcie obok i wcinajcie popcorn oglądając widowisko. Ogląda się jeszcze lepiej, niż gra 🙂

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

3 komentarzy do "Yeti przygląda się grom indie, wydanie 1."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
wpDiscuz