Rozmienianie Wiedźmina na drobne, czy mini Geralt? Recenzja The Witcher Battle Arena!

Po kilkunastu powrotach z pracy do domu wiedziałem już dość dużo o The Witcher Battle Arena, by móc tę recenzję napisać z czystym sumieniem.

The Witcher Battle Arena
Wojny klonów!

Miałem spory problem by przymusić się do grania w domu, ale w tramwaju? To już zupełnie inna sprawa.

Taka tam MOBA. Mobilna.

Nie wierzycie? To szybkie wytłumaczenie o co chodzi w tej grze.

Celem rozgrywki jest skopanie drużynie przeciwnika tyłków. Dokonuje się tego na jednej z (na ten moment) dwóch mapach, za pomocą jednej z (na ten moment) dziewięciu postaci, z których trzy są zawsze dostępne za darmo.

Nim przejdziemy do zabawy musimy poczekać, aż gra nas skomunikuje z innymi graczami. W przypadku meczy przeciwko ludziom czas oczekiwania zwykle nie przekracza minuty.
Skopania tyłków odbywa się między dwiema drużynami składającymi się z trzech postaci. Każda drużyna ma na początek 500 punktów. Pierwsza drużyna, której liczba punktów spadnie do zera, przegrywa.
Punkty się traci w chwili, gdy drużyna przeciwna kontroluje punkty kontrolne na mapie. Tych na każdej planszy są trzy sztuki, więc nie ma szans na remis.

The Witcher Battle Arena
To niebieskie na górze to punkt kontrolny

Reszta rozgrywki jest oczywista i prosta niczym but – skoro my chcemy przejąć punkty kontrolne, to przeciwnik będzie chciał nam w tym przeszkodzić. W związku z tym będziemy próbować go ubić. Robimy to za pomocą normalnych ataków i umiejętności, które mamy dostępne pod trzema klawiszami z lewej strony ekranu. W trakcie walki postacie stają się coraz silniejsze przez zdobywanie poziomów i kupowanie przedmiotów za ciężko zarobione (rozbijaniem łbów) złoto.

Sterowanie nie wymaga drobiazgowego szkolenia – dotykasz gdzieś ekran? Postać tam idzie. Klikasz ikonę umiejętności, a potem przeciwnika? Używasz na nim zdolności. I tak dalej, i tak dalej… Gra została zaprojektowana dobrze i nie ma w niej, przykładowo, ikon, które należałoby klikać za pomocą szpilki.

Możemy grać przeciwko ludziom, wraz z ludziami przeciwko botom, oraz całkowicie samemu, z dwoma botami do pomocy przeciw sterowanej przez komputer drużynie. Ta ostatnia opcja jest dostępna również gdy nie mamy dostępu do internetu z różnych przyczyn.
Jeżeli skończy się wam transfer na sprzęcie mobilnym, albo znajdujecie się w Pćimu Dolnym, gdzie zasięg ma co najwyżej dzwonnica kościelna, to również możecie zagrać w The Witcher Battle Arena. Co prawda tylko z botami i nie będziecie mieli z tego żadnej korzyści (takich jak przedmioty, złoto czy punkty doświadczenia), ale fakt, że jest taka możliwość to niewątpliwy plus.

Pacnij by wygrać, lub pacnij by przeżyć.

W trakcie rozgrywki zauważyłem tylko jedną (nie)prawidłowość – granie postaciami, które walczą na dystans jest wyraźnie trudniejsze niż granie postaciami walczącymi w zwarciu.

Spowodowane jest to lekkim niezbalansowaniem postaci oraz, przede wszystkim, brakiem marginesu błędu przy używaniu umiejętności dystansowych. Ekran dotykowy jest bardzo dobrym „urządzeniem wejścia”. Brak mu jednak precyzji starego, dobrego „gryzonia” podczepionego pod PC.
Nie oznacza to jednak, że postacie magów i łuczników są do niczego, broń Melitele!
Oznacza to jednak, że nie będziesz miał nimi równie kosmicznych wyników jak moje 27 zabójstw na 2 śmierci Geraltem. Zapewne będzie to 22/7. No cóż… zdarza się :X

The Witcher Battle Arena
Ta partia się nie liczy, grałem przeciw botom.

 

Prawie jak RPG

Prawie robi wielką różnicę. W The Witcher Battle Arena występuje system działający podobnie co system run w League of Legends.

Wraz z każdym wygranym meczem sterowana przez nas postać dostaje punkty doświadczenia. W efekcie uzyskuje ona poziomy doświadczenia. Każdy z nich skutkuje punktem, który możemy przeznaczyć na biegłość w umiejętnościach, albo w przedmiotach.

The Witcher Battle Arena
Tak wygląda postać kogoś, kto wsiąkł w Witcher Battle Arena

Biegłość w przedmiotach pozwala na korzystanie z artefaktów, które dają nam niewielkie bonusy od samego początku walki. Przykładowo mogą to być rękawice, które dają dodatkowe 0,05% szybkości ataku na poziom postaci w walce.
Wraz z przeznaczeniem większej liczby punktów w tę biegłość zwiększamy szansę na otrzymanie dobrego przedmiotu dla naszej postaci.

Biegłość w umiejętnościach daje coś, czego mi bardzo brakuje w innych grach MOBA niezależnie od platformy – możliwości modyfikacji umiejętności. Chcesz zmniejszyć obszar działania w zamian za zwiększenie obrażeń? Albo zmniejszyć czas odnowienia się umiejętności w zamian za jej czas trwania?  W tej grze to często jest możliwe.
Im więcej punktów tym większe zmiany możemy wprowadzać. Oczywiście w granicach rozsądku.

Nie zmienia to jednak faktu, że w The Witcher Battle Arena możliwości modyfikowania i rozwijania wybranych przez nas postaci są wielkie. Jak na grę MOBA.

Za garść orenów…

Niewątpliwą zaletą jest to, że nie musicie wydać złamanego grosza by cieszyć się w pełni z The Witcher Battle Arena. Żeby to zrozumieć, to musicie rzucić okiem na poniższy zrzut ekranu. To lista fantów, które otrzymujemy za przegrany mecz z ludzkimi przeciwnikami.

The Witcher Battle Arena

19 orenów (czyli monet). Buty, które można sprzedać za kolejne cztery i punkty doświadczenia. Za wygrany mecz można uzyskać nawet dwa razy więcej monet.

Postacie kosztują 750 orenów, a skórki do nich kosztują od tysiąca do dwóch tysięcy. Nie są to jakieś olbrzymie kwoty dla kogoś, kto polubi tę grę. Ja dałem rady kilka rzeczy kupić za grową walutę w trakcie zbierania materiałów do recenzji.
Jeżeli jednak będzie chorował na Syndrom Leniwej Buły, bądź też na nadmiar gotówki (w tym przypadku zawsze możesz mi podrzucić kilka groszy), to postać może kupić za dwadzieścia złotych, a skórki kosztują od ośmiu do, trzymajcie się mocno, czterdziestu złotych.

Powiedzmy sobie szczerze – górny próg to porządna gotówka. Za te pieniądze da się wyżywić, napoić i utrzymać gracza na nogach przez 24h. Albo kupić grę na Steam. W niektórych przypadkach kilka gier. Fakt, że wszystko jest do kupienia za walutę możliwą do ugrania jest jednak na to rozwiązaniem. Dzięki temu gra nie wymusza na was robienia przelewów. Jedynie umożliwia je w sytuacji, gdy gra się okaże naprawdę wciągająca.

Cesarz mówi…

The Witcher Battle Arena to bardzo dobra gra mobilna. Jest ładna, dopracowana i przemyślana. Powiem więcej – jest ładniejsza, bardziej dopracowana i znaczniej bardziej przemyślana od wielu gier MOBA pojawiających się dziś na „dużych” platformach growych.

Jest warta waszego czasu. Przyjmując, że nie chorujecie na alergię na cały gatunek. No i przede wszystkim: kosztuje tyle co zużywany transfer. A jeżeli ktoś dodatkowo stał się/od dawna jest fanem uniwersum Wiedźmina, to ta produkcja prawdopodobnie przypadnie mu do gustu.

Czytasz to jeszcze? Myślałem, że już grasz, albo zignorowałeś temat.

[divider type=”thick”]

W The Witcher Battle Arena można grać na sprzęcie z Androidem (tę wersję testowałem) i iOS-em.

 

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Rozmienianie Wiedźmina na drobne, czy mini Geralt? Recenzja The Witcher Battle Arena!"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Kryspin Barłóg
Gość

Ciekawa rozgrywka, nie myślałem, że gra w stylu moba sprawdzi się na telefonie. Czekam aż dodadzą możliwość gry ze znajomymi. Będzie świetnie.

wpDiscuz