Podobało się wam Tormentum? To zainteresuje was Tsioque.

Dawno, dawno temu… No dobrze, nie aż tak dawno temu, swoją premierę miało Tormentum. Niezwykła gra przygodowa. Tsioque zapowiada się na kolejną niezwykłą produkcję od tych samej ekipy. To, czy zostanie ukończona, zależy głównie od nas.

Tsioque
Będzie rzut za trzy punkty?

Może niekoniecznie w tym samym klimacie, ale dalej godną uwagi.

Czym będzie Tsioque?

Grą przygodową. Teraz poczekam kilkanaście sekund, aż ta oczywistość wybrzmi.

Tsioque będzie opowiadać historię młodej księżniczki, która nazywa się dokładnie tak samo jak gra. Została ona sama w zamku, gdy jej mama, Dobra Królowa, wyruszyła do odległego miejsca walczyć z złym feniksem.

Tsioque Feniks
„Gdy kota nie ma, to myszy harcują” – gdy królowa opuszcza swoje królestwo, z sytuacji korzysta zły Czarownik. Tak bardzo zły, że aż cały czarny. Tak bardzo pełen gniewu, że zamiast włosów ma ogień. Przejmuje on władzę na włościach, a młodziutką księżniczkę Tsioque zamyka w lochu.
Tsioque Fenix
Nie przewidział on jednak, że młodziaki nie lubią siedzieć na tyłku i czekać co przyniesie los.
O tym jednak już opowie sama gra.

A o tym co będzie w niej fajnego, powiem wam ja! Ale o tym za chwilkę.
Najpierw kilka słów o twórcach:
Za samą grę odpowiada studio OhNoo, którzy mają za sobą stworzenie Tormentum i kilku innych gier, rozmowę ze mną i perspektywy na przyszłość.
Główne skrzypce gra jednak Alek (Aleksander?) Wasilewski – wielokrotnie nagrodzony animator, którego dzieła były pokazywane na festiwalach na połowie naszej planety. Na tej drugiej połowie nic się nie działo.

Pewna część produkcji zostanie sfinansowana na Kickstarterze. O ile uda im się zebrać te trzydzieści pięć tysięcy.

Czemu warto się tym zainteresować?

Cała gra, w przeciwieństwie do statycznego Tormentum, będzie animowana. Staroszkolnymi metodami polegającymi na rysowaniu każdej pojedynczej klatki animacji. Wszystko w wykonaniu pana Wasilewskiego i ewentualnych innych zaproszonych gości. Gdy obejrzycie poniższy film animowany, to uwierzycie, że gość robi to dobrze. Ostrożnie – animacja jest NSFW.

Pan odpowiedzialny za tę animację będzie robił to samo w tej grze. Mnie to pozbawia wątpliwości co do poziomu jego umiejętności.
Co do studia OhNoo… Jak tu nie ufać w ich umiejętności po tym, jak stworzyli Tormentum? No ludzie kochani, okażcie mi litość!

Do tego, jako fan muzyki z gier, niezwykle się cieszę na myśl o tym, że do tej gry trafi system dynamicznej muzyki – to co słyszymy w tle będzie całkowicie zależeć od naszych poczynań. Bardzo przyjemny i interesujący gadżet. W Legend of Dungeon wypalił bardzo dobrze i do dodał „małą ciężarówkę klimatu”, jak to określił mój znajomy, do gry.

Tsioque sprawia wrażenie, jakby była bardziej „dziełem życia” niż „kolejną grą” – przed początkiem wspomnianej na początku zbiórki była ona w produkcji przez dwa lata. Sami twórcy twierdzą, że z zbiórki nie zobaczą ani złotówki – całość ma iść na grę. Głównie ludzi zajmujących się tym, na czym „główni” twórcy się nie znają. Nie będzie basenów i [tooltip text=’Jeżeli wypiją po jednym piwie z powodu sukcesu zbiórki, to się nie obrażę.’ trigger=”hover”]ostrych imprez za kasę z Kickstartera*[/tooltip].

Mało? Na liście inspiracji twórców podają oni takie tytuły jak Day of The Tentacle, Heart of Darkness, Indiana Jones and The Fate of Atlantis czy Dragon’s Lair. Jeżeli tam szukają inspiracji, to nic złego nie ma prawa z tego wyjść.

Oprócz tych powodów mamy kolejny – bardziej namacalny. Jest nim demo gry, które każdy bez wyjątku może ściągnąć stąd. Ograłem je. I chcę więcej. TERAZ DO JASNEJ ANIELKI.

Czemu ja to piszę?

Po tym, jak ograłem Tormentum: Dark Sorrow doszedłem do prostego wniosku – dla dobra gatunku dobrze by było, jakby studio OhNoo stworzyło jeszcze jakąś grę.
Dwie.
Siedemdziesiąt cztery.

Tsioque zapowiada się naprawdę miodnie. Gdy się doda do kredyt zaufania powstały w trakcie grania w Tormentum oraz próbkę zdolności animatorskich Aleksandra (Alka?) Wasilewskiego zawartą w demie gry, to nie mogę powstrzymać swojego entuzjazmu.

Cały haczyk jednak tkwi w tym, że przed twórcami „ostatnia prosta”. Po dwóch latach pracy po godzinach niewiele już dadzą radę zrobić sami. Stąd też, wspomniana wyżej, zbiórka na Kickstarterze. Od niej zależy kiedy i w jakiej formie gra trafi do szerokiego grona odbiorców.

W chwili kiedy kończę ten wpis, to gra zebrała jedynie 20% potrzebnej kwoty pieniędzy. Aktualny status zbiórki możecie zobaczyć poniżej w fajnej rameczce, którą notorycznie wykorzystuje w wpisach o zbiórkach na Kickstarterze.

Sytuacja nie należy do tragicznych, ale uważam, że mogłoby być o wiele lepiej. Jednym z powodów dla którego jest tutaj tylko 20% jest niewielkie zainteresowanie mediów tą grą. Dobrze by było je zmienić.

Wpis na blogu to dobry początek, nieprawdaż? Jeżeli podoba wam się pomysł ręcznej animowanej gry przygodowej pełnej humoru, odpowiedniej dla każdego odbiorcy, to rzućcie groszem. Jako i ja rzucam.
A jeżeli żal wam, na ten moment, ośmiu dolarów za przyszły dostęp do gry, to podajcie stronę zbiórki znajomym.

A nóż komuś w oko wpadnie?

 

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz