Przyszłość serii Baldur’s Gate będzie zależał od tego dodatku. Do Baldur’s Gate 1.

Niedawno otrzymaliśmy pierwszą od dziesięciu lat łatkę do Star Wars: KOTOR 2. A co powiecie na pierwszy od 16 lat dodatek do Baldur’s Gate? Tak, niedługo ma nastąpić jego premiera. A imię jego, to Siege of Dragonspear. A od jego losu, zależeć będzie przyszłość Wrót Baldura!

Siege of Dragonspear Baldur's Gate
Taki tam logotyp

Czytał Piotr Fronczewski.

Czym będzie Siege of Dragonspear?

Ma on być pełnoprawnym dodatkiem do Baldur’s Gate: Enhanced Edition.

Akcja dodatku ma się dziać po pokonaniu Głównego Złego w podstawowej grze. Wybrzeże Mieczy, z szczególnym naciskiem na Wrota Baldura, mają stanąć w obliczu nowego zagrożenia: Jasnej Pani, prowadzącej krucjatę. Wszyscy napotkani przez jej wojska są siłą doń wcielani, a wszystkie odnalezione zasoby są konfiskowane na potrzeby nadchodzącej, zapewne świętej, wojny.

Tyle wiadomo o fabule. Oprócz tego twórcy informują, że:

  • w grze odwiedzimy nowe lokacje, których łączna wielkość ma być większa niż w poprzednich dwóch dodatkach połączonych ze sobą.
  • ukończenie całego dodatku ma nam zająć od 25 do 30 godzin.
  • do Baldur’s Gate trafi ponad 100 nowych przedmiotów
  • do drużyny będą mogli dołączyć kolejni towarzysze.
  • otrzymamy możliwość grania nową postacią – szamanem. Prawdopodobnie będzie połączeniem zaklinacza i druida, tak samo jak to było w Neverwinter Nights 2
  • międzyplatformowy tryb wieloosobowy będzie dalej działał.
  • nowy poziom trudności nazwany „Trybem Historii”. Ma on pozwolić na poznanie całej fabuły gry bez szans na przegraną. God Mode?
  • Spuścizna Bhalla – czyli skrajne przeciwieństwo poprzedniego poziomu trudności. Każda walka będzie wyzwaniem.

Gra ma się ukazać „wkrótce” w wersjach na Windowsa, MacOS oraz Linuksa. Po jakimś czasie ma się pojawić wersja na Androida i iOSa.
Niby to oczywiste, ale napiszę – Siege of Dragonspear będzie wymagać Baldur’s Gate: Enhanced Edition. I nie, nie będzie możliwości uruchomienia tego na „klasycznej” instalacji Baldur’s Gate.

Poniżej znajdziecie odpowiedź na pytanie, które albo zadacie, albo powinnyście zadać.

Baldurs Gate Siege of Dragonspear
Losowy zrzut ekranu z destrukcją na szeroką skalę.

Czemu będzie ważne?

Od kiedy premierę miało Baldur’s Gate: Enhanced Edition, wiadomym było, że ostatecznym celem do którego zmierzali twórcy z Beamdog było wypuszczenie kontynuacji serii.

Początkowe prace nad dwiema częściami Baldur’s Gate w wydaniach polepszonych służyły przede wszystkim zbadaniu aktualnego zainteresowania serią oraz przerobienie silnika tak, by dał radę sprostać wymaganiom dzisiejszych graczy. Bez potrzeby instalowania całego stosu modów.

Siege of Dragonspear będzie jednak czymś więcej – testem umiejętności studia Beamdog. To będzie ich pierwsza „część” serii z całkowicie autorskimi treściami. Jeżeli będzie dobra, to możemy dożyć premiery gry Baldur’s Gate 3. Jak będzie zła… to się pewnie zirytujemy.

Czy ma jakieś szanse na bycie udanym?

Za możliwością sukcesu, rozumianego jako wypuszczenie dobrej gry, która dodatkowo „zarobi na siebie i kolejną grę”, Siege of Dragonspear przemawia kilka przesłanek.

Kością w gardle Baldur’s Gate: Enhanced Edition były hordy błędów, które towarzyszyły grze po premierze. Ta gra miała każdy możliwy błąd – spadki FPSów, dziwne sytuacje z NPCami, spontaniczne śmierci postaci i inne tego typu.
W chwili, kiedy piszę ten tekst, to zarówno obie części Baldur’s Gate w wydaniu Enhanced Edition, jak i Icewind Dale (którego w międzyczasie również „unowocześnili”) są w znacznej części pozbawione błędów.
Co prawda to, czy Beamdog osiągnęło swoją pracą lepsze efekty niż moderzy jest tematem do ostrej dyskusji, ale jedno jest pewne: łatwiej zainstalować Baldur’s Gate: Enhanced Edition, niż te 7-8 modów. Zwłaszcza, jeżeli ktoś chce to zrobić tak, by gra mu działała.

Baldurs Gate Siege of Dragonspear 1
Kolejny randomowy screenshot z dodatku

Jeżeli chodzi o autorskie dodatki do Baldur’s Gate, to też widać, że Beamdog musiało rozwinąć skrzydła – o ile w pierwszej części sprawiały one wrażenie kiepsko dopracowanych i wepchniętych na siłę, to w Baldur’s Gate 2 niektóre wątki miały tak wysoki poziom, że aż szczęka opadała. To nastraja niezwykle pozytywnie.

Niestety – Beamdog to to nowy Obsidian. Niezależnie od ilości testów i czasu poświęconego na łatanie błędów zawsze coś musi przetrwać łatanie. Zawsze. Jeżeli jednak uda im się uniknąć naprawdę irytujących błędów, to możemy dostać w nasze ręce godną uwagi produkcję.

A jeżeli uda im się stworzyć, od zera, ciekawą historię na te 25-30 godzin, to będą oni mieli realną szansę stworzyć sensowną, czy wręcz godną kontynuację kultowej serii, jaką jest Baldur’s Gate. Ale to nastąpi najpewniej dużo, dużo później niż „wkrótce”, które obowiązuje w przypadku Siege of Dragonspear.

O ile nie jestem jakoś specjalnie nakręcony na kolejną część Wrót Baldura, tak uważam, że dwuwymiarowych i/lub izometrycznych gier cRPG dziejących się w świecie Forgotten Realms nigdy nie będzie za dużo. Z tego samego powodu czekam na Sword Coast Legends. Którego premiera zbliża się niebezpiecznie szybko. A ja dalej nie mam kompa, na którym to pójdzie.

Baldurs Gate Siege of Dragonspear 8
Ostatni „widoczek” z Siege of Dragonspear

Wszystkie powyższe zrzuty ekranu pochodzą z oficjalnej strony dodatku. Wszelkie informacje o grze również. Powyższe opinie to moja wiara i nadzieja przetworzona do formy wpisu blogowego.

 

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz