Wszystko co wiemy o remake’u Final Fantasy VII i co sprawia, że warto czekać.

Nikt nie spodziewał się tego remake’u w tej dekadzie. Biorąc pod uwagę, że premiera Final Fantasy XV daleko, to nie spodziewałem się nowych informacji.

Final-Fantasy VII Remake Midgar
Stary-nowy Midgar

A jednak je dostaliśmy. Dużo i szybciej niż myśleliśmy. I przez to mogę sobie już napisać co sądzę na tę chwilę o tej grze. Fajnie, prawda?

Final Fantasy VII Remake S01E02

Zacznę od najbardziej kontrowersyjnej rzeczy, bo chcę mieć to z głowy.
No i jak ktoś będzie chciał mnie zbluzgać jak szmatę, to będzie mógł to zrobić po pierwszym akapicie.

O mnie pod koniec, tymczasem oddaje głos twórcom.
Zaraz po przedstawieniu wszystkim na konferencji Playstation Experience pierwszych kawałków rozgrywki, panowie Tetsuya Nomura and Yoshinori Kitase zostali elegancko przesłuchani przez dziennikarzy z dwóch japońskich czasopism growych – Dengeki i Famitsu. W rozmowie z dziennikarzami obaj ponowie powiedzieli wprost – przy jakości gry w którą celują musieliby wyciąć część zawartości gry by zmieścić się w rozsądnym przedziale czasu. A to się kłóci z ambicjami Square Enix, o którym powiem trochę później.
Mając do wyboru wypuścić “prawie-remake” w jednym czasie, albo pociąć go na kawałki, to wybrali opcję numer dwa.

Tak się tłumaczą twórcy. A co myśli grafoman piszący ten tekst?
Jestem niewiarygodnie szczęśliwy z powodu podzielenia remake’u Final Fantasy VII na epizody.
Głównie z tego powodu, że uważałem, uważam i uważać będę dokładnie to samo, co wspomniani wyżej panowie – pompowanie odtworzonego w pełnym 3D Final Fantasy VII w łamy jednej dzisiejszej gry byłoby mniej więcej tym samym, co próba upchania Baldur’s Gate 2 z dodatkiem na dyskietce. Nie da się.
A o tym, że dzięki takiemu rozwiązaniu doczekamy się chociaż części gry przed 2050. rokiem nawet nie wspomnę.
Ile czekamy na Final Fantasy XV? Dziesięć lat?

Offtop: wiecie, że Famitsu ma bardzo ciekawy system recenzowania gier? Każdą recenzuje czterech różnych dziennikarzy, każdy z nich daje grze ocenę od 1 do 10, a końcowa ocena jest sumą tychże.
Wiecie jaka była pierwsza zachodnia gra z wynikiem 40/40? Skyrim.

Nie wchodzi się dwa razy do tej samej rzeki.

Pewnie byłoby troszkę łatwiej, jakby Square Enix chciało w Final Fantasy VII zmienić tylko grafikę. Zresztą, już to do od cholery pracy.
Final Fantasy VII w dniu premiery to były dwuwymiarowe tła, na których poruszały się kwadratowate modele 3D wyglądające gorzej, niż prace dzisiejszych dziesięciolatków w Z-Brush.

Remake Final Fantasy VII
Na wypadek jakby ktoś potrzebował odświeżenia pamięci

To co chce nam zaserwować Square Enix to przemierzanie w pełni trójwymiarowego świata z drobiazgowo wykonanymi modelami postaci. Od samego Cloud’a po meneli leżących na ulicach Midgaru.
O recyclingu modeli bądź tekstur nie może być mowy – sami twórcy stwierdzili, że materiały z animacji Advent Children są już zbyt stare by być wykorzystane.

Na tym jednak ambicje Square Enix się nie kończą, nic z tych rzeczy. Dość szerokim zmianom ma ulec system walki – zamiast kompletniego turowego i statycznego systemu znanego z Final Fantasy VII z 1997 roku otrzymamy jego bardzo zmodyfikowaną wersję bazującą na dwóch innych seriach Square Enix: Kingdom Hearts i Final Fantasy Dissidia.
Teoretycznie moglibyśmy się bawić w dokładne analizy na bazie trailera z gameplayem. Ale to może na inny raz, dobrze?

Zresztą, nie tylko gameplay wróci do fazy projektowania – twórcy zapowiadają, że pozwolą na dokładniejsze zbadanie niektórych wątków i miejsc z gry. Z trailera i wypowiedzi twórców możemy potwierdzić z całą pewnością, że dostaniemy większy kawałek Midgaru do zwiedzenia i dogłębniejsze zbadanie przeszłości Cloud’a.
Widać to na trailerze, kto powie kiedy? Do wygrania ciasteczko.
Twórcy jak dotąd nie wspomnieli nic o większych ingerencjach w scenariusz. Twierdzą jedynie, że „starzy gracze” również będą mieli powody by przysiąść do gry. Oznacza to, że coś tam pewnie pozmieniają.

A teraz przerwa w czytaniu, przypomnijcie sobie trailer.

P.S – scena z Cloudem w sukience będzie zachowana. Potwierdzone info.
P.S2 – TA scena również.

Nikt się nie spodziewał takiego napędu.

Podejrzewam, że każdy kto widział pierwszy trailer remake’u Final Fantasy VII spodziewał się tego, że gra będzie tworzona na silniku Final Fantasy XV.

A tu niespodzianka – Epic Games poinformowało wszem i wobec, że nowe-stare FF VII będzie stworzone w Unreal Engine 4.
Pomijając fakt, ze zwyczajnie nikt się tego nie spodziewał, to jest to jeden wielki pozytyw.

Napis z końca trailera “Play it first on Playstation 4” jest prawdą – przy łatwości tworzenia gier wieloplatformowych w Unreal Engine 4 wydania na inne sprzęty do grania będzie kwestią czasu i konsola Sony nie będzie jedyną platformą, na którą stare-nowe Final Fantasy trafi.

Biorąc pod uwagę ostatnią tendencję Square Enix do portowania swoich gier na PC, możemy być spokojni również o wydanie takiej wersji. Jedyną rzeczą, jaką nie wiemy w tym względzie, to jaki czas “ekskluzywności” Sony u nich wykupiło.

Remake Final Fantasy VII Cloud Strife
Obowiązkowa wrzuta graficzna, by nie było, że za dużo tekstu naraz macie.

Remake Final Fantasy VII – hit, czy kit?

Podsumowując wszystko: poczekam z niecierpliwością na wersję PCtową tej gry. W jednym zbiorczym wydaniu.
Bo to, że czegoś takiego się doczekamy jest akurat oczywiste.
Jeżeli przyjmiemy, że dwie z bardziej ważnych osób w firmie Square Enix, w tym „twarz” mówią prawdę odnośnie produktu, na którego rzesza ludzi, to powinniśmy teraz zrobić tylko jedno – siadać na tyłku i czekać cierpliwie na premierę na swojej ulubionej platformie.

Przy tym prostym założeniu, że twórcy nie próbują nas kompletnie oszukać inne opcje, w tym prychanie pod nosem i mówienie „Pffff… Zwykły skok na kasę” jest pozbawiony sensu. No chyba, że Square Enix bardzo pragnie pójść „ścieżką Konami”.
A że raczej nie ma tego w planach, to możemy się jedynie cieszyć.

Na pohybel wszystkim śmiesznym ludziom, którzy jak tylko słyszą coś o dzieleniu gry automatycznie krzyczą „skok na kasę!” i inne mniej miłe określenia, które sobie odpuszczam. Zostawię je wyjątkowo mendowatym elementom ludzkim, które napotykam w codziennej pracy.

Final Fantasy V Remake Deal With It
Tyle w temacie

Trudno mówić o skoku na kasę, kiedy twórca chce pieniądze za swoją pracę. Serio, w tej sytuacji fabuła, która będzie jedynym elementem poddanym „recyclingowi” jest najmniejszym problemem.

A reszta? Od podstaw, bo wszystko co Square ma do dyspozycji można zaklasyfikować jako „antyki”.

Takim miłym stwierdzeniem się z wami żegnam. Życzcie mi powodzenia w sezonie świątecznym! Mam nadzieję, że dożyje następnego wpisu.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz