Mam problem z Hatred

Pewnie już zdążyliście usłyszeć o Hatred. Czysta masakra na uzbrojonych i nieuzbrojonych. Winnych i niewinnych. Ludzie krzyczą, płączą, zgrzytają zębami… Czemu?

Hatred
Krew, zło, flaki, bezwarunkowy mord na ludziach. BYŁO.

Wiecie na czym polega mój problem z Hatred? Nie na tym, że to będzie brutalna gra. Nic z tych rzeczy.

Reakcje ludzi

To jest mój problem. Otaczająca mnie hipokryzja i ślepota. Wybiórcza pamięć w sprawie historii gier. Nieumiejętność powiązania ze sobą prostych faktów.

Dzięki tym wszystkim rzeczom mogę z czystym sumieniem powiedzieć, że ludzie skretynieli. Przynajmniej, gdy mowa o Hatred.
Ludziom nie przeszkadza możliwość swobodnego (w znacznym stopniu) mordowania ludzi w serii GTA czy Saint’s Row. Nie, nie jest to zupełnie nic zdrożnego.
Ludzie zapomnieli już o innych wybitnych przedstawicielach gatunku „mass murder” takich jak seria Postal, czy gra Manhunt. One też były przyjemnymi klikadłami dla dzieci. Bez bezsensownej i przesadnej przemocy. Jakby ktoś zapomniał jak to wyglądało, to poniżej służę pomocą.

Słodziutkie, prawda? Osoby, które uważają tę grę za coś przesadnie brutalnego i bezsensownego zapomnieli jeszcze o np. filmach. Natural Born Killers coś wam mówi? Upadek?
Ludzie nie mają nic przeciwko mordowaniu innych graczy/NPCów w grach. Ale w chwili gdy ktoś, tak jak twórcy Hatred, zdziera z tego wszelkie fabularne uzasadnienie, to ludzie już mają problem. Hipokryzja w czystej postaci.

Były już gry, które gloryfikowały przemoc w czystej, nieskrępowanej postaci. Hatred będzie zwyczajnie kolejną z nich. Tylko zrobioną na silniku Unreal Engine 4 i wydaną w 2015 (?) roku. Jakby twórcy Postala mieli takie możliwości jak dziś, to widzielibyśmy dokładnie to samo.

Posunę się nawet krok dalej: jestem wdzięczny za to, że Hatred pojawia się teraz. Kiedy gry zaczynają być traktowane przez wielu ludzi jako pełnoprawne medium, a dyskusje o nich nie są czymś wyjątkowym. Dyskusje rozwijają. A dzięki Hatred mamy wysyp mądrości i „mondrości” na temat granic dobrego smaku i ich przekraczania. To jest coś bezwarunkowo dobrego. Zarówno dla graczy, jak i twórców.

Tak przy okazji: [tooltip text=”Ja też” trigger=”hover”]zauważaliście efektowny brak tego typu dyskusji w przypadku filmów?[/tooltip]

Przecenienie mody

Inną sprawą, z którą mam problem to deklaracja twórców. Cytat po angielsku:
[blockquote source=”Oświadczenie twórców Hatred”]”These days, when a lot of games are heading to be polite, colorful, politically correct and trying to be some kind of higher art, rather than just an entertainment , we wanted to create something against trends,”[/blockquote]

Na początek chciałbym oświadczyć coś prostego: mnie też irytują gry udające dzieła sztuki i dzieła sztuki udające gry. One są, widać je, często jest o nich głośno, ale… to tylko mały trend.
Jeżeli frustracja wywołana tym faktem naprawdę sprawiła, że ta gra powstanie, to fajnie, ale jest to przesada.
Gier, które naprawdę są czymś więcej niż głupią grą jest naprawdę mało. Gier, które udają, że są „art” jest troszkę więcej. „Dzieł sztuki” udający gry podobnie. Ale dalej są to szczątkowe ilości. Eksperymenty. Zwykle nieudane. Trochę mnie śmieszy ich przecenianie.

Jednakże rozumiem, że przesada jest bardzo dobrym sposobem na zrobienie szumu. Jeżeli twórcy Hatred naprawdę widzą jakiś poważny trend w odchodzeniu gier od rozrywki i przechodzeniu do sztuki, to chciałbym im powiedzieć, że mogą się uspokoić. A jeżeli wyolbrzymili by zyskać rozgłos, to śmiem twierdzić, że się im udało. Wystarczy wpisać w Google nazwę gry by zobaczyć, że całe rzesze mediów polskich i zagranicznych zaczęły grę opisywać i komentować. Zarówno, ze względu na jej brutalność, jak i wyżej wymienioną jej przyczynę.

Nie mam problemu z przemocą.

Wymyślili sobie grę pełną krwi przelanej z czystej frustracji? Spoko, może być. To tylko gra. Ni mniej, ni więcej. Jak już wspomniałem, bardzo dawno temu przy okazji komentowania pewnego reportażu telewizyjnego, wierzę w to, że ktoś w pełni zdrowy na psychice nie zacznie biegać za ludźmi z maczetą pod wpływem gier komputerowych. Tak samo wierzę, że nie znajdzie się na tyle nieodpowiedzialny (albo, mówiąc wprost, skretyniały) rodzic by umożliwił on swojemu dziecku granie w Hatred.

Biorąc pod uwagę te dwie rzeczy mogę powiedzieć jedno: sukces Hatred będzie zależeć od dwóch rzeczy: zapotrzebowania, którego za żadne skarby nie dam rady oszacować, oraz wykonania gry. Na to drugie pozostaje nam jedynie czekać.

A na koniec, w ramach przypomnienia: trailer gry.

A naprawdę na koniec jedno pytanie:

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz