Path of Exile – Siekanie i rąbanie w sosie online.

Gdyby ktoś mi powiedział 3-4 lata temu, że nie będę nawet myślał o kupnie Diablo 3, to najpewniej bym go wyśmiał. Albo uznał jego poziom głupoty za niebezpieczny dla społeczeństwa. Musiałbym teraz takiemu delikwentowi kupić flaszkę. Albo trzy. Bo byłby on rzadkim przypadkiem człowieka, którzy zamiast szaleńcem, okazał się być prorokiem. Dzisiaj opowiem wam wszystko o grze, która trochę osłodziła mi gorycz po zawodzie jaki doznałem z rąk Blizzarda.

Opowiem wam o Path of Exile

Path Of Exile - logo
Logo Path Of Exile
Uwaga techniczna: z przyczyny technicznej, jaką jest sypiący się sprzęt do grania, wszystkie ustawienia gry zostały ustawione na minimalne. Screenshoty i filmiki traktować poglądowo, z adnotacją „u mnie Path of Exile będzie wyglądał i działał około 3,5 raza lepiej”.

Dodatkowa informacja: ten tekst jest moim prezentem urodzinowym dla was! (Zazwyczaj to solenizant dostaje prezenty, ale co tam) Mam nadzieję, że będziecie zadowoleni z lektury. Miłego dnia, ja idę świętować! 😀

Prastare początki

Spokojnie, nie będzie wykładu z historii. Tylko parę dat. Grinding Gear Games tworzyło Path Of Exile bez żadnego rozgłosu od 2007 roku do 2010. W tym roku się ujawnili i rozpoczęli zamkniętą betę, która trwała do 23 stycznia 2013 roku. Dobra, gdzie w tym miejsce dla mnie? Ja gram w Path Of Exile z przerwami od początku 2012 roku, kiedy to przypadkiem dostałem dostęp do gry. Mówiąc szczerze, to chęć napisania czegoś o tej grze chodzi za mną już od dawna, ale dopiero teraz się za to wziąłem. Mam nadzieję, że w trakcie mojego pisania twórcy nie wyskoczą z jakąś wielką innowacją 😀

Jak to działa?

Na dzień dobry krótki rysopis: Path of Exile to onlineowy Hack&Slash, w którego można grać KOMPLETNIE za darmo. Brak ukrytych kosztów, sklepu z przepakowanymi przedmiotami i innymi tego typu pierdołami. Twórcy swoje zarabiają na tej grze, ale to później. To jak zaczyna się przygoda z Path Of Exile? Wchodzisz na stronę, ściągasz instalator, klikasz „next” do znudzenia, po czym pozwalasz grze dociągnąć resztę.

Path of Exile - Launcher
Taki sobie launcher do Path Of Exile

Przez resztę rozumiem około 7 GB plików. W „międzyczasie” dobrze jest założyć sobie konto do gry. Taka smutna konieczność przy grach online. W ten sposób minie nam trochę czasu, zanim gra ściągnie nam się do końca. Jak na taką grę, to trwa to krótko. Taką, czyli jaką? Na dobrą sprawę cały tekst poniżej odpowiada na to pytanie.

Klimat Path Of Exile

Jakbym miał go opisać jednym określeniem, to było nim „mroczny”Widać to po samym menu głównym. Ciemna noc, burza na morzu, odrapany statek i do wyboru postacie, którzy wyglądają na ludzi „po przejściach”. A to nawet nie jest początek gry. Dobrze, to po stworzeniu postaci lądujemy na plaży, a tam co nas czeka? Zombie i lokalne zwierzęta, gotowe by nas pożreć. Zresztą, to wrażenie ma się przez całą grę: że jak umrzemy, to ktoś na bank nas zje/zgwałci/rozszarpie na strzępy. Ta gra epatuje mrokiem i nienawiścią do naszej postaci w każdej postaci, niezależnie od tego czy jesteśmy w  gęstym lesie, jaskini, czy w opuszczonym mieście. Takie jest własnie Path Of Exile. O ile mnie pamięć nie myli, to swego czasu istniało coś takiego jak „dark fantasy„, teraz na dobrą sprawę niemal zapomniane (a na pewno zasypane masą gier bardziej heroicznych). Jeżeli chodzi o to, w jakim świecie przyjdzie nam „żyć”, to Path Of Exile jest przedstawicielem tego właśnie nurtu fantastyki.

Jak walczą wygnańcy?

Dobra, teraz zajmiemy się najważniejszym elementem gry: walką. Na początek, żeby było wiadomo o czym gadamy, to zapraszam na krótki gameplay. Filmik jakby co pochodzi z niemalże samego początku gry.

Powiem szczerze: kiedy siadałem do pisania tej recenzji, to myślałem, że przy walce będę pisał jakieś eposy. A tu niespodzianka, walka to stary, dobry hack&slash bez udziwnień. Schemat walki jest prosty: wybierasz przeciwnika, klikasz na niego, trzymasz klawisz, przeciwnik pada. Po zdobyciu umiejętności do tego dochodzi możliwość ich używania za pomocą 2 klawiszy myszki i pięciu klawiszy na klawiaturze. Z całego systemu walki w oczy rzuca się jedna anomalia: niekończące się mikstury. Przez długi czas masz jeden komplet buteleczek. Nie jest tak jak w normalnych grach, że wypijasz miksturę, a ona znika. W Path Of Exile flakony z miksturami są równie ważne jak zbroja, czy broń. W zależności od ich rodzaju mogą być użyte wiele razy, ale leczyć niewielkie obrażenia, albo na odwrót. Co fajniejsze flakoniki mają dodatkowe efekty, np. rozmrażają postać, lub przyśpieszają naszą postać do prędkości kosmicznej. No dobra, ale skoro się nie zużywają, to jak się je uzupełnia? Ja się śmieję, że wlewa się tam krew zabitych wrogów: buteleczki odzyskują leczniczą moc wraz z pokonywaniem stojących nam na drodze wrogów.

Path Of Exile - im singing in the Rain! (of Arrows!)
A może tak deszczyk strzał?

A propo przeciwników: Path Of Exile posiada własną menażerię. Nie znajdziecie tutaj zbyt wiele potworów „żywcem” wziętych z typowych światów fantasy. Wiele z nich jest zupełnie autorska. A ci przeciwnicy, którzy sprawiają wrażenie standardowych, jednak tacy nie są: przykładowo dzikusy napotkane w pierwszym akcie obrzucają nas kamieniami i koktajlami mołotova. Tak, to jest świat fantasy, nie przenieśliśmy się na jakąś ustawkę w XXI. wieku. Jako dowód, że mamy do czynienia z prawdziwym mrocznym fantasy podam przykład pierwszego mini-bossa: wielkie zombie z powbijanymi weń broniami. Kiedy zranimy go wystarczająco, to z klatki piersiowej wyrwie sobie „na żywca” maczetę i zacznie nas nią okładać. Ostro, co nie? 😀 Potwory są normalne, ale są też modyfikatory specjalne do nich. Tutaj jednak nowości nie ma, każda osoba grająca w Diablo 2/Torchlighta czy Fate pozna wszystkie bez czytania opisu. Mamy przyśpieszenie, zwiększoną regenerację, dodatkowe obrażenia od żywiołów… Można by tak długo, ale nie ma najmniejszego sensu.

„Mogę miecz za te marchewki?” i inne przypowieści o handlu i craftingu.

Path of Exile - barter
Daj pan zwoja za mieczory~~

Dobra, skończyliśmy siekanie niemilców, wracamy do miasta, i chcemy się pozbyć śmieci. Czyli podchodzimy i zaczynamy się bawić w handel, a tu NIESPODZIANKA! W Path of Exile istnieje tylko handel wymienny. Tak, cofamy się do czasów wczesnośredniowiecznych, gdy złota nie było, a nawet jakby było, to chleb był od niego cenniejszy. Dobra, szybkie wyjaśnienie: my wrzucamy przedmioty, a sprzedawca w zamian daje nam niewielkie przedmioty, takie jak zwoje identyfikacji, czy fragmenty przedmiotów służących do szeroko rozumianego craftingu. Przykładowo, jak położymy na stół normalną broń, to otrzymamy strzęp (1/5) zwoju identyfikacji, jak położymy magiczną broń, to otrzymamy fragment (1/20) kuli służącej do umagicznienia broni. Z tego motywu wynika jeszcze jedna historia: możemy za pomocą handlarza „zamieniać przedmioty”. Pamięta tutaj ktoś starą, dobrą Kostkę Horadrimmów z Diablo 2? Zasada działania jest bardzo podobna: przychodzimy do pana handlarza, dajemy mu przedmioty, a on zamiast tradycyjnej zapłaty proponuje coś innego. Miałem niezłe zdziwienie jak przy sprzedaniu żelaznego pierścionka i czerwonego klejnotu wcisnął we mnie pierścień dający 20% odporności na ogień 🙂 Przepisy jakby co można spokojnie wygooglać, albo odkryć samemu. Twórcy na forum gry twierdzili, że jeszcze nie wszystko zostało odkryte. Powiem na to tylko jedno: miłej zabawy życzę 🙂

W związku z tym, że „crafting” w tej grze jest dość „niestandardowy”: to o nim też będzie parę słów . Nie jest potrzebne żadnego, kowadło, ani nic. Nie mamy zbyt wielu możliwości tworzenia nowych przedmiotów. Za to mamy ogrom możliwości modyfikowania naszego ekwipunku. Dokonujemy tego używając na nich różnorakich znalezionych/kupionych (wszystkie przedmioty służące do modyfikacji sprzętu występują tutaj jako swoista „waluta”) /wymienionych przedmiotów. W ten sposób możemy np: podbić obrażenia broni, zmienić ilość i rodzaj gniazd na klejnoty (o nich za chwilę) czy np. „wylosować” od nowa magiczne właściwości przedmiotu. Nieliczne zmiany,do której potrzeba pomocy z zewnątrz dokonujemy u handlarza: modyfikowany przedmiot + coś = zmodyfikowany. Ciekawi mnie, czy Kostka Horadrimmów się nie upiła i nie urodziła w świecie Path Of Exile paru ludzkich dzieci… Nie, wolę sobie tego nie wyobrażać xD

Każda umiejętność jest dobra.

Path of Exile - Skill Gem
Taki kamyczek od umięjetności…

Zwłaszcza w postaci klejnotów, które się wsadza w odpowiednie miejsca w broni i zbroi. W Path Of Exile umiejętności zdobywa się przez zdobywanie klejnotów, które wypadają z ubitych wrogów, lub jako nagrody w otrzymanych zadaniach. Każdy przedmiot, jaki otrzymujemy/zdobywamy/kupujemy w trakcie gry ma miejsce chociaż na jeden klejnot. A te są dostępne w trzech kolorach: zielonym, czerwonym i niebieskim. Każdy z nich odpowiada statystyce, która odpowiada za daną umiejętność. Proste przykłady: epickie pier********* będzie podpadało pod siłę, czyli kolor czerwony, zaklęcie wskrzeszające jakieś zwłoki jako zombiaka podpada pod inteligentny kolor niebieski (jak to magia ma w zwyczaju), natomiast wystrzelenie 3 strzał za jednym razem to będzie domena zręczności, czyli zieleni. Oczywiście, są też umiejętności mieszane, do których wymagana jest więcej niż jedna cecha, ale one też pozostają jednobarwne. Klejnoty te zyskują doświadczenie razem z nami, awansując na coraz wyższe poziomy. Wraz z rozwojem danego klejnotu umiejętność staje się potężniejsza, i bardziej kosztowna w użyciu. Oprócz tego zwiększają się też wymagane poziomy cech by z danego klejnotu skorzystać.

Path Of Exile - inny Skill Gem
… i od przypakowania zdolności

To tyle, jeżeli chodzi o kamienie zdolności. Teraz nadszedł czas na modyfikatory umiejętności. O co w tym fancie chodzi? Czasem wypadają nam klejnoty, które mają możliwość zmiany zasady działania naszej umiejętności. Przykładowo może to być klejnot, który obniży nam obrażenia o x%, a w zamian za to doda nam y% obrażeń od jakiegoś żywiołu. Innym, dość wyrazistym przykładem jest klejnot, który dodaje dodatkowe 4 pociski do zaklęcia ( 5 kul ognia na jeden rzut? Z przyjemnością!), w zamian za to zwiększając drastycznie koszt w manie (ołłł… ). Żeby nie było zbyt pięknie, to klejnoty te działają tylko w przedmiotach, które mają dwa sloty na klejnoty „połączone” ze sobą. Widać to dość ładnie na obu zrzutach ekranu, jakie dałem do tego akapitu. W tym konkretnym przypadku otrzymujemy zdolność, która zadaje cios oboma mieczami naraz i w zamian za podbicie kosztów użycia o 30% zadaje prawie 60% więcej obrażeń przy krytycznym uderzeniu. Czyli raz na jakiś czas robię z przeciwnika sałatkę jednym uderzeniem. Lubię to (+1).

Dżungla własnych możliwości

Na swój własny akapit zasługuje system rozwoju postaci. Zacznijmy od obrazka, w którym pokazane jest jak to wygląda na samym początku.

Path Of Exile - drzewo pasywów
Tu zaczyna nasza postać. Wokół siebie ma wiele możliwości…

Co poziom dostajemy 6 punktów życia, 4 punkty many i możliwość wybrania jednej opcji z tego drzewka. Każda wybrana opcja poprawia naszą postać: zwiększa prędkość ataku, liczbę punktów życia, obrażenia od czarów, itp. itd. Drzewo rozwoju postaci jest wspólne dla wszystkich klas, każda zaczyna najzwyczajniej w innym jego miejscu. Sposób skonstruowania tego drzewka powoduje, że na dobrą sprawę istnieje pełna dowolność umiejętności jakich wybieramy, więc jeżeli ktoś chce grać np. wiedźmą strzelającą z łuku, czy łowczynią biegającą z mieczem i tarczą, to pytanie brzmi nie czy radę, tylko to osiągniemy. Oraz najważniejsze: czy damy radę rozplanować nasze umiejętności tak, by potem nie przechodzić „piekła na ziemi” w trakcie gry. I wiecie co? Nazywając to drzewkiem, bezczelnie was okłamałem: bliżej temu do typowej dżungli. Nie wierzycie? To poniżej macie zrzut ekranu, pokazujący coś między 1/3 a połową „drzewka”.

Path of Exile - lepszy widok na dżunglę
… można wręcz rzecz, że dżunglę

Na dłuższą metę konieczność mądrego rozplanowania swoich umiejętności odpowiada za niemal całą trudność tej gry. Czujcie się ostrzeżeni: na tym etapie rozwoju postaci trzeba myśleć. I to BARDZO dużo. Ale dzięki temu drzewku i opisanemu chwilę temu systemowi umiejętności, możemy mieć pewność, że jeżeli nie postępujemy wg. krążących po sieci buildów, to nasza postać będzie wyjątkowa. Na koniec części recki poświęconej postaciom, jako swoisty smaczek, kolejny gameplay z Path Of Exile. Zamiast trzeciego poziomu, mamy 33. Po to by pokazać jakie są efekty rozwijania swojej postaci. A wytłumaczenie czemu mi mieczyki tak świecą jest w następnej części tekstu, tuż pod filmikiem 🙂

Kup pan światełko!

Rzecz, która mnie najbardziej raduje w tej grze, to jej cena: DARMOGRANIE. Pewnie w tym momencie się zastanawiacie nad tym w jaki sposób zarabiają zarabiają na dalszy rozwój gry. Odpowiedź jest bardzo prosta: mikropłatności. STÓJ! Nie wyskakuj przez okno, to nie jest kolejna gra od Perfect World Entertainment, że trzeba płacić by być naprawdę zarąbistym. W Path of Exile mamy do czynienia z modelem podobnym do Doty 2: wszystkie mikrotranskacje (z jednym wyjątkiem) są czysto kosmetyczne. Zobaczycie je na krótkim filmiku poniżej, reszta wyjaśnień po seansie.

Jak widzicie, mikrotransakcje w tej grze działają tak, że „podczepia” się je pod element ekwipunku, a ten zmienia wygląd/kolor/cokolwiek. Ja miałem trochę growej „waluty” na zbyciu za wsparcie zamkniętej bety, to postanowiłem ją wydać na wizualne dopakowanie swoich mieczyków. A bezuzyteczny ptak Kiwi? Jako gratis dla wspierających zamkniętą betę. I jakby co informuje: każdy kupiony zwierzak jest dokładnie tak samo (bez)użyteczny. Po prostu fajnie wygląda 🙂 Największa zaleta mikropłatności? Nie są przyczepione na stałe, ani do postaci, ani do przedmiotu. Możesz je swobodnie przerzucać między postaciami i przedmiotami na twoim koncie.

Path of Exile - premium stash tab
Kolorowe kartki!

Wspomniałem o tym, że istnieje jedna, nie będąca kosmetyczną, mikropłatność. Jest nią możliwość dokupienia dodatkowego miejsca w schowku, dostępne w dwóch opcjach: zwykła i premium. Zwykła po prostu dodaje miejsce na łup, który chcemy zachować na wymianę/handel/dla innej postaci. W karcie premium natomiast możemy zmienić nazwę i kolor danego kawałka skrytki. Jest to całkiem przydatne, świetnie się nadaje do utrzymywaniu porządku wśród swoich klamotów. Przykład macie na zrzucie ekranu po waszej prawej (kliknij by powiększyć 🙂 Co do kart premium, to są dwie opcje: można zapłacić sporo mniej i zamienić zwykłą kartę na wersję premium, albo dokupić kartę jako całość. Na screenie obok widać jak to wygląda 🙂 Zmieniłem sobie kolory i nazwy paru kart, by wiedzieć od razu co i gdzie trzymam :). Ale najważniejsze jest to, że początkowa liczba kart jest wystarczająca do standardowego użytkowania. Jeżeli nie chomikujecie każdej magicznej broni jaka wam wypadnie, to nie macie się czego bać: początkowe 5 zakładek w schowku starczy w nadmiarze.

Niech zwycięży najlepszy!

Jak zapewne zauważyliście, to skrzętnie pomijałem temat typowo sieciowej opcji, jaką jest PVP i szeroko rozumiana rywalizacja między graczami. No cóż, to głownie dlatego, że ja jestem raczej solo graczem. PvP nigdy w niczym mnie nie jara, chyba, że to gra stworzona stricte pod masakrowanie innych graczy. Ale dla was się poświęciłem. To dobra, wracając do tematu: w Path Of Exile PvP występuje w dwóch formach: pierwszą formą jest ranking sezonowy. Wytłumaczę na niedawnym przykładzie. Jest sobie trzeci sezon rankingowy. I ramach jego możemy zdobywać punkty, które można łatwo zobaczyć na tej stronie. Jak się zdobywa punkty? Ścigając: wyścigi polegają na zdobyciu jak najwięcej doświadczenia w jak najszybszym tempie. Jedna runda wyścigów trwa zazwyczaj godzinę, a harmonogram akcji można zobaczyć tutaj. Każdy wyścig posiada jakieś specjalne modyfikatory. Przykładem niech będzie jednogodzinny wyścig BLAMT, w którym brałem udział. Potwory tam są szybsze o 60% w porównaniu do normalnej gry, zadają o ponad połowę więcej obrażeń niż zwykle (z czegoś z tych obrażeń, to obrażenia od żywiołów), postacie zamiast many korzystają z punktów życia, a na koniec najlepsze: przeciwnicy z czarami/broniami strzeleckimi na jeden „strzał” wypuszczają 4 dodatkowe pociski. Witamy w piekle!! Na poprawę nastroju dodam, że to najbardziej hardkorową opcja jaka dotąd zaistniała. W każdym wyścigu punkty dostają osoby, które mają najwięcej doświadczenia oraz osoby, które spełnią warunki specjalne, czyli np. osiągnęły wystarczający poziom doświadczenia. A, i najważniejsze: śmierć w trakcie wyścigów sprawia, że postać przepada, i trzeba zaczynać od nowa. A czas tyka…  Oczywiście, za odpowiednie wyniki w danym sezonie dostaje się nagrody. Jakie? Przedmioty dla naszych postaci, zazwyczaj wypasione. Ich lista, wraz z ilością potrzebnych punktów znajduje się na stronie z harmonogramem sezonu turniejowego. Dobra, to tyle, w dużym skrócie, na temat tej mniej ortodoksyjnej możliwości rywalizacji. Bardziej oklepana jest opcja typowego PvP. Po dojściu do drugiego aktu, otrzymujemy możliwość porozmawiania z jednym z NPC-ów i poproszenia o pojedynek z kimś. Co otrzymujemy? Walkę jeden na jednego z graczem, który akurat szukał łomotu. Tutaj szału nie ma, walczymy dla samej walki na dłuższą metę. Prawdziwe PvP, to jest to powyżej. Nie będę krył, że wyścigi w Path of Exile w pewnym momencie mi się wkręciły. Mimo, iż normalnie za takimi motywami w grach nie przepadam.

Wspomnę jeszcze o kolejnej rzeczy, mimo, że nie jest to rywalizacja sensu stricte: jakiś czas temu w Path Of Exile stworzone specjalne „ligi”, które modyfikują normalną rozgrywkę. Macie je na zrzucie ekranu poniżej.

Path Of Exile - ligi
Wybierz swoją ligę!

 Co jest w tym fajnego? Primo, te tryby będą aktywne tylko przez jakiś czas, a potem postacie zostaną zamienione na standardowe. Secundo: gra w tych trybach pozwala na ukończenie szeregu wyzwań (np. zabicia wszystkich wrogów z danej mapy). Co dostaniemy w zamian? W 100% realną, limitowaną edycję koszulki z logiem Path Of Exile. Ot, taka ciekawostka przy okazji. Pokazująca również, że Grinding Gear Games zależy na fanach Path Of Exile. 

Party Hard!

Prawie bym zapomniał o tym, że z graczami można nie tylko rywalizować: w każdej chwili możemy zaprosić innych graczy by do nas dołączyli w szerzeniu śmierci i zguby potworów zamieszkujących ten niezwykle ponury świat. Wtedy nazwa naszej „gry” pojawia się na ogólnodostępnej liście partii pokazującej się jako tablica ogłoszeń w mieście. Obok nazwy znajdziemy też nasz poziom i aktualną lokalizację. Inną możliwością jest sproszenie do siebie znajomych i ubijanie potworów w bardziej kameralnym gronie.

Co mamy z walki w drużynie? Silniejszych przeciwników, większy łup i więcej doświadczenia. Oklepane? Tak. Sensowne? Bardzo. I za to właśnie tę grę lubię.

A wyrok brzmi…

W moich oczach Path of Exile zasługuje na WIĘCEJ niż trochę uwagi. Jest to gra sieciowa, która zawiera w sobie wszystko co najlepsze w grach Hack&Slash, z masą nieortodoksyjnych rozwiązań i naprawdę dobrym wykorzystaniem możliwości internetu. Jeżeli ktoś lubi grać w produkcje polegające na siekaniu/kłuciu/rąbaniu/spalaniu/nadziewaniu strzałami hord przeciwników i nie ma nic przeciwko wyzwaniom i planowaniu rozwoju, to jest to gra dla niego. Taka osoba powinna zjechać na dół, napisać w komentarzu „Dziękuje za info :D” po czym zacząć tę grę ściągać 🙂 Przysięgam, że nie pożałuje tego ruchu. A krewnych/żon/chłopaków/dziewczyn osób, które przeczytały tę recenzję informuje, że nie biorę odpowiedzialności za stanie się no-lifem po tej lekturze 🙂

P.S Jak się Tobie spodobał tekst, to zrób użytek z guzików do udostępnienia na dole. Niech ten dzień będzie wyjątkowo denerwujący dla mojego hostingu!
P.S2 Jeżeli grasz, to zostaw w komentarzu imię postaci, dodam do znajomych, może kiedyś wyskoczymy razem na niewielką sieczkę?

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

7 komentarzy do "Path of Exile – Siekanie i rąbanie w sosie online."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
FetaHT
Gość

Poczytam kiedy indziej, idę świętować za ciebie 😀

Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość

PARTY HARD, HUHU! 😀

damciban
Gość

Próbowałem w to grać ale jakoś mi się nie spodobało. Jednak nie zapominajmy o najważniejszym: Wszystkiego najlepszego.

Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość

Dziękuje serdecznie, jakoś przeżyłem 🙂

I ciekawości, co nie przypasowało?

Morte
Gość
Gram od jakiegos czasu i calkowicie sie zgadzam 🙂 ale fakt, dla poczatkujacego widok drzewka, lig, lig bonusowych wlasnie na godzinke/dzien itp troche oszalamia ale i tak po kilku miesiacach grania czlowiek widzi w miescie wiedzme z lukiem. patrzy na drzewku ile wiedzmie brakuje do kropek z zwinka i bonusami do strzelectwa i mysli wtf… ALE DALO SIE I KTOS TO ZROBIL! ot dla samego tego zeby wygladac inaczej niz 90% luczniczek ktore graja blond dziewczyna bo zaczyna najblizej.. odpowiednich „kropek” ale gra warta uwagi glownie dlatego ze jak autor podkreslil, tworcy nie zeruja na premkach i bogaci nie sa… Czytaj więcej »
Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość

No cóż… na pewno to nie jest gra dla osób, które szybko się zrażają i nie chcą grać bez poradnika danego wprost „na twarz”.

Twierdzisz, że to coś dziwnego? W PVP zabił mnie pojedynkowicz stosujący dwie różdżki, wtedy doszedłem do wniosku, że ta gra już mnie nie zadziwi.

Mikropłatności w tej grze są zacne: nie są do niczego potrzebne. A jak ktoś będzie grał długo, to może się skusi, by trochę „odpicować” postać 🙂

wpDiscuz