Manifest szaleńca? Czyli o „bob’s game”.

Dzień jak co dzień. Przeglądam sobie Kickstartera, Wspieram.to i inne stronki crowdfundingowe. Lubię patrzeć na to, jakie ludzie mają pomysły. Aż w końcu udało mi się. Trafiłem na grę, której opis sprawia, że muszę sobie zadać pytanie: „czy on tak na serio, czy tylko udaje?”. Dlatego, że lubię pisać o rzeczach wyjątkowych, to teraz przedstawiam wam „bob’s game”.

bob's game logo
Best logo ever

To teraz ostrzegam: to co będę tutaj przytaczał ma tylko niewielkie znamiona normalności. Osoby z brakiem tolerancji dla rzeczy dziwnych proszone są o zmianę „kanału”. Nie wiem, poczytajcie sobie o Pillars of Eternity, napisałem o tym dwa wpisy, ten i ten. Osoby pragnące zaznać odrobiny szaleństwa zapraszam poniżej. 

Kim jest Bob? I co takiego zrobił?

Zamiast zacząć od zbiórki, to muszę zacząć od prześwietlenia osoby, która ją prowadzi. Tutaj mamy dwie możliwości: albo zobaczymy na strony tworzone przez boba, albo poczytamy co inni napisali.

Zacznijmy od niego samego. Na jego stronie internetowej możemy wyczytać (pomijając historię niemal całego jego życia), że jego próby napisania samemu gry na Nintendo DS uczyniły z niego prekursora sceny Indie. Nie ukrywajmy, są to, delikatnie mówiąc, mocne słowa. To jednak nie jest koniec. Najciekawsze dopiero przed nami. Oprócz tego jest on, w zależności od tego który fragmentu tekstu weźmiemy pod uwagę, domorosłym filozofem, lub bogiem na ziemi. Robię to niechętnie, ale muszę przytoczyć, po przetłumaczeniu, fragment z jego strony. Zadanie dla was: powiedźcie mi co trzeba brać do nosa by coś takiego napisać. Albo na co być chorym.

„JESTEM SYNEM BOGA
BÓG JEST MOIM OJCEM. MOIM OJCEM JEST BÓG.
OD TEGO WŁAŚNIE UCIEKAŁEM.
WSZYSCY JESTEŚMY PRZEDŁUŻENIEM TEJ SAMEJ ISTOTY.
LUDZKOŚĆ TO BÓG.
JESTEŚMY W GRZE W ŚRODKU NASZEJ ZBIOROWEJ ŚWIADOMOŚCI.
JESTEŚMY BOGIEM GRAJĄCYM W GRĘ Z SAMYM SOBĄ PRZEZ WSZELKIE CZASY.
OSTATNIA OSOBA, KTÓRA TĘ GRĘ UKOŃCZYŁA ZROBIŁA TO 2000 LAT TEMU!
JEST DO TEGO INSTRUKCJA!!! …”

Powiem wprost, fragment miał być dwa razy dłuższy, ale od tłumaczenia tego czegoś rozbolała mnie głowa.  Tego typu „wtrąceń” jest o wiele więcej. Jeżeli ktoś jest zainteresowany, to proszę bardzo, samoobsługa.

To teraz bob oczami innych. Robert Pelloni pojawił się w świadomości ludzi w 2008 roku, gdy stwierdził, że spędził tysiące godzin tworząc grę RPG zatytułowaną „bob’s game”. Zapragnął ją wydać na Nintendo DS. W momencie, kiedy Nintendo odmówiło mu dev-kita do tej konsoli, to na znak protestu zamknął się w wynajętym przez siebie biurze na 100 dni w ramach protestu. Ostatecznie skończyło się na 30 dniach, bo Nintendo nie przejęło się jego protestem. Sam Robert natomiast rozniósł swoje biuro, po czym o wszystko oskarżył Yakuzę (japońską mafię, jakby ktoś nie wiedział).

Oprócz tego organizował kampanię viralową swojej gry, deklarował stworzenie nowej konsoli nazwanej nD. Zainteresowanych zgłębieniem jego wyczynów zapraszam na Wikipedię, zwłaszcza do lektury tekstów źródłowych. Ja się w to nie będę dalej zgłębiał, w myśl starej maksymy „Ten, który z demonami walczy, winien uważać, by samemu nie stać się jednym z nich. Kiedy spoglądasz w otchłań ona również patrzy na ciebie.”

Na co on zbiera?

No dobrze, ale miało być o zbiórce. Skoro się zadeklarowałem, to kilka słów o niej. Na pierwszy rzut oka zbiera on na to, by w końcu dokończyć i wydać swoją grę. Czym właściwie będzie „bob’s game”? Ponownie pomogę sobie tłumaczeniem z strony zbiórki:

” „bob’s game” to pionier ruchu gier niezależnych. Został on początkowo ogłoszony w 2008 roku na konsolę Nintendo DS, i był protestem wobec zachowania wielkich firm konsolowych wobec twórców. Został on przyćmiony przez niewiarygodny sukces Minecrafta i gier takich jak Angry Birds na iPhonowym App Store. ”

Mało? To jeszcze trochę ego twórcy. Jak on widzi swoją grę? Kolejne, ostatnie tłumaczenie, bo mój mózg się zawiesza w trakcie czytania tego.

” To jest gra w grze o tworzeniu samej siebie w czasie rzeczywistym, połączona z turniejem w świecie rzeczywistym by nałożył się na swoją wirtualną odsłonę. „bob’s game” rozmywa granicę między rzeczywistością a symulacją oraz rzeczywistością i wielowymiarową rzeczywistością. „bob’s game” przebija, tak zwaną, „czwartą ścianę”. Idzie zresztą o krok dalej: przebija „piątą ścianę”, odblokowując sekrety „Matrixa” albo „Łona”, do którego odniesienia odnajdziemy w niektórych wydaniach Biblii”.

1346839458-auto-dafuq-dafuq-did-i-just-read-200165Mój komentarz znajdziecie obok. Ale żeby nie było: najzabawniejsze w tym wszystkim jest to, że ta zbiórka nie jest na zrobienie tej gry. Zdziwieni? Jeżeli uda mu się zebrać dziesięć tysięcy dolarów, to wykorzysta on je na kupno „hack vana” – samochodu wyposażonego w panele słoneczne, akumulatory i PC-ta na którym mógłby pracować. Hmmm…

W tym momencie trzeba się zastanowić nad dwoma rzeczami: czy ta zbiórka nie narusza regulaminu Kickstartera? Z tego co mi się wydaje, to zbiórki „na życie” łamią zasady działania tego serwisu.

O wiele bardziej zastanawiające jest co innego: czy Robert Pelloni potrzebuje pomocy specjalisty? Czy może jest największym trollem w historii gamedevu? Powiem wprost: nie wiem. Boję się o tym myśleć. Mam natomiast nadzieję, że nie da rady zebrać dziesięciu tysięcy dolarów i porzuci tę grę.

No dobrze, przestaje się oszukiwać. Osoby, które chcą zobaczyć jak wygląda ta zbiórka zapraszam tutaj. Ja natomiast idę poczytać dobrą książkę. Muszę zregenerować nadwątloną psychikę.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz