Po co i dla kogo jest Steam Early Access?

Jakiś czas temu, na pewnym fejsikowym fanpage’u byłem świadkiem (no dobra, po części również uczestnikiem) pięknego flame’a pod pewnym linkiem. Była to informacja, o tym, że Brian Fargo zapewnił fanów, że Wasteland 2, jego „dziecko” znajdujące się w steamowym Early Access przejdzie jeszcze wiele modyfikacji. Poczytałem dym o sprzedawaniu niedorobionych gier za 200zł, swoje się pośmiałem i postanowiłem kilka rzeczy wytłumaczyć.

Steam Early Access
Tu grasuje Early Access

Bo powiem wprost: momentami szlag mnie trafia, jak widzę niektóre narzekania. Pozbawione zazwyczaj zdrowego rozsądku i umiejętności ogarniania podstawowych faktów. Ewentualnie umiejętności czytanie ze zrozumieniem. Mam nadzieję, że ten wpis sprawi, że ten krytykowany przez ludzi pomysł będzie bardziej doceniony.

Steam Early Access =/= Beta

Ludzie niezwykle się pieklą, że po kupieniu czegoś w ramach Steam Early Access otrzymują oni niedorobioną grę, która nawet nie powinna wyjść z testów. No i mają rację, bo ta gra nie powinna wyjść z testów, bo ona dopiero TRAFIŁA do testów. Steam Early Access to miejsce do testowania gier, które zwykle są po pierwszej z n faz produkcji.

Smutne jest to, że ludzie przyzwyczaili się do tego, że testowane są produkcje takie jak DOTA 2 (największym problemem wersji testowej była optymalizacja. Na początku gra mi pyrgała z prędkością 25 FPS, teraz średnie tempo wynosi 45. Not bad?) czy Hearthstone (najbardziej bolesnym błędem było okazjonalne pozostawanie karty na stole po tym jak była zagrana). Potem ludzie, że do Steam Early Access trafiają gry, które wymagają z MILION razy więcej pracy by ją dokończyć. Najlepszym przykładem na grę, która trafiła do Steam Early Access bo powinna jest Kenshi. Warto podkreślić, że nim ta gra trafiła na Steam, to tworzył ją JEDEN człowiek.

Kenshi Early Access Screenshot
Kenshi – TO SIĘ NAZYWA EARLY ACCCESS

Gra zasłużyła sobie na wzmiankę z dwóch powodów. Primo, była jedną z pierwszych produkcji, która otrzymała na Greenlight szansę by trafić na Steam. Jest też pierwszą grą, która skorzystała z Early Access. W momencie uzyskania „zielonego światła” Kenshi nie miał nawet ścieżki dźwiękowej. Opcje zmiany wyglądu postaci były bardziej ograniczone niż w Eye of Beholder z 1991 (dobry rocznik, bo mój). Przedstawiał jednak wizję gry, która pod względem rozgrywki jest fuzją Ufo: Enemy Unknown z Oblivionem i dodatkiem typowego RTS-a, oraz światem w klimatach post-apo pozbawionym magii.

Koniec notki o grze, ważne jest to, że ta gra pokazuje na co służy zarówno Greenlight, jaki i Early Access. Dzięki temu pierwszemu kilka milionów użytkowników Steam dowiedziało się o tej grze. Dzięki Early Access twórca gry dostał dwie bardzo potrzebne mu rzeczy: kasę na rozwój gry (starczyło na ścieżkę dźwiękową, wynajem biura i pomoc programisty, więc to nie są klepaki) oraz testerów, którzy zasypują go informacjami o błędach oraz sugestiami co do jej dalszego rozwoju. Co widać, bo gra się rozwinęła ZNACZNIE od kiedy trafiła na Steam.

Tak wygląda prawdziwy wykorzystanie Early Access i dowód na to, że można go wykorzystać do stworzenia czegoś wielkiego. Recenzja Kenshi wkrótce (TM)

Steam Early Access = wysokie i SPRAWIEDLIWE ceny

Tutaj będę bił do bardzo konkretnych przypadków. Wasteland 2Planetary Annihilation . Te ceny faktycznie są wysokie, ale mają dobry powód by takimi być. Możecie sobie uważać co chcecie, ale najpierw przeczytajcie to i pomyślcie trochę.

Obie te gry mają wspólny mianownik: zostały sfinansowane za pomocą Kickstartera. Tam ludzie, którzy od początku wykazali zaufanie dla wizji twórców mogli tanio otrzymać dostęp do gry. Zapłacili, cierpliwie czekali i… BUM doczekali się dostępu do pierwszych wersji gry za pomocą Steam Early Access.  Reszta ludzi musi natomiast płacić miliony, by do nich teraz dołączyć.
Te kwoty są spowodane przez jedno: chęć utrzymania przez twórców zaufania do nich. Bo jakby się teraz czuły te wszystkie osoby, które dały 20$ na grę, która ma dopiero powstać, którym obiecano, że taniej szybko nie będzie, a potem wchodzą na Steam i widzą, że każdy może kupić JUŻ GRYWALNY PRODUKT za tyle samo? Powiem krótko: do kitu. Stąd zaporowa cena: jak ktoś naprawdę ma ochotę, to sięgnie głęboko do kieszeni. Jak nie, to sobie poczeka jeszcze z rok na premierę/przecenę by zagrać. Przykro mi, ale dla tych twórców zaufanie jest warte więcej niż kilka dodatkowych dolców.

Powiem wprost: jakby Pillars of Eternity, albo Torment: Tides of Numenera pojawiły się Early Access za 20$, to nadeszło by piekło na ziemi, a Kickstarter by spłonął od negatywnych komentarzy pod adresem twórców. Zwanych dalej „zachłannymi gnojami”. I ten gniew byłby słuszny. I mam nadzieję, że dla nich destrukcyjny.

Early Access vs. Preorder

Call of Duty: Ghosts i Early Access
No właśnie, to jest ciekawe…- żródło: DigitalTrends.com

Ostatnio twórcy robią wszystko, by przekonać nas do preorderów gier: dokładają DLC, które mają być tylko dla nich, obniżają ceny, w prezencie dorzucają starsze tytuły… A to wszystko dla gry, która może się okazać kompletną kupą. Ciekawi mnie ile osób, które złożyło preorder na Call of Duty: Ghosts obiecało sobie potem, że nigdy więcej nie złożą żadnego zamówienia przedpremierowego.

W przypadku Early Access zagrożenie jest mniejsze: nie dość, że płacimy (zazwyczaj, przykłady z poprzedniego akapitu to anomalie) mniej, to jeszcze mamy okazję wpłynąć na grę. W przypadku Wasteland 2 to właśnie uwagi graczy sprawiły, że system walki będzie przerobiony. W Kenshi gracze doprowadzili do wprowadzenia kanibali, którzy mogą dopaść nas,a potem przerobić na obiad (o ile im nie zwiejemy).

Do tego sprawimy, że ta gra w ogóle powstanie: Wasteland 2 nie zostałoby przez nikogo ufundowane: nie przyciągnie nikogo genialną grafiką na KrajEndźyn 24, czy też akcją marketingową za budżet większy niż pięciokrotność budżetu samej gry. Kenshi natomiast byłby jeszcze dzisiaj dłubany w biurze, między zleceniem a drugim. I jestem bardziej niż pewien, ze do dziś nie doczekałoby się nawet kradzionej muzyki w głównym menu.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Po co i dla kogo jest Steam Early Access?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Sebastian Zuchlke
Gość
Odnośnie większości tez się zgadzam. Ale jednego aspektu nie wziąłeś pod uwagę. Early acces bardzo często to tylko obietnica. Tak naprawdę klient nie wie co kupuje. To crowdfunding tylko w nieco innej postaci. Ostatnim przykładem takiego podejścia jest starforge wydane już jako gotowy produkt, wcześniej istniał jako early access, wiele z obietnic twórców nie została zrealizowana. Nie muszę Ci mówić jaki hejt się na forach pojawił. Podobnie było z WarZ. Trzeba naprawdę uważać w jaki produkt się wkłada własne pieniądze. Bo w wielu przypadkach jest to zwykła loteria. I nie wiadomo jaki będzie efekt końcowy. Albo czy będzie jakikolwiek koniec.… Czytaj więcej »
Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość
Nie musisz mówić, bo jak zobaczyłem komentarz to poleciałem tam zobaczyć jak to wygląda. Słusznie wieszają psy. Niedawno (bym) o tym mówił na imprezie w Szczecinie w trakcie panelu. Ogólnie, to niestety, podobnie jak z Kickstarterem: ryzyka nigdy nie usuniesz z równania, możesz je co najwyżej przekalkulować i wziąć pod uwagę. DayZ bym nie kupił, bo twórcy mają swoje huśtawki i bym się bał. Podanego przeze mnie Kenshiego kupiłem bo widziałem, że gości robi ciągłe aktualizacje. Raz co miesiąc, raz co dwa tygodnie, raz co pół roku, ale robi, po godzinach, nieustannie. Zaryzykowałem, moim zdaniem, mniej niż bym zaryzykował przy… Czytaj więcej »
wpDiscuz