VALHALLA! – Kilka słów o Jotun: Valhalla Edition

W związku z gwałtownym wzrostem zainteresowania grą Jotun, postanowiłem sobie ją odświeżyć i napisać o niej kilkadziesiąt słów.

Jotun Valhalla Edition
Jakby tekst miał się składać z samych zrzutów ekranu, to byście tę grę kupili z marszu

Droga do Valhalli w Jotun nie jest długa. Ma jednak swoje niedogodności.

Chwała Jotun!

Gra, którą wziąłem w obroty jest typową grą action-adventure w rzucie izometrycznym. Wyróżnia ją jednak kilka rzeczy.

Nie co dzień otrzymujemy historię bazowaną bardzo mocno na mitologii nordyckiej, która wysyła główną bohaterkę na nierówną walkę z największymi bydlakami, jakich może dostarczyć to źródło inspiracji.
Walka z nimi jest satysfakcjonująca, mimo prostego systemu walki (mocny atak, słaby atak, unik i de facto tyle). W tej grze walcząc z bossem naprawdę ma się wrażenie, że to potężny i groźny oponent. Za to szacunek

Niewątpliwą zaletą Jotun jest to, że ta gra jest piękna.
A jeżeli macie fioła na punkcie ręcznie rysowanej grafiki, to będzie grać w nią z opuszczoną szczęką tak długo, że zęby wysuszą.

Jotun Valhalla Edition (2)
Takich widoczków w tej grze jest od groma

Podobnie ma się z muzyką – jest obłędnie dobra. Ciarki będą przechodzić po plecach wam bardzo regularnie, zwłaszcza jeżeli lubicie klimat, jaki reprezentuje ta gra.

To wszystko, co opisałem powyżej buduje świetną atmosferę, która sama przez siebie jest dobrym powodem by sięgnąć po tę grę. Zadbano nawet o to, by dialogi były po skandynawsku*, przez co imersja osiąga poziom kosmos. Na tyle na ile to możliwe bez VR i innych tego typu.

Rzeczą, którą w Jotun doceniłem najbardziej jest to, że nie jest ona przegadana. Całość da się przejść w kilka godzin, głównie z tego powodu, że w grze niewiele rzeczy zostało dodanych na wyrost.
Nie ma na pewno grindu, zadań pobocznych, czy też NPC spamujących nas ścianami zbędnego tekstu, które nie wnoszą kompletnie nic do naszego (growego oraz normalnego) życia.

*wiem, że nie ma takiego języka. Ale nie wiem który z języków skandynawskich to jest, więc tego się będę trzymał.

Klęski wikinga

Jotun niestety nie jest grą idealną. Jej wady nie skreślają gry, ale potrafią zaboleć.

Etapy gry między walkami z dużymi przeciwnikami są pustawe. Gra za rzadko rzuca nas przeciwko mniejszym przeciwnikom. Przez to zdarzają się etapy gry, gdzie tak naprawdę wszystko co mamy do roboty to słuchanie ścieżki dźwiękowej i oglądanie ładnych widoków. Chociaż tyle dobrego, że to tak dobrze wszystko działa i wygląda. Bez tego byłby ból.

Jotun Valhalla Edition (1)
Trzeba się trochę nabiegać nim spotkamy pierwszego takiego niemilca.

Z jednej strony cieszy mnie, że Jotun da się przejść w krótkim czasie. Z drugiej strony jednak trochę mnie to smuci, bo przy takim dopracowaniu warstwy audiowizualnej chciałbym zobaczyć więcej, bardziej zróżnicowanych miejsc.

W ostatecznym rozrachunku warto zagrać w Jotun chociażby dlatego, że w krótkim czasie dostaniemy dużo dobroci.
Do tego warto też dodać, ze w chwili gdy piszę ten tekst, to gra jest dostępna za darmo na GOG.com.

Jeżeli czytacie ten tekst już po tej akcji promocyjnej, to się nie przejmujcie – gra jest warta te 63 złote na które jest tam wycenione.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz