Humble Bundle za bardzo nas rozpieściło…

To będzie krótki post, bez większej wartości informacyjnej. Ot taki szybki wyrzut myśli. Jak zapewne wiecie Humble Bundle aktualnie organizuje razem z Electronic Arts akcję Humble Origin Bundle. Minął tydzień, no i… nic. Poza faktem, że mogłem się pocieszyć, że podejście roszczeniowe i „polaczkowatość” to nie są cechy, na które Polacy mają monopol.

Humble Origin Bundle
Piekło ludzkie.

Wszystko zaczęło się od wczorajszego wieczora, godziny 20:00. Wtedy minął półmetek sprzedaży tej paczki. I co się stało? Właśnie nic. Ja wiecie (albo i nie),  Humble Bundle ma w zwyczaju dorzucać gry do zestawu na półmetku zbiórki, głównie po to by podgrzać atmosferę i ożywić sprzedaż. Tym razem jednak tak nie nastąpiło…

Najbardziej opłacalna (215$ za około 5$)  paczka w historii Humble Bundle nie dostała bonusów. I to był dzień, kiedy zagraniczna część internetu mnie zawiodła. Tryb roszczeniowy obecny w komentarzach i postach umieszczonych na fanpage’u Humble Bundle mnie rozbroił. Nie mam czasu, sił ani nawet ochłapów chęci przytaczać co bardziej chorych komentarzy.

No dobrze, jeden mnie wyjątkowo załamał, 22. latka z Arizony napisała „Wspieramy działalność charytatywną z własnej woli, to zasługujemy na jakiś prezent”. Na całe szczęście ktoś szybko jej odpisał, że „Jeżeli czekasz na prezenty, to nie kupiłaś tego by pomóc potrzebującym”.

Na wypadek, jakby ten tekst czytał ktoś, kto czuje się „oszukany”, to niech przyjmie on do wiadomości, że :

  • ta paczka od Humble Bundle jest anomalią: Electronic Arts dało klucze zarówno do Steama jak i do ich platformy Origin. Czyli de facto macie dwie kopie niemal każdej gry.
  • nie znam wcześniejszego przypadku, kiedy firma oddaje cały swój zysk na cele charytatywne. Electronic Arts, w ramach tej akcji, oddała jakieś 5 milionów dolarów zysku na Amerykański Czerwony Krzyż, Kampanię na Rzecz Praw Człowieka i innych.
  • Jest to wydawca zupełnie innego kalibru. Deep Silver jest częścią koncernu medialnego, więc się nie liczy. Nigdy, żadna firma chociaż podobnej wielkości nie wzięła udziału w Humble Bundle.

Powtórzę jeszcze raz: ta paczka jest zbyt dziwna. Nie można z góry wymagać, żeby wszystko było jak przy poprzednich edycjach. A może bonusy zostaną odblokowane przy 10 milionach dolarów? A może w ostatni dzień? A może dzisiaj, jak się skończy Humble Weekly Bundle? A może nigdy?

W swoim niedawnym tekście o piractwie napisałem, że Humble Bundle to świetna okazja na zdobycie i poznanie wielu dobrych gier. Chyba zbyt dobra, bo ludzie się rozpuścili niczym dziadowski bicz… Dostali gry warte 40 razy więcej niż zapłacili, i chcą więcej. Jeszcze więcej. Poczekam na dzień, w którym będą narzekać na występujący w niektórych paczkach drugi próg nagrody, obiecujący, na przykład, preorder gry.

Ludzie najwyraźniej zapomnieli już ile gry normalnie kosztują. Ew. zaczęli uznać Humble Bundle za normalną ofertę sklepową, taką samą jak chleb, bułki, piwo, czy zwyczajne gry kupowane „na co dzień”. Mnie to trochę boli. Akurat nie w przypadku Electronic Arts, bo nawet jeżeli oni trochę gotówki w procesie utracą, to będzie to kropla w morzu. Ale co, jeżeli taki roszczeniowy tryb będzie występował przy edycjach z grami indie? Też będą jeździć po twórcach i organizatorach domagając się więcej? Powiem wprost: boję się o tym myśleć.

Ale dobra, koniec poważnych wywodów, teraz trochę (c)humoru. Na szybko przejrzałem profil Humble Bundle na FB i znalazłem tam dwie osoby, które twierdzą, że dostały jednak jakieś bonusowe gry oraz jednego, prężnie działającego, reprezentanta kraju nad Wisłą. Poniżej dokumentacja „zdjęciowa”. Życzę miłego dnia i cierpliwości w czekaniu na informację o dodatkowych tytułach (lub ich braku).

Humble Bundle - polaki som wszędzie
Polak wszędzie się wciśnie.
Humble Bundle
Ludzie twierdzą, że dostali różne dodatkowe tytuły do ogrania….
Humble Bundle
… w tym te najbardziej absurdalne

 

10 myśli na temat “Humble Bundle za bardzo nas rozpieściło…”

  1. Z mojego punktu widzenia, to trochę nie tak działa. W wypadku gier Indie, HB to miejsce, gdzie gry idą umrzeć. Zazwyczaj dodawane są już po tym, jak zrobiło się o nich głośno, większość zainteresowanych zakupiła je, czy to po normalnej cenie, czy to po przecenie na Steamie. Sprzedawane są za bezcen z myślą o tych, którzy nie byli przesadnie zainteresowani wspomnianymi grami, w mniejszym stopniu o tych, którzy z jakichś powodów nie mogli kupić wcześniej. To strategia marketingowa, gdzie dostaniesz za pół darmo grę, może się spodoba, może będziesz zainteresowany następnymi grami od tego developera.
    I podobnie sprawa ma się w wypadku paczek powiązanych z większymi wydawcami. W wypadku THQ była to szansa na zarobienie ostatniej kasy przed upadkiem. W wypadku Deep Silver chodziło o zdobycie pozytywnego podejścia dawnych fanów THQ. W wypadku EA… cóż, EA jest zdesperowane, by poprawić swój wizerunek. Ta paczka na pewno nie będzie ich kosztowała więcej, niż kampania marketingowa dla BF3 czy MoH: Warfighter, a na pewno zdziała dużo więcej dobrego. EA daje tanie gry – jak miło z ich strony. EA oddaje wszystko na cele charytatywne – jak uroczo! A to, że EA przy okazji pozyskuje dużą bazę użytkowników dla Origin, za co EA prawdopodobnie z chęcią wydałoby grube miliony, to inna sprawa.

    1. Co do EA, zgoda, to marketing. Ty o tym wiesz, ja o tym, gracze o tym pewnie też wiedzą w jakiejś części. Dostajemy tanio gry, organizacje charytatywne dostaną grubą kasę, a o EA ktoś może w końcu napisze coś dobrego. Nie mogę mieć im za złe tego, że chcą prowadzić dobrze swoją firmę. W końcu, o to chodzi, by tworzyć i na tym zarabiać.

      Za to co do indyków, to trochę się nie zgodzę. O ilu grach z paczek Humble Indie Bundle słyszałeś zanim się pojawiły w nich? Bo ja powiem wprost: o pięciu. Z prawie 100 zakupionych przeze mnie tą drogą. Więc tu chodzi głównie o marketing i rozgłos, przede wszystkim tych gier, które są w danej paczce. Pięknym przykładem tego jest Dustforce, który załapał stały wzrost sprzedaży po tym jak trafił do Humble Bundle.

      A co do tego zainteresowania innymi grami danego twórcy: ilu twórców gier Indie wymienisz? z pamięci, Google się nie liczy! To nie zadziała tak. Twórcy nie zyskują sławy (no dobrze, zyskują, ale wybitnie rzadko). Za to ich gry tak, i potem się sprzedają jeszcze długo po takiej promocji.

  2. Wszystko ok, tylko dlaczego promujecie tak negatywnie udźwiękowiony zwrot jak ‚polaczkowość’. Komentarze są z całego świata, nie widzę sensu w ubliżaniu rodaków.

    1. Użyłem określenia „polaczkowatość”, bowiem jest ono synonimem, zrozumiałym dla jakoś 90% czytelników, takiego zachowania.

      Polacy swoim typowym internetowym zachowywaniem sobie zasłużyli na ukucie takiego określenia. I z tego co widzę nie doczytałeś tekstu do końca, bo wyraźnie napisałem w nim, że najwięcej gniewnych komentarzy pochodzi z zagranicy…

  3. Nie ma to jak cenzura komentarzy i brak samokrytyki, gratuluję rozumu. Aha, no i życzę rychłej upadłości tego ‚bloga’, koledze polaczkowi.

    1. … a strachu przed użyciem normalnego adresu e-mail i podpisania się normalną ksywą nawet nie skomentuje, na pewno jest to oznaka rozsądku i dojrzałości.

      Tak samo jak mylenie moderacji z cenzurą. Myślisz, że siedzę przed komputerem 24/7? Brawo.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *