Heroes of Might and Magic – Mój ranking gier z serii

Bardzo niedawno temu, Heroes of Might and Magic 3, prawdopodobnie jedna z najbardziej kultowych gier na świecie, obchodziła swoje 15 urodziny. W związku z tym zebrałem w całość swoje wrażenia z styczności z całą serią i poustawiałem sobie w głowie gry z serii Heroes of Might and Magic. Teraz przelałem ten ranking na (e)papier i pokazuje go wam.

Might and Magic Heroes 6
Artwork z Might And Magic: Heroes 6 (c) Ubisoft/Nival Interactive

4. Might and Magic: Heroes 6

Might and Magic Heroes 6
Boxart z Complete Edition.

Jedyna część serii o której mam do powiedzenia więcej złego niż dobrego. Gameplay uległ wyraźnemu uproszczeniu pod względem mechaniki, a misje kampanii dzielą się w moim odczuciu na dwa rodzaje: żenująco proste i demotywująco trudne. To głównie przez to i niedoróbki techniczne zaraz po premierze gry przy tej części spędziłem tylko godziny, zamiast DNI. No i największy mój ból tyłka jest o DRM, który NIE POZWALA KORZYSTAĆ Z PEŁNI DOBRODZIEJSTW GRY BEZ INTERNETU. Drogie Ubisoft: pierdol się z takim zabezpieczeniem, przeszkadza tylko posiadaczom gry!

Żeby jednak nie ograniczyć się do obrzucania tej części Heroes of Might and Magic łajnem, to wymienię kilka zalet: Ubi w końcu nauczyło się opowiadać ciekawe historie i dawać graczom wybór (na osi dobro/zło, ale lepsze to niż nic) w trakcie kampanii. Oprócz tego historia jest pierwsza klasa: przechodząc kampanie czułem się bardziej jakbym słuchał jakiegoś eposu, niż jakbym dostawał kolejną wyświechtaną historyjkę. Ciekawym pomysłem jest system Dynastii, który daje coś niespotykanego w całej serii: uczucie, że ciągle pracujemy na swoje konto, a nasze gry nie idą w próźnię. Bardzo miłe uczucie, w Diablo 3 się świetnie sprawdza, to czemu tutaj miałoby nie działać?

Ale co z tego, że historia fajna i bajery okej, skoro sama rozgrywka oberwała po tyłku? Co prawda wszystkie dodatki i łatki doprowadziły tę grę do stanu używalności, ale… to już nie jest do końca to samo, co poprzednie części. I nie piszę tego z powodu nostalgii, najzwyczajniej na świecie wiele zmian uważam za gorsze.

3. Heroes of Might and Magic 4

Heroes of Might and Magic 4
My precious…
No dobra, nie aż tak.

Ostatnia gra stworzona przez oryginalnych twórców serii Heroes of Might and Magic. Jeżeli ktoś miał styczność z poprzednimi trzema odsłonami, to w trakcie granią w tą część mógł dojść do jednego wniosku: autorzy za dużo wciągnęli do nosa.

Ta gra zerwała z wieloma aspektami poprzednich gier, a niektóre wypaczyła. Bohaterowie przestali nadzorować pole bitwy, zamiast tego wyszli w pole, i po odpowiednim szkoleniu brali na klatę setki smoków. Na jedną rękę. Drugą rzucali Armageddon, który nie robił im krzywdy, bo byli na to za twardzi.

Żadnej z części nie da się objechać od góry do dołu, więc tutaj też znajdzie się pozytyw: zmiany w mechanice bohaterów pozwoliły stworzyć najciekawszy jak na mój gust dodatek w historii serii Heroes of Might and Magic. W The Gathering Storm mamy 5 kampanii, w których sterujemy 5 bohaterami. Ich losy potem się zbiegną w ostatniej, szóstej kampanii, gdzie podejmą walkę z szalonym i przepotężnym magiem. Brzmi oklepanie, ale dobrze wspominam czas spędzony na ogrywaniu tych misji.

Nie zmienia to jednak faktu, że po genialnej trójce, twórcy stworzyli coś zupełnie innego. Fani nie byli na to przygotowani i 3DO, wydawca serii przestał istnieć, a New World Computing, developerzy, poszli w rozsypkę. Dalsza historia serii spoczywa teraz w innych rękach.

2. Heroes of Might And Magic 1-2

Heroes of Might and Magic 1 i 2

 

Na drugim miejscu mamy dwie gry, ale to głównie dlatego, że musiałbym się NAPRAWDĘ postarać, by podać różnice między nimi. Ale dobra, nie o tym. Heroes of Might and Magic było geniuszem projektowania gier: zawierało wszystko by wessać gracza na godziny. I nic poza tym na dobrą sprawę.

Jednocześnie jest to część, w którą chyba najmniej grałem. Hipokryzja? Troszkę. Zwłaszcza, że są co najmniej dwie lepsze wersje od tych. Co prawda jedna z nich się nie włączy na komputerze o mocy obliczeniowej tostera, ale takich sprzętów chyba już nie ma, prawda? Dlatego te dwie części należy traktować jako ciekawostki historyczne, i nie przymuszać nikogo do poznania „klasyki”. Zwłaszcza, że pikselowa grafika HoMM 1 i 2 nie wygląda już tak pięknie jak kiedyś. A niektóre jednostki, to wyglądają wręcz komicznie XD

1. Heroes of Might And Magic 5

Heroes of Might and Magic 5

 

Ta gra, wraz z dodatkami, to moje prywatne numero uno. Granica możliwości serii Heroes of Might and Magic. W mojej opinii lepiej nie będzie.

Po tym jak New World Computing i 3DO padło, prawa do marki Might and Magic przypadły Ubisoftowi. Oni zlecili stworzenie nowej części gry studiu Nival. Ci natomiast wzięli uwielbianie przez wielu (w tym przeze mnie) rozwiązania z Heroes of Might and Magic 3 i je usprawnili i rozbudowali. Jedyna rzecz, która zabolała „lud”, to porzucenie pola bitwy podzielonego na hexy na rzecz kwadratów. Reszta? To samo, albo lepiej. System walki? Lepiej. Magia? Lepiej. Rozwój postaci? Lepiej. Projekty jednostek? (Poza wyjątkami, takimi jak cieniste smoki) Lepiej.

Fabularnie podstawowe Heroes of Might and Magic 5 było takie sobie, ale nadrobiło to sposobem przekazywania historii: po raz pierwszy w historii serii nie trzeba było czytać ścian tekstu. Zamiast tego mieliśmy przerywniki zrobione na silniku gry. Jasne, w trzeciej i czwartej części serii te ściany tekstu były naprawdę świetne napisane, ale, powiedzmy sobie wprost: nie każdy lubi dużo czytać, a nie każdy kto lubi może mieć akurat ochotę to robić.

Po dziwnym, chciałoby się wręcz powiedzieć, eksperymentalnym Heroes of Might and Magic 4, piąta odsłona serii przywraca poziom „hirołsów w hirołsach”.

[blockquote]Tę część serii mam z automatu ustawioną na swoim komputerze. Zawsze. Tylko muszę w końcu kupić na GOG.com, po to by nie bawić się z płytami [/blockquote]

Honorowa wzmianka: Heroes of Might and Magic 3

Heroes of Might and Magic 3
Artefakt (herosów) mocy (i magii)!

Ta gra nie zasługuje na bycie upchaną w jakąś tam dziwną toplistę. Czemu? Bo gdyby nie geniusz tej odsłony serii, to prawdopodobnie byś tego tekstu teraz nie czytał. Dla wielu osób Heroes of Might and Magic 3 było pierwszym kontaktem z tą serią, i właśnie dzięki niej zainteresowanie nią ciągle istnieje.

I poza tym, powiedzmy sobie szczerze: gdyby HoMM 3 był „średniakiem”, to nikogo by nie bolały zmiany w czwartej odsłonie serii, a Nival nigdy by nie stworzył mojej ulubionej części serii. Ale, no cóż, przeszłości nie zmienimy: Hirołsy 3 stały się legendą, która płonie do dziś (no, ale dobra, podbicie rodziałki do Full HD może się przydać).

I właśnie dlatego właśnie zdecydowałem, że ta gra zasługuje na bycie ponad jakimiś dziwnymi subiektywnymi toplistami.

[blockquote] Jeżeli ktoś koniecznie chce wiedzieć na którym miejscu bym tą grę dał, to informuje: drugie [/blockquote]

Dobrze, tyle teorii, czas na praktykę! Niezależnie od tego, do której części gry teraz pójdziesz, to pamiętaj jedno: jednym bohaterem, to możesz co najwyżej przegrać!

Do następnego wpisu, bawcie się dobrze!

P.S Nie zapomnijcie dodać mnie do czytnika RSS, albo zapisać się do newslettera! 😀

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz