Grim Dawn – szaleni kultyści, nieumarli, steampunk i Titan Quest w jednym.

Grim Dawn jest jedną z tych gier, która przeszła bez większego echa. A szkoda, bo ciekawszego hack&slasha nie ujrzymy przez długi czas.

Grim Dawn
Takie tam z obozowiska 🙂

Zresztą – sam tytuł pewnie nakłonił część z was do pójścia od razu na Steam i zrobienie zakupów. Tych, którzy chcą wiedzieć więcej nim rozbiją skarbonkę zapraszam dalej.

Prawdziwy Grim Dawn*

Uważacie, że inne gry Hack & Slash są dla was zbyt cukierkowe? Diablo 3 za mało mroczny? Torchlight 2 za bardzo mangowaty? Path of Exile jest blisko, ale to jednak nie to?

Gratuluje, jesteście w domu! Grim Dawn jest tym czego szukacie – świat, w którym resztki ludzkości kryją się w byłym więzieniu, wszędzie wokół krążą nieumarli, demony, ludzie opętani przez duchy oraz oszalali kultyści pragnący krwi. A jak już się ich uniknie, to mogą nas zaatakować dzikie stworzenia korzystające z braku ludzi, którzy by utrzymywali ich w ryzach. To wszystko jest wynikową wojny między dwiema nadprzyrodzonymi siłami, z której jedna chce ludzi opętać, druga temu zapobiec, najlepiej wyżynając nas w pień, cześć w krwawych rytuałach przywołujących stwory przy których Cthulhu to troskliwy misiak.

Grim Dawn Loading Screen
Wiem, że ekran ładowania może i nie jest najciekawszy, ale co zajebisty, to zajebisty 😀

Steampunk w tytule, tu muszę posypać głowę popiołem, został wymieniony na wyrost. Ale to pierwsze słowo jakie przyszło mi do głowy by opisać świat stylizowany na epokę wiktoriańską (w tym kształcie, który przychodzi wszystkim do głowy). A raczej na jej pozostałości.

To wszystko tworzy nam przerażający i wyjątkowy świat, w którym zaczynamy na straconej pozycji. Już samo to przekonało mnie do wypróbowania Grim Dawn. Czas spędzony z grą tylko utwierdził mnie w tym, że było warto zaryzykować.

*Grim Dawn to naszemu „Ponury Świt”.

Jak ubijamy duchy, demony, mutanty i kultystów w Grim Dawn?

Przede wszystkim krwisto i brutalnie – Grim Dawn się nie patyczkuje, jak wpada krytyczny atak, to wszystko co ma w sobie krew de facto nią wybucha. Silnik odpowiedzialny za fizykę sprawia, że stwory latają na lewo i prawo.

Szczegóły odnośnie narzędzi mordu ustalamy sami – w trakcie rozwijania postaci wybieramy sobie dwie klasy postaci, które dają nam dostęp do różnych umiejętności.

Grim Dawn Skill Tree
Drzewko umiejętności mojej głównej postaci. Druga specjalizacja wybrana z przymusu

Gra wspiera fanów autoataków – wiele umiejętności jest pasywnych i działają jako procentowa szansa, że zamiast zwykłego ataku lewy przycisk myszy wywoła, przykładowo, atak obszarowy zadający obrażenia dziesięciu potworom wokół. Sprawia to, że nie będzie sytuacji, że każda klasa postaci musi naparzać „zaklęciem” za „zaklęciem”. Od aktywnych umiejętności w tej grze są magowie, a nie wojownicy i zabójcy.
Wszystkie klasy mają opisy swoich umiejętności i siebie osadzone w fabule gry. Niby nic wielkiego, ale bardzo apetyczny smaczek dla wszystkich mających świra na punkcie spójności growych światów.

Wybrane umiejętności zwykle nie wymuszają żadnego ekwipunku (albo pozostawiają spore pole do popisu), więc możemy do tego dość swobodnie wybrać rodzaj broni i opancerzenia. A jest z czego wybierać, bo sprzętu wypada od groma.

Grim Dawn Loot
Taki tam łup z trochę mocniejszego stwora

Reszta? Jest masakrą, tak jak napisałem powyżej. W związku z tym, że na czymś muszę to przetestować, to poniżej macie kilka minut gameplayu z Grim Dawn.

To wszystko możemy robić sami, albo w trybie multiplayer dla maksymalnie czterech graczy. Przechodzi się te same lokacje, wykonuje te same zadania i walczy się z odpowiednio silniejszymi stworami.
Ludzie, którzy podniecają się trybem PvP mogą się cieszyć – ten jest obecny w Grim Dawn i ma się dobrze. Pod warunkiem, że lubisz się bawić w dopasowywanie swojej postaci co do milimetra. Inaczej podejdzie pro-gracz, beknie na Ciebie i umrzesz siedem razy pod rząd.

A co nowego?

Tak naprawdę wszystko co wymieniłem powyżej „gdzieś (zwykle w Titan Quest) już było” przed premierą Grim Dawn. Jedyna rzecz, która to wyróżnia to bardzo dobra realizacja tego wszystkiego. Jest jednak kilka rzeczy nowych dla gatunku, które dodatkowo wydłużają życie gry.

Jedną z nich jest system reputacji – klepiąc potwory danego typu i wykonując zadania poboczne sprawiamy, że potwory lubią nas coraz mniej (i przestają nas traktować jak kolejnego małego człowieczka, który nie przeszkodzi ich planom), a jakaś część społeczności ocalonych zaczyna nas nosić na rękach.

Grim Dawn Reputacja
Tak wygląda ekran reputacji w Grim Dawn

W przypadku potworów oznacza to większą liczbę pojawiających się stworów, większą siłę tychże, a w pewnym krytycznym punkcie nasyłanie na nas „nemezys” – stworów przy których bossowie fabularni to worki treningowe.
Ocaleni natomiast zaczną nam ufać – zmniejszą ceny w sklepach, udostępnią unikatowe przedmioty i schematy do tworzenia przedmiotów i zaczną dawać nam zadania specjalne.

Swoją drogą – skoro jesteśmy przy zadaniach: niewiele jest gier nie będących RPGami sensu stricte, gdzie sposób wykonywania zadań ma późniejszy wymierny wpływ na świat. Grim Dawn jest jedną z tych gier. Postacie z zadań pobocznych możesz spotkać kilka godzin gry później. Albo na odwrót – błędna decyzja może potem pozbawić Ciebie innego zadania pobocznego w przyszłości.

Dość rzadkim zjawiskiem w tego typu grach jest świat, który nie jest generowany losowo. Widać to na każdym kroku, bo świat ma sens. W przypadku lochów łatwo to osiągnąć za pomocą losowej generacji. Ale otwarty świat, który zwiedzamy przez znaczną część czasu? To zupełnie inna sprawa.

Na samym końcu bym dodał wsparcie dla moderów, które już przynosi wiele dobrego, mimo stosunkowo niewielkiej popularności gry.

Werdykt.

Grim Dawn jest naprawdę dobrym sposobem na ubijanie czasu wolnego. Jest bardzo przemyślaną, wciągającą i dobrze zrobioną grą. Dodajmy do tego wyjątkową stylistykę (która przypadnie nawet tym, którzy jęczą, że Diablo 3 jest przesadnie cukierkowe) i mamy coś o czym warto wspomnieć.

To wszystko się jednak tyczy osób, które lubią gatunek polegający na ciągłym klikaniu wrogów, zbieraniu „pamiątek” jakie z nich wypadają i klikaniu potem na mocniejsze potwory. Grim Dawn nie ma w sobie niczego, co mogłoby przyciągnąć do gry na dłużej kogoś, kto wymaga od gier czegoś innego. Pamiętajcie o tym – ostatnio jak się zachwycałem Dust – An Elysian Tail, to potem dostawałem informacje, że „ta gra jest gówniana, bo jest platformówką”. Litości 😀

Jakby co grę możecie dostać na stronie twórców, GOG.com i (błe, fuj) Steam. Bawcie się dobrze, jak i ja będę!

Raptr Gamercard Grim Dawn
Taki uroczy pierdzielniczek z czasem gry sobie sprawiłem. O stronce coś tam napiszę, później. Kiedyś.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz