Google Stadia MOŻE zmienić gaming, ALE…

No właśnie – zawsze jest jakieś ale. W tym przypadku jest tyle zmiennych, które mogą wszystko popsuć, że aż czuje potrzebę by przysiąść i odpowiedzieć sobie na pytanie „co może pójść nie tak z Google Stadia?”

Google Stadia firmowy pad
Dziwny (i dziwnie znajomy) pad do Google Stadia.

Ale tym się zajmę, jak się trochę po podniecam samą ideą streamingu gier i tym jak to wszystko będzie fajnie wyglądać jak teoria stanie się praktyką i jak powymieniam te wszystkie istotne niewiadome jakich nam brak na tę chwilę.

Co wiemy o Google Stadia?

Okej, to piszę z kronikarskiego obowiązku, ale wiem (podejrzewam), że już wiecie wszystko co najważniejsze, czyli:

  • Google Stadia pozwoli na granie na serwerach Google
  • Na początku pozwoli grać na Chromebookach, PCtach z przeglądarką Google Chrome, Google Pixelach i telewizorach z podpiętym Chromecast (czyli, w uproszczeniu, urządzeniu do streamingu od Google). Potem wsparcie ma się pojawić dla innych sprzętów i przeglądarek
  • Dzięki graniu w chmurze będzie można płynnie przechodzić z „platformy na platformę” i kontynuować tą samą rozgrywkę. Trochę jak z Netflixem i oglądaniem serialu – zaczynasz na TV, kontynuujesz w sypialni przed snem, a potem kończysz w autobusie w drodze do pracy.
  • Twórcy gier będą mogli tworzyć na tej samej chmurze i dość swobodnie korzystać z jej zasobów
  • Google Stadia będzie się opierać całkowicie na stworzonych przez AMD podzespołach, które mają mieć mocniejsze podzespoły od konsol aktualnej generacji.
  • Software’owo wygląda to tak, że całość będzie działać na Linuksie, a gry będą korzystać z Vulkana
  • Google utworzyło własne studio nazwane Stadia Games and Entertainment, któremu będzie szefować Jade Raymond. Jak ktoś nie zna jej jako osoby, to pewnie zna jej dzieła, takie jak seria Assassin’s Creed czy pierwsza część Watch Dogs. Studio ma tworzyć gry na platformę i pomagać twórcom zewnętrznym przy dostosowywaniu gier na Google Stadia
  • Google wypuści dedykowanego pada do usługi, który będzie mieć jedną kluczową zaletę – będzie się łączył przez wi-fi bezpośrednio z chmurą Google. Ma to zredukować input lag (czyli największy problem grania strumieniowego)
  • Będą bajery do użycia na YT, takie jak przejście bezpośrednio od filmiku, do gry, czy możliwość dołączenia do Youtubera, który gra… Bajery, ot tego typu sprawy.

Ogólnie, to wujek Google jest miły i kochany i skompresował najważniejsze rzeczy z ponad godzinnej prezentacji do niecałych czterech minut filmiku, który daje poniżej:


Trochę mniej wiadome jest to, że:

  • Google Stadia ma działać dobrze przy prędkości 30 megabitów na sekundę. To ma wystarczyć do streamowania gry w rozdzielczości 4k i 60 klatkach na sekundę.
  • plotki mówią o tym, że zużycie danych będzie wynosić 20GB na godzinę grania.

Niestety oprócz tego nie mamy zbyt wiele konkretnych informacji. A szkoda, bo tak naprawdę brakuje nam najbardziej kluczowych zmiennych by wiedzieć, co z tego wyniknie.

Ciąg dalszy na kolejnej stronie.

2 myśli na temat “Google Stadia MOŻE zmienić gaming, ALE…”

  1. Podobają mi się plotki o tym, że stadia może być bezpłatną usługą – w sensie, że będzie jeszcze bardziej skuteczniej wyciągać dane z ludzi i wpychać nam reklamy. Ale co jest za free to jest za free, co nie? 🙂

    1. Jak na moje za mało realne. Google już teraz ma masę danych i nie wiem jak czyjeś preferencje growe miałyby pomóc w targetowaniu reklam. Ja jednak obstawiam abonament, albo jakąś formę płatności „od gry”.

      No i zwykle się mawia, że jak coś jest za friko, to klient jest towarem 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *