Fire Emblem Heroes to świetna gra i liche Free2Play

Nie wiem ile czasu spędziłem na graniu w Fire Emblem Heroes, ale wydaje mi się, że widziałem już dość by wyrobić sobie zdanie. Pozytywne, ale…

Fire Emblem Heroes Stage Clear
Tak się poczułem po napisaniu poniższego tekstu

Wiecie jak to jest: nie ma róży bez kolców. Albo dymu bez ognia. Jeżeli chcecie wiedzieć czy warto inwestować czas w Fire Emblem Heroes i czemu tak, a nie inaczej, to polecam klikać 🙂

Fire Emblem Heroes jest godnym reprezentantem marki.

Moim największym strachem przed premierą Fire Emblem Heroes było to, że dostaniemy popłuczyny po bardzo przyzwoitej serii gier taktycznych, jaką jest ta seria. Oficjalnie informuje, że ten strach to była najgłupsze uczucie 2017 roku. Ogłaszam to już teraz, bo nie wyobrażam sobie by mogło być gorzej.

Fire Emblem Heroes Pole Bitwy
Tak wyglądają walki w Fire Emblem Heroes

Nie spodziewałem się, że im się to uda, ale twórcy gry dali radę, mimo ograniczenia własnymi założeniami (cała mapa na jednym ekranie i możliwość wygodnego grania jedną ręką), stworzyć grę, gdzie trzeba myśleć, albo się przegrywa. O ile najniższego poziomu trudności walk to niekoniecznie musi dotyczyć, tak potem robi się hardo, typowo dla serii.

O samym systemie walki nie będę się rozpisywał, bo kto miał przyjemność grać w jakąkolwiek odsłonę serii, to ją zna. Kto nie miał, ten dostanie bardzo prostym i zrozumiałym samouczkiem w twarz i zrozumie wszystko

Do wyboru mamy tryb fabularny, regularnie zmieniane mapy specjalne (pozwalające codziennie dodać jedną nową postać do armii i otrzymywać inne bonusy), wieżę treningową pozwalającą bardzo swobodnie trenować naszą armię i „PVP”, gdzie walczymy przeciwko armiom, które inni gracze stworzyli. Ilość rozegranych bitew jest ograniczona typowym dla gier F2P systemem energii. Więcej o nim w wadach, bo to im nie wyszło do końca.

Co siedzi głębiej?

Pod względem technicznym gra została wykonana wręcz po mistrzowsku – długie sesje grania nie dają rady ubić baterii, wszelkiego rodzaju ładowania są szybkie. Granie na mobilkach miałoby w końcu sens, jakby było więcej gier tak dobrze wykonanych.

Fire Emblem Heroes
Efekty użycia umiejętności, mimo swoje prostoty, potrafią dobrze wyglądać.

Pod względem audiowizualnym Fire Emblem Heroes też jest niczego sobie. Jedynym ewentualnym problemem mógłby tutaj być styl graficzny, w którym przedstawione są postacie na rysunkach i, przede wszystkim, na polu bitwy. Ale jeżeli to was wyjątkowo nie zaboli, to nie znajdziecie powodów do jęczenia.
A soundtrack do gry jest nieziemski. Aż szkoda, że walki zwykle trwają krócej niż jedna ścieżka audio.

Fire Emblem Heroes Geneza Awatara
Delikatna aluzja, że gramy jako MY.

Fabularnie w Fire Emblem Heroes też jest dość typowo. By nie wnikać za głęboko – dobre królestwo walczy z złym królestwem, które chce przejąć kontrolę nad herosami z różnych światów (czytaj jako „części Fire Emblem”). My zostajemy przywołani jako ostatnia deska ratunku dla tych dobrych, którzy dostają właśnie ostro w dziób. Różniejsza gra natomiast polega na uratowaniu innych światów od wpływu tych złych. Jak się okazuje jedyny sposób, to przemówić im do rozumów za pomocą mieczy, wtedy wpływ znika i świat jest uratowany. Obok daje screenshota jako jako spoiler pochodzenia nas (jako głównego, milczącego, protagonisty). Fabuła tej odsłony serii ogólnie nie sprawia wrażenia bardzo ambitnej. Ale z drugiej strony – czy jest ona tutaj potrzebna?

Fire Emblem Heroes Kolekcja
Moje Pokemony na tę chwilę.

Fire Emblem Heroes pozwala „złapać je wszystkie”. Za zdobyte w walce (i za kasę, ale o tym może potem) „Orbs” możemy przywoływać względnie losowe – wybieramy jedną z pięciu opcji, przedstawionych za pomocą typu używanej broni. Wybieramy więc dalej „w ciemno”. Ale przynajmniej to co uważamy, że potrzebujemy. Jak ktoś lubi zbierać cosie (w tym przypadku to będą postacie) to będzie miał co robić.
A jeżeli jesteś fanem serii, jak ja, to będziesz pewnie miał podobną „chcicę”- by zebrać ulubione postacie z gier w jedną drużynę. A to będzie wymagać albo intensywnego grania, albo pożegnania się z gotówką.

Grzechy Fire Emblem Heroes

Tak jak pod względem właściwej rozgrywki Fire Emblem Heroes sprawuje się świetnie, tak bardziej „schowana” porcja mechanik jest chwilami zwyczajnie tragiczna.

Jak już wcześniej wspomniałem – w efektcie przywołania pojawiają się nam postaci mające od jednej, do pięciu gwiazdek. Im więcej gwiazdek, tym większa potencjalna siła jednostki. Wszelkie próby ulepszania jednostek wymagają „Hero Feathers”. W olbrzymich ilościach.
Żeby zamienić trzygwiazdkowego bohatera w czterogwiazdkowego należy wydać 2000 piór.
Fire Emblem Heroes Awans z 3 na 4
Żeby potem czterogwiazdkowego przerobić na maksymalne pięć gwiazdek, trzeba wyłożyć 20000 piór.Fire Emblem Heroes Awans z 4 na 5To teraz najważniejsze informacje:

  • codziennie, mając odpowiednią ilość grających znajomych, można dostać 10 piór
  • raz na tydzień, biorąc udział w walkach „PVP” i wygrywając można zdobyć do 2000 piór
  • w ciągu miesiąca, wykonując zadania związane z PVP można dostać kolejne 2000 piór

Wychodzi na to, że aby mieć szansę na podbicie bohatera z poziomu czterech gwiazdek do pięciu, to trzeba grać ciągle i skutecznie przez niecałe dwa miesiące. Mniejszy grind to mają gry MMO. Wiem, bo ostatnio męczę Elder Scrolls Online.

W efekcie końcowym mam wrażenie, że cały system udoskonalania został dodany trochę z przymusu. Jako zachęta do kupowania kul, które służą przywoływania postaci. Jestem w stanie uwierzyć, że niektóre postaci łatwiej będzie mi przywołać z większą (cztery bądź pięć) liczbą gwiazdek, niż je wyszkolić do tego etapu.

Fire Emblem Heroes Monetyzacja
Do przywołania jednej postaci potrzeba 5 „Orbs”.

I nawet bym był skłonny się tak bawić, po większym wkręcieniu się w Fire Emblem Heroes. Ale niestety – ktokolwiek projektował mikropłatności powinien otrzymać wiadro z lodowatą wodą na otrzeźwienie. Najtańsza paczka „Orbs” nie starcza na przywołanie nawet jednej postaci. Zamiast tego  można ją ewentualnie użyć by trzy razy zregenerować energię potrzebną do walk/zyskać kolejne trzy walki PVP/móc kontynuować przegraną bitwę.

Z jednej strony – rozumiem konieczność zarabiania na grze Free2Play, gdzie raczej nie ma gdzie zamontować reklam. Z drugiej jednak nie rozumiem tworzenia systemu mikropłatności, który zamiast przekonywać do siebie jedynie irytuje.

Obiecałem coś o systemie energii w Fire Emblem Heroes i muszę dotrzymać słowa. Na początku nie sprawia on żadnych problemów. Ale pod koniec linii fabularnej zaczynają się pojawiać problemy, gdy misje kosztują po 10 energii. Oprócz tego, w chwilach gdy piszę ten tekst, trwa event w grze, w ramach którego zmniejszono o połowę koszt walk treningowych. To oznacza, że za jakiś czas za najtrudniejszą z nich trzeba będzie płacić 18 energii. Na całe szczęście Nintendo przejrzało na oczy i wycofało się z pomysłu, by walki treningowe były droższe. Więc, jeszcze nim opublikowałem ten wpis, twórcy gry poprawili jedną z bardziej wkurzających rzeczy w grze. Propsuje mocno.
Informacyjnie – naraz można mieć maksymalnie 50 energii. Z każdym zużytym punktem trzeba czekać dłużej na jej regenerację. W efekcie końcowym po zużyciu całego zapasu trzeba pożegnać się z graniem na kilka godzin. Jak ktoś gra od czasu do czasu, to nie poczuje problemu. Jak ktoś wpadnie w tryb maniaka i będzie grał misję za misją, to dość szybko zaliczy zimny prysznic. A to frustruje.

Pejzaż po bitwie z Fire Emblem Heroes.

W ostatecznym rozrachunku powiem tyle – Fire Emblem Heroes starczy w tej chwili każdemu na dłuższy czas.
Przy odpowiednim zadbaniu o ciągłe dostarczanie treści i przebudowie monetyzacji może się stać wieczną grą. Zarówno dla graczy, jak i dla duetu Nintendo/DeNA, który ma szansę zyskać ciągły strumień dochodów przy stosunkowo niewielkiej pracy.

Oprócz tego Nintendo zyska też bardzo dobrą platformę do promowania swoich gier i sprzętów do grania.
Jeżeli więc zaprzepaszczą taką okazję, to… nawet nie wiem jakbym to miał skomentować. Zwłaszcza, że marka Fire Emblem będzie w najbliższym czasie bardzo mocno eksploatowana.

Tak czy siak, wszyscy pragnący przyjemnej gry wymagającej używania mózgu i nie pożerającej dużej ilości czasu zapraszam do klikania tutaj.
Użytkownicy iSprzętu czekają dalej na swoją kolej.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz