Fallout Online: Reloaded – od gnoja do gnata.

„War. War never changes”. Znowu możemy poczuć co takiego zapowiada ten wstęp. Tym razem jednak to fanom, a nie zamysłowi Bethesdy zawdzięczamy nową (starą?) grę z serii. W końcu Fallout Online to nie jest dzieło wielkiego wydawcy, a bandy fanów. Jest to gra, której zapowiedź mogliście przeczytać tutaj, a którą każdy z was w „cenie dostępu do internetu” może pobrać stąd. Jak im to wyszło? Mogę wam to powiedzieć, ale wy musicie posłuchać. Zatem witam i zapraszam do lektury 🙂

Fallout Online
Wolę taki kolor loga, jeżeli jest to bolesne, to wyobraź sobie, że jest koloru rdzawego

Na początek jęki ghouli o Fallout Online: Reloaded.

Fallout Online: Reloaded
Menu na hardkorowy początek dnia!

Mam w zwyczaju zaczynać od rzeczy bolesnych, by pod koniec zostawić same pozytywy. Jako, że w przypadku Fallout’a Online muszę trochę wygarnąć, to zacznę od negatywów. Potem nie będzie lania żalu. Fallout to od zawsze była seria gier single player. I mimo wielu przeróbek dokonanych w silniku Fallouta 2 ten fakt dalej brutalnie widać. Wiem po sobie, że wiele osób, które wcześniej zagrywało się w gry MMO wszelkiej maści będą się czuły tutaj zagubione. No, chyba, że mają dobrą pamięć i pamiętają do dziś czasy, kiedy mottem było „po co spać, jak można zwiedzać atomowe pustkowie?”. Wtedy gra wita nas niczym starego przyjaciela.

To samo tyczy się samego gameplayu: tutaj nie ma drogowskazów i jasnych questów z adnotacją „zacznij odtąd”. To nie jest gra dla ludzi mających w sobie chociaż ochłap tzw. każuala. Takie osoby będą zagubione, smutne i będą całkowicie pozbawione wiedzy od czego zacząć. Dodatkowy motyw, który odstraszy mniej hardcorowych graczy: ta gra to czyste PVP. Jeżeli ktoś pomyśli inaczej… niech zrobi przerwę. Tutaj pytanie brzmi nie „czy” kogoś zabijemy, tylko „kiedy”. Najlepszy przykład, rozmowa między mną i znajomym:

  • Znajomy:Zostałem zlikwidowany przez Yuno Gasai w środku Gecko. There is no slaughter without laughter xD
  • Ja: WHAT DA KRZAK?
  • Z: Yuno Gasai xD (postać z anime, psychopatka szlachtująca ludzi… w sumie wszystkim, głównie nożem – przypis odautorski)
  • J: Ktoś tak nazwał postać i Ciebie zaszlachtował?
  • Z: NOM
  • J: lol xD
  • Z: A teraz ktoś gania z gatlingiem albo czymś podobnym. unikaj gecko, rzeźnia jak na bałkanach xd
Fallout Online: Reloaded
Standardowy ekwipunek w Fallout Online…

Dość bolesne w Fallout Online jest to, że zastosowano ekran ekwipunku i postaci z Fallouta 2 BEZ ŻADNYCH ZMIAN. Na bogów, jest to gra MMO, w której w każdej sekundzie ktoś może mnie okraść, a odpalenie okna ekwipunku zasłania mi pół ekranu. Złodziej wtedy podchodzi, robi swoje i spierdziela nim się zajarzę, że w ogóle coś się stało. Na całe szczęście co mądrzejsi gracze już stworzyli alternatywne interfejsy dla osób pozbawionych skłonności masochistycznych. Powiem więcej: stworzyli więcej niż jedno rozwiązanie tego problemu. Jeżeli zechcecie grać, to odpuście sobie pierwsze uruchomienie, tylko ustawcie od razu sensowne UI. Dla własnego dobra.

Fallout Online: Reloaded
… i przerobiony przez graczy

„Niedoróbek” technicznych jest trochę więcej. Rozumiem, że w trakcie gry ludzie lubią słuchać własnej muzyki, ale brak podkładu muzycznego w Fallout Online BOLI. Pozostają dwie sztuczki: playlista odpalona z kompa, albo ten prosty trick dla posiadaczy oryginalnego Fallouta 2. Dobra, koniec zarzutów. Jeżeli nie zraziło was to, zapraszam dalej. Jeżeli na hasło „stary Fallout” dostajesz ataku psychopatycznej radości, to nie wiem co tu jeszcze robisz, wynoś się grać w Fallout Online! I tak wiem, że po dalszej lekturze wpisu i tak to zrobisz.

W Fallout Online zaczynasz z łopatą…

No dobrze, niekoniecznie. Po krótkim tworzeniu postaci w sposób identyczny do pierwowzoru w wydaniu offline lądujemy w dziwnej lokacji początkowej, mając za sobą tylko butelkę alkoholu, fajki, parę kapsli (dla nowych/sklerotyków: waluta w tej grze). I co dalej? Odruchowe porozmawianie ze wszystkimi NPC’ami da nam trochę rzeczy ekstra, w tym bukłak z wodą. Po tym jak wyjdziemy z naszej lokacji początkowej, to odkrywamy, że jesteśmy koło jednego z trzech głównych miast w Fallout Online. Pozostaje nam tylko udać się do niego i zbierać kasę i doświadczenie by po wyjściu z chronionego przez NPC-ową policję miasta przeżyć dłużej niż 10 minut.

Fallout Online: Reloaded
Krówki, czy kartony? Krówki, czy kartony? i tak źle, i tak niedobrze :/

To teraz przejdźmy do łopaty:  na początku najpewniejszym i najbardziej bezpiecznym środkiem zarobkowania jest sprzątanie po zmutowanych krowach. „Broń” w dłoń i wywalamy kupy. Oprócz tego możemy np. tachać kartony z karawany do składziku czy wykonywać pomniejsze questy w stylu przynieś/podaj/pozamiataj/podlej kwiatki. Wiele zależy też od naszej pomysłowości: jeden mój znajomy dorobił się początkowego ekwipunku przetrzepując zwłoki martwych npc-ów pod miastem (widzicie akcję na zrzutach ekranu przy tekście, ten stos zwłok i okno ekwipunku wzięte z epoki kamienia łupanego to jego sprawka). Inny mój kumpel jest rusznikarzem: bawi się w tworzenie pukawek dla innych graczy. Ostatnio się chwalił, że jest najlepszym takowym w grze, więc podejrzewam, że obrót ma całkiem konkretny 🙂 Tia, tylko, tak jak już wspominałem: tutaj nie ma tutoriali, do wszystkiego trzeba dojść samemu, albo wyczytać na wiki, bądź też na forum gry. Gra sama w sobie nie jest pomocna. Chyba, że w zawałach serca i miotaniu myszką, to wtedy faktycznie, potrafi pomóc. Z tego powodu grałem jak byłem sam w domu (nawet koty bały się moich okazjonalnych reakcji na to co się dzieje w grze).

Fallout Online: Reloaded
Pobojowisko po bitwie: idealne dla hieny cmentarnej 😀

A jeszcze pisząc zdanko na temat samych questów: ktokolwiek pisał dialogi do tych wszystkich npc-ów dających zadania odwalił kawał dobrej roboty. Zdania, jakie lecą w kierunku naszej postaci nie osiągają może tak wysokiego poziomu jak rozmowy stworzone przez twórców oryginalnego Fallouta, ale trzymają wysoki poziom i nie odbiegają klimatem od post apokaliptycznego świata po którym łazimy. No i chwała bogu, bo jakbym przeczytał tekst w stylu „Witaj szanowny panie, zechciałbyś łaskawie skorzystać z naszych usług?”, to bym się nie fatygował nawet z wylogowaniem z gry. ALT+F4 byłoby bardziej sensowne.

… a kończysz w kałuży krwi, z gnatem wyrwanym z dłoni

Dobra, zdanie wstępu: jeżeli grałeś w jakąkolwiek grę z serii Fallout, która nie była FPS’em, to olej ten akapit. Nic ciekawego się nie dowiesz. Walka w Fallout Online może przebiegać albo w czasie rzeczywistym, albo turowo. Powiedzmy wprost: pierwsza opcja to wyrok śmierci i totalny chaos. Do tego, nomen omen, profanacja gry z jednym z najlepszych systemów walki turowej jaki tylko może być.  Nasza postać ma do dyspozycji pulę punktów akcji, która przeznacza na działania w swojej turze. Może zrobić krok, strzelić, znowu krok i znowu strzelić. Albo może wywalić 3 strzały i uciec. Oczywiście liczba ruchów zależy od statystyk postaci, ale ogólnie to daje to dużo swobody. Na całe szczęście Fallout Online: Reloaded nie jest aż tak hardcorowy, jak mógłby być. Spodziewałem się prostej zasady: umierasz, to kończysz grę. Okazało się jednak, że nie jest AŻ TAK źle: kiedy w grze punkty życia spadają tobie poniżej zera, to stajesz się nieprzytomny i można zrobić z tobą wszystko. No dobrze, twórcy nie przewidzieli aż tak ostrych zabaw, ale spokojnie możesz przyjąć, że zostaniesz wtedy w samych gaciach. A, i najważniejsze: jak trafisz na drania, który dojdzie do wniosku, że zbyt wiele osób gra, to może on Ciebie dobić: -20 punktów życia i umierasz. Raz, a dobrze. Wtedy albo, tak jak ja, zaczniesz klnąć jak szewc, albo wzruszysz ramionami i zrobisz nową postać.

Ustawiamy PitBoya

Fallout Online: Reloaded
Screen (tak jakby) nie powiązany

Miało nie być bulwersów, ale odrobina narzekania na ustawienia: nie są jeszcze zaimplementowane w grze: do konfiguracji się dostajemy przez osobną aplikację w folderze z grą. Trochę to narzekanie na siłę, ale nie będę krył: wkurzyły mnie troszkę te fałszywe przyciski w menu gry. Oprócz tego trochę wieje dla mnie stęchlizną grafika: mimo obsługi wysokich rozdzielczości, to nie mogę się dopatrzeć obsługi rozdziałek panoramicznych. Pal licho fakt, że teraz łatwiej dostać taki monitor niż stare dobre 9:6, które dominowało w latach świetności Fallouta 2. Ale to, przyznaje się, czepialstwo z mojej strony. Poza tym drobnym szczegółem powyżej stwierdzam brak problemów: odpala się nawet na tosterze, nie zaznałem dotąd laga, spadek liczby klatek na sekundę, artefaktów graficznych ani innych rzeczy sugerujących lamera zamiast codera.

Podsumowanie.

Patrzysz, czytasz i myślisz „Że co, już?”. Tak, już recenzja Fallout Online: Reloaded może wydawać się tobie strasznie powierzchowna. Ale tak nie jest: swoje ugrałem, swoje przeżyłem: zrobiłem postać, zostałem okradziony, potem zamordowany, zrobiłem kolejną, poprzerzucałem łajno, wykonałem parę zadań, zostałem zabity przez chmarę radioaktywnych skorpionów. Kolejna postać: umarłem w środku miasta, w trakcie „bałkańskiej rzezi”, jakby to mój wspomniany wyżej znajomy określił.  Swoje w tej grze przeżyłem. Jednak to właśnie dzięki temu zrozumiałem jedno: poczytać, to wy sobie możecie. Ale prawdziwą pewność uzyskacie, dopiero jak tę grę przetestujecie. Inaczej, no cóż… nie da rady.

Powtórzę się: to nie jest WoW. Tutaj za rączkę nikt was nie poprowadzi. Tutaj trzeba czytać, trzeba myśleć, planować i mądrze działać. Albo jesionka. Jeżeli macie ochotę na grę MMO, gdzie powodem do dumy jest fakt przeżycia, to z całego serca polecam wam ten tytuł. Idźcie do strony z downloadem klienta i grajcie w Fallout Online: Reloaded aż do śmierci (postaci)! Którejś z kolei, bo gra wciąga. Ale jest też idealnym przykładem tytułu „nie dla każdego”.

A fanom polecam intensywne modły by Bethesda się nie doczepiła tej gry. Zwłaszcza, że podejrzewam, że może ona zgarnąć więcej grających od Fallout 3 (o New Vegas jestem gotów się kłócić).

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

6 komentarzy do "Fallout Online: Reloaded – od gnoja do gnata."

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Chaaber
Gość

Jako fan fallout odwieczny i niezłomny, to muszę zagrać. Tym bardziej, że jak słyszę, że gra nie wybacza padania to jestem wniebowzięty. Najlepsza rzecz z Ultimy Online zaimplementowana tutaj, muszę spróbować. Problemem jest znalezienie czasu, bo po powrocie z pracy nic się nie chce niestety. :<

Pico
Gość
Hehe, Yuno Gasai = Yukie, kumpel z mojej frakcji. Backstreet boys back allright! 😀 Autor powinien też napisać o serwerze Fonline 2, po wipie na nim wiele frakcji się na niego przerzuci. Fallout online jest fantastyczną grą, jednakże bez znajomości angielskiego na poziomie przynajmniej minimalnym będziecie skazani na grę jako samotnik (PvP w tej grze opiera się przede wszystkim na taktyce). W FO2 samotnik spokojnie może mieć tony sprzętu tier 3, ale w FO: Reloaded z powodu systemu blueprintów – niemożliwe. Chcecie naprawdę grać w tę grę – dołączcie do jakiejś frakcji. Recenzja jest zła, gdyż autor nie poznał właśnie… Czytaj więcej »
Pico
Gość

I jeszcze jedno, autorze, na forum FO:Reloaded można znaleźć customowe interfejsy. Polecam interfejs Pure Evil, prawie wszyscy z niego korzystają.

Pico
Gość

Szkoda, że nie mogę edytować swoich powyższych wypowiedzi. Oczywiście nie doczytałem i widzę, że autor zauważył istnienie tych customowych interfejsów 🙂

Misza
Gość

Grają w to jescze jacyś ludzie? gdy opuściłem swiat fallouta wiało straszną pustką…

wpDiscuz