Dobro zwykle wraca, czyli karma w wykonaniu Blizzarda

Użytkownik Reddita i Imgura Khemist49 nie spodziewał się, że coś co miało być tylko kupą porzuconych śmieci zapewni mu tyle wrażeń.

Starcraft Gold Master Source Code
Skarb Narodów – Gaming Edition

Oprócz tego przekonał się, że internauci uwielbiają wyciągać ręce po cudze rzeczy i bardzo źle znoszą zachowania nie po ich myśli. Na całe szczęście wszelkie nieprzyjemności zostały mu wynagrodzone.

Na początku były zakupy…

Khemist49 kupił paczkę rzeczy oznaczonych jako „własność Blizzard Entertainment”  pochodzących z likwidacji jakiegoś magazynu. Pomijając takie kurioza jak egzemplarz Heroes of Might and Magic IV z nalepką „property of Blizzard Entertainment”, to znalazł on tam płytę, którą widzieliście na otwarciu wpisu.

… potem przyszedł internet pełen „pomocnych” ludzi…

Nie do końca wiedział co to, po co to, ile to warte. Wiedział co najwyżej, że cokolwiek to jest, to jest rzadkie. Postanowił więc się pochwalić w internecie znaleziskiem. Precyzując to:

Kolekcjonerzy okazali się być nieprzyzwoicie wręcz napaleni.
Wiele osób sugerowało Khemistowi zrobienie obrazu płyty i jego udostępnienie bez względu na konsekwencje.
Inni oferowali znaczne pieniądze za płytę.
Jeszcze inni mieszali go z błotem i oskarżali o… tak właściwie to nie wiadomo o co, bo płytę legalnie kupił w pudle z innymi rzeczami i nic nie świadczyło o tym, by została skradziona.

… a na koniec zrobiono co trzeba…

Po tym jak sprawa zaczęła go przerastać, to Khemist próbował zasięgnąć internetowej porady prawnej. Skończyło się na kilku bardzo bzdurnych komentarzach, które tylko pokazywały, że ludzie lubią pisać o czymś o czym nie mają bladego pojęcia.

W związku z tym, że potwierdził on, że płyta naprawdę zawiera kod źródłowy i chciał się pozbyć brzmienia to zrobił Jedyną Słuszną Rzecz, czyli skontaktował się z Blizzardem i oddał płytę.

Która, jak się potem okazało, była zagubiona i podejrzewano, że została skradziona. Jak sam stwierdził – ma farta, że to nie on ją ukradł.
Khemist49 wygrał święty spokój. I coś tam jeszcze.

… i dostano za to nagrodę.

Całość z dnia na dzień wygląda bardzo przyzwoicie.

Kilka dni po odesłaniu płyty Khemist otrzymał Overwatcha i 250$ doładowania swojego konta Battle.net. Całkiem fajne jak na znaleźne, którego w sumie nikt się nie spodziewał. Na tym się jednak nie skończyło.

Kolejny tydzień po wysłaniu płyty dostał on paczuszkę z zdjęcia powyżej i zaproszenie na BlizzCon. Precyzując – jeden z pracowników Blizzarda zadzwonił, zapytał się czy wie czym jest ta impreza i czy wpadnie. Gdy bohater tego tekstu odrzekł, że nie, bo nie może sobie pozwolić na wyjazd na drugi koniec kraju to dostał zaproszenie na BlizzCon – Blizzard opłaca wszystko i zaprasza na afterparty po imprezie.

Zajebiście jest widzieć, że ktoś zachowuje się dobrze i otrzymuje za to nagrodę, która choć zasłużona, to nie została przez nic ani nikogo wymuszona.

Oczywiście internet, jak to zbiorowość przesadnie anonimowych i bezsensownie zawistnych ludzi musi wszystko próbować zepsuć. Absolutne hity dla mnie to:

Tyle wyciągnąłem na szybko, ale komentarzy pod wszystkimi postami na ten temat jest kilkaset, więc podejrzewam, że jakbym chciał coś znaleźć jeszcze, to dałbym radę.

Jaką mamy z tego lekcję?

Na początek górnolotny frazes: jeżeli robicie coś moralnie dobrego, to prawdopodobnie kogoś tym wkurzycie.
Inaczej nie określę tego co się stało. Chyba, że ktoś chce teraz mnie przekonać, że oddanie komuś skradzionej mu rzeczy jest złe, to wtedy zapraszam do komentarzy pod postem.

Oprócz tego mamy koronny dowód na to, że ludzie tak ogólnie to za mało myślą. Nie wiem jak inaczej określić sytuację w której sugerują udostępnienie kodu źródłowego kultowej gry, do dziś aktywnej i wierzą, że coś takiego uszłoby płazem. Taka akcja skończyłaby się w sądzie i stworzyłaby masę możliwości, ale i problemów dla społeczności pierwszego Starcrafta. Wyobrażacie sobie ile potencjalnych furtek do oszustw może się skrywać w kodzie źródłowym gry, nawet po tylu latach? A taka sytuacja chwilę po wydaniu nowej łatki do gry i na krótko przed premierą odświeżonej wersji to zwykłe draństwo.

Przez takie akcje zaczynam wierzyć w to, że dostęp do internetu powinien przestać być anonimowy, albo wymagać jakiś testów psychologicznych przed uzyskaniem zgody na dostęp. Swoją drogą: to normalne, że ludzie chcą zarządzać cudzą własnością? Połowa komentujących całą sprawę wiedziała lepiej co ma zrobić, najpierw Khemist49 a potem Blizzard, z tą płytą. Zero prawa głosu dla posiadacza „fizycznego” ani „prawnego” płyty. Bo po co?

Na koniec najważniejsze – jeżeli komuś pomożecie, a ta osoba nie jest biednym i niewdzięcznym ćwokiem, to jakoś się odwdzięczy. Niektórych stać tylko na piwo, innych na wagon prezentów i opłacenie wycieczki.

2 myśli na temat “Dobro zwykle wraca, czyli karma w wykonaniu Blizzarda”

  1. Wiesz , ile pięknych rzeczy by powstało, gdyby jednak obraz płyty poszedł w świat?
    ta gra i tak ma już ok 20 lat, a mnóstwo ludzi jest zwiedzonych tym, co blizz robi aktualnie z ta serią
    Naprawde, jak EA wywaliło gościa od gier z serii Jedi Outcast, ten sie nie patyczklował i w zemście podzielił się z światem kodem źródłowym do tej gry. Powstało wiele pięknych rzeczy, modów, modyfikacji.
    A pierwsi twórcy Stalkera udostępnili kod źródłowy do swojej gry i dzieki temu powstało Lost Alpha, z elementami, które miały na zawsze pozostać tajemnicą.
    Ideą dzielenia się jest wykorzystanie cudu internetu. Wielu twórców, szczególnie tych korporacyjnych, ma to gdzieś bo myślą tylko o zyskach. Dlatego wyciekniecie kodu źródłowego do SC byłby marzeniem miliony graczy na całym świecie.

    Może i gościu postąpił moralnie, a blizz za to go wynagrodziło, ale na tym wszystkim przegraliśmy my wszyscy. Bo koniec końców już SC nikt nie uratuje…

    1. Jeżeli chodzi o Starcrafta, to najlepiej ratuje go Blizzard – bazowa wersja gry, działająca dobrze (minus wybór danego profilu, co i tak w dzisiejszych czasach odeszło do lamusa) jest dostępna za darmo z ich strony (https://eu.battle.net/account/download?show=classic). Taka, która jeszcze będzie wyglądać „nowożytnio” będzie płatna, ALE jak komuś nie zależy, to dalej będzie mógł grać na tej darmowej (http://yetiograch.pl/gry/starcraft-remastered-lato-2017/). Więc wybacz, ale pisanie, że nic SC nie uratuje to jakieś dziwne budowanie dramaturgi XD

      Z Jedi Outcast i Jedi Academy opowiadasz jakąś historię alternatywną – Raven Software udostępniło kod źródłowy by pozwolić społeczności fanów rozwijać grę po tym jak główny developer, czy LucasArts zostało zamknięte, a Disney zdecydował, że zamiast samemu tworzyć gry, to będzie licencjonował markę.
      Z Stalkerem (byli tylko jedni twórcy, oni robili wszystkie wydawane części i skasowanego Stalkera 2) było tak, że wypuścili kod, bo się zamykali. To że potem wrócili bo wymyślili co mogą zrobić by się odkuć (Kozacy 3) to inna sprawa.

      No i najważniejsze – to co miało być wyciągnięte z kodu źrodłowego Starcrafta zostało już wyciągnięte dawno temu – skasowane wątki fabularne i co najmniej trzy misje z kampanii. Bezpośredni dostęp do kodu mógłby się skończyć też źle – odkrycie nowych exploitów w grze, na którą Blizzard niewątpliwie nie chciałby wydawać masy zasobów, a która ciągle jest ogrywana skończyłoby się źle.
      I wiem, że pewnie doczekalibyśmy się jakiś naprawdę sytych modów, czy totalnych konwersji gry. Ale to wszystko by powstało niezgodnie z prawem i prawdopodobnie za zbyt wysoką cenę.

      No i poza tym bohater wpisu jakby to wypuścił, to z samej kary zasądzonej przez sąd ufundowałbym Warcrafta 4 i Starcrafta 3 🙂 Bo nawet jakby nabył tę płytę legalnie, to umowa licencyjna i tak nie pozwoliłaby mu na legalne udostępnienie kodu na licencji, która pozwalałaby na cokolwiek 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *