Jak się ma długość gry do jej wartości?

Poniżej znajdziecie wpis zainspirowany szeroko rozumianym „burdelem” wokół gry „Zaginięcie Ethana Cartera”. Gra otrzymała głównie pozytywne oceny. Jednakże, dość często wśród wad gry wymieniania była jej długość. Czy słusznie?

Długość gry
Czas jako wartość sama w sobie? – Designed by Freepik

Oczywiście, że NIE.

No dobrze – absolutyzm jest gorszy od faszyzmu, więc powiedzmy sobie inaczej: zależy od konkretnego przypadku.

Nikt mi nie wmówi, że długość danej gry jest wyznacznikiem jej wartości w przypadku każdej produkcji. Na początek weźmy pod warsztat inspirację wpisu.

Zaginięcie Ethana Cartera

Prawdopodobnie przyszła „gra – legenda”. Pierwszy zadeklarowany twór Adriana Chmielarza (takiego miłego pana, który jest prawdopodobnie najbardziej znaną na świecie twarzą spośród całego polskiego gamedevu) po tym jak poszedł „na swoje”. Temat wielu artykułów prasowych jeszcze nim gra się pojawiła. Przykład tego, że „indyk też może wyglądać tak, że szczęka opadnie”.

Gra w końcu wyszła i BAM! Recenzje latają! 9! 8,5! 10! Milion! Tłum szaleje! Chwalą grafikę i historię wykonującą odwierty w psychice i do mającą drugie (i pewnie też trzecie) dno.  Ale, jak od czasu do czasu, czytam jak jakiś przypał zwący się recenzentem obniża ocenę o kilka punktów tylko dlatego, że przeszarżował przez grę w ciągu 2 godzin, to mam ochotę zrobić Hotline Miami na żywo.
Korzystając z podobnej logiki Wasteland 2 powinno być nazwane „największym oszustwem Kickstartera”, bo ktoś dał radę przejść grę w kwadrans. No okażcie litość!

Zaginięcie Ethana Cartera opowiada sensowną, wciągającą i skończoną historię. Historię ciekawą, temu chyba żadna przeczytana przeze mnie recenzja nie przeczy. A jednak ludzie płaczą że krótkie. Korzystając z tej samej logiki filmy animowane (trwające zwykle półtorej godziny) powinny być automatycznie wdeptywane w ziemię, podczas gdy reżyserskie edycje Władcy Pierścieni (trwające do trzech godzin) powinny zbierać nagrody za pomocą odkurzacza i mieć ich po 350. A taki singiel na którym jest 15 minut muzyki? Nic, tylko „zaorać” artystę i nazwać go kretynem o drewnianym uchu.

Baldur’s Gate 2 czy też Dragon Age: Origins

Baldur's Gate - Długość Gry
Trudne długiego początki. Czy jakoś tak

Obie te gry mają ze sobą bardzo wiele wspólnego.

Obie opowiadają epicką historię, którą można skrócić w zdaniu „bohater ratuje świat”.
Według słownika języka polskiego słowo „epicki” znaczy tyle co:

  1. charakterystyczny dla epiki
  2. opisowy, opowiadający
  3. potocznie: wspaniały, cudowny, fantastyczny

Jak na mój gust wszystkie te punkty pasują do tych gier. Epika nie należy do krótkich gatunków literackich. Zresztą: długa i pełna wzlotów oraz upadków (takich jak trafienie do więzienia) historia o powolnym wzrastaniu w siłę i pokonywaniu ciemności ma większy sens niż dwugodzinne „muszę pokonać ZŁO!” zakończone szybkim wjazdem, pokonaniem złych i odjechaniem w stronę zachodzącego słońca. Nie, nie, nie i jeszcze raz nie. Epickie (w tym miejscu to określenie dziwnie mi pasuje) gry RPG MUSZĄ być długie.
Ratowanie świata w 30 sekund? Jak to potraktować poważnie? Jak wchłonąć tą epicką (zaraz wybuchnę śmiechem) atmosferę, gdy zabawa się skończy nim my jej posmakujemy?

Diablo 3/ Call of Duty: Ghosts

Diablo 3 Patch 2.0.1 Blackguard
Diabolo 3. A ten miecz wygląda GENIALNIE

Powinienem zdychać w piekle po wsze czasy za postawienie dwóch tak skrajnie godnych wzmianki gier, ale tutaj ma to sens.

Obie te produkcje są skonstruowane tak, że pochłaniają dokładnie tyle czasu, ile chcemy i możemy im poświęcić. W przypadku Diablo 3 gwarantuje to wciągający gameplay nastawiony na powtarzanie schematu „morduj – > zdobywaj poziomy i przedmioty – > morduj potężniejsze stwory – > zdobywaj więcej poziomów i przedmiotów”. W przypadku Call of Duty: Ghosts jest to jakiś tam tryb multiplayer, który jakimś cudem w tej pokracznej grze przyciąga ludzi.

W czym tkwi sedno? W obu tych grach czas pojedynczej misji/kampanii/jaskini do wybicia jest nieistotny! Istotne jest tylko to, że gra się de facto nie skończy. No, chyba, że ktoś zbierze wszelkie możliwe przedmioty w Diablo 3, albo jakimś cudem gracze w COD:G przejrzą na oczy. I właśnie z tego powodu, że jest nieistotny, to nie ma co się na nim skupiać.

Ktoś dalej uważa, że długość (gry) ZAWSZE ma znaczenie? 

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

4 komentarzy do "Jak się ma długość gry do jej wartości?"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Epicki :)
Gość

Proponuję używać jakiś wiarygodny słownik języka polskiego np PWN, bo Epicki w języku polskim nie oznacza „potocznie: wspaniały, cudowny, fantastyczny” takie znaczenie możne mieć angielskie „epic” a nie polskie „epika” 🙂

Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość

W słowniku języka polskiego PWN nie znajdę mowy potocznej: tam purytanizm językowy jest tak silny, że bodajże aż do lat 90 obowiązywał zwrot „mózg elektroniczny” zamiast „komputer.
A słowo „epicki” w takowym znaczeniu się w niej już zakorzeniło bardzo mocno i tak już zapewne pozostanie 🙂 I nie chodzi o słowo „epika” a o określenie „epicki”.

Epic
Gość

Napisałeś, że nie chodzi o słowo „epika” tylko o określenie „epicki”, ale przecież w języku polskim określenie epicki odnosi się do epiki. Przykład z „mózgiem elektronicznym” i „komputerem” nie jest trafny gdyż słowo komputer wcześniej nie istniało w języku polskim. Tutaj mamy do czynienia z nadaniem nowego znaczenia słowu, które od dawna istnieje w języku polskim pod wpływem obcego języka.

W słowniku języka polskiego PWN, znajduje się również mowa potoczna, gdyż jest ona również jest językiem polskim. Dowód: http://sjp.pwn.pl/sjp/rusek;2518189

Ps.
Finowie jakoś nie mają problemu z używaniem fińskich słów do określenia czegokolwiek, nawet słowo „komputer” ma fiński odpowiednik 🙂

Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość
Aż mam ochotę się przelogować i odpowiadać jako „Epic as Fuck” xD Przyznaje, porównanie mi nie wyszło. Ale nie bierz pod uwagi jednej rzeczy: SJP od PWN ma jeden podstawowy problem. Jest strasznie do tyłu z wszystkim. Rusek funkcjonował pod radarem Rady Języka Polskiego jakoś z 5 lat nim został przez nich „zatwierdzony”. Podobny los czeka „epickie” określenie. Pod tym względem RJP jest strasznie powolna i ma w pogardzie uzus językowy. Aż do chwili, gdy nie mają wyboru. Wtedy litościwie zgadzają się zmianę norm. I z tego samego powodu na sjp.pwn.pl nie znajdziesz normy potocznej dla tego słowa, mimo jej… Czytaj więcej »
wpDiscuz