Fałszywe informacje na temat Pokemon GO, w które ludzie wierzą.

W wyniki przytłoczenia debilizmem doszedłem do wniosku, że spróbuje go odeprzeć w najprostszy znany mi sposób – pisząc prawdę. Pokemon GO obrosło w mity.

Pokemon GO Start Instalacja
Uważajcie, bo Gyarados was zje 😀

Czas się ich pozbyć, im szybciej, tym lepiej!

Pokemon GO jest grą Nintendo

BŁĄD – Pokemon GO nie jest grą stworzoną, ani nawet wydaną przez Nintendo.
Nie jest nawet współtworzona w jakimś bardzo istotnym stopniu przez Nintendo – całość ich wkładu to było dostarczenie grafik Pokemonów i doradztwo w trakcie tworzenia.

Żeby było zabawniej, to nikła rola Nintendo w tworzeniu tej gry przedstawiana jest zaraz po odpaleniu aplikacji:

Pokemon GO mity
Zagadka za sto punktów – gdzie tu jest logo Nintendo?

Widzimy dwa logotypy – Niantic to twórcy gry. Oni klepali kod, robili animacje, projektowali i to oni organizują serwery. Niantic było kiedyś częścią wielkiego imperium wujka Google, ale się usamodzielniło kilka lat temu.
W firmę, w trakcie prac nad Pokemon GO zarówno Nintendo jak i Google zainwestowało miliony dolarów. Oznacza to niewątpliwie, że będą oni otrzymywać część z zysków z gry.

The Pokemon Company to spółka stworzona przez firmy Game Freak (to oni tworzą główne gry z serii Pokemon) Creatures Inc. Ltd. (też tworzą gry z serii Pokemon, ale spoza głównej serii) i Nintendo. Spółka ta zajmuje się wszystkim, co związane z Pokemonami. Od licencjonowania, przez tworzenie gier, aż po PR pokroju pokazów tanecznych z Pikachu.
Oznacza to, że z części zysków należących do The Pokemon Company Nintendo mogłoby zobaczyć do 33,333333% Gdyby nie to, że spółka potrzebuje część z tego by funkcjonować.

Odruchowo zacząłem pisać o gotówce, a nie o to mi chodziło – Nintendo w trakcie procesu tworzenia gry występowało wyłącznie jako część The Pokemon Company, w charakterze doradczym odnośnie świata przedstawionego.
Wiecie, pod ręką był potrzebny ktoś, kto by powiedział, że Charizard atakujący wodą nie jest dobrym pomysłem i tak, dalej.

Zrozumieli już czemu niezwykle trudno nazwać Pokemon GO grą od Nintendo?

Fałszywe nagłówki prasowe

Te, zwłaszcza zaraz po premierze gry były plagą. Słyszeliście o:

  • wypadku na austradzie wywołanym polowaniem na Pikachu?
  • dziecku, które zabiło starszego brata za próbę usunięcia jego pokemonów?
  • dziewczynce, która znalazła zwłoki w trakcie grania w Pokemon GO?
  • nastolatku, który wszedł na złą dzielnicę i pożegnał się z życiem i iPhonem?
  • facecie, który pozwał kierowcę (grającego w Pokemon GO) o pół miliarda dolarów odszkodowania?

Z powyższych historii, tylko jedna jest prawdziwa. Reszta to zmyślone bzdury, wpuszczane do internetu przez jedną z miliona stron, które publikują fałszywe newsy. Prawdopodobnie nigdy by one nie dotarły do naszych uszu, gdyby nie to, że Pokemon GO to ogólnoświatowy fenomen i każdy chce opalić się w blasku jego zajebistości.*

Oczywiście, nie zmienia to w żaden sposób tego, że pierwsze nieszczęśliwe wypadki już miały miejsce. Hitem ostatnich dni jest kierowca, który grając w trakcie jazdy samochodem zaliczył stłuczkę. Z radiowozem.

Bonusowa ciekawostka: przy okazji premiery Pokemon GO ktoś wskrzesił starego suchara o tym, że cała marka została zaprojektowana dla satanistów. Krótki komentarz – JA PIERDOLĘ, CZO CI LUDZIE BIORĄ DO NOSA I GDZIE TO KUPIĆ?

*tak samo jak ten blog. Ale daliście do zrozumienia, że temat was interesuje, to cierpcie!

Mapy Google Maps

Bardzo częstą i popularną radą jest odpalenie Map Google i ściągnięcie jakiegoś kawałka mapy do przeglądania offline. Pokemon GO miało po tej operacji działać szybciej, jeść mniej baterii i zużywać mniej transferu. Ogólnie być cudowną nową wersją tej samej gry.

Ludzie korzystali i wierzyli, że to działa. Niestety, nikt nie zbadał tego dokładnie. Ale nie zmieniło to niczego – wieść się rozniosła, ludzie z tego korzystali, aż tu nagle przyszedł Pan Inżynier z Google i pośmiał się z ludzi.

W tym momencie, gdy trochę się pomyśli, to ma to sens – dane pochodzące z jednej aplikacji raczej nie powinny być używane przez inną bez zgody użytkownika. A tutaj takiej nie ma.

Porada ta jest szczególnie bezsensowna w przypadku telefonów od Apple, gdzie każda aplikacja jest odpalana w osobnym „systemie”. To oczywiście spore uproszczenie, ale to chyba nie jest dobry moment na rozpracowywanie tego jak działają aplikacja na iPhone’ach, prawda?

Złapane legendy i stwory „regionalne”

Pojawiło się kilku dowcipnych ludzi sugerujących, że Articuno siedzi na Arktyce, Moltres w wulkanie Etna, a Zapdos… gdzieś. Inni pokazują zrzut ekranu i mówią, że pojawił im się po wykonaniu dwudziestu tysięcy kilometrów, albo coś w tym rodzaju.

A ostatecznie to wszystko ściema, bo pokemony zaliczone do grona legendarnych (aktualnie są to Mew, Mewtwo, Moltres, Zapdos i Articuno) nie są w normalny sposób dostępne w grze – będą one prawdopodobnie do zdobycia w trakcie trwania eventów, które Niantic bez wątpienia będzie organizował. Po tym jak już ogarną grę do końca.

Oprócz tego kilka rodzajów stworów jest również problematyczna. Farfetch’d pojawia się sam z siebie tylko w Azji. Tauros w USA. Mr. Mime w Europie. Kangaskan, jak na kangura przystało – w Australii. Nie jest to potwierdzona reguła, ale cały internet szuka dowodów na realne występowanie tych stworów poza swoim terenem w formie innej niż z wyklutego jajka.
Dlatego możecie bezpiecznie przyjąć, że jak ktoś wam pokaże Taurosa, to pewnie za pomocą sztuczek przeniósł się do Central Parku. A jeżeli rzeczywiście złapał go siedząc w parku 15 minut od domu, to niech szykuje dowody, bo nikt mu nie uwierzy na słowo.

To beta i będzie czystka

Oficjalna informacja – beta już była. Odbywała się w Japonii, a potem na terenie Nowej Zelandii, Australii i w Stanach Zjednoczonych. Testy były zamknięte – trzeba było się rejestrować na stronie twórców i czekać na odpowiedź.

No i rzeczywiście, to przyznaje – beta testy zakończyły się czystką. Gdy 30 maja zostały one zakończone wszystkie konta zostały wyzerowane i dotychczasowi gracze utracili dostęp do gry. Oczywiście tylko do chwili „premiery” bądź premiery na terenie ich kraju.

Nigdzie niestety nie jest napisane jawnym tekstem, że nie będzie czystki. Niantic najwyraźniej nie przewidywał obniżonego poziomu ogarniania niektórych graczy. Bo w końcu szeroki dostęp do gry za pośrednictwem oficjalnych sklepów (a nie strony producenta, jak to zwykle bywa), czy swobodna możliwość opłacania mikropłatności wcale o niczym nie świadczy :/

Za każdym gdy ktoś pisze o „nadchodzącym usuwaniu kont” gdzieś na świecie umiera mały kotek, a jakiś biedny ziutek w to wierzy. Niech przestanie.

Więcej ściem nie pamiętam…

… ale z tych co już są wynika prosta i wiecznie żywa prawda. Nie można wierzyć na słowo. Zawsze warto sprawdzić.

ZWŁASZCZA przed podaniem informacji dalej. Wyobrażacie sobie ten wstyd jaki czujecie po tym, jak odkrywacie, że coś o czym się dowiedziały przez was setki osób z FB/Twittera/Naszej Klasy/Tych Nielicznych Żyjących Forów Internetowych to była zwyczajna bujda? Bo ja tak. I nie chcę tego doświadczyć.

No i przy okazji nie zrobicie niczego głupiego w grze z powodu złych informacji 🙂

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz