Deathfire – RPG od doświadczonych twórców gier

Co się stanie, gdy za tworzenie gry RPG weźmie się ktoś z 30 latami doświadczenia w tworzeniu gier razem z ekipą osób współtworzących takie tytuły jak Planescape Torment, Realms Of Arkania, serię Divine Divinity, czy Fallouta 2? Jeszcze nie wiem jak będzie wyglądać ostatecznie Deathfire: Ruins of Nethermore, przy tworzeniu którego pracuje Guido Henkel, prawdziwy weteran branży growej. Ale jednego jestem pewien: ta gra zasługuje na wzmiankę i na poinformowanie, że w ogóle zaistnieje. 

Deathfire, Logo, Kickstarter, RPG, Dungeon Crawler
Logo Deathfire: Ruins of Nethermore

Więcej o Guido Henkelu.

Wyjątkowo najpierw popiszę trochę o „mózgu” całego przedsięwzięcia. Głównie dlatego, że to na jego osobie koncentrowała się na początku uwaga zainteresowanych tym, co zapewne zostanie nazwane Deathfire: Ruins of Nethermore.

Ogólnie, to jest on człowiekiem orkiestrą. Nas, graczy najbardziej interesuje fakt, że pracuje jako projektant gier od prawie 30 lat i uczestniczył w tworzeniu takich tytułów jak te wymienione na samym początku. One są tymi najbardziej znanymi, więc resztę sobie odpuszczę. Oprócz tego zajmuje się on aktualnie tworzeniem i projektowaniem gier na urządzenia mobilne ( z czegoś trzeba żyć, prawda? ).
Jeżeli chodzi o działalność pozagrową, to też nie jest u niego nudno: jest kompozytorem i muzykiem. Za dawnych (80.) lat był on również gitarzystą w zespołach heavy metalowych. Oprócz tego napisał on serię książek o Jasonie Darku, łowcy duchów, którego obszarem działania jest Anglia za czasów wiktoriańskich. Swego czasu przeczytałem w wersji anglojęzycznej i smutam szczerze z faktu, że nie została ona przetłumaczona na język polski. Dobra, przestanę was nudzić opowiadaniem o gościu, przejdźmy do konkretu.

Czym będzie Deathfire: Ruins of Nethermore?

Wśród niezależnych twórców gier panuje moda na szeroko rozumiany oldschool.  Deathfire nie jest od tego wyjątkiem. Będzie on jednym z niewielu przedstawicieli pomału umierającego (ale mającego jeszcze drgawki przed zgonem: w końcu powstało Might and Magic X i Legends of Grimrock) gatunku jakim są dungeon crawlery. Wiecie, labirynt do przejścia, stwory do ubicia, łup do zdobycia itp. itd.

Nie będę krył, że ta informacja sprawiła, że poleciałem niczym na skrzydłach dowiedzieć się więcej o tej grze. Nie to, żebym nie lubił gier w rzucie izometrycznym (ba, zgadnijcie na jakie dwie gry z premierami zaplanowanymi na 2014 rok czekam najbardziej), ale miałem nadzieję na coś nowego. Znaczy się starego. Stary gatunek z nowymi rozwiązaniami! I wygląda na to, że Deathfire będzie pasował do tej wizji.

Co mnie przekonuje do Deathfire ? Decyzje, decyzje i jeszcze raz decyzje!

Przede wszystkim autorskie podejście i kompletny brak strachu przed wprowadzaniem rozwiązań niespotykanej wcześniej w grach tego typu. Najlepszym przykładem tego typu odwagi jest wprowadzenie przedmiotów, które „przywiązują” się do postaci po tym jak zostaną założone. Wszystko po to, by dać graczom kolejną decyzję do podjęcia. Innym przykładem braku ortodoksji są umiejętności. Obok klasycznych wyborów takich jak kilka rodzajów wiedzy, alchemii czy skradanie się mamy możliwość swobodnego pompowania punktów w nasze wady, takie jak strach przed śmiercią, lęk wysokości, czy najzwyczajniejsza na świecie chciwość. Według zapowiedzi twórców nie będą one pustymi cyframi, bo, cytując devblog twórców „robimy te rzeczy od 1987 roku i wiemy, że takie rzeczy mają sens tylko wtedy, gdy są wykorzystane w grze”. Dobra, skoro już wiemy, że twórcy wiedzą co robić z mechaniką, to trochę zrzutów ekranu z tworzenia postaci w aktualnej (pre-alfa?) wersji Deathfire: Ruins of Nethermore.

Oprócz tego można już zobaczyć już pierwsze zrzuty ekranu z gry. Tu powinienem was poczęstować nudnymi frazesami: że to tylko alfa, że się poprawi, zmieni, i ogólnie „blablablabla, będzie dużo lepiej”. Po pierwsza: to rola marketingowców. Po drugie: wszyscy to wiemy. Po trzecie: dla mnie o wiele ważniejszą informacją zawartą w poniższych zrzutach ekranu jest co innego. Fakt, że ekipa graficzna zna się na swojej pracy, a projektanci poziomów wiedzą co trzeba zrobić, by widoczki były klimatyczne i sprawiały, że po plecach przejdą nam ciarki. To jest, według mnie, podstawa dobrego i klimatycznego RPGa. Zresztą, nikt mi nie zabroni pokazać wam tych zrzutów ekranu 🙂

O fabule niby coś wiadomo, ale nie odczuwam wielkiej potrzeby składania fragmentów opowieści jakie twórcy dotychczas dali. Mam jednak nadzieję, że będzie to historia przemyślana i ciekawa. Wcześniejszy dorobek Guido Henkela wręcz go zobowiązuje do trzymania poziomu 😉

A, i bym zapomniał jeszcze o jednej rzeczy: projektują oni do tej gry bardzo sympatyczne zwierzaczki, takie jak ten poniżej. Mówiłem coś o tym, że bardzo sobie cenę nieszablonowość?

Co będzie dalej?

Największy wpływ na przyszłość Deathfire: Ruins of Nethermore będziemy mieli my: gracze i potencjalni wspierający. Już za kilka dni, bo 6 listopada na Kickstarterze wystartuje zbiórka pieniędzy na ten tytuł. Czy powtórzy on sukcesy takich tytułów jak Project Eternity albo Torment: Tides of Numenera? Mam cichą nadzieję, że tak. Widzę w tym tytule spory potencjał, który powinien zostać zrealizowany, a nie wyrzucony przy najbliższym śmietniku gamedevu. Do tego, nie będę krył, że kolejny przedstawiciel dungeon crawlerów (łazików podziemnych?) byłby bardzo mile widziany i nie miałby zbyt wielkiej konkurencji w drodze do serc graczy.

Chcę wiedzieć więcej o Deathfire!

Jeżeli to co napisałem (czyli znaczna część tego, co zostało powiedziane/pokazane) o tej produkcji to za mało, to zawsze pozostaje Tobie jeszcze kilka opcji. Możesz zacząć stalkować profil gry na Facebooku, śledzić poczynania Guido Henkela na Twitterze, lub też po prostu często odwiedzać stronę gry, na której znajdziecie trochę informacji, których ja nie ująłem z tych czy innych powodów. Zresztą, prawda jest taka, że sporą część informacji wziąłem właśnie z tamtej strony (precyzując to stąd, stąd oraz z zestawu prasowego).

Jeżeli nie macie ochoty śledzić kolejnych twórców gier, to nie bójcie się: trzymam rękę na pulsie w sprawie Deathfire. Możecie się spodziewać informacji jak tylko pojawi się coś godnego wzmianki 😉

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

2 komentarzy do "Deathfire – RPG od doświadczonych twórców gier"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Piotr Wysocki
Gość

Dungeon crawler, o tak, chcemy! Ostatnio grałem w nieco zapomnianego już Stonekeepa – świetne, polecam.

Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość

Ja ostatnio leciałem bardziej hardcoreowo: Eye of The Beholder 😀

wpDiscuz