Cyckospectyzm Ubisoftu – próba wyjaśnienia

Pokłosiem konferencji Ubisoftu na E3 było oburzenie internetu wywołane brakiem kobiet w Assassin’s Creed: Unity. Czytając niektóre komentarze, to byłem w stanie dojść do wniosku, że nie zdarzę napisać wpisu o Jak Wytresować Smoka 2, bo wcześniej świat się skończy z powodu tej niesprawiedliwości. A ja tymczasem sobie siedzę i zastanawiam się, czy śmiech nie jest lepszą reakcją na tą całą sytuację, która powstał wokół braku grywalnych kobiet w Assassin’s Creed: Unity.

Assasin's Creed Unity
Tutaj grywalnych posiadaczek piersi nie będzie, sorry.

Odpowiadając na pytanie: tak, tytuł jest typowym click-baitem. Jak się z nim czuje? Do kitu. Ale no cóż, wszystkiego w życiu trzeba spróbować. Wyrzuty sumienia potem, teraz czas na ruszenie szarymi komórkami i napisanie czegoś wartościowego w sprawie tej komedii.

Prolog: oświadczenie Ubisoftu pt. „Nie będzie grywalnej kobiety w AC: Unity”.

Cała ta szopka (inne określenie nie jest na miejscu) zaczęła się od tegorocznego E3. Dziennikarze dopadli przedstawicieli Ubisoft i w trakcie rutynowego pytania wyszło na jaw to, że w Assassin’s Creed: Unity nie będziemy mieli okazji pokierować assassynką, bo wymagałoby to zbyt wiele pracy przy animacjach postaci i przerobieniu strojów dla nich. Twórcy wyrazili również obowiązkowe ubolewanie i stwierdzi, że „smutne, ale taka jest rzeczywistość game developingu”.

Oczywiście od razu musiały się pojawić głosy oburzenia. Że jest za mało kobiet w grach. Że obiecali, że w „głównej” serii AC pojawi się kobieta. Albo też wyrażają swoje zdziwienie, że gra nad którą pracują setki ludzi w dziesięciu różnych studiach Ubisoftu nie dadzą rady podołać temu zadaniu. Najgłośniej krzyczą ci pierwsi, którzy mają problem z brakiem „równouprawnienia” w grach. Co dla mnie jest trochę smutne, a konkretnie pokazuje chęć wbijania się w czyjąś wolność. Ale to może potem, najpierw wbijmy szpilę wielkości długiego miecza w tyłek Ubisoftu

Zwrot akcji: animator mówi „to tłumaczenie nie ma sensu”.

Zapewne cała sytuacja byłaby o wiele spokojniejsza (kto wie, może rozeszła by się już „po kościach?) gdyby nie wypowiedź Jonathana Coopera. Miłego pana, który pracował jako animator przy Assassin’s Creed 3, a aktualnie pracownika Naughty Dog. Osiągnę teraz wyższy poziom cytatu: wkleję jego tweety dotyczące całej sprawy.

Ejże, litości! Skoro już w wcześniejszej wersji się tak bawili, to to wytłumaczenie nie ma sensu. Ale wiecie co jest najlepsze? To nie koniec. Ciekawostka dotycząca Aveline z „offshota” Assassin’s Creed zwanego Liberation i postaci z AC 3 i AC: Black Flag

Dobra, czyli mamy pierwszą potencjalną ściemę. A jakieś uzasadnienie tezy? Też dostaliśmy. W tym momencie wydaje mi się, że możemy z czystym sumieniem skreślić nadmierny wysiłek jako przyczynę, dla której zaniechano dodanie kobiecych postaci do gry. Jeżeli nie to, to co sprawiło, że tak się stało.

Miejsce dla mnie: jak nie przez animacje, to skąd brak panny?

Aveline - Jedyna (do tej pory) bohaterka serii Assassin's Creed.
Aveline – Jedyna (do tej pory) bohaterka serii Assassin’s Creed.

Myślałem nad tym długo i wpadły mi do głowy tylko dwie opcje czemu tak naprawdę nie uświadczymy grywalnej postaci kobiety w najnowszej odsłonie Assassin’s Creed. Pierwsza jest zwyczajnie smutna: scenarzyści nie mają pomysłu jak umiejscowić w historii kobietę-assassynkę. Brzmi trochę żałośnie, prawda? Ale odrobinę sensu to ma: Rewolucja Francuska to był okres w historii, gdzie kobiety jeszcze za wiele nie miały do gadania. Co prawda zrobili już wyjątek w postaci Aveline, ale, no cóż… może wystrzelali się z pomysłów na te czasy? Równie możliwa jest inna opcja: a może ich wizja artystyczna nie pozwala im na umieszczenie kobiety w grze? Czy ktoś ma prawo im to zabronić? Albo wymusić zmianę na rzecz „zwalczania braku równouprawnienia w dziełach popkultury”? Dla mnie taki rozwój wydarzeń byłby tak kretyński, jak… nie wiem. Ale port GTA 2 na Xbox One nagle wydał mi się sensowny. Kierując się tą logiką należałoby napisać drugą część Władcy Pierścieni, gdzie Frodo byłby kobietą. Ew. domagać się każdej nowo wydanej książki zmiany głównego bohatera na bohaterkę, aż do osiągnięcia „równowagi w przyrodzie”. Przepraszam, jeżeli popadam w przesadę, ale ten tok myślenia jest dla mnie tak abstrakcyjny, że mózg się poddaje w trakcie prób jego zrozumienia. Wspominałem o drugiej przyczynie? Nie lubię czegoś takiego pisać, ale druga przyczyna wymagałaby przyjęcia, że Ubisoft jest równie paskudne jak Electronic Arts. Jeżeli przyjmiemy, że tak jest to doszli do prostego wniosku: i tak się sprzeda, więc po co się męczyć? Damy im jakąś wymówkę i niech się wynoszą. Fani i tak kupią. Że niby dodanie tych postaci to trzy dni pracy dla kilkunastu osób? Nie ma sensu płacić, zostanie nam „wielka innowacja” na kolejną część. To mi się jednak wydaje mało prawdopodobne. Mówimy o studiu, które niedawno wypuściło Child of Light, a niedługi wypuści Valiant Hearts: The Great War, kolejną grę, która nie jest raczej nastawiona na bycie „demonem sprzedaży”.

Czy Ubisoft robi źle?

Niezależnie od tego, jakie są przyczyny tego, że w Assassin’s Creed: Unity nie doczekamy się grywalnej kobiecej postaci, to powiedzmy sobie wprost: Ubisoft nie robi źle. Ubisoft robi to co uważa za stosowne i podejrzewam, że jakiekolwiek nawoływania fanów/naukowców/bojowników o równouprawnienie czy zwyczajnych fanów piersi nie zdziałają nic. Bo Ubisoft wyraźnie pokazuje, że ma swoją wizję tego jak ich (aktualnie) najbardziej popularna seria gier ma się rozwijać. Ignoruje prośby o AC dziejące się w Japonii czasów szogunatu. Albo o wydanie w całości „współczesne”. Jeżeli ignorują tak wyraźne sugestie od graczy, to czemu mieliby się przejąć paplaniną o braku kilku modeli postaci? No właśnie… czemu? Ja tego nie rozumiem. Ten tekst niewątpliwie trafi do kogoś, kto przeżywa tę całą sytuację bardziej niż święta Bożego Narodzenia. Te osoby proszę: siedźcie cicho lub dokonajcie ostatecznej oceny – nie kupujcie tej gry. Wasze jęki nie zmienia niczego. Fakt, że zignorujecie ten tytuł? Już prędzej. A tymczasem mówię do przeczytania, idę oglądać dużo animowanych smoków. P.S Prawdopodobnie nie dowiemy się NIGDY, czemu w tej części nie ma kobiet. Ale wiem jedno: cała sprawa najwyrażniej wywołała poruszenie wśród pracowników firmy. Dlatego można przyjąć, że „coś jest na rzeczy” 🙂

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

8 komentarzy do "Cyckospectyzm Ubisoftu – próba wyjaśnienia"

Powiadom o
avatar
Sortuj wg:   najnowszy | najstarszy | oceniany
Nic Specjalnego
Gość

Rozwiązanie tego problemu jest prostsze:
http://www.benchmark.pl/aktualnosci/Wolimy_grac_meska_postacia_w_Mass_Effect_2-31944.html

Skoro tylko 18% graczy decyduje się na żeńską postać w grze to znaczy, że nie ma zapotrzebowania. To znaczy, że nie tylko mężczyźni, ale nawet kobiety wolą grać męską postacią. Jak nie ma zapotrzebowania to po co tworzyć? Druga sprawa: Asasyni i tak już noszą sukienki, więc czy muszą koniecznie być kobietami? 😀

Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość

Twój argument jest lekko inwalidzki, bo porównujesz kryptoRPG-a z grą, która nie ma z nim nic wspólnego, wiesz o tym?
Nie ma zapotrzebowania w ME, gdzie wszystkie materiały promocyjne pokazywały wyrazistą postać faceta, który kopał tyłki i ratował kosmos. Z tych samych przyczyn w ME3 pojawiło sie więcej kobiecych postaci: w materiałach promocyjnych zaczęła się pojawiać femShep. Efekt? Więcej kobiecych postaci próbujących powstrzymać żniwiarzy.
Z powodu tego obrazu tak wiele osób (80%, dobrze pamiętam) nie tknęło nawet jego twarzy. Czemu? Bo chciało grać tym koksem.
I nie sukienki, tylko tuniki, bardziej to przypomina tunikę 🙂

slwstr
Gość

No tak, przecie co piąty gracz to „zero zapotrzebowania”.

Misiael
Gość

„Ubisoft robi to co uważa za stosowne i podejrzewam, że jakiekolwiek nawoływania fanów/naukowców/bojowników o równouprawnienie czy zwyczajnych fanów piersi nie zdziałają nic.”

Tak samo, jak nawoływania fanów/naukowców/bojowników o rozszerzone zakończenie ME3 też nie zdały się na nic.Akurat bojkot konsumencki jest w świecie gier coraz bardziej znaczącym środkiem nacisku.

„Równie możliwa jest inna opcja: a może ich wizja artystyczna nie pozwala im na umieszczenie kobiety w grze?”

„Wizja artystyczna” w mainstreamowym, wysokobudżetowym blockbusterze będącym ósmą częścią cyklu?

Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość

Tylko namów ty ludzi by dokonali takiego bojkotu. Bo umówmy się tak: większość „krzykaczy” i tak kupię tę grę. Bo to Assassin’s Creed.

Padłem ofiarą używania fajnych słów: może nie tyle wizja artystyczna, co plany na przyszłość. Ew. historia uszyta na miarę do męskiej postaci. Zwyczajnie nie wykluczyłem możliwości iż ktoś w Ubi powiedział „Ej, słuchajcie, tutaj ni huhu nam żadna panna nie pasuje. Dropujemy i jedziemy dalej!”.

Misiael
Gość
„Tylko namów ty ludzi by dokonali takiego bojkotu. Bo umówmy się tak: większość „krzykaczy” i tak kupię tę grę. Bo to Assassin’s Creed.” Mniemam, że nie zaglądałeś ostatnio na tumblra? „Padłem ofiarą używania fajnych słów: może nie tyle wizja artystyczna, co plany na przyszłość. Ew. historia uszyta na miarę do męskiej postaci.” Co za bullcrap. Nie istnieje coś takiego jak „historia na miarę do męskiej postaci”, bo wszelkie popkulturowe archetypy spokojnie da się wykorzystać niezależnie od płci i genderu postaci vide – „Orphan Black”, gdzie kobiece b bohaterki wypełniają archetypowe role męskie (i na odwrót) i jakoś specjalnej konfuzji czy… Czytaj więcej »
Piotr "Jasiek" Próchnicki
Gość
Siedzę na Tumblrze ciągle. Tylko że Tumblr =/= wszyscy gracze. I dalej twierdzę, że nawet zealoci z reblog page’a w konkretnej liczbie, jak przyjdzie co do czego, kupią kolejną odsłonę AC. Fani grożąc niekupieniem gry niemal zawsze rzucają słowa na wiatr. Ty to wiesz. Ja to wiem. Pytanie brzmi: czy oni to wiedzą? Albo czym im chcę się to wiedzieć? W AC już wcześniej pojawiła się kobieta. Więc nie możemy stwierdzić, że oni nie chcą kobiet jako główne bohaterki swojej gry. Możemy jednak spokojnie stwierdzić, że W TEJ odsłonie jej nie chcą i mimo dość jaskrawych dowodów, że plotą oni… Czytaj więcej »
Misiael
Gość
„Fani grożąc niekupieniem gry niemal zawsze rzucają słowa na wiatr.” To jest bardzo niemądre założenie, którego nawet EA nie powzięło, gdy fani oprotestowali zepsute zakończenie trylogii Mass Effect. EA wyłożyło wtedy relatywnie sporo kasy na dogranie nowych animacji, dialogów etc. do Extended Cut. A to dlatego, że poza sprzedawalnością poszczególnych egzemplarzy istnieje jeszcze coś takiego, jak wizerunek marki, o który trzeba dbać nawet ponosząc realne koszty. W przeciwnym wypadku można się boleśnie przejechać i stracić zainteresowanie klienteli – a za winklem już czekają konkurenci gotowi podebrać elektorat. „Jeżeli jej nie wpychają do gry, chociażby po to, by zarobić na malkontentach,… Czytaj więcej »
wpDiscuz