Blizzard też chce być fajny: dostępna jest beta klienta Battle.net

Electronic Arts ma swój Origin, Valve ma swojego Steam’a… To co, Blizzard, twórca Diablo, Starcrafta i Warcrafta ma być gorszy? JASNE, ŻE NIE! Zaliczyłem wielkie zaskoczenie, jak dowiedziałem się o tym, że istnieje oficjalny Klient od Battle.Net ich autorstwa. Jakby to powiedzieć… NIESPODZIANKA!

Klient Battle.net
Battle.net to już coś więcej niż multiplayer…

I jakby nie było, pamiętajcie: to dopiero wersja beta klienta Battle.net. I nie wiem jak z jego ogólną dostępnością, ja mogę go ściągnąć. Wy możecie się przekonać wchodząc na swoje konto na Battle.net i sprawdzając, czy macie dostęp do instalatora klienta.  W trakcie pisania dowiedziałem się, że launcher został udostępniony jakoś tydzień temu. I ja nic o tym nie wiedziałem? ;-; HAŃBA! Ale dobra, co takiego nam to ustrojstwo daje?

Dobra, w tym poście będzie mało tekstu, ale za to dużo zrzutów ekranu. Czemu tak? Bo ten menedżer gier, w przeciwieństwie do Steama i Origina ma u mnie jeden plus: GENIALNIE wygląda. Ale dobra, teraz trochę pisaniny: po instalacji i zalogowaniu się na konto widzimy okno z trzema, na razie, pozycjami, odpowiednio WoW-em, Diablo 3 i Starcraftem 2. Kolejne, bardziej klasyczne pozycje pojawią się zapewne trochę później.

Poniżej rzut ekranu, jak wygląda aplikacja po odpaleniu i wybraniu już zainstalowanej gry

Battle.net - nowy launcher
Starcrafcik z rana jak śmietana

Fajnie wygląda, prawda? Co ciekawe, każda gra w nowym launcherze Battle.net ma swoją własną szatę graficzną. Wygląda to pierwszorzędnie. Zresztą, poniżej macie jeszcze dwa zrzuty ekranu, by mieć ogląd wizualny na wszystko.

Klient Battle.net - instalacja nowej gry
Wow, zainstaluje sobie WoW-a… NOT

Oprócz całkiem zacnych względów wizualnych, powiem dwa trzy słowa o tym, co takie właściwie zyskujemy na tym gadżecie.
Primo: logujemy się raz, do wszystkich gier: potem, po ich odpaleniu nie musimy znów wklepywać loginu i hasła.
Secundo: program wykrywa już zainstalowane gry od Blizzarda i pozwala na ich odpalanie. Pierwszą rzeczą, o którą się bałem po instalacji było to, że będzie mi ponownie kazał instalować ileś tam gigabajtów mojego Starcrafta 2. Na całe szczęście nie było to potrzebne.
Tercio, i najbardziej oczywiste: programik sam dba o aktualizację naszych gier. Co, jak co, ale jest to całkiem przydatna funkcja, zwłaszcza w przypadku Starcrafta 2 (czasem mam wrażenie, że ta gra nie przeżyje bez jednej łatki w tygodniu).

Klient Battle.net - instalator Diablo 3
Darmowa okrojona wersja Diablo 3? Znów dam jej szansę…

Niestety, nie ma róży bez kolców: launcher Battle.net chwilami (na przykład przy aktualizacji dwóch tytułów na raz) potrafi pożreć nawet 800 megabajtów pamięci. Na całe szczęście apetyt szybko mu przechodzi: standardowe użycie to jakieś 70 megabajtów. Brakuje również możliwości kupowania i aktywowania gier z poziomu aplikacji: teraz przyciski do tego służące przekierowują nas na stronę Battle.net, gdzie możemy to zrobić. Troszkę bolesne. Choćbym nie wiem jak na to patrzył. Brakuje do tego jakiegoś komunikatora, czy listy znajomych. Wiecie, funkcji bardziej społecznościowych. Takowe już się znajdują w grach podpiętych do Battle.net, więc to pewnie tylko kwestia czasu nim to wprowadzą jako pełnoprawne opcje w tej aplikacji. W dużym skrócie: jak na betę, to program jest BARDZO stabilny i całkiem dobrze zoptymalizowany (za wyjątkiem ataków głodu na RAM) .

Pewnie się zastanawiacie czemu się tak o tym rozpisałem. Otóż, uważam ten program za świetny gadżet dla fanów gier Blizzarda (takich jak ja, mimo sprofanowania Diablo, jakkolwiek to kretyńsko brzmi). A w momencie, kiedy launcher Battle.net zacznie ładnie działać, doda chociaż część funkcji społecznościowych (starczy mi lista znajomych z informacją „kto w co gierzy”) i obsługiwać starszą generację gier (Starcraft, Diablo 2, Warcraft 3), to będe korzystał z niego niemal tak często często jak z Steam’a. A jeżeli dadzą mi dostęp do Hearthstone i dodadzą tutaj obsługę tej gry, to dodaję to do autostartu 🙂 I uwalę trochę pisanie na blogu. Ale co tam, to za szybko nie nastąpi.

P.S Nie ma nikt klucza do bety Hearthstone?
P.S 2 Ten launcher w wersji beta jest bardziej stabilny niż uPlay w wersji „dojrzałej”. I przynajmniej nie jest obligatoryjny.
P.S 3 Kto zagra ze mną w Diablo 2? 😀

 

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz