Battletech wymiótł. Dziesięciokrotnie.

Rzadko kiedy piszę o ukończonych zbiórkach. Ale z Battletecha się wyjątkowo mocno cieszę. Z wielu powodów. Więc pozwoliłem sobie dokonać przerwy w programie i napisać właśnie o tym.

Battletech Mech Kickstarter
Jest Mech? JEST IMPREZA!

Dwa miliony, siedemset pięćdziesiąt tysięcy dolarów.

Dostanę pełnoprawną grę

I wierzę w to. Studio Harebrained dostarczyło ich już więcej niż kilka. Zawsze odpowiadają obietnicom.

Shadowrun Returns może nie jest rozległym cRPGiem pozwalającym na wszystko i jeszcze trochę więcej. Ale ma klimat, sensowny system walki i jest porządnie zrobiony. Do tego jest jedynym przedstawicielem swojego gatunku. Ile gier cyberpunkowych z magią znacie?
Podobnie było z następnym częściami serii Shadowrun – co obiecali, to dostarczyli. Zero wydumanych obietnic, sto procent wypełnienia. No i wszystkie ich dotychczasowe gry są przyjazne dla moderów.
To oznacza, że jeżeli jakimś cudem coś spierdzielą, to bez wątpienia znajdziesz się ktoś, kto to naprawi.

Udowodniono mi, że Kickstarter jeszcze żyje

Ciągle słyszę o tym, że crowdfunding gier umiera. Że spektakularne porażki, opóźnienia i przekłamania zniechęciły wspierających projekty growe. Zarówno na naszym podwórku, jak i zagranicą powodów by nie ufać osobom urządzającym zbiórki przybywa. Każdy pokazujący, że ludzie dalej ufają i wspierają działa pokrzepiająco.

Często też w eter leci informacja, że crowdfunding ma służyć jedynie jako platforma sprzedaży/promocji. Tutaj po części tak było – najbardziej biedna, bazowa, produkcja miała powstać nawet bez naszej pomocy. Ale kogo taka gra by obchodziła? Prawdopodobnie tylko największych maniaków.

No cóż. Battletech pokazało, że jednak można coś „normalnie” ufundować.

Dano mi nadzieję na powrót zapomnianych marek.

Shadowrun powrócił po latach bycia w próżni. Battletech wraca po latach olania ciepłym moczem i desperackiej monetyzacji – inaczej Mechwarriora Online nie potrafię określić. No dobrze, Pirahna Games się postarało. Ale niestety nie wyszło jak trzeba.

Gra Battletech może być dla marki tym samym, czym Shadowrun Returns dla Shadowruna.

Skoro w tych dwóch przypadkach się coś udało, to może doczekam się innych udanych zmartwychwstań? Kolejnej gry przygodowej osadzonej w Świecie Dysku? Pełnoprawnej gry RPG osadzonej w świecie z powieści o Conanie (takiej offline-owej wersji Age of Conan)? Kto ich tam wie. Ale dzięki takim akcjom wierzę, że doczekam się czegoś dobrego.

A może by tak jakiś klimatyczny RPG w świecie Zew Cthulhu? Tego „dawno nie grali”.

Swoją drogą, jeżeli chcecie poczytać inne moje dziwne pomysły na egranizacje, to macie je tutaj.

Tak, czy siak – mogę oficjalnie powiedzieć, że Battletech to kolejna, po Pillars of Eternity, Torment: Tides of Numenera i kilku innych na którą czekam.
W końcu już ją kupiłem.

Battletech Pledge

====

Offtop: cholera, nie wiem o czym pisać. Za dużo tego się ostatnio dzieje :X
Dobranoc.

Autor: Jasiek a.k.a Yeti

Bloger-amator, kiedyś student dziennikarstwa. Teraz sprzedawca giereczek i klocków Lego czekający ciągle na wenę i czas by coś napisać.

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

Powiadom o
avatar
wpDiscuz